Tolerancja nas zabiła!
PUBLIKACJA ORYGINALNA W GAZECIE TEUTOŃSKIEJ

Amerykański malarz z XIX wieku Thomas Cole stworzył cykl obrazów pt. Dzieje imperium. Obrazy przedstawiają naturalny port morski, nad którym poczynając od czasów barbarzyńskich rodzi się, kwitnie i upada cywilizacja. Ostatni obraz cyklu prezentuje ruiny, które na nowo są opanowywane przez przyrodę; zgliszcza i wspomnienie dawnej świetności.

Cykl Cole'a koresponduje z myślami Emila Ciorana, który zastanawiając się nad upadkiem Imperium Rzymskiego, doszedł do wniosku, że stoi za nim tolerancja, którą Cesarstwo okazywało pierwotnie traktowanym z litościwą wyższością barbarzyńcom. W tej samej tolerancji, w zmiękczeniu obyczajów i doktryn, widzi także początek końca chrześcijaństwa.

„Chrystianizm skończył się właśnie dlatego, że nie potrafi już nienawidzić innych religii, że je rozumie; coraz bardziej niedomaga wskutek braku witalności, która jest źródłem nietolerancji. Jakoż właśnie nietolerancja była jego racją bytu. Na swoje nieszczęście przestał być monstrualny. Podobnie jak schyłkowy politeizm, chrystianizm został tknięty paraliżem zbytniej szerokości horyzontów. Jego bóg tyleż ma w naszych oczach autorytetu, ile miał go Jupiter dla ogarniętych popłochem pogan.”

E. Cioran (2008): Zły demiurg, tłum. I. Kania, Aletheia: Warszawa, s. 46.

Jak cykl Cole'a i teza Ciorana mają się do Sarmacji? – zapytacie. Podobnie, jak imperium na obrazach amerykańskiego malarza i jak chrystianizm w oczach Ciorana chylimy się ku upadkowi z powodu zbyt dużej tolerancji. Zgnuśnieliśmy, żyjąc w czasach, w których nie ma już ciemiężycieli narzucających własną wolą żelazną pięścią autorytetu.

Grodzisk – stolica upadłych bogów

Rację ma JKW Robert Fryderyk, mówiąc, że monarchia w Sarmacji to wydmuszka. Powodem jest rzeczywiście brak autorytetu grodziskiego księcia. Dlaczego ten go nie ma? Źródeł można szukać w kilku miejscach.

Po pierwsze książę sarmacki monarchą jest li tylko tytularnie, bo dlaczego mielibyśmy czołobitnie kłaniać się przed kimś, kto pochodzi z ludu i przez lud został pomazany?

W czasach monarchii patrymonialnej, w której dynastię założycielską uważano za właścicieli państwa; kiedy otaczał ją nimb wybrańców, lud, nawet możni, musieli padać plackiem na ziemię przed pomazańcami. Kiedy te starożytne dynastie wygasły i o ile nie ukształtowała się tradycja elekcji vivente rege, która następnie przekształciła się w primogeniturę (jak np. we Francji), to na możnych spadł obowiązek dysponowania koroną. Teoretycznie każdy mógł zostać monarchą. Piotr Mikołaj miał autorytet, bo był postrzegany jak ojciec założyciel i właściciel państwa; bo trzymał lud w ryzach. O buntach nie było mowy.

W Sarmacji mamy dwóch królów – teutońskiego i od niedawna baridajskiego. Do tego tabun seniorów. Hierarchicznie niżsi urzędnicy noszą godność (czysto semantycznie) wyższą. Może i rację mieli ci, którzy niegdyś proponowali zmianę Księstwa Sarmacji na Cesarstwo Sarmacji.

Źródłem utraty powagi urzędu książęcego są z pewnością niewielkie prerogatywy książąt i ich elekcyjność. Grodzisk nie jest już siedzibą pana, który z dystansem podchodził do poddanych i który umiał, gdy to konieczne, narzucić własną wolę. Jego następcy dziedziczyli coraz mniejsze uprawnienia i cieszyli się coraz mniejszym poważaniem.

Tolerancja nas zabiła

Samorządy cieszą się ogromną autonomią. Co najgorsze, Grodzisk toleruje lokalnych królów, pluralizm poglądów, praw, zwyczajów. JKW Robert Fryderyk obdarzył regionalnych władców przywilejem nadawania wsi lennych. Jego największym błędem była jednak abdykacja w Baridasie. Powinien trzymać się wszystkimi siłami tego niewygodnego stołka, zamiast uciekać z podwiniętym ogonem i godzić się na ustępstwa. W imię dialogu i pokoju.

Zbyt wielka autonomia i szacunek okazywany samorządom przez Grodzisk sprawiły, że nie ma już tyranów, nie ma idei, za które warto byłoby podnosić miecz lub chociaż lament. Mamy wszystko, czego pragnęliśmy. Utrzymywanie księcia, jako głowy całej wspólnoty, nie ma już sensu. Niech sobie rządzi w Sarmacji właściwej, jak inni lokalni panowie.

Przecież nie oddamy tego, co zdobyliśmy!

Głupotą byłoby oczekiwanie na zwrot wywalczonych lub po prostu dobrowolnie oddanych przez Grodzisk przywilejów i praw. W Teutonii, Baridasie, Bialenii, Hasselandzie, Sclavinii i Starosarmacji nikt nie wyobraża sobie namiestników osadzanych przez sarmackiego księcia, (szczególnie w Teutonii). Zeskrobywanie resztek uprawnień i prerogatyw z mitry jest tendencją ku demokratyzacji, której nawet nie próbują powstrzymać najbardziej obecnie monarchofaszystowskie ugrupowania, choć, nie ukrywajmy, to zbyt szumne określenia na nieformalnych obrońców pozycji monarchy, którzy od czasu do czasu rzucą myśl uzbrojenia księcia w jakieś już mu odebrane uprawnienie.

Monarchii patrymonialnej nie chcemy. Nie chcemy też prezydenta. Jednak wciąż jest gdzieś w naszych umysłach przywiązanie do blichtru pustego tytułu. Dobry książę wykorzystałby ten sentyment do zbudowania własnego wizerunku.

Pozostaje nam albo trwać w stanie marazmu, pokojowego zmurszenia, albo wykopanie zbiorowej mogiły, albo próba przekształcenia Sarmacji w już faktyczną federację bez udawania, że Grodzisk cokolwiek znaczy, o czym już pisałem. Zalegalizujmy w końcu fakt dokonany – upadek naszego Rzymu i powstanie licznych państewek, które spajają li tylko sentyment i szacunek do chwały dawnego olbrzyma.