Res publica sarmatica
ORYGINALNA PUBLIKACJA W KURYERZE IMPERTYNENCKIM

Niedawne animozje na linii Teutończycy – JKM Robert Fryderyk zmusiły mnie do zastanowienia się nad kształtem sarmackiej federacji. Res publica sarmatica brzmi dumnie, ale ile z tej Rzeczypospolitej jest w rzeczywistości?

Tytaniczna praca niegdysiejszego Stronnictwa Federalnego sprawiła, że od wewnątrz, czyli od środka struktur centralnych, udało się przeprowadzić gruntowne reformy. Prowincje cieszą się szerszą niż kiedykolwiek autonomią. Ba! Jedyne, co tak naprawdę odróżnia prowincję od Kraju Korony, to nazwa, bo prawa i przywileje pozostają te same. Niemniej czuję wciąż pewien absmak.

Imperium Teutonorum – u źródeł Mnemozyny

Wswojej długiej historii Teutonia, jako niepodległe państwo, istniała tylko rok (nie liczę okresu działalności pomajowego Królestwa Nowej Teutonii). Reszta kronik opisuje dzieje Marchii – prowincji Księstwa Sarmacji i Królestwa – również prowincji, ale po zjednoczeniu z KNT. Teutończycy i Sarmaci są ze sobą bardziej związani, niż ktokolwiek mógłby sądzić. Nawet najbardziej zatwardziali bojownicy o powtórną niepodległość lub jeszcze szerszą autonomię muszą przyznać, że losy Grodziska i Srebrnego Rogu splotły się grubym i niemal nierozerwalnym węzłem wzajemnej zależności.

Niemniej epoka Jakoba pozostaje – gdzieś w zbiorowej świadomości (szczególnie u starszych stażem) Teutończyków – czasem wyśnionym, rajem utraconym. Wydaje mi się, że wszyscy ci, którzy nie pojmują teutońskiej mentalności, zbywają wszelkie niezadowolenie mieszkańców Królestwa podżeganiem do wystąpienia z Rzeczypospolitej lub wciskają im w dłonie kubek z wodą Lety. A nie tędy droga!

Teutończycy stanowią naród, który pamięta. Teutonia to domena Mnemozyny, nawet jeśli wspomnienia – w procesie starczej reminiscencji – uległy wypaczeniom i mitologizacji.

Heiliges Römisches Sarmatisches Reich Deutscher Nation

To naprawdę zabawne. Książę Sarmacji używa tytułu suwerena Teutonii, tymczasem w Teutonii panuje niezależnie od Grodziska wybieralny Król. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Sclavinii, choć Sclavinia nie jest monarchią. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Baridasu, choć większość jego obowiązków wykonuje Wicekról. Gdzie leży domena, którą Książę Sarmacji mógłby nazwać swoją własną dziedziną? Powiedziałbym, że to dział na forum, garść funkcji, które na niego zrzucono i biurokratyczna robota w papierkach. Książę nie jest niczym więcej, niż urzędnikiem z resztkami monarszego nimbu. I chwała Wandzie za to!

Przypuszczam, że nikt nie chciałbym powrotu czasów, w których Książę rządził dekretami; w których trzymał za mordę każdego urzędnika centrali, a demokracja była pustym frazesem. Szczególnie Teutonii zapadły w pamięci te odległe czasy. Nie powinno więc dziwić, że niektórzy z nas nie chcą mieć symboli zamordyzmu pod nosem, nawet jeśli ten zamordyzm to od dawna gnijące truchło.

Niczym widmo krąży nad naszymi głowami potrzeba gruntowego przedefiniowania tego, czym jest współczesna Sarmacja. Księstwo przypomina zlepek państewek z różnorodnym klimatem i charakterem narodowym. Powiedziałbym nawet, że prawdziwi Sarmaci to gatunek wymierający.

Drzewiej Sarmacja ograniczała się do wyspy na północy Wirtuazji – podzielonej na prowincje. Następnie rozpoczął się okres intensywnych inkorporacji, w którym terytoria przejęte podporządkowano sarmackiemu systemowi administracji – innymi słowy przekształcono jest w prowincje. Później konglomerat urozmaiciły Kraje Korony – formalnie niepodległe i niezależne, połączono mniej lub bardziej silnymi więzami unijnymi z centralą.


Dzisiaj powinniśmy wypracować zupełnie nowy model, dla którego dobrym wzorem byłyby struktury Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Czas, by zaakceptować Sarmację jako sztuczny wytwór bez (już) własnej historii, bo historia Sarmacji to dzieje wzajemnych stosunków między poszczególnymi podmiotami, a centralą. Sarmacja jako podmiot umarła wraz z upadkiem starych prowincji, które posklejano w Starosarmację.

Dlatego uważam, że rozsądnie byłoby przekształcić wspominany wyżej samorząd w prawdziwą dziedzinę Księcia. Baridas, Sclavinia i Teutonia powinny natomiast stać się równoważnymi podmiotami Rzeczypospolitej, w których Książę Sarmacji nie miałby żadnej, nawet symbolicznej władzy lub zwierzchności. Głowa państwa powinna być kolektywna i składać się z Księcia (Staro)Sarmacji, Króla Baridasu, Konsula Sclavinii i Króla Teutonii lub powinniśmy wprowadzić okresy prezydencji lokalnych władców nad Rzecząpospolitą.

Primus inter pares?

Książę Sarmacji, jak to już zauważyłem, przypomina biurokratę, który do pracy chodzi w mitrze. Na tego biedaka przerzucono niewygodne funkcje, których nikt inny nie chciał sprawować. Uważanie go za zwierzchnika samorządów jest przebrzmiałą piosnką. Z dawnej monarchii pozostały tytuły, herby i garść zatęchłych symboli.

Kto nie czyni kroku naprzód, cofa się. Utrzymywanie obecnego statusu qou, w którym Rzeczpospolita jest niejasnym, choć górnolotnie brzmiącym synonimem Sarmacji, jest zgubne. Jeśli naprawdę chcemy federacji, wzajemnego zrozumienia i współpracy, powinniśmy urzeczywistnić w końcu ideał res publici, bo obecnie tkwimy w zawieszeniu, a wystarczy tylko jeden, zdecydowany krok.