Anielski Dotyk - cz. 5
Seria wydawnicza: Anielski Dotyk

Gidena

- Do tego różowego hotelu? - zapytała ze zdziwieniem i zarazem oburzeniem na twarzy.
- Nic do głowy innego mi nie przychodzi. To w sumie trochę dziwne... identyczną pustkę miałem poprzednim razem... No nic, potem zajmiemy się rozmyślaniem, teraz musimy ruszać! - wykrzyknąłem.

Odjechaliśmy autem w kierunku miasta. Było ono dosyć małe, ale mimo to trzeba było wziąć jakiś plan... a może nie?

- Phi, jednak nie trzeba było! - powiedział, patrząc z uśmiechem na mapę - Wystarczy, że skręcimy w prawo, a na końcu uliczki w lewo, budynek za kościółkiem i jesteśmy u celu!

Zaparkowałem na miejscu przed hotelem. Różowy. Cały. No, przesadziłem. Tarasy i dach były białe. Ale w ogródku wszędzie tego było. Różowe tulipany, purpurowe różyczki specjalnej odmiany, amarantowe storczyki, fuksje... fuksjowe rzecz jasna. Palemki nie były jednak w odcieniach różu czy nawet czerwieni i to mnie ciut ucieszyło. Weszliśmy po pięknych, matowych, śnieżnobiałych marmurowych schodkach do środka.

97E9OD89.png
Hotel Le Dragon Rose

Weszliśmy do środka. Bolało w oczy! (Bez urazy - to tylko moje zdanie. ;D) Podobno różowy był kiedyś kolorem męskim, lecz co za dużo, to niezdrowo! Nie wnikam jednak w gusta czy pomysły Szlachetnej Damy-założycielki. Akurat podobała mi się ta antyczna rzeźba. Podszedłem do recepcji. Postałem jakieś 2-3 minuty w kolejce. To był jedyny hotel w mieście. Wszyscy widocznie do niego przychodzili i z tym akurat się nie dziwię, bo Gidena ma swoje uroki... tajemnice też. A w dodatku można było tanio wynająć pokój. Zmęczonemu człowiekowi po długiej podróży na ogół pewnie nie musiało zależeć na kolorze ścian czy wystroju. Może ciut się dziwił, kiedy już się obudził.

- Dzień dobry. Chciałbym zamówić pokój... - i tu umilkłem, po czym szybko dałem znać Jaśnie Oświeconej, aby podeszła; wtedy szepnąłem do niej na ucho - Niezręczne pytanie... Dwa pokoje czy jeden? Za jeden będzie taniej.
- Może być ten jeden - teraz diuczessa się uśmiechnęła. Śmiech to zdrowie, a uśmiech to zaraza, której nigdy się nie pozbędziesz, ale...
- Poproszę jeden pokój, dwuosobowy.
- Podwójne łóżko? - zapytała recepcjonistka.

Lekko osłupiałem. Diuczessa natomiast zachichotała. 

- Nieee, dwa oddzielne. Jeszcze - mrugnąłem.
- Jeszcze? - zapytała diuczessa.
- Em... ja nic nie mówiłem! - szybko i stanowczo „odrzuciłem” pytanie, ale moje zdradzieckie rumieńce na policzkach wszystko powiedziały za mnie.
- Pańska godność? - krótką chwilę ciszy przerwała pani zza lady recepcji.
- Arcadio Deliart.
- Dobrze... oto Państwa klucze. Pokój 27.
- Dziękujemy.

Wróciliśmy do samochodu po rzeczy. W tylniej części ogródka dostrzegłem dziwny niebieskawy połysk z czubka fontanny. Na tej fontannie stała rzeźba... anioła. Szeroko rozpostarte skrzydła i naciągnięty łuk ze strzałą, a przy tym dumnie uniesiona głowa, patrząca na cel gdzieś na dalekim horyzoncie.

Wchodziliśmy na piętro. Pomogłem wnieść walizkę diuczessie. Powiedziała, iż jestem dżentelmenem, ale ja na to odparłem, że to tylko bagaż. Ja miałem jedynie duży plecak na plecach. Zameldowani, byliśmy gotowi na rozpakowanie rzeczy na ten 3-dniowy pobyt. Pokój, pomimo pewnego rodzaju przesady kolorystycznej..., prezentował się ładnie. Łóżka miękkie, szafa przestronna, a telewizor z doskonałą rozdzielczością - nie za małą ani za wielką.

Z ciekawości wyszedłem z pokoju i postanowiłem trochę pozwiedzać to miejsce. Na drugim piętrze oprócz pokoi była nowo otwarta palmiarnia. Na parterze zaś jadalnia (z bogatym „szwedzkim” stołem) oraz pokój gier i zabaw (coś dla małych i dużych dzieci!). Tutaj ponownie złapało mnie to dziwne uczucie pchające mnie tym razem do dołu. Znajdowała się tam pralnia. Najzwyczajniejsza pralnia. Wydawało się jednak, że jedna ściana stoi ciut bliżej i lekko krzywo. Ponadto była obłożona kamieniami, gdy ta druga była normalnie pomalowana. Pralnia jako jedyna nie była różowa, tylko niebieska. Popukałem w jedną i drugą - naprzeciwległą - ścianę, myśląc, iż tak znajdę chociaż minimalną różnicę w dźwięku. Oparłem się o beżowe kamienie naścienne. Nagle pod plecami poczułem powolne cofanie się jednego elementu „tej całej układanki”. Teraz wszystko miało sens.

Odsunąłem się, odwróciłem i ujrzałem ciemny, średniowieczny korytarzyk z miejscami na pochodnie. Nie posiadając przy sobie nawet zapalniczki, użyłem latarki, którą schowałem do kieszeni swojej bluzy. 



Notatka od autora - to już standard:
Chciałbym w pewien sposób podziękować Jego Królewskiej - i Ksiązęcej - Mości Tomaszowi Ivo Hugonowi (tajemnica ;)), Panu w Gidenie, Jaśnie Wielmożnemu Laurencjuszowi Ma Hi at Atera oraz Sławetnemu Henrykowi Wespucciemu za delikatną pomoc. :D
Serduszka
9 568,00 lt
Ten artykuł lubią: Fryderyk von Hohenzollern, Paulus Buddus, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Krzysztof von Thorn-Macak, Mustafa Owski, Adunaphel Kovall, Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, Roland Heach-Romański, Wiktoria Silva, Julian Fer at Atera, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Paulus Buddus
Hotel mej v-małżonki! Ładny kolor!
Odpowiedz Permalink
Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener
Och, przepraszam! :P Każde ma inne gusta. ;) Ale! Ogółem hotel nawet fajny, dobrze zorganizowany na pewno.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Różowy hotel w Gidenie? Pierwsze słyszę, widocznie ten różowy przybytek umknął gdzieś mojej uwadze. W każdym razie gdy będę następnym razem na włościach JWP at Atera to odwiedzę ten apartamentowiec.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Świetnie napisane. Proszę kontynuować :)
Odpowiedz Permalink
Adunaphel Kovall
Wszystko bardzo ładnie i barwnie przedstawione ;3 Kontynuuj bo zacne :D
Odpowiedz Permalink
Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener
Kontynuuję, kontynuuję :P Mam, że tak można napisać, kontakt z moją weną na co dzień, więc mogę się troszkę inspirować.
(Droga „weno”, pewnie to czytasz. ;D)
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Wszystko fajnie, ale za mało betonu :D
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
i zacnie... różowy hotel, najlepszy hotel ever, GJ! :)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Jaka szkoda, że Delfina tego nie widzi. Gratulacje :)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Różowy Hotel jest rzeczywiście różowy! Cieszę się, że mogłem pomóc :)
Odpowiedz Permalink
Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener
(O, nawet diuczessa zasercowała. :D)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.