Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 02.02.2017 r. o 13:56
Książę o różnych sprawach

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
N
ie jestem w stanie określić jednego tematu poniższego artykułu, tytuł też nie naprowadza na to, o czym całość mogłaby traktować. Z pewnością jest to swego rodzaju wyżalenie – bo komu może Książę się wyżalić jak nie Narodowi? Jest to odpowiedź na różnego rodzaju reakcje na niedawne wydarzenia i działania godzące przede wszystkim we mnie i w Baridas. A może i nawet ktoś jeden z fragmentów odbierze jako… przechwałki – no ale czemu się nie chwalić, gdy ktoś dobrze o mnie pisze (choć przewrotnie). Artykuł ten nie jest z pewnością odsądzaniem od czci i wiary osób mających odmienne zdanie - jest próbą przedstawienia moich poglądów na te sprawy i co najwyżej polemiką z uważającymi inaczej.

N
a wstępie chciałem serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy mnie wsparli, którzy prywatnie czy publicznie (tu przede wszystkim ukłony dla Wicehrabiego Ahabejża) przyznawali, że to, co się wydarzyło niedawno, nie można ani nazwać happeningiem, ani… usprawiedliwiać wydarzeniami z sierpnia. Pisali wręcz wprost, że to już przekroczenie granic. Doceniam tym bardziej te reakcje w przypadku osób, które nawet, jeśli nie były, nie są w opozycji do mnie, to nie podobały im się moje działania w reakcji na wydarzenia z sierpnia.

J
ednak nie każdy uważa(ł), że to było przekroczenie granic. Moi Drodzy, czy zastanawialiście się co by było, gdyby to Was spotkało? Zadaliście sobie trochę trudu, żeby postawić się w mojej sytuacji? Oczywiście, że ciężko to sobie wyobrazić, bo ani Wasze inicjały nie są takie, jak moje, ani… nie jesteście Księciem. Nie odpisujcie mi, że nigdy by to nie nastąpiło, bo to była reakcja za to czy tamto, co zrobiłem lub nie zrobiłem, a Wy byście się zachowali inaczej. Nie chodzi o to, co spowodowało, co było przed, tylko o same happeningi. Dalibyście radę tak długo wytrzymać? Wszyscy byście to olali? Tylko nie odpisujcie mi, że dlatego, że to byłoby poza granicami Sarmacji, to byście na to nie zwracali uwagi. Bo gdy u nas zajmujemy się zagranicą, to wielu z Was, którzy oburzali się na reakcje na niedawne wydarzenia, oburzają się, gdy coś może kogoś urazić.

I
nie tylko patrzę na to osobiście, ta sprawa miała też drugą stronę – baridajską. Czy pamiętacie co było, gdy w Bialenii ówczesna Pani Prezydent napisała o tym, że Teutonia jest bialeńska i czas ją do RB przywrócić? Nawet nie znajdziecie tego postu, a ja nie pamiętam jak dokładnie ta wypowiedź brzmiała, ponieważ reakcja była natychmiastowa i zdecydowana, a autorka postu widać się chyba wystraszyła, ponieważ zmieniła jego treść. Ciekawe, że nikt nie zwrócił uwagi na to, że traktowałem początkowo to, co nazywacie happeningami, jako zwykłe wygłupy i wręcz… olewałem to. No tak, bo nie pisze się zazwyczaj – „nie zwracam na to uwagi, mam to w nosie”, tylko po prostu faktycznie nie zwraca się na to uwagi i ma się to w nosie. Zresztą… czy ktoś zauważył, że przestałem się przejmować właśnie i ostatnimi wydarzeniami? Ale wróćmy jeszcze do tamtych wydarzeń, które i ja byłem w stanie uznać za happening – gdy okazało się, że to godzi w Baridajczyków i kilku z nich zareagowało, ja nie mogłem stać z boku, nie mogłem ich uciszać. Nie moi Drodzy, co byście nie myśleli o Sarmatach i Sarmatkach z innego Samorządu, poza granicami powinniśmy być przede wszystkim Sarmatami, a Baridajczyk to, jakby kto nie mówił, też Sarmata. Braterstwo, przyjaźń z zagranicznymi Narodami, partnerami, to jedno. Jednak nawet najlepsze stosunki nie mogą być przed braterstwem z innym Sarmatą, gdy jest on szkalowany, obrażany itp. Nikt z Baridasu nie rozpoczął tego konfliktu. A nawoływanie Sarmatów do zaprzestania reagowania jest najdelikatniej rzecz ujmując – nie w porządku. Pamiętajcie o Teutonii – wszyscy, nie zwracam się tu bezpośrednio do Teutończyków, bo przecież zwolenników i przeciwników obecnych wydarzeń, reakcji nie da się określić Samorządem. Bardziej do osób, które w niedawno przeprowadzonym przez Szlachetną Damę Alatristę sondażu, zaznaczyli odpowiedź o zbyt alergicznej reakcji i osób podobnie uważających. O Nową Sclavinię też walczyliśmy, dopóki strona sclavińska nie odpuściła tematu. We wspomnianym sondażu, cztery osoby stwierdziły, że nie powinniśmy się mieszać w wewnętrzne sytuacje innych państw… no to nie my się w nie mieszaliśmy, a ciężko napisać, że tytułowanie się przez kogoś królem Baridasu i uznawanie tego przez innych jest sprawą wewnętrzną Dreamlandu. Z drugiej strony – czy my się mieszaliśmy, czy może raczej reagowaliśmy, ot… w niektórych przypadkach robiliśmy happeningi? To nam już nie wolno? Mamy uznać wolność słowa i spraw wewnętrznych Dreamlandu, ale my nie możemy? To pytania do Sarmatek i Sarmatów…

W
racając do tematu – napisałem więc do Króla Dreamlandu i do ówczesnego Premiera KD. Otrzymałem odpowiedzi, w skrócie, że p. Arsacjusz to turysta, że być może został wmanewrowany w coś - nie można zapominać, że rzeczywiście wówczas, to nie on zaczął, więc strona dreamlandzka (ja nie) miała prawo tak myśleć. Wreszcie zostałem zapewniony, że Władze Dreamlandu nie uznają władzy p. Arsacjusza nad Baridasem czy jakąkolwiek częścią Sarmacji. Jednak, gdy już p. Arsacjusz się jasno określił, że wchodzi w tę narrację, nie zauważyłem żadnej reakcji, ani nie otrzymałem żadnej odpowiedzi na moje kolejne listy. Za to przeczytałem, jak to Król Dreamlandu wręcz hołubił byłego Premiera KD za jego aktywność i jaki to on nie jest wspaniały. Natomiast były Premier, a obecnie (a przynajmniej w czasie, do którego w tym zdaniu się odnoszę) jako Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji utworzył dział urzędowy, nazywają p. Arsacjusza królem; i do tego wyrażając nadzieję, że więcej takich przypadków się pojawi. To jest happening? To jest usprawiedliwione czymkolwiek?

W
tym miejscu chciałbym… przeprosić JKM Edwarda II za list, o którym wspomniał na dreamlandzkim forum, że otrzymał go po zapewnieniu nas (mnie konkretnie), że Władze Dreamlandu nie uznają żadnego władztwa p. Arsacjusza. Przyznam, że sam poprosiłem p. Sekretarza o list, jednak miało to być wyjaśnienie sprawy. Równolegle sam napisałem, o czym wspomniałem wyżej. Nie widziałem tego listu, ale jeśli był niedyplomatyczny, to jeszcze raz przepraszam. Jednak czy to usprawiedliwia brak odpowiedzi do mnie? Zwłaszcza po tym, jak już p. Arsacjusz na całego zaczął rozgrywać Baridasem w Dreamlandzie. Mimo wszystko nie uważam, że powinniśmy zerwać stosunki. One i tak są zamrożone, a przynajmniej dopóki narracja uderzająca nie tylko w Sarmację, ale i Sarmatów, nie ustanie, pewnie się nie odmrożą; nie chodzi o narrację samą w sobie, tylko o skalę i zmasowanie. Widzę w słowach JKM Edwarda II, które pojawiły się w kilku miejscach forum dreamlandzkiego, pewne światełko w tunelu, jednak to wciąż nie pociąg, lecz drezyna, dopóki się to wszystko nie uspokoi.

C
zy polityka zagraniczna powinna być prowadzona w publicznie? Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Uważam, że dyplomację należy przynajmniej zacząć w zaciszu gabinetów, zwłaszcza gdy da się pewne sprawy wyjaśnić. I początkowo wydawało mi się, że się to udało. Z drugiej strony – rozmowy w dyplomacji często są długie, czasem żmudne, nie zawsze coś z nich wynika, a gdy wynika, to dopiero po wielu rozmowach i spotkaniach. Dlatego też nie uważam, że o każdym posunięciu dyplomatycznym, dotyczącym polityki zagranicznej należy od początku pisać publicznie. Po pierwsze nie zawsze prowadzą do osiągnięcia celu, a po drugie – skoro są to rozmowy między np. dwoma państwami, to niekoniecznie muszą je widzieć państwa „trzecie”. Polityka zagraniczna od zawsze była prowadzona w przeważającej mierze w postaci rozmów prywatnych, a ujawniano ich finał. Zresztą ten finał jest także w wielu przypadkach poddany pod konsultacje, ocenę i zgodę Narodowi lub jego Przedstawicielom. Warto na koniec tego wątku zauważyć, że to, co ostatnio się działo, ciężko nazwać dyplomacją, polityką zagraniczną.

C
hciałbym także mimo wszystko nawiązać do baridajskiego sierpnia. Pomijam, że po takim czasie, to wypominanie mi tego, że czyjeś chamskie (tak, nie bójmy się tego tak nazwać) zachowanie może być usprawiedliwiane tamtymi wydarzeniami, jest niesmaczne. Chociaż byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie pamiętał i nie napisał tutaj, że nawet najwięksi orędownicy takiego połączenia przyczynowo skutkowego, w przypadku ostatnich wydarzeń przyznali (nawet publicznie), że to już nie może być usprawiedliwiane „baridajskim sierpniem”; napisałem o tym we wstępie, ale myślę, że słusznym jest przywołanie tego w tym akapicie. Jednak zdaję sobie sprawę, że i tak to twierdzenie („baridajski sierpień”=>zachowania moich przeciwników) ma zwolenników. Przypomnę, ponieważ wiem, że komentarze często umykają uwadze, a ten umknął wielu osobom i być może stąd biorą się niektórych osób komentarze, że to tylko happeningi czy usprawiedliwianie – na początku stycznia napisałem do p. Arasacjusza (już nie Arpeda), prywatną wiadomość czy jest jakaś możliwość na odnowienie, zresetowanie naszych stosunków. Przyznaję - nie obiecywałem sobie zbyt wiele i nie twierdzę, że ten gest jest czymś wielkim. Zamiast tego, parę dni potem pojawił się podpis o "tytularnym cesarzu", a po kolejnych dniach na forum Królestwa Dreamlandu pojawił się stary podpis z naszego forum. A potem te tzw. (przez niektórych) happeningi. Pan Siergiusz Asketil na 10. rocznicę Unii przywitał mnie "niech żyje wolna Republika Baridasu", ale to ja słyszę, że czepianie się go jest złe, bo skoro powraca do Sarmacji, to znaczy, że czuje sentyment, że "cośtam". Mimo to, odezwałem się także do p. Asketila, kilkanaście dni po wyżej wspomnianym liście. Jednak, w skrócie, został mi postawiony warunek, że jeśli nie przywrócę jemu wsi, to nie ma szans na rozpoczęcie normalizacji naszych stosunków. Pan Asketil nie widzi niczego złego w tym, że nawoływał do usunięcia urzędnika państwowego (ponieważ nikim więcej nie jestem). A pewnie, w samym nawoływaniu też nie widzę - sam pisałem publicznie do JKW Defloriusza Dymana Wandera (ówczesnego Michała Feliksa), żeby ustąpił z Tronu. „Musiałem” jednak p. Asketilowi uzmysłowić, że chodziło o formę. Ująłem słowo w cudzysłów, ponieważ zarówno po tym, jak go „znam” z Sarmacji, jako inteligentnego człowieka oraz po tym, jak sobie w Baridasie na mnie poużywał i parskał śmiechem na moje działania (a przypominam o wybaczeniu), raczej uważam, że to było „udawanie głupiego” czy wręcz złośliwość, że „nie wiedział”, że chodzi mi o formę. Czy to było tylko nawoływanie do odwołania – każdy pewnie ma na to swoje zdanie, jednak nie uważam środków użytych do tego (abdykacja albo wojna, grożenie, że bez przywrócenia wsi będzie źle) za usprawiedliwione, a jeśli mamy dojść do porozumienia – nie uważam, że nie ma za co przepraszać. Jednak, żeby nie było, że stawiam p. Asketila w złym świetle, że jest na mnie zły, że jest w ogóle zły, to powinienem zakończyć tym, czym p. Asketil zaczął – że od strony personalnej mi już dawno wybaczył, w sensie, jak zrozumiałem, że nie czuje do mnie urazy, ma żal za Baridas. Tak, możecie to nazwać wyciąganiem prywatnej korespondencji, robię to jednak nie po to, żeby ukazać tych panów w jakimkolwiek świetle – to sobie oceni przecież każdy sam, bez względu na to, co bym nie napisał. Jakkolwiek jest ona prywatna, to dotyczy spraw, którymi wciąż interesują się Sarmatki i Sarmaci (niektórzy wręcz tym „żyją”), dlatego chciałem, abyście wiedzieli, na czym sprawa stoi.

O
trzymałem także przeprosiny od można rzec – głównego prowodyra wydarzeń dreamladzkich: p. Torkana. I to ważne – znów nie chodzi o wyciąganie prywatnej korespondencji, doceniam ten gest i myślę, że warto, żeby Sarmatki i Sarmaci o nim także się dowiedzieli. Jednak… nie jestem w stanie dzisiaj przyjąć tych przeprosin. Nie chodzi o to, że odbieram je, jako nieszczere, a z drugiej strony – p. Torkan nie tłumaczy się, nie usprawiedliwia. A to dla mnie ważne, ponieważ uważam, że przepraszać należy bez usprawiedliwiania czy zrzucania winy na kogoś innego, zwłaszcza przepraszanego, a z drugiej strony przyjmować przeprosiny bez prawienia kazań. Być może ktoś p. Torkanowi o tym napisał, ale nie o to chodzi, przecież to nic złego, tym milej, jeśli się „zastosował” do mojego podejścia. Jednak to ja nie jestem w stanie zastosować się do swojego podejścia. Ciężko mi od razu zaufać każdym przeprosinom w mikronacjach. Może nie całkowicie, ale jednak jestem nieufny, tylko w niektórych przypadkach - to fakt. Być może i nawet p. Torkan miał na to jakiś wpływ, ale nie o to chodzi, żeby teraz wypominać. Wydaje mi się, że zbyt często przeprosiny są traktowane jak przez… małe dzieci – przepraszają i broją w taki sam sposób dalej; chociaż określenie „broić” raczej jest pocieszne, urocze. Ale także, o czym już pisałem w przywołanym komentarzu (choć w odniesieniu do konkretnego przypadku) – przeprosiny choć wyglądają na szczere, okazują się czasem później takimi nie być, a przyjmowanie przeprosin nie jest swego rodzaju wybaczeniem, tylko ucięciem tematu, żeby już dano spokój. Zadra wciąż jest i potem się sprawę wyciąga w najmniej oczekiwanym momencie. To ja już wolę, żeby ktoś taki nie przyjął tych przeprosin. Dlatego chciałbym szczerze przyjąć te przeprosiny, a teraz nie mogę, ponieważ zadra wciąż będzie we mnie siedzieć. Zwłaszcza, że przeczytałem wiele epitetów w swoją stronę, które wyszły spod palców p. Torkana - ktoś na to napisze, że przecież to nie tego dotyczy... może będzie miał rację, ale ja teraz tego nie potrafię rozdzielić. Ale jak to mówią – czas leczy rany, więc myślę, że i tutaj tak się stanie. Zdecydowałem się o tym napisać także po to, żeby każdy, p. Torkan i ten kto wie o tych przeprosinach (niekoniecznie o treści), nie pomyślał, gdy się dowie, że na nie Książę nie zareagował, czy zareagował niewłaściwie wg kogoś, wiedział skąd taki brak reakcji.

A
teraz trochę prywaty i samochwalstwa. Gdy odbierałem wsie p. Vladimirowi (nie nie, to nie jest to chwalenie) publicznie, a i we wspomnianej korespondencji, p. Asketil pisał o tym, że wsie były nadane za pracę na rzecz Sarmacji. Mało tego, padło nawet o uzyskaniu ich w sposób sprawiedliwy. Mimo, iż nie była to pochwała dla mnie, to… czuję się bardzo doceniony. Nie sądzę, żeby którykolwiek z moich zacnych Poprzedników postępował inaczej, ba! nawet w większości przypadków nadań, wzoruję się na tym, co stosował JKW Piotr II Grzegorz – konsultacjach. Jednak coś, co jest „dobrą praktyką” i staje się stałym elementem życia społecznego, przestaje być... zauważane? doceniane? A przecież tytuły to domena Księcia! Tak naprawdę potrzeba było odebrania wsi, żeby ktoś zwrócił uwagę, że nadawane są w sposób sprawiedliwy. Dziękuję.

I
to by było na tyle... refleksji, spostrzeżeń, żali. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś przeczyta to w całości, że nie będzie wyrywał poszczególnych zdań, urywków z kontekstu. I że nikt nie zwątpi po tym artykule, że jesteście bliscy mojemu sercu, że przejmuję się każdym i wszystkim, co się dzieje w Sarmacji, wobec Sarmacji... tak, tak - Baridasu, Sclavinii, Starosarmacji i Teuotonii :)
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Jack von Horn, Paulus Buddus, Julian Fer at Atera.
Serduszka
12 321,00 lt
Ten artykuł lubią: Fryderyk von Hohenzollern, Daniło de la Vega, Ignacy Popow-Chojnacki, Roland Heach-Romański, Laurẽt Gedeon I, Cudzoziemiec, Sorcha Raven, Paviel Gustolúpulo, Yennefer von Witcher, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Piotr II Grzegorz, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Jack von Horn, Daniel Chojnacki, Henryk Wespucci, Paulus Buddus, Andrzej Fryderyk, Adam Peterelli, Adam Jerzy Piastowski, Julian Fer at Atera, Krzysztof von Thorn-Macak.
Komentarze
Siergiusz Asketil
Przesyłam Waszej Książęcej Mości gorące pozdrowienia. Wkradło się trochę kłamstw, trochę przebarwień — jak to w większości Waszych publikacji bywa — ale wierzę, że nie było to celowe i wynika ze stresu, a nie chęci pokazania swojej wyższości. Nie będę wskazywał, co dokładnie jest błędne i na jakiej podstawie, bo w praktyce z Sarmacją skończyłem i nie mam na to czasu, jak i chęci, ale zachęcam — uśmiechajcie się trochę więcej, zauważajcie swoje błędy, dogłębnie analizujcie podejmowane kroki. Ten na pewno nie przyczynił się do niczego dobrego, chyba że chcieliście podnieść prestiż wśród osób, które i tak WKM popierają.

W kontekście tytułu, który to niby jest kartą przetargową, pozwolę sobie zacytować samego siebie z korespondencji do Was:
Siergiusz Asketil do JKM THI, 18.01.2017 r. o 17:12:14
[...] nie jestem w stanie wyobrazić sobie pełnego zamknięcia sprawy i oficjalnego rozejmu bez przywrócenia mojej osobie tytułu hrabiego.
^w domyśle: ponieważ stanowi to jedną z wielu wątpliwości związanej z Sierpniem, a także jest tłem konfliktu — rozejm to rozejm, a nie uległość jednej ze stron, czyż nie tak?
Siergiusz Asketil do JKM THI, 21.01.2017 r. o 12:34:16
Porozumienie powinno nastąpić dopiero po wyjaśnieniu wszystkich niejasności — tych jest bowiem wiele, a niektóre osoby miały polityczny interes w tym, aby je mnożyć. Nie ukrywam jednak, że przywrócenie tytułu byłoby jasnym sygnałem, że Waszej Książęcej Mości naprawdę zależy na rozwiązaniu sporu.
^w domyśle: ale i tak tytuł nie jest najważniejszy, bo najpierw warto wyjaśnić inne wątpliwości

Wątpliwości wyjaśnione nie zostaną, bo Wasza Książęca Mość urwał kontakt, chociaż deklarowałem chęć kontynuacji rozmów. Szkoda. Ale życzę wszystkiego dobrego — nawet jeżeli uważam, że jesteście beznadziejnym Księciem! ;-)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Przeprosiny to uległość, przywrócenie tytułu odebranego za grożenie wojną to rozejm. No ciekawe... przebarwienie, kłamstwo, złośliwość? Skończenie z Sarmacją, też jest przebarwieniem, kłamstwem, naciągnięciem? Urwał kontakt Pan, dworując sobie ze mnie na forum i w korespondencji pisząc, że nie widzi potrzeby przepraszania, dopóki nie wskażę palcem. Jak zwykle to bywa w Pana publikacjach trochę bucerki się do kmentarza wkradło. Ale też pozdrawiam, przesyłam uśmiechy i życzę wszystkiego dobrego.
Odpowiedz Permalink
Siergiusz Asketil
Aby ludzie mieli pełen ogląd na sprawę — skoro i tak pół artykułu to moja rozmowa z WKM:
Siergiusz Asketil do JKM TIH, 22.01.2017 r. o 15:18:22
[...] w różnych miejscach miałem już okazję zaznaczać, że jeżeli uczyniłem cokolwiek, co przyczyniło się do osłabienia Sarmacji lub Baridasu, to jest mi z tego powodu przykro i szczerze przepraszam. Jestem w stanie to powtórzyć, wielokrotnie, jednak postawmy sprawę jasno — zachowaliście się w kontekście Baridasu karygodnie i z tego powodu wynikły dalsze uczynki zarówno moje, jak i innych uczestników Sierpnia. [...]

No i na koniec, o ile wielokrotnie krytykowałem Wasze poczynania, tak nie przypominam sobie, abym nazwał Was narządem rozrodczym. Jeżeli tak było, proszę o screena, link lub cytat — jestem skłonny przeprosić za to publicznie.
Siergiusz Asketil do JKM TIH, 22.01.2017 r. o 15:45:05
Wezwanie do abdykacji nie uznaję za nic złego — WKM jest co prawda Księciem, ale przede wszystkim urzędnikiem państwowym, który w moich (i nie tylko) oczach dopełnił się wielu uchybień. Złych urzędników należy wymieniać, dlatego miałem pełne prawo do prezentowania swoich poglądów w tym kontekście — umożliwiają mi to przepisy Konstytucji. Grożenie, że będzie źle, faktycznie wyszło poza granicę dopuszczalnej krytyki — mogę za to przeprosić.
Siergiusz Asketil do JKM TIH, 23.01.2017 r. o 21:21:04
Nie było moim celem zakończenie rozmowy, zatem gdyby Wasza Książęca Mość chciał do niej w przyszłości powrócić — jestem otwarty i zachęcam do tego. Jednocześnie, pomimo różnić między nami, chciałbym przekazać Wam serdeczne pozdrowienia oraz zapewnienie, że jako człowieka naprawdę WKM szanuję. :)

Miłego wieczoru!
^Niestety, po tym artykule szanuję już trochę mniej, ale nadal! ;-)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Och "mogę za to przeprosić" - trzeba ładnie Pana poprosić tylko tak? No cóż, mądrej głowie dość dwie słowie, więc widać czegoś brakuje, skoro mi Pan łaskę robi.

Nie było celem, a jednak się to zrobiło swoim paskudnym charakterem...
Odpowiedz Permalink
Siergiusz Asketil
Mogę za to przeprosić = nie stanowi problemu, abym to zrobił. Może jestem tylko gówniarzerią, o której kiedyś wspominaliście, ale zdawało mi się to za zrozumiałe i... całkiem wprost. No ale cóż, mogłem inaczej sformułować wypowiedź. Albo najlepiej paść przed Waszym obliczem i błagać o wybaczenie, wychwalając jednocześnie wspaniałomyślność i przebiegłość.

Ale nie. Naprawdę wolałbym zobaczyć abdykację. Przez takie jak powyżej komentarze, docinki i charakter niepasujący do monarchy.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Skoro był Pan skłonny, to czemu tego nie zrobił? Grożenie wojną publiczne, a przeprosiny gdzie? W domyśle?
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.