Ferment, Ignacy Urban de Ruth, 07.12.2011 r. o 11:03
O surowcu świata wirtualnego

goniecpodluzny.png


O organizacji wydobycia "Surowca V-Świata".
Mikronacje chorują. Tak przynajmniej mówią Najstarsi. Ruch słabnie, wszelkimi możliwymi drogami wlewają się w nie nuda i stagnacja. Z drugiej strony my, Sarmaci, nie koniecznie mamy powód do narzekań. Porównując się bowiem z innymi państwami (patrz Surmenia) widzimy, iż nasza sytuacja jest nienajgorsza. Jasne – nie przybywa do nas tyle ludzi, co wcześniej, kiedy to liczba samych obywateli wynosiła kilka setek. Czy jednak powinniśmy ciągle marzyć o większym przypływie? A może lepiej zmniejszyć oczy sieci aklimatyzowania nowych? Myślę, ze właśnie bardziej opłaca nam się zajęcie tymi przybyłymi, niż tylko mnożenie ich liczby. Fakty mówią same za siebie. Od 26 listopada w rejestrach „ZW” przybyło 24 nowych mieszkańców, spośród których jedynie trzech pobawiło się ustawieniami swojego konta (zmienione awatary). Zaś na Forum centralnym odezwało się 4 z nich, choć tylko jeden opuścił dział „powitań”. W jakim świetle ten bilans stawia nas – mieszkańców z (różnym, bo różnym, ale jednak) stażem? Dajmy na to, ze te statystyki zanalizujemy bardzo pozytywnie, a więc uznamy, iż na stałe wyłapaliśmy 1/6 przybyłych. Czy to jednak zadowala? Czy jest to odpowiedni ułamek. Taki bilans mówi źle o nas, mikronautach (pojęcie brzmiące jak „szambonurek” dedykuję Leszkowi) . Potrafimy narzekać, jednak wyciągnąć do młodych rękę jest nam ciężej. A przecież jesteśmy jedną z nielicznych mikronacji mających bardzo szeroką „ofertę” – wykorzystajmy to więc. Nie stójmy z założonymi rękoma – pomóżmy tym, którzy nie odnaleźli się, nie weszli na FC. Z tego więc miejsca apeluję – Sarmato! Umil sobie roz(g)rywkę, naucz bawić się innych.

Komentarz - czyli o sytuacji w sposób krótszy:
Przy okazji omawianego tematu pojawia się problem formy samego przywitania na FC. Większość spośród Sarmatów cokolwiek tam piszących uznaje chyba, ze jeśli ktoś napisał post na FC, to „ogarnia” już prawidła naszej mikronacji. Kwacz! (jak to mówią w Scholandii) Nic bardziej mylnego! Nowemu trzeba pomóc, nie zaś napastować go zaproszeniami do partii politycznych czy innych instytucji. Dajmy czas i wskazówki. Pozwólmy innym najpierw nauczyć się nas. Czy komuś się spieszy?
Dobrej Nocy!
Ignacy Żółtowski[/i
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Nikt jeszcze nie lubi tego artykułu.
Komentarze
Jan Magov-Zaorski
Ale jak nie damy nowemu nic to roboty to zaraz się znudzi i pójdzie sobie. A jak dam mu coś to roboty to siłą rzeczy zostanie i powoli będzie się wciągać w nasze realia. TO jestem moje zdanie
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
OK - ale: Jeśli wpada do nas ktos nie czuje klimatu, to co da zarzucanie go samymi nazwami? Dla nowego to są puste frazy. Przecież nie mówie, by sam sobie czegoś szukał - vardziej chodzi o to, by nową osobę "wchłonąć", ale nie na szybko.
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Mniam, zaprzyjaźniony Goniec :D
Odpowiedz Permalink
Yupeng Beijin-Zhao
:)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.