Park Stołeczny, Cudzoziemiec, 15.11.2016 r. o 11:37
W oblężonej twierdzy...

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Nie raz, i nie dwa, przyszło mi się tłumaczyć w Sarmacji z mojego zachowania, czy wręcz charakteru. To cena związana z faktem zaangażowania się w sarmacką politykę na najwyższym szczeblu. Dziś nie chcę tłumaczyć dlaczego niekiedy moje zachowania wydają się być kontrowersyjne, chcę natomiast napisać co czuję. Co czuję kiedy staję samotnie naprzeciw osób, które bezpardonowo wypowiadają się wobec mnie językiem pełnym prześmiewczych przytyków, bezrefleksyjnych uwag i prześcigają się „kto mocniej dowali RCA”.

Nie raz, i nie dwa, zwracano mi uwagę, bym nie dawał się sprowokować, że takie sytuacje to zwykłe prowokacje obliczone na eksplorację mojego charakteru. Z czasem zacząłem takie argumenty przyjmować jako dobre rady i się do nich stosować. Większość zaczepek, powtarzanych przez drugą, trzecią, czwartą kolejną osobę ignorowałem, czy starałem się obrócić w żart. Ale wszystko ma swoje granice. Gdy ilość podobnych sytuacji narasta, każdego dnia jest nowa, włączają się nowe osoby, bo to fajna ircowa zabawa, to puszczają hamulce.

Podczas spotkań na IRC pociskano mi za chyba wszystko… nawiązywano do mojej łysiny, wagi, pracy. Na FC, w dziale więzienia książęcego jedna osoba jawnie napisała groźby wobec mojej realnej żony. Tymi elementami się przejmuję. Spływają po mnie prześmiewcze komentarze wobec mojej polityki — te rozumiem, je biorę pod uwagę inaczej, niż te, które odwołują się do mojego wyglądu, pracy czy Rodziny. Rozumiem krytykę, która jest nieodłączną częścią procesu politycznego. Nie rozumiem ataków, i na ataki reaguję.

Nie jestem osobą, która, gdy dostanie w twarz, nadstawi drugi policzek. Nieżyciowe rady wypływające z miłującej bliźnich religii wkładam między bajki. Gdy ktoś mnie uderza, oddaję. Gdy ktoś jest wobec mnie chamski — odpowiadam tym samym. Gdy ktoś grozi mojej Rodzinie — robię się agresywny. Są bowiem granice, których przekroczenie musi powodować reakcję. Nikt z nas nie jest bezosobowym androidem. Nikt nie jest emocjonalną Saharą. Mamy różny poziom empatii, różne potrzeby, różne doświadczenia. To determinuje to jak na co dzień, i kiedy, reagujemy.

Mamy od kilku dni okazję obserwować przebudzenie Ostatniego Sprawiedliwego, który daje nam lekcje społecznego zachowania. I dobrze, że taka osoba się pojawia. Nie dobrze jednak, gdy jest to osoba, która bazuje jedynie na wycinku spraw, nie bada emocji, ocenia według własnego klucza. To już nie sumienie, ale demagogia. Wygodnie jest krytykować — z tym nie wiąże się odpowiedzialność, z tym nie idą w parze konsekwencje. To zawsze dobra opcja. A jeśli tę krytykę okryjemy kołderką społecznego cynizmu i quasi-moralnego tonu to mamy mieszankę doskonałą. Poklask, gratulacje, fame. Ale nie tędy droga.

Tak, sarmackie społeczeństwo jest podzielone. Tak, jest to ogromny problem. Tak, mam w tym swój udział. Ale masz i Ty, Ty, także Ty. Każdy z nas ma. I tak długo, jak wśród nas nie ma osoby, która z czystym sumieniem przyzna, że nie popełniła grzechu w relacjach międzyludzkich, tak długo nikt z nas nie ma prawa pouczać innych. Każdy z nas jednak ma obowiązek dążyć do poprawy sytuacji. Do poprawy swojego zachowania, do krytyki i bycia krytykowanym w związku ze swoim zachowaniem. I ja też. Wydawać się by mogło niektórym z Was, że ja słów prawdziwej, rzeczowej, spokojnej krytyki nie biorę pod uwagę. Oh, well, guess again! Wydawać by się mogło, że jeśli z JKW Andrzejem Fryderykiem wchodzimy w ostre polemiki, które nieraz przeradzały się na IRCu w zwykły flejm to spływa to po mnie jak po kaczce. Tak jednak nie jest. Każda taka sytuacja to dla mnie okazja do refleksji, do przemyślenia czy aby Andrzej nie ma racji. I to dotyczy każdego, kto ma odwagę używać, nawet w kłótni, argumentów rzeczowych. Nie prześmiewczych, nie pocisków dotyczących wyglądu, wagi, pracy, czy Rodziny. Takich osób na IRCu jest jednak mało.

Sami użytkownicy zdają się żyć w przeświadczeniu, że na IRCu wolno więcej. Trochę w tym prawdy jest, jednak żadna wolność nie jest absolutna, każda kończy się tam, gdzie narusza wolność innych. Nie jestem w stanie akceptować imprezowego charakteru ataków na mnie. Prześcigania się w rzucaniu we mnie błotem. Wyśmiewania słów, użytych zdań, czy rzuconym przy okazji bon motów. Nie jestem w stanie akceptować odnoszenia się do cech wyglądu, czy realnej pracy.

Nie jestem bez winy. I mi się zdarzają sytuacje, które wyżej krytykuję. Jednak nikomu nigdy nie pociskałem ze względu na wygląd, rodzinę, czy pracę. Owszem, zdarzało mi się dezawuować ze względu na wiek — a i to w czystej złośliwości. Owszem, zadałem ostatnio Andrzejowi pytanie, które zwyczajnie nie miało prawa paść. Z perspektywy czasu źle mi z tymi sytuacjami.

Będąc na IRCu zdajemy się zapominać o tym, że to nie jest anonimowe forum wymiany złośliwości. Że wiemy kto kryje się pod nickiem na V., S., K., czy A. Będąc na IRCu zdajemy się też zapominać o tym, że po drugiej stronie siedzi osoba, która ma uczucia, która przeżywa pewne sytuacje, i że można ją też od działania dla KS zniechęcić. Niektórzy z nas popadają w klimat stada hien — czają się, potem jeden kąsa, obserwują, drugi kąsa… i w końcu cała gromada ujada i atakuje upatrzoną „ofiarę”. Pomyślmy, szczerze, czy serio clue naszej zabawy w mikronacje jest wyszukiwanie okazji do przywalenia innym?

Moim problemem jest to, że Wasze ataki przeżywam osobiście. Mimo, że sam nazywam Sarmację grą, zabawą. Mimo, że żadnej innej gry tak nie oceniam, i nie przeżywam. Sarmacja jest dla mnie, i zawsze była, niezwykle ważna. Nie jako system gospodarczy, ładna strona, czy funkcjonalne DSG. Ważna zawsze była ze względu na Was, na ludzi, z którymi tu na co dzień się spotykam. Odbierzecie mi to, odejdę. Po prostu. Czasem czuję się jak samotny obrońca oblężonej twierdzy. Niektórzy z Was piszą do mnie na priv, z mniejszymi lub większymi wyrazami wsparcia, ale publicznie? Kto publicznie odważyłby się stanąć w mojej obronie? Ilu z Was? Ilu uczyniłoby to bezinteresownie i szczerze?

Wielokrotnie w swych ocenach mojego charakteru, moich motywacji i wypowiedziach wobec moich inicjatyw, uciekacie się do sugerowania pobudek najniższego sortu. Sugerujecie tym samym, że jestem złym, zepsutym człowiekiem, nie dopuszczacie do myśli, że pewne proponowane przeze mnie rozwiązania wynikają z faktu, że chcę je wykorzystywać dla robienia dobra, nie złego. Widać to szczególnie ostatnio. Nie znacie mnie w realu. Nie wiecie jakie postawy przyjmuję na co dzień, mimo szorstkości i twardości charakteru, przeżyć i doświadczeń. Nie wiecie jaki jest mój kodeks moralny i katalog wartości, którymi kieruję się w życiu. Nie wiecie co jest dla mnie najważniejsze. A mimo to z łatwością oskarżacie mnie o najniższe możliwe pobudki.

To wszystko się ze sobą zazębia, wiąże. Nie jestem bez winy. Nie zawsze umiem rozmawiać, nie zawsze umiem być spokojny, nie zawsze umiem się powstrzymać i emocje i wszystko co z nimi negatywnego związane, wyłazi. Ale to samo dotyczy Was. Newsflash! Czuję, nie jestem robotem. Pomyślcie czasem nim kolejny raz bezsensownie, bezrefleksyjnie, bezpardonowo zaatakujecie. Nie tylko mnie, ale każdego innego mieszkańca tego wirtualnego kraju, każdego jednego członka tej wirtualnej społeczności.

Za swe błędy przepraszam.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Robbie Fowler.
Serduszka
10 404,00 lt
Ten artykuł lubią: Tomasz Ivo Hugo, Mustafa Owski, Sereus von Ahabejż, Otto von Spee-Asketil, Jan Grimknur, Robbie Fowler, Baszar Svensson at Atera, Yennefer von Witcher, Timan Demollari, Konrad Jakub Arped-Friedman, Orjon von Thorn-Surma, Laurẽt Gedeon I, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Andrzej Fryderyk
Cytuję:
To wszystko się ze sobą zazębia, wiąże. Nie jestem bez winy. Nie zawsze umiem rozmawiać, nie zawsze umiem być spokojny, nie zawsze umiem się powstrzymać i emocje i wszystko co z nimi negatywnego związane, wyłazi. Ale to samo dotyczy Was. Newsflash! Czuję, nie jestem robotem. Pomyślcie czasem nim kolejny raz bezsensownie, bezrefleksyjnie, bezpardonowo zaatakujecie. Nie tylko mnie, ale każdego innego mieszkańca tego wirtualnego kraju, każdego jednego członka tej wirtualnej społeczności.

Czy możemy oczekiwać na wzajemność?

Ogółem. Kiedyś bym pewnie uwierzył w ten artykuł. Dziś już nie wierzę. Nie wierzę szczególnie od chwili, gdy za krytykę w Sarmacji sam próbowałeś mnie atakować ze względu na moje zajęcie w świecie materialnym.

Nie wierzę też w chwilach, gdy przed Twoim wejściem staram się powiedzieć„ej, panowie, przeginacie”, gdy po TWoim wejściu, bez powodu atakujesz osobę rozmawiającą na IRCu. Tylko dlatego, że się do Ciebie zwróciła.

Nie wierzę w ofiarę RCA. Wiem, że jesteś osobą, wobec której użyto zbyt dużej ilości słów. I wiem, że jesteś osobą, która użyła zbyt dużej jej ilości przeciwko innym. Ja sam popełniam błędy. Każdy je popełnia. Lecz czy na pewno w tej sprawie są agresorzy i ofiary?

Jeśli nie chcesz dalszych ataków na siebie – zatrzymaj to. Atak generuje atak, które to generują kolejne ataki. A w ten sposób nigdy nie zakończy się ta spirala nienawiści.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Przesyłam pocztówkę z Bieszczad dla wszystkich piszących i czytających!!1 One one one !!!!!!11
comment_44VWeuvJhjwRNxVnmdIpY15gcpZSUzCO.jpg
Tutaj w Bieszczadach leży śnieg i jest bardzo zimno, ale i tak codziennie idę do kaplicy i zapalam świeczki w intencji, żeby nikt nikogo bez powodu w Sarmacji nie atakował! one one one!!11
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Tak, pewnie masz rację. Przeginamy. Mimo wszystko nadal widzę w Tobie osobę nieszczerą. Znowu przed wyborami starasz się wybielić, zrobić z siebie męczennika, którego wizji nikt nie rozumie, bo wszyscy są źli.
Odpowiedz Permalink
Sereus von Ahabejż
W pierwszym momencie chciałem odpowiedzieć artykułem, ale jednak nie. Pozwolę sobie po prostu skomentować...
Cytuję:
Tak, sarmackie społeczeństwo jest podzielone. Tak, jest to ogromny problem. Tak, mam w tym swój udział. Ale masz i Ty, Ty, także Ty. Każdy z nas ma.

Dlatego nie usprawiedliwiam żadnego z uczestników, którzy stosują wycieczki osobiste i ta osobista wycieczka sprowokowała mnie do zostania, jak wicehrabia określił "Ostatnim Sprawiedliwym"

I dlatego podkreślam w każdym artykule - każdy powinien rozważyć w swoim sercu czy nie przyłożył ręki do sytuacji.

***

Biorę ten artykuł za krok w dobrą stronę. Za początek komunikatu "Ja", Fakt-Uczucie-Oczekiwanie. Brakuje mi wciąż zastosowania refleksji, do której wicehrabia doszedł.

Że winni są po obu (a w zasadzie stron w moim odczuciu jest więcej) stronach. Za tą refleksją idzie niestety "owszem jestem winny, ale oni ciągle mnie kąsają". W kontekście który wicehrabia używa - brzmi jak zrzucenie winy i usprawiedliwienie własnych ataków.

Nie chcę by wicehrabia pozwolił się rozszarpać, czy stanął zwiesiwszy głowę, czekając na cios. Nie chcę też by wicehrabia wycofywał się z IRC dla bardziej czy mniej szlachetnych pobudek. Nie zależy mi też na eliminowaniu kogokolwiek z Sarmacji.

Chcę by za refleksją wicehrabiego przyszła zmiana, restart stosunków. Nie "druga szansa", bo to sugeruje że jedna strona miała rację, a druga nie. Nie chodzi o publiczne kajania się i przeprosiny. Chodzi mi o to by stworzyć platformę ponownego zjednoczenia. Bo cokolwiek święcimy to jednak jesteśmy pękniętym naczyniem.

Będę pierwszy który przyklaśnie takiej inicjatywie.
Odpowiedz Permalink
Otto von Spee-Asketil
Iii pod komentarzem Sereusa się podpisuję wszystkimi łapkami, jakie mam.

(—) Otto von Spee-Asketil

Restart stosunków? Ok, brzmi spoko. Mogę w to pójść.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Cytuję:
Na FC, w dziale więzienia książęcego jedna osoba jawnie napisała groźby wobec mojej realnej żony.

Czy mógłbyś podać mi informację, który ze skazańców takie coś zrobił? Z tymi, co zostali niedawno skazani, posiadam kontakt i z chęcią porozmawiałbym o tym. Nic nie usprawiedliwia realnych gróźb. Bo jak domyślam się po treści artykułu, to właśnie do tych niedawno skazanych się odwołujesz.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@up

Już śpieszę z pomocą. Z racji zasiadania w Trybunale Koronnym, posiadam wjazd do Więzienia Książęcego.

Może nie powinienem wynosić takich informacji, ale w tej sytuacji średnio patrzy się na to co się wyprawia. Osobą, która groziła RCA i jego rodzinie jest nie kto inny, jak znany nam wszystkim Zanik. Osoba, która za takie akcje ma bana na całą naszą sieć IRC.

Piszę to dlatego, że z treści artykułu można wywnioskować, i tak zresztą zasugerowano, iż do tak żenujących akcji miało dojść w gronie i otoczeniu JKW Andrzeja Fryderyka. W gronie, w którym sam się ostatnio obracam.

Nie wiem czy tego typu insynuacje były zamierzone, jednakże korzystając z pewnych przywilejów Asesora — chociaż nie powinienem absolutnie tego robić — nie mogłem nie zareagować na tego typu akcje. Z czystej uczciwości.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Lól, Zanik przecież grozi zawsze i wszystkich. W artykule mamy do czynienia ze zgrabną manipulacją. Brawo Kanclerzu!
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Andrzej — napisałem w tym artykule kilka razy, że nie jestem bez winy. Że jestem równie winny tej całej sytuacji, co inni. Nie atakuje w tym artykule nikogo, piszę o swoich uczuciach. Ty odpisujesz "nie wierzę". Przyjmuję to z pokorą.

Osobą, która na forum w dziale więzienia poczyniła realne groźby był Winicjusz Stary (czyli Zanik). Nie usprawiedliwia to nikogo. Nawet jego, i nie może być okolicznością łagodzącą, że to on. Jego słowa zauważyłem PRZY OKAZJI. Zupełnie przypadkiem. Osoby opiekujące się więzieniem przez blisko miesiąc od tekstu nie zareagowały. Przyznam szczerze, że tekst, którego użył mną wstrząsnął bardzo.

Co do resetu — Sereus, OvS — jasne, że tak. Po to to napisałem. Nie jest to "przed wyborami". Ja nigdy do stołka przyspawany nie byłem, nie wygram, to nie wygram, kto inny będzie swój program realizował. Niezależnie jednak od wyborów my, jako Sarmacja, potrzebujemy resetu, rozmów, zmiany języka. Od swojej strony zrobiłem rachunek sumienia i opisałem dlaczego czuję, to co czuję. I tyle mogę dziś zrobić. W kontaktach z ludźmi będę spokojny i będę unikał nieprzyjemnych sytuacji. Dlatego zignoruję komentarze Wojciecha i Vladimira.
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
@RCA, chłopie na szczere refleksje czas nadejdzie po kampanii wyborczej. Teraz zaś działania wszystkich kandydatów oceniam są min. Przez pryzmat wyborów. W chwili obecnej jedyną sensowną konkluzją, jest mimo wszystko wariant ujarzmienia Irca, który stał się mimo wszystko lekkim chlewem Księstwa Sarmacji. Być może jest to jeden z efektów odejścia Karoliny, która mimo wszystko wśród ircowiczów budziła respekt, czego nie można powiedzieć o obecnych władzach. :c
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Nie Konradzie, to Ty wyczytałeś z mojego tekstu to co wyczytałeś, a w żaden sposób nie możesz zacytować choćby skrawka mojej wypowiedzi, która by sugerowała, że pisałem o otoczeniu JKW Andrzeja Fryderyka. Ponownie starasz się włożyć mi w usta słowa, które nie padły z mojej strony.

Zacytuję więc raz jeszcze: "Podczas spotkań na IRC pociskano mi za chyba wszystko… nawiązywano do mojej łysiny, wagi, pracy. Na FC, w dziale więzienia książęcego jedna osoba jawnie napisała groźby wobec mojej realnej żony." — ile złej woli trzeba mieć by z takich dwóch zdań wynieść, iż piszę o otoczeniu Andrzeja?!

...
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
"Lól, Zanik przecież grozi zawsze i wszystkich. W artykule mamy do czynienia ze zgrabną manipulacją. Brawo Kanclerzu!"

Tak, dlatego, że "grozi zawsze i wszystkim" mam się godzić z tym, że podobna groźba jest kierowana wobec mojej REALNEJ żony, i wyrażana jest takimi słowami: "jestem ciekaw jak zareaguje Robert Janusz von Thorn, kiedy pewna grupka Ukraińców i Białorusinów wykorzysta żonę RCA". No żeby tego było mało niejaki Emil Potocki odpisał "No pierwszy raz się z Waszmością zgadzam."

Vladimir, pomyśl nim skomentujesz.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@Daniel — to nie jest refleksja wyborcza. To temat związany bezpośrednio z tym co się wyrabia na IRCu, nie w kampanii wyborczej. Kampania jest nader cywilizowana i bardzo mnie to cieszy. Ja nie napisałem tego by zbijać wyborcze punkty, ba!, napisałem wprost na privie pewnej osobie, że wiem, że przez ten tekst przegram. IRC to chlew, i nie jest to wina braku Karoliny, a braku refleksji. I Andrzej skutecznie mi udowodnił, że też mam w tym udział. Przyjąłem jego krytykę, bez zbędnych komentarzy.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Robert, naprawdę, taki był moim zdaniem wydźwięk tego artykułu. Zanik grozi i groził. Dostał za to banicję – mam nadzieję nieodwołalną – w Sarmacji, a na kanale IRC ma dożywotni zakaz wejścia. Właśnie za to co robi. To nie jest i nie będzie tolerowane.

Nie wierzę bo… Przesłanie tego artykułu nie jest takie – wszyscy zawiniliśmy. Zróbmy coś z tym. Przesłanie tego artykułu to „jestem przez Was atakowany i mam dość. Ogarnijcie się”

Nie wiem, może nie robisz tego celowo. Lecz ja w ten sposób emocje z Twoich słów odbieram.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Andrzej Fryderyk: Jako asesor mam dostęp do działu więzienia, gdzie mogę pilnować, czy więźniowie dostają codziennie obiecaną miskę ryżu. I skoro zaczynamy już mieszać wirtual z realnym k.k., czuję się zobowiązany coś powiedzieć, głównie żeby uspokoić. Bo zakładam, że niezależnie od różnych wirtualnych awantur nikt nie chciał by, aby uderzało to w jego bliskich.

O ile jest to ten post, o którym myślę to jest on niesmaczną wypowiedzią. Owszem, naprawdę bardzo niesmaczną, ale nie groźbą adresowaną wobec żony Roberta (jeżeli już przyjąć, że to groźba to adresatem jest raczej sam Robert - i z takim poglądem można by już od biedy iść do realnego Sądu, ale wątpię, żeby to się skończyło skazaniem).

Nie róbmy więc dramy i nie straszmy wszystkich czynami przestępczymi w realu, kiedy mamy do czynienia po prostu z wyjątkowym chamstwem.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Andrzej, okej, rozumiem dlaczego tak odczytujesz moje słowa. Nie to miałem na myśli, być może zabrakło dobitności w niektórych akcentach i giną one pod tym, że piszę o swoich uczuciach i odczuciach. A piszę o nich bo są one ważne, w kontekście postrzegania mnie jako kwintesencji zła w Sarmacji. Ufam, że kiedy to sobie wyjaśniliśmy przyjdzie Ci łatwiej w to co chciałem napisać uwierzyć.

I ponownie — nie znacie mnie w realu. I o ile możemy sobie tworzyć różne role tu, których nie utworzymy w realu, tak emocje, które akurat mi towarzyszą w grze w Sarmację są nader realnymi emocjami, które wprost wynikają z mojego charakteru w realu. Dlatego czuję się atakowany, dlatego podkreślam, że jest w tym i moja wina. Ale dlatego chcę byście zauważyli, że mimo moich wad w zachowaniu, trochę się zagalopowaliście. Tak ja wcześniej wobec Was. Ale to nie jest też tak, jak zdajesz się sugerować, że to co się dzieje, i to co dostaję, to tylko moja wina. Wielokroć było tak, że atakowano bezsensownie mnie, czy nie tylko mnie, ot tak... by się pośmiać. Początkowe podśmiechujki (relatywnie niegroźne) gdy spotykały się z kontrą/obroną przeradzały się już w pociski większego kalibru. Nie usprawiedliwiam się, ale i nie pozwolę by usprawiedliwiać tego typu zachowania moimi decyzjami/zachowaniami, które też nie biorą się znikąd.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Ja odpisywałem w kontekście rozmowy na IRC z pewnymi osobami.

Artykuł jest — nie ukrywajmy — o pewnej grupie osób. Dobrze wiedziałeś o kim piszesz, te osoby też dobrze wiedziały że to o nich mowa.

Przy okazji zamieszczono informacje o tych atakach wychodzących w real.

Już bez wchodzenia w to, jakie były intencje, czy to było zamierzone i tak dalej, średnio rozgarnięta osoba mogła powiązać te dwie rzeczy razem. Nie mówię, że tak chciałeś przekazać. Pisałem, że można to nieopatrzenie tak zrozumieć. O tym mi pisano na IRC i pytano, czy wiem kto się zniżył do tego poziomu.

Dla bezpieczeństwa też napisałem tę informację. Już bez jakichś większych planów i tak dalej, poproszono o informację to ją przekazałem.

Od całej gównoburzy staram się trzymać z daleka. Stąd nie wiem skąd takie stwierdzenia, że "ponownie" chcę Ci wkładać jakieś słowa w usta, skoro ani nie robię tego teraz, ani nie robiłem wcześniej.

Jak zapewne sam zauważyłeś (a przynajmniej mam taką nadzieję), trzymam dystans od tego sporu i nie chcę wchodzić w te dyskusje. To chyba jedyna sytuacja w której nawiązuje do ostatnich sporów. Więcej nie mam zamiaru tego robić.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Jednak ja od początku nie mówię, że to jest wyłącznie Twoja wina. Od początku mówię też, że wiele osób się zagalopowało, w tym też i ja. Jedyne w co zaprzeczyłem, to w to, że konflikty prowokuję. Jestem wciąż zdania, że żadnego konfliktu nie sprowokowałem.

I tak. Wielokrotnie atakowano Cię. Tak jak Ty wielokrotnie atakowałeś innych. Ba, nawet starałem się niekiedy stawać wtedy w obronie innych, za co mnie intensywnie jechałeś. Błędny rycerz… 

Też jak śmiechy przeradzały się w coś przesadzonego, szczególnie jak byłeś nieobecny, starałem się zachęcić do zaprzestania i jednak do nie przeginania. Była raz sytuacja, gdzie zwyczajnie po takim moim apelu przyszedłeś i bez specjalnej powodu przyczepiłeś się do jednego z użytkowników kanału… Wtedy stwierdziłem że moje działania są bezcelowe.

Tak. Nikt nie jest bez winy. Lecz ten artykuł jak dla mnie wcale nie zachęca do zażegnania sporu. Niemniej zaczęliśmy rozmawiać o tym. A to już jest jakiś postęp. Jednak czy na pewno kampania wyborcza to właściwy czas na to?
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Przepraszam za potworka „od początku nie mówię”. Przyznaję, nie przeczytałem wypowiedzi przed wysłaniem.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Cytuję:
Tak, dlatego, że "grozi zawsze i wszystkim" mam się godzić z tym, że podobna groźba jest kierowana wobec mojej REALNEJ żony, i wyrażana jest takimi słowami: "jestem ciekaw jak zareaguje Robert Janusz von Thorn, kiedy pewna grupka Ukraińców i Białorusinów wykorzysta żonę RCA". No żeby tego było mało niejaki Emil Potocki odpisał "No pierwszy raz się z Waszmością zgadzam."

Zanik nie przedstawia sobą żadnego zagrożenia, a mimo to wykorzystałeś bardzo zgrabnie jego przykład.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Panowie. Jeśli chcecie dyskutować o wypowiedziach Zanika – wystąpcie do TK o upublicznienie wiadomości. Nie każdy ma do nich dostęp.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Ty także, Vladimirze, nie przedstawiasz żadnego zagrożenia sobą, a gdybyś tak napisał, to wierz mi, odnalazłbym Cię w realu. Tak jak odnajdę Zanika.

Andrzeju — masz rację. Rozmawiajmy. Ja, wbrew temu co czasem pokazuję, każdą Twoją uwagę względem siebie biorę pod uwagę, głównie dlatego, że chyba jesteś jedyną obok JKM osobą, która wprost umie napisać "Czekan zjebałeś to to i to". A nie jedziesz by jechać. Czy kampania to czas dobry? Taki sam jak każdy inny. Społeczeństwo nasze wymaga leczenia (w sensie zszywania ran, co by nie było...) już dziś, nie za 2 tygodnie po wyborach.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Mam nadzieję, że kiedyś znów zgoda będzie między Sarmatami. Tego wszystkim i sobie bym życzył przed nieistniejącymi świętami :)

Pax braty Sarmaty :)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Mnie też nie znacie w realu. Rozumiem autora i przeciwną stronę też, ale już trochę mniej. Za dużo kłótni i "przypiepszania" się do realnego życia - to już nie fair :(
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.