Głos Sclavinii, Sereus von Ahabejż, 15.11.2016 r. o 02:06
Napomnienie - Stając przed tronem

7E7TUV5E.jpg

N
adzieja umiera ostatnia, więc powstaje pierwsza. Nadzieja jest cnotą, którą najbardziej odznacza się na obliczu prawdziwego Sarmaty.

Oto mamy światło w naszym tunelu. Sejm odrzucił dwie antynarodowe ustawy. Ustawy które pozwalałyby bez sądu wyrzucać z Sarmacji "ze względu na interes publiczny". To bardzo dobry znak.

J
est rzeczą niefortunną, oddawać w ręce jednej osoby taką władzę. Nawet jeśli jest to Książę. Nie bez kozery usłyszeliśmy słowa Paulusa hrabiego Buddusa:

Cytuję:
Każdy ma lepsze i gorsze i lepsze okresy. Każdy także Książe. Czy nasz JKM ma taki okres? Nie wiem i nie mi osądzać.

Bo skoro zdejmujemy z siebie możliwość oceny czy jest to decyzja słuszna czy nie, to skazujemy się na podejrzenie i nienawiść. Tak samo słowa Kanclerza:

Cytuję:
Mówimy stanowcze NIE takim praktykom, i mówimy UFAMY CI KSIĄŻĘ.

Mogą się one obrócić przeciw Jego Książęcej Mości. Ilu z nas w sercu nie zacznie się zastanawiać.

Cytuję:
Czy JKM użył swoich uprawnień w dobrej czy w złej wierze?

po nawet

Cytuję:
Nie sprzeciwię sie, bo nie wiem czy i mnie to nie spotka!

C
zy to jest zaufanie?! Czy to jest kraj w którym chcemy wychowywać nasze v-dzieci? Brak kontroli zawsze powoduje, że pada podejrzenie o nadużycie, o więźniów politycznych. Nie po to powołano nowy Sejm Wielki, żeby zabrać władzę narodowi.

Jego Książęca Mość powinien sam wystąpić w Sejmie i powiedzieć

Cytuję:
Pragnę by Naród aprobował moje decyzję i poddaję je w jego osąd

Czy nie wzbudziłoby to w nas wdzięczności i miłości do osoby władcy?

***

P
ragnąłbym, żeby wręcz każde wydalenie było poddawane pod dyskusję w Sejmie. Tak że Książę po zasięgnięciu opinii Sejmu podejmuje decyzję. Jak powietrza trzeba nam krytyki!

Jeśli chcemy zdjąć z nas czar złej aury musimy poddać siebie i władze krytyce. Krytyce otwartej, pozbawionej z jednej strony dziecinnych gestów i epitetów. Ale też takiej która nie musi uciekać się do ostrych środków wyrazu jakimi jest ironia i sarkazm, ocierające się o wyśmianie.

Wielu z nas narzeka w kuluarach, patrzy dookoła czy aby nie urazi Jego Książęcej Mości. Niektórzy nic nie mówią, a jeszcze inni nie wytrzymują presji i krzyczą niecenzuralne słowa, nie potrafiąc znieść myśli że poddani zostali ostracyzmowi.

8F079ihO.jpg


I
chyba tu odpowiem na pytania zadane mi przez Jego Książęcą Mość. Jest rolą proroka, że odstawia pług i zostawia winnice. Jest jego obowiązkiem unieść kij i stanąć przed obliczem i napomnieć.

I taką rolę pozwoliłem sobie przyjąć. Pozwoliłem sobie spojrzeć z dystansu, wysłuchać Narodu. Pozwoliłem sobie usłyszeć jego skargi. A one nie dotyczą konkretnych decyzji - a przynajmniej nie tylko. Decyzję o wydaleniu Torkana Ingawaara uważam za niefortunną. A przy tym śmieszną, bo (proszę nie zrzymać się) uważam że jedynym przestępstwem jakie popełnił on i Arsacjusz to urażenie Waszej Książęcej Mości. Owszem w sposób dziecinny, głupi i niegrzeczny. Tylko, że to reakcja na atmosferę która pojawiła się po Baridajskim Sierpniu.

Atmosferę "albo jesteś za Księciem albo jesteś wrogiem!". Gdzie tu miejsce na bogactwo postaw tak wychwalane w oficjalnej propagandzie? Gdzie świadomość różnic które łączą?

***

M
ój krótki cykl artykułów powstał spontanicznie. Nie miałem ochoty wracać do Księstwa, a obserwując atmosferę w Sarmacji odechciewało mi się bardziej. Miałem swoje stada i winnice, starczało mi rozmów przy owczym serze i szklance wina z przyjaciółmi. I wówczas Kanclerz przegiął, sugerując jednemu z moich przyjaciół realną chorobę psychiczną. A to jest coś, czego nie zdzierżę.

Natchnęło mnie do napisania ostrej krytyki zachowania wicehrabiego. I sprowokowało do przejrzenia samego Księstwa, wówczas spłynęło do mnie więcej świadectw, że źle się dzieje w państwie. Wkradło się złe, morowe powietrze.

Za wiele odpowiada ostra polityka wicehrabiego von Thorn. Człowieka, którego pomysły bardzo ceniłem, ale którego charakter, a może polityczna ambicja zaślepiły na potrzeby innych.

I
na koniec powiem, że smutno mi, że Wasza Książęca Mość uległ tej retoryce, zamiast stanąć na pozycji jaką opisałem wczoraj, dał się Książę ponieść podziałowi "My kontra Oni" czego szczytem jest uznanie głupich wybryków za zdradę i brak reakcji na zamach na prawa obywatela. Jeśli zaś Książę sam uczestniczył w kreowaniu tego podziału to jestem jeszcze smutniejszy, gdyż cieszył się kiedyś, Wasza Książęca Mość, moją wielką sympatią.

A przecież wszystko to zaczęło się w sierpniu, gdy w gniewie zarzucono komuś chorobę psychiczną.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Vladimir ik Lihtenštán.
Serduszka
4 300,00 lt
Ten artykuł lubią: Otto von Spee-Asketil, Konrad Jakub Arped-Friedman, Andrzej Fryderyk, Kristian Arped, Vladimir ik Lihtenštán, Markus Arped.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Uważaj, że któregoś dnia do Twoich drzwi zapuka Kanclerz von Thorn i poinformuje Cię, że dostałeś bana na prośbę Jego Książęcej Mości.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Vladimir uprzejmie proszę, odczep się ode mnie. Dość.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Ale przecież tak było, c'nie?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Autor pozwolił sobie ocenić Księstwo i jego obecne stosunki społeczne przez taki pryzmat: "Za wiele odpowiada ostra polityka wicehrabiego von Thorn. Człowieka, którego pomysły bardzo ceniłem, ale którego charakter, a może polityczna ambicja zaślepiły na potrzeby innych." zatem uprzejmie autora proszę o wskazanie:
* które elementy mojej codziennej pracy powodują obecny stan Księstwa,
* za jak wiele odpowiada moja polityka - w procentach (od 0% do 100%),
* czy nie jest prawdą, że pryzmat przez który Pan spogląda jest poplamiony i ocenia Pan li tylko moje działania z kanału IRC, bazuje li tylko na doniesieniach grupy osób, które tam siedzą, a które cechuje jedna wspólna rzecz - ogólne krytykanctwo wobec innych postaw niż wyśmiewanie i szkalowanie wypowiedzi wielu innych mieszkańców Księstwa?

Z góry dziękuję. W większą polemikę się nie będę włączał, ale to kolejny raz gdy atakuje mnie Pan bezpośrednio, czyniąc to tylko na kanwie IRC. Jeśli jest inaczej to proszę wskazać z FC, DSG, Ćwirka tę mnogość postaw negatywnych w moim wykonaniu, które do takich konkluzji Pana, Ostatniego Sprawiedliwego wśród Narodów Sarmacji, doprowadziły. Ufam, że stać Pana na to.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Trzeba być impertynentem, żeby stawiać w jednym rzędzie "dawanie drugiej szansy" ze złym zachowaniem, jak to zrobił Baron w przemowie z okazji rocznicy Unii.

Trzeba być impertynentem, żeby wykpiwać moje przeprosiny i wyciągnięcie ręki z przemowy z okazji rocznicy Unii, jak to zrobił Baron w poprzednim artykule.

To jednak doskonale pokazuje obiektywizm rzekomego proroka, jakim się jawi w swych wizjach Baron. Chyba raczej posłańca, jeźdźca baridajskiego sierpnia, któremu podróż trochę się wydłużyła.

Trzeba być ignorantem i impertynentem, żeby atmosferę po sierpniu baridajskim określać "albo jesteś za Księciem albo jesteś wrogiem!", no chyba, że po prostu być kolegą puczystów sierpniowych i po prostu robić im dobrą opinię, oczerniając księcia. Oczywiście nieważne, że w sierpniu była atmosfera "abdykacja albo wojna", że po złożeniu pozwu przeciwnicy już nawoływali mnie w zasadzie do abdykacji, a choć daleko było jeszcze do wyroku, głosowanie w Sejmie nad zniesieniem mnie z Tronu, uważali oni za przesądzone. No oczywiście, oni zaczęli detronizacją, to niech sobie teraz odreagują. Przecież to jest takie wyczerpujące i stresujące. Zwłaszcza jak nie wyjdzie. I właśnie wtedy książę powinien puczystów pogłaskać, przytulić i powiedzieć, że nic się nie stało, że może następnym razem się uda. Ach, no i jeszcze wykazać się zrozumieniem tego, co zrobili.

Trzeba być impertynentem, żeby określać się mianem proroka. Zwłaszcza gdy pokazuje się, jak ta obserwacja, będąca podstawą proroctwa, wyglądała. Przez okulary "zły książę". Zaobserwował Baron to, co chciał zaobserwować, co koledzy chcieli. Oczywiście nie ma sensu się zniżać do dyskusji w komentarzach czy rozmowy prywatnej z księciem. Lepiej rzucać hasłami na prawo i lewo, dezawuować zachowania księcia w postaci "drugiej szansy" czy "wyciągania ręki". Przyjął Baron tezę, że jestem zły, że owszem inni się źle zachowują, ale to wszystko moja wina i teraz wygląda jakby miał bielmo, a co najmniej klapki na oczach i nie zwracał uwagi na żadne kontrargumenty.

Wyjaśnił już sobie Baron, co było w sierpniu, co było jego przyczyną i nie dopuszcza do siebie żadnych innych opinii, poglądów, czy opisu osób w tych wydarzeniach uczestniczących. Zbywa Baron to wszystko stwierdzeniem, że sieprień jest nieistotny, ważne co teraz. Owszem, że ważne, ale w sierpniu sierpniu się to zaczęło. Trzeba było wtedy zająć się obiema stronami, być rozjemcą czy jak chce sobie Baron - prorokiem. Wtedy może artykuły Barona byłyby szczere i obiektywne. Teraz, gdy relatywizuje Baron zachowania innych i skupia się na mnie, jednocześnie szukając źródeł w sierpniu i nie pozwalając dyskutatnom używać w retoryce sierpnia, wystąpienia Barona są wręcz groteską. Wyglądają, jakby znalazł w szufladzie Baron stare artykuły, dostosował je trochę do obecnej sytuacji z osadzonym i wydalonym, i przedstawiał się teraz jako wizjoner, prorok.

Nie będę Baronowi przeszkadzał w roztaczaniu tych wizji. Warto ocenę, krytykę zacząć od siebie, choć nie wiem czy prorocy noszą lustra przy sobie. Z pewnością "nosi" Baron "okulary", które pozwalają patrzącemu patrzeć na sprawy wybiórczo.
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Nie rozumiem, pretensji do Księcia, moim zdaniem jeśli miał wątpliwości, to postąpił słusznie. Wiadomo, że rozchodzi się o względy formalne. To nie jest przeszkoda nie do pokonania, cokolwiek dalej by się z tym działo.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.