Głos Sclavinii, Sereus von Ahabejż, 13.11.2016 r. o 00:13
Jestem Banitą

Cytuję:
(...)jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą

to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety
Z. Herbert, Dlaczego klasycy

T
o nie są moje słowa, ale obrazują narastające we mnie odczucia co do sytuacji Księstwa Sarmacji. Sytuacji smutnej i trudnej. Gdy w 2015 roku byłem aktywnym obywatelem w Księstwie znajdowało się ponad 60 aktywnych obywateli. Minął nieco ponad rok i ubyło ich 1/3. Część z własnej woli, część zniechęcona atmosferą.

W sierpniu 2016 roku przyszedłem się pożegnać, gdyż w zasadzie nie widziałem dla siebie tu miejsca. I w sumie wciąż nie wiem czy widzę. Ale pozwolę sobie odwołać ówczesne oświadczenie, skoro i tak jest nie egzekwowane od tych kilku miesięcy.

S
ierpień... Właśnie - to był zły miesiąc dla Sarmacji. Nie mówię nawet o tym co było widoczne od razu. Ale mam wrażenie że złamano naszego ducha. Upadła wiara w Księcia jako siły ponad podziałami. A przynajmniej upadła moja.

Skoro przyszedłem się pożegnać to chciałem zobaczyć co się dzieje w mojej ojczyźnie. I w pierwszym momencie byłem całym sercem za reakcją Jego Książęcej Mości. Jednakże dalsze działania - w szczególności sprawa Vladimira - zapaliły w mojej głowię ostrzegawczą lampkę.

Gdy później, z różnych źródeł dochodziły mnie słuchy o tym, że coraz więcej osób ma wrażenie, że Książę przyjął postawę oblężonej twierdzy, coraz bardziej zniechęcałem się do jakiejkolwiek aktywności. Jednocześnie narastał we mnie gniew. Gniew na ten brak jedności, na niechęć do wyciągnięcia dłoni.
Kod
Oct 21 19:02:46 <RCA> anglov Sukces dostal bana na prosbe JKM, moge zdjac, jak sie bedzie zachowywal

Zastanawiam się na jakiej zasadzie działają takie bany na prośbę. Skoro zatrzymanie nastąpiło dopiero 9 listopada a wydalenie 12 listopada. Jest też nieco niechwalebne wydalać cudzoziemca dwa dni przed terminem złożenia przez niego wyjaśnień. Nie wnikam w prawo, jak rozumiem Prefektura ma prawo poprosić Księcia o wydalenie cudzoziemca. Jednakże wydalenie go dwa dni przed datą złożenia wyjaśnień w sprawie karnej go dotyczącej uważam za co najmniej nieeleganckie. Mniej parlamentarne określenia zachowam dla siebie.

T
o tylko kolejny kamyczek, że źle się dzieje w Księstwie Sarmackim. Jest smutne, że procedury i agresywne stosowanie wobec siebie prawa zastąpiły rozmowę.

Niechęć, złość, arogancja. To grzechy Sarmacji. Grzechy jej władców i grzechy jej buntowników.

Komiks opublikowany przez Vladimira, działania Arsacjusza czy Torkana Ingawaara nie są czynami które uznaję za właściwe. Jednakże zastanawiam się czy zasłużyły one na taką karę. Na karę która zależy w zasadzie tylko i wyłącznie od subiektywnych odczuć Jego Książęcej Mości.

J
a zwyczajnie, po ludzku rozumiem Waszą Książęcą Mość. Ale Książę Sarmacji musi wykazać się również przymiotami nieco innymi. Musi powściągnąć swój gniew i musi wiedzieć, że każdy chuligański wybryk to forma wyrażenia sprzeciwu. Tak bym rozpatrywał te sprawy. Nie w kategorii zamachu na suwerenność Księstwa, a jako wołanie o nowe otwarcie. Wołanie nieumiejętne, ale głośne.

Wołanie, które niewysłuchane przyniesie tylko podziały.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 015,00 lt
Ten artykuł lubią: Otto von Spee-Asketil, Ivan von Lichtenstein, Vladimir ik Lihtenštán, Markus Arped, Michaś Elżbieta II, Guedes de Lima, Siergiusz Asketil.
Komentarze
Kacper Chatliński
Vlad (który jeszcze jest na wolności a powinien siedzieć) ,Torkan i Arsajusz to są podli zdrajcy którzy uznali innego zdrajcę Emila Potockiego za swojego króla i próbowali zniszczyć porządek w Księstwie Sarmacji nie będą przeklęci i j***ć ich.
Permalink
Tomasz Ivo Hugo
http://prawo.sarmacja.org/akt,8800.html straszny akt tyranii
http://prawo.sarmacja.org/akt,8799.html cofam rękę od ludzi, którzy rękę podnieśli na mnie. Ten akt jest groźnym mieczem, który dzierżę w ręku....
Wydałem akt abolicji generalnej, który cały sierpień baridajski zresetował. Tego samego dnia RM zdefraudowała 5000000 (PIĘĆ MILIONÓW) libertów. Tego samego dnia opublikowano żądania - abdykacja albo wojna, abdykacja albo będzie się źle działo. Tak, jest Baron żywym przykładem na to, co napisałem w swoim niedawnym artykule...
Odpowiedz Permalink
Sereus von Ahabejż
Wasza Książęca Mość,

pozwolę sobie może doprecyzować. Sierpnia użyłem jako klamry i jak powiedziałem, pierwsze działania spotkały się z moją pełną aprobatą. To późniejsza sprawa. Sprawa Vladimira, który w zasadzie nie wykonał nic złego - ot udostępnił kawałek strony. Udostępnił ją nieszczęśliwie krytykom w najgorętszym okresie. Czy jednak zasłużył na takie potraktowanie - na taką reakcję, która zaowocowała zrzeczeniem się przez niego wszelkich związków z Księstwem Sarmacji?

Czy wybryki późniejsze, te bliskie dniu dzisiejszemu - czy one rzeczywiście zasługują na tak ostrą reakcję, de facto bez możliwości odwołania?

I wreszcie - czy wszystko musimy odwoływać do Sierpnia? Ja wiem, że sam zacząłem - aczkolwiek ponownie zwrócę uwagę - głównie jako klamry czasowej. Ja jako człowiek rozumiem, że jest to okres który jest raną w duszy Waszej Książęcej Mości. Czy może czas odetchnąć i powiedzieć sobie:
Cytuję:
Wtedy stanął za mną Naród, więc mogę być spokojny.

Czy Wasza Książęca Mość nie widzi, że to samonapędzająca się spirala - im bardziej ostro Dwór Książęcy zareaguje na takie sytuacje jak ta sprzed kilku dni tym bardziej sprowokuje kolejne takie sytuacje. Bo ludzie poczują się przyparci do muru.

Jednego się w życiu nauczyłem - jedyny efekt w dłuższej perspektywie daje pozytywna motywacja. Zakazy uczą tylko trollingu.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cały Barona artykuł odwołuje się tak na prawdę do baridajskiego sierpnia i sprawy Vlada. Co do tej ostatniej - dopiero PO REAKCJI pojawiły się głosy, że to było udostępnienie. Przed odebraniem wsi była za to niezła zabawa. Akurat ten pan ma liczne zasługi na kanwie obrażania mnie - ot choćby "chujowy książę". Czy ja go wydaliłem? Ów wydalony cudzoziemiec już raz był wydalony. Powrócił po cofnięciu aktu wydalenia. To była druga szansa. Mało tego, na wieść o chęci wydalenia (było to przed wnioskiem PG) nie zreflektował się, jego zachowania przybrały na sile. Został aresztowany, po czym notorycznie omijał zakaz wypowiadania się wchodząc na IRC. Niech rozwija swoją mikronację, zamiast mącić w naszej. Do Arsacjusza była wyciągana ręka także przez Regentów - też chcieli resetu relacji wewnątrzbaridajskich. Jednak z ich relacji wynika, że zachował się jak zwykły gówniarz. I w zasadzie mu to nie przeszło. Po pierwszym oskarżeniu Emila Potockiego otrzymałem od niego "łapówkę" w wysokości 1lt za uniewinnienie, odpisał tytułując się tytułem niby-królestwa Sclavinii, którego notorycznie publicznie używa. Zresztą nie bardzo widzę powodu dlaczego ustawił Baron akurat jego w szeregu z pozostałą dwójką. Co ja mu takiego zrobiłem teraz? Skoro nie powinniśmy się odwoływać do sierpnia.
Nie można dawać tej samej osobie w nieskończoność drugich szans. Łatwo opisywać sobie to wszystko z boku. Krytykować bez żadnych zobowiązań. Takie prawo każdego Obywatela, Mieszkańca. Zawsze jest łatwiej krytykować twarde, niewygodne decyzje księcia. Pobłażliwy książę dawno się Sarmatom znudził...
Odpowiedz Permalink
Sereus von Ahabejż
Wasza Książęca Mość,

miałem tu podać kilka powodów, dla których podtrzymuję swoją opinię. Zamiast tego poproszę o krótkie rozważenie.
  • dlaczego osoba o uznanej pozycji zachowała się jak gówniarz;
  • co stoi za działaniem Vlada, jakie motywacje;
  • co powoduje tak silny opór?

Nie publicznie, nie Pocztą Konną. Po prostu dla siebie, I to nie jest moja rada tylko dla Waszej Książęcej Mości. To także rada dla każdego uczestnika tego sporu.

Nie mówmy o drugich, trzecich szansach. Pomówmy jak można to naprawić. Co może zrobić Książę Sarmacji, jakie pytania zadać. Nie mówię o ułaskawieniu - mówię o pytaniu.

Cała rzecz jest dyskusją, a clou dyskusji są pytania, nie odpowiedzi. Może zasugeruję, żeby te pytania zadać. Być może otrzymamy inne pytania.

Zejdzie z nas agresja.

****

Zacznę może ja - choć sugeruję przenieść tę rozmowę do FC.

Zostałem poproszony o zadanie pytania: "Dlaczego zachowania Torkana Ingawaara nie zostały ukarane na drodze sądowej?"
I z drugiej strony: "Dlaczego Arsacjusz Arped wolał odrzucić możliwość porozumienia? Co nim kierowało?"

****

I na koniec, Wasza Książęca Mość, pozwolę wrócić do początku komentarza - nie mnie oceniać Baridajski Sierpień i nie mnie oceniać Vlada. Nie stawiam się w roli sędziego. Ja tylko rozważam, na ile gniew ma rolę w tej sprawie. A gniew jest bardzo złym doradcą.

A ponieważ jest późno - życzę wszystkim dobrej nocy.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Cytuję:
Cały Barona artykuł odwołuje się tak na prawdę do baridajskiego sierpnia i sprawy Vlada. Co do tej ostatniej - dopiero PO REAKCJI pojawiły się głosy, że to było udostępnienie. [...]

Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale już podczas publikacji, w pierwszym akapicie zostało napisane: "[...] Do redakcji napłynęła grafika, którą wykonał pewien obywatel Królestwa Baridasu. Niestety nie życzył sobie, by ujawniono jego dane (zapewne z obawy przed represjami), dlatego to ja podjąłem się publikacji. [...]". Przyznaję, że publikując grafikę dałem się omamić jej autorowi i ogólnemu, napiętemu nastrojowi. Bywa.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Cytuję:
Jednakże dalsze działania - w szczególności sprawa Vladimira - zapaliły w mojej głowię ostrzegawczą lampkę.

Podobno jak się za dużo pije to pokazują się białe myszki, a jak się za dużo ćpa, to zapalają się w głowie kolorowe lampki, jedni widzą istoty z kosmosu ze świecącym palcem, a może to ukryta tęsknota za świętami (kolorowe lampki na choince i takie tam).
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Tak, oczywiście i wtedy była taka atmosfera, żeby uwierzyć. "Uwielbiam" takie zabiegi, które często w Sarmacji służyły probie uniknięcia odpowiedzialności. Może gdyby nie ten "chujowy książę" i cała masa epitetów, to bym kiedyś uwierzył...

Baronie Ahabejż, czuję się jak bym pisał do ściany. Napisał Baron o sierpniu baridajski, ja pokazałem jak zresetowałem te wydarzenia. To Baron mnie zbył - zostawmy sierpień, to był tylko zabieg. Spytałem co takiego, wg Barona, zrobiłem po sierpniu Arsacjuszowi, znowu Baron mnie zbył - postawmy sobie pytanie czemu się tak zachowuje. No w zasadzie już ja postawiłem pytanie, pokazując Baronowi, że po sierpniu była do Arsacjusza wyciągana ręka.

Postawił Baron wiele tez, ale nie przyjmuje Baron żadnej polemiki. Zbywa mnie Baron skacząc z tematu na temat, dość niezgrabnie omijając odpowiedzi na moją polemikę. To Baron jawi mi się teraz, jakby w przypadku tego artykułu okopał, osiadł w twierdzy. Oczywiście moi przeciwnicy są wniebowzięci - ważne, że ktoś mnie krytykuje. Ktoś kto jawi się jako autorytet, bo go wtedy nie było, włączyła się jemu lampka ostrzegawcza. A może wtedy trzeba było się odezwać, czy to tak, czy prywatnie.

Wbrew temu, co wiele osób twierdzi, a i z wypowiedzi Barona wyziera, nie mam nic przeciwko krytyce. Niektórzy mylą krytykę z krytykanctwem, a epitety są dla nich najważniejszym orężem. Na szczęście nie w przypadku Barona. Ale nie mam ochoty pisać "na Berdyczów", bo to strata czasu.

Dlatego nie bardzo mam ochotę stawiać sobie pytań, skoro Baron nie chce odpowiedzieć na moje. Zresztą... na pierwsze z pytań, z którymi Baron mnie odsyła na forum, odpisałem w swoim ostatnim artykule, a drugie już zadałem i dlaczego ja mam na nie odpowiadać....
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Cytuję:
Tak, oczywiście i wtedy była taka atmosfera, żeby uwierzyć. "Uwielbiam" takie zabiegi, które często w Sarmacji służyły probie uniknięcia odpowiedzialności. Może gdyby nie ten "chujowy książę" i cała masa epitetów, to bym kiedyś uwierzył...

Hmm... nie wiem, czy chcę uniknąć odpowiedzialności. Raczej nie mam już czego unikać, bo jest po fakcie. Po prostu poczułem się wywołany do tablicy.
Odpowiedz Permalink
Sereus von Ahabejż
Cytuję:
Spytałem co takiego, wg Barona, zrobiłem po sierpniu Arsacjuszowi, znowu Baron mnie zbył - postawmy sobie pytanie czemu się tak zachowuje. No w zasadzie już ja postawiłem pytanie, pokazując Baronowi, że po sierpniu była do Arsacjusza wyciągana ręka.
Bezpośrednio po Sierpniu, nic - nie wiem jakie toczyły się rozmowy prywatnie, więc i ich ocenić nie mogę. Wiem jednak że nie ma dymu bez ognia. I ja nawet nie uważam, że personalnie Wasza Książęca Mość coś powiedział, zrobił. Jednakże uważam, że nie jest przypadkiem takie nagromadzenie negatywnych zachowań. I mam wrażenie, że jest to kwestia atmosfery - atmosfery którą należałoby przewietrzyć.

I to naprawdę widać - widać choćby w ostatnim artykule Waszej Książęcej Mości, którego drugą część pozwolę sobie streścić w jednym zdaniu:
Cytuję:
Wrogów ojczyzny trzeba piętnować i ścigać!

Jednakże czy to naprawdę są wrogowie ojczyzny? Zawsze istnieje opozycja, zawsze istnieje populizm. Zawsze istnieją środki wyrazu będące na granicy, lub poza granicą smaku.

Wasza Książęca Mość zadał pytanie, które odczytuję jako "Dlaczego Arsacjusz jest tak niewdzięczny?" - na nie może odpowiedzieć tylko sam zainteresowany. Ale może własnie nie łaski oczekiwał, a refleksji?

***

Wasza Książęca Mość, nie uciekam od polemiki, mam wrażenie, że mówimy o dwóch różnych warstwach konfliktu. Wasza Książęca Mość mówi o tym co wszyscy widzieli. Ja zaś pytam - co rozgrywało się w sercu. I jak powiedziałem w poprzednim komentarzu: pragnę by nie tylko Wasza Książęca Mość się nad tym zastanowił, ale także Vladimir, Arsacjusz czy Sukces. Żebyście sobie uczciwie odpowiedzieli - co zrobić by zakopać wojenny topór. Jak usiąść i porozmawiać...

***

W zasadzie napisałem to wyżej - nie do mnie należy zadać pytania i nie ja muszę na to odpowiadać. Bo na razie ślizgamy się po powierzchni problemu.

***

I jeszcze - co do epitetów - nie pochwalam bo obniżają poziom dyskusji. Świadczą o bezsilności - i może trzeba poszukać, jak mówię, innych środków do rozmowy.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Jak zawsze nie pytany o zdanie, czuję się w silnej potrzebie parę słów napisać. A pewne kompetencje w temacie mam, bo jestem Teutończkiem z 10 letnim stażem i siedziałem za czasów kefasa w areszcie, kiedy niektórzy stali tam gdzie stało ZOMO. Również gellońska inkwizycja nie jest mi obca.

Najpierw taka uwaga, co do twierdzeń, że trzeba było ostrzej. Teutoński Maj, który ani nie zmierzał do secesji, ani obalenia Księcia kefasa skończył się jak skończył. Pozabierano większości Teutończyków tytuły, posypały się bez wyroku areszty i bany na sprawowanie jakichkolwiek funkcji (ostatecznie, po roku, dwóch zapadł jeden wyrok Sądu - uniewinniający).

Powstało Królestwo Nowej Teutonii, a obecna Marchia Teutońska stała się ruiną. Po pierwsze istotna część obywateli aktywnych odeszła (nie tylko ci co siedzieli, a z siedzących pozostałem naiwnie tylko ja), po drugie część ludzi trafiała tylko tam, wreszcie - jak ktoś z Marchii chciał odejść do KNT, to nikt w Teutonii się nie oburzał.

Dopiero po czasie doszło do połączenia, podejrzewam, że tylko i wyłącznie dzięki ob. diukowi Kwaziemu. A i tak do tej pory są obywatele sarmaccy, którzy przy każdej okazji kwestionują sens połączenia i próbują tworzyć na siłę nowy podział. Cóż duża część Teutończyków czuje się odrębna narodowo, ale to nie powód, żeby robić podział, którego nie ma.

I ad rem. Po akcji baridasowej takiego podziału nie ma. Owszem, część zasłużonych baridajczyków odeszła, ale nie są banitami, mogą wrócić (czy i kiedy - czas pokaże). Wasza Książęca Mość raczej też się w kartach baridajskiej historii nie zapisze tak jak Książę kefas na kartach historii teutońskiej. Pamiętajmy, że to tylko zabawa.

Natomiast wydalenia cudzoziemców bez wyroku sądowego nigdy mi się nie podobały, a po tym jak sam zostałem wydalony to już w ogóle. Taki instrument pozwala na działanie "albo bawisz się tak jak ci każę, albo wypad" (nie oceniam ostatnich wydarzeń, lecz sam mechanizm). Z tego co pamiętam uzasadnienie wydalenia mojej osoby parę lat temu kończyło się w stylu "skoro zrzekł się obywatelstwa, to niech spada na drzewo", tylko oczywiście kulturalnie i pro forma.

Powrót jak widać był długi, a po drodze zwiedziłem z pół v-świata, działając na różnych paszportach, w tym i "agenturalnych". Zapewne, skoro tak się stało, to Księstwo Sarmacji na tym skorzystało, przecież nie wprowadzano by rozwiązań niekorzystnych.

I jeszcze jedna uwaga. Mamy obecnie osoby aktywne w Sarmacji, które zachowują się jak ostatnie chamstwo. Jednak z jakiś przyczyn są "świętymi krowami", a wręcz próbuje się je od czasu do czasu przedstawiać jako ofiary. Chętnie natomiast same głoszą kto się ma bawić w Kaesy, a kto nie. Tak już kilka razy w historii Sarmacji było i zapewniam, że jeszcze trochę i posypią się bany, ludzie rzucą obywatelstwami w błoto.

Tyle krótkich przemyśleń osoby, która wiele razy stała po stronie słabszej i patrzyła kefasowskiemu Zomu i gellońskiej inkwizycji prosto w oczy.
Odpowiedz Permalink
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.