Herold, Paulus Buddus, 01.09.2016 r. o 23:09
O manifestacji w Baridasie trzech dżentelmenów rozmowa

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Cisza... gdzie nie spojrzę tam cisza... Drzwi sklepów pozamykane. Dogasający się płomień w śmietniczkach. Wiatr podmuchujący kawałki papierów. I ponownie cisza...

pc9v9045.jpg


Taki oto obraz zastałem po przyjeździe do stolicy Baridasu, do mojej kochanej Almery! Podszedłem do swojego domu na ulice Monarchofaszyzmu Baridajskiego i jakież było moje zdziwienie jak zobaczyłem zamurowane drzwi i zabite okna... W pudełku co kiedyś było skrzynką na listy dostrzegłem kartkę na której było napisane:
gXUf7j0y.jpg

Spojrzałem w lewo a następnie w prawo. Wszędzie pustka i cisza dookoła...

* * * * *

Podjąłem myśl o miejskiej kantynie. Chociaż zupę ciepłą zjem po przyjeździe... - pomyślałem. Mijając ulice Almery, zastanawiałem się co stało się z miastem, które kilkanaście miesięcy temu kwitło i rozwijało się najlepiej w Sarmacji. W między czasie mijałem grupki dwu lub trzy osobowe mieszkańców, którzy tylko gdy zobaczyli mnie odwracali głowę i przyspieszali kroku... Doszedłem do kantyny przed którą stała około trzydziestoosobowa kolejka. Cholera! - zakląłem, Przecież jedzenia nie starczy dla wszystkich. W pewnym momencie podeszła starsza pani, około siedemdziesięciu lat wraz, jak pomyślałem, z wnuczką. Kobieta przywitała się: Fare Aryon, Panie Buddus kiwajac jednocześnie głową. Odpowiedziałem baridasjkim przywitaniem. Z rozmowy z tą miłą staruszką wywnioskowałem, że to co stało się z Baridasem musiało zbierać się od kilku miesięcy... Opuszczając kolejkę, zadzwoniłem do Jaśnie Wielmożnego Markiza Hohenzollerna. Niestety, jego telefon milczał... Jedyne miejsce gdzie jeszcze mogłem dowiedzieć się czegoś więcej, był Pałac. W drodze do siedziby Jego Królewskiej Wysokości Wicekróla myśli nie dawały mi spokoju. Ktoś mijający mnie w pośpiechu szturchnął mnie w bark, wydobywając mnie z tych niepokojących przemyśleń. Przez swoje roztargnienie i zamyślenie nie zauważyłem, że doszedłem pod Pałac. Nagle w kieszeni zadzwonił telefon, pierwsza myśl - Kaizer!
- Tak słucham! - odezwałem się.
- Laurencjusz z tej strony - odpowiedział głos w słuchawce. Przyjedź do Ciuad, opowiem wszystko jak dotrzesz, nie mam teraz czasu gdyż kopię tunel...
Tyle udało mi się usłyszeć. Nie myśląc dużo udałem się stolicy Południowego Baridasu. A w Ciuad jak to w Ciuad: banany, kokaina i zupa w kantynie...

* * * * *

Po dwóch dniach pobytu na południu Baridasu i zaczerpnięcia najważniejszych informacji na temat sytuacji w Królestwie, postanowiłem, że muszę działać. Po kilku rozmowach telefonicznych wróciłem do Almery, gdzie przed Pałacem Prezydenckim stał tłum!
Przeciskając się przez zgromadzonych na placu ludzi słyszałem Vivat Książę! Vivat Baridas! Vivat Regent!. Widziałem bardzo dużo ludzi, którzy w oczach mieli łzy, widziałem także tych, którzy nie mieli siły płakać, ale byli na tyle zdeterminowani, że błysk w ich oczach oznaczał jedno - nowe czasy dla Baridasu! Po rozmowie z kilkoma przedstawicielami demonstrujących, wszedłem na podium i odczytałem ich prośby:
Cytuję:
Wasza Królewska Mość!
Wasza Królwska Wysokość Regencie!


Po dziwnych zamieszkach, które nawiedziły nasz Kraj błagamy o powrót normalności w Baridasie. Nie chcemy nikogo rozliczać ani winić. Pragniemy, aby w Baridasie zapanował spokój i możliwość normalnej pracy. Działalność spowodowana brakiem urzędników powoduje marazm w Naszym Kraju!
Dodatkowo prosimy o powołanie nowej Rady Krolewskiego Miasta Almery, która mogłaby spełnić nasze prośby:
- pragniemy dostępu do darmowych biletów w komunikacji miejskiej;
- prosimy o zwrot zagarniętych mieszkań, w których żyliśmy, a z powodu braku pieniędzy lub nieobecności odebrano je nam;
- w związku z rozpoczęciem roku szkolnego prosimy o nowych nauczycieli w Szkole Parafialnej;
- zwiększenie dostępu do kultury i sztuki;
Tylko o tyle prosimy i tyle pragniemy. W zamian, My mieszkańcy Almery ofiarujemy swoje ręce do pracy na rzecz odbudowy Baridasu!

W pewnym momencie ktoś z tłumu włączył z głośników hymn Baridasu. Wszyscy zebrani stanęli na baczność. Wracając do Ciuad miałem mieszane uczucia. Jak odbiorą to w Sarmacji? Jak będzie wyglądało jutro Baridasu?
* * * * *

Kaizer! Co o tym wszystkim myślisz? Markiz Hohenzollern tymczasem spojrzał posępnym wzrokiem na mnie, a następnie na Hrabiego at Atera. Powolnym ruchem dłoni wyciągnął z wewnętrznej kieszeni granatowej marynarki szytej na miarę, coś na kształt papierośnicy. Otworzył ją= i wyją samarkę z krystaliczno białym proszkiem. Rozsypał grubą kreskę na stolę, zwinął 100 libertowy banknot po czym jednym tchem wciągnął w lewą dziurkę nosa. Po czym odrzekł do swych towarzyszy:
Dajcie mi chwilę muszę zebrać myśli.- Wyciągnął rękę po szklanicę zmrożonego rumu, widać było po grymasie twarzy Kaizera, że kokaina zaczyna się skraplać. Wypił duszkiem nalany rum, źrenice miał rozszerzone, bił blask z jego oczów, a na twarzy pojawił się uśmiech. Zaczął powoli, swój słowny korowód.
Prześwietni Hrabiowie, demonstranci mają trochę racji. Pamiętajmy jednak, że wszystkie zmiany dokonały się w majestacie prawa, i za przyzwoleniem Króla Baridasu. Faktycznie nie słusznie potraktowano mieszkańców Almery, oraz potentatów nieruchomościowych. Jednak, nikt w nocy nie wyciągał ich łóżek i nie pałował, nie było deportacji, przymusowych wywózek. Jednym rozwiązaniem jest przeprowadzenie reprywatyzacji zgrabionego mienia. Nie ma innego wyjścia. Widzicie Waszmościowie, mówiłem wam więcej cierpliwości, JKW Regent już dział. Spójrzcie tylko, Regent przedstawił komunikat, zainicjował dyskusję. Wszystko idzie w dobrym kierunku, zapewne kolejnym krokiem będzie powołanie reszty członków dworu królewskiego. Spokojna wasza rozczochrana, J.O Diuk Torped to odpowiednia osoba, na właściwym miejscu. Więcej wiary i cierpliwości to wam zalecam przyjaciele.
Na zakończenie swego wywodu Kaizer podniósł dumnie głowę. Sięgnął po almerskie cygaro leżące na stoliku, po czym je odpalił i zaczął je pykać.

t1xYUo4a.jpg

A Ty, Laurencjuszu? – spytałem.
Myślę, że już najwyższy czas wrócić do korzeni... odpowiedział Laurencjusz. Królestwo Baridasu ma bogatą tradycję silnie związaną z władzą sprawowaną przez Króla i urzędników Dworu Królewskiego. Myślę, że już czas wrócić do pracy oraz na dobre reaktywować "Herolda".
Pamiętam... - kontynuował Laurencjusz jak kiedyś byłem tam redaktorem naczelnym. To był piękny okres, w którym tyle się działo w naszym królestwie, a "Herold" ukazywał się bardzo często zdobywając serca Baridajczyków i innych Sarmatów (nawet tych z za Wielkiego Muru, który niejednokrotnie był miejscem wytchnienia, a czasem radosnej twórczości rodaków). Myślę, że nadszedł czas na powrót do kreatywnej twórczości, w której jeden Baridajczyk wspiera drugiego bez zbędnych emocji. Kiedyś spory rozstrzygało się w kuluarach przy lampce wyśmienitego baridajskiego rumu. Dobra to była tradycja i warto rozważyć czy nie czas do niej wrócić. Baridajczycy często też wspólnie debatowali na #baridas jednorazowo rozpatrując wiele różnych spraw.
Mój przyjacielu mam jeszcze kilka pomysłów, ale o tym może później bo czas do pracy...
zakończył swój wywód Laurencjusz podniósłszy kieliszek baridajskiego rumu.
Viwat Król! Vivat Baridas - skandował Laurencjusz i wraz z Nami wychylił do dna kieliszek rumu: Za Baridas!
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Sorcha Raven, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
6 769,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurencjusz Ma Hi at Atera, Baszar Svensson at Atera, Sucio Vips, Fryderyk von Hohenzollern, Daniel Günther, Robert Fryderyk, Adam Jerzy Piastowski, David de Hoenhaim, Sorcha Raven, Mikołaj Torped, Julian Fer at Atera, Henryk Wespucci, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Ciekawym co wyniknie z tej naszej wspólnej pogawędki :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.