Trzy tezy do drzwi przybite o uwiądu przypadku i resuscytacji
Seria wydawnicza: Polityczne publikacje

Ostatnimi czasy w różnych miejscach naszego kraju podnoszone są głosy o całkowitym i totalnym upadku polityki i życia politycznego jako takiego. Można by rzec, że ognisko dogasło i ciemną nocą nie ogrzewa już podróżników tak jak ogrzewać powinno. No i owi podróżnicy, choć sami nie dopilnowali by podtrzymywać płomień i dokładać drew, trzęsąc się teraz, mają pretensje o to, że płomienie zgasły, a i węgielki już bledną. Sądzę, że jako osoba doświadczona i piastująca najróżniejsze funkcje publiczne, mam pełne prawo by podzielić się z drogimi czytelnikami swoimi uwagami w sprawie Rady Ministrów, jako instytucji, oraz szeroko rozumianego uwiądu politycznego.


Teza Pierwsza - lud przez lud na uwiąd skazany

Kto sądzi, że gros problemu stanowią sprawy mechanizmów i modeli poszczególnych instytucji państwa jest w błędzie okrutnym i na śmieszność straszliwą celowo się wystawia. Geneza uwiądu jest prozaiczna. Nam się nie chce. W przedostatnich wyborach do Sejmu pierwotnie chciałem skonstruować własny komitet wyborczy. Rozpocząłem więc rozmowy z grupą osób, co do których miałem pewność, że nasze poglądy na Sarmację są w większości przypadków zbieżne, a z reguły podobne. Zebranie komitetu okazało się jednak niemożliwe. Część osób argumentowała brakiem czasu, inni brakiem chęci. Część osób jasno określała: "mogę pomóc przy programie, ale na listę nie chcę". Zapytuję, jak zmiana modelu, jakiegokolwiek, zmieni mentalność ludzi?


Teza Druga - rząd piętnem chaosu naznaczony

Gdy obejmowaliśmy władzę orgazm był nieopisywalny. Niezwykła radość przepełniała nas. Werwa rozgrzewała każdy mięsień. A potem przyszło zderzenie z rzeczywistością. Na początku większość spraw była kłopotliwa. Zebranie informacji o tym co i jak należy robić by skutecznie i kompleksowo administrować Sarmacją okazało się niezwykle problematyczne. Zalani zostaliśmy masą arkuszy kalkulacyjnych, rozporządzeń, zarządzeń i ustaw, wzajemnie się przeplatających. Spędzaliśmy długie godziny na lekturze Dziennika Praw by, jak to się mówi, ogarnąć. Niebawem okazało się, że do wykonania większości obowiązków RM należy stosować skrypty ni jak RM nieudostępnione, a znajdujące się na prywatnych subdomenach. Jeszcze szybciej wyszło na jaw, że bez codziennej lektury Dziennika Praw pod kątem powołań i odwołań funkcjonariuszy o bezbolesnej wypłacie wynagrodzeń można zapomnieć. Już samo ujednolicanie i kategoryzowanie aktów prawnych w Dzienniku Praw było mordęgą. W pewnym momencie na pisanie projektów ustaw i debatę nad nimi po prostu zabrakło czasu. W pewnym momencie na aktywną działalność w Sejmie zabrakło motywacji. Człowiek wracał do domu po pracy i siadał do kompa, by zaktualizować rejestry, ogarnąć DP i sprawy bieżące. Potem patrzył na zegarek, a tu finito. Czas się kłaść spać, by rano być jako tako na chodzie. Ot, realia. Najśmieszniejsze jest to, że chaos budowaliśmy sami, latami. Może pora na porządki?


Teza trzecia - kapitulacja nołlajfienia pierwszą powinnością

Musimy się pogodzić z tym, że stosunek nowych do starych jest zbyt niski. Musimy się pogodzić z tym, że większość z nas ma obecnie o wiele więcej realnych obowiązków i czasu na Sarmację jest mniej. Co w związku z tym? Należy upraszczać co się da. Należy dostosować dynamikę życia w Księstwie do zasobów czasowych jego mieszkańców. Gdy brak czasu i chęci, ani marchewka, ani bat nie zachęcą do aktywnego działania. Gdy brak czasu na wzięcie oddechu trudno oczekiwać, że ktoś wyjdzie z inicjatywą systemowych reform. Uszanujmy się wzajemnie i poluzujmy majty.


W tych optymistycznych słowach kończę swoje wypociny. Nie jest to nic rewolucyjnego, po prostu naszło mnie, by podzielić się swoją opinią. Jest ogólnikowa. Generalizuje. Operuje subiektywizmem na każdym kroku. Ale też nigdzie nie powiedziałem, że miało być inaczej :). Pozostawiam po rozwagę.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Yennefer von Witcher.
Serduszka
4 460,00 lt
Ten artykuł lubią: Henryk Wespucci, Ignacy Urban de Ruth, Wojciech Hergemon, Daniel January von Tauer-Krak, Yennefer von Witcher, Cudzoziemiec, Paulus Buddus, Defloriusz Dyman Wander.
Komentarze
Wojciech Hergemon
Recepta jest prosta: mniej prawa, więcej zabawy. Doszło do tego, że każdy dups jest uregulowany w jakieś ustawie.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Fajnie. Nie odpowiadasz jednak na to, w jaki sposób sprawić, by było lepiej. Diagnoza postawiona, nieco inna od mojej, acz uzupełniająca moją, ale brak recepty... Panie doktorze, prosimy!
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Rozwodzicie się nie wiem nad czym. Prawda jest taka, że problem jest brak nowych ludzi. Nowych i wartościowych, którzy mają świeże pomysły. Priorytetem powinna być promocja. Starsi stażem zaś powinni skupić się na uatrakcyjnieniu Księstwa. Inaczej będziemy tkwili w błędnym kole.
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Mniej zawiłości więcej prostoty. Zamiast kolejnych obowiązków RM konsolidacja tego co jest.
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Więcej Dobra i Piękna.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
WKW, więcej waszych portretów już się nie zmieści w gmachu Sejmu :( chyba pora na fototapetę!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.