Gość Tygodnia - Robert Janusz von Thorn
Seria wydawnicza: Gość Tygodnia

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Sarmatki i Sarmaci!

Dzisiejszym Gościem Tygodnia jest Robert Janusz von Thorn - znany wszystkim doskonale, który powrócił w ubiegłym roku i miejmy nadzieję, że na stałe.

Robert Janusz von Thorn: Dzień dobry, cześć i czołem! Czy na stałe tego nigdy nie wiadomo, ale z pewnością dziś nigdzie się nie wybieram. Mam plany co do mojej działalności.

RAS: Plany, plany. Skoro już na samym początku jesteśmy przy nich, to co planujesz w najbliższej przyszłości?

RJT: W najbliższej przyszłości planuję dokończyć i rozwijać projekty, które w ostatnich miesiącach rozpocząłem, a zatem renowacji w Mikroświatowej Unii Piłkarskiej (nowy statut zacznie obowiązywać lada dzień), wprowadzić na nowe tory Starosarmację (po zmianie z kwietnia Starosarmacja okrzepła i jest gotowa na nowe impulsy), rozwijać Obserwatora (chciałbym by w końcu udało się
poszerzyć skład redakcji do dwóch, trzech osób gotowych tworzyć ambitne treści). Ale chcę także aktywnie uczestniczyć w planowanej reformie ustrojowej, wierzę, że społeczeństwo zgodzi się na powołanie komisji konstytucyjnej.

RAS: Wspomniałeś m.in. o Starosarmacji. Muszę przyznać, że jej ożywienie jest zaskoczeniem dla wielu. Co w niej jeszcze chciałbyś zrobić?

RJT: Starosarmacja z pewnością ma gigantyczny potencjał do dalszego rozwoju. Głównie upatruję go w możliwościach narracyjnych, sam już wkrótce zamierzam wykorzystać ostatnią nowelizację starosarmackiej konstytucji i utworzyć dzielnicę Trzyczaszkowo, a zatem ożywić zapomniany ale wspaniały świat Marchii Trzyczaszkowskiej i jej dziwów. Ponadto chciałbym położyć inne trwałe
fundamenty do rozwoju narracji, już teraz jest tu mocno dobrze. Jedyny mankament to, normalnie jak wszędzie, brak zainteresowania po stronie ludzi. Ale właśnie różnorodność jaką oferuje Starosarmacja w narracji postrzegam jako szansę na to, by każdy znalazł coś dla siebie.

RAS: Ogólnie widzisz w narrację szansę dla innych krain czy też nawet v-państw?

RJT: Oczywiście. Z narracji wypływają możliwości, tworzą się okazje do inicjatyw, które znów napędzają narrację, etc. Jakby nie patrzeć świat wirtualny to takie połączenie gry przeglądarkowej z grą fabularną. A żadna gra fabularna bez dobrej narracji nie przetrwa. Z kolei dobra, doskonała narracja, potrafi sprawić, że rodzi się w nas efekt WOW, nakręcamy się, chcemy więcej,
dajemy coś od siebie, i tak dalej. Efekt samonakręcania.

RAS: Samonakręcenie - nie uważasz, że sytuacja jest nieźle nakręcona wokół Księcia Tomasza Ivona Huga, a Marią von Primisz?

RJT: Jako Marszałkowi Dworu, ale i jako Asesorowi Trybunału Koronnego, nie wypada mi się publicznie w tej sprawie wypowiadać. Możliwe są apelacje, możliwe są zmiany składu orzekającego, nie mogę pozbawiać Marszałka Trybunału możliwości powołania mnie do składu.

RAS: Rozumiem - spirala nakręcania i tak sięga zenitu. Ostatnio zniknął dział "Powitania" - dla jednych niespodzianka, a dla innych konieczność. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

RJT: Moim zdaniem to strzał w sarmackie kolano. Decyzją jednego człowieka, wedle jego własnego widzimisie, usunięty został dział, który służył temu by nowi mieszkańcy Księstwa aklimatyzowali się, mieli okazję na miękko wejść w naszą rzeczywistość. Zastąpiono go stricte technicznym wątkiem, w którym wszelka aktywność zachęcająca mieszkańców do osiedlania się w samorządach, etc. została zakazana. To nie jest dobry ruch. Nowi mieszkańcy to specyficzni odbiorcy. Nie może być tak, że przybywają do Księstwa stają przed ogromną ścianą sztywnych wątków, nie wiedzą dokąd się skierować, itd. Nie może być tak, że zamiast im pomagać, traktować wyrozumiale, od razu narzuca się im pruski dryl sztywnych regulacji. To się zemści. Chociaż wiele bym dał
by się okazało, że się mylę.

RAS: Czas zapewne pokaże jak to się potoczy. Ruch Sarmackie Odrodzenie. Bardzo ciężki temat pewnie dla Ciebie. Nie szkoda Ci tego projektu, który po Twoim odejściu zniknął?

RJT: Nie szkoda. Jeśli projekt opiera się tylko na jednej osobie to dobrze, że już zniknął ze sceny.

RAS: Myślałeś, że będzie inaczej?

RJT: Miałem nadzieję, że będzie inaczej. Początkowo nawet było. Ale cóż, widocznie tak miało być.

RAS: Czasem się niestety tak zdarza, ale inaczej jest w przypadku Obserwatora. Czy czekają nas jakieś niespodzianki?

RJT: Obserwator działa, mimo, że wciąż opiera się na aktywności tylko mojej. Chciałbym to zmienić, ale też... w przypadku prasy nic się nie stanie jak to się nie zmieni. Co do niespodzianek to nie. Jest dobrze jak jest, chciałbym być może by czasem mieć więcej weny na pisanie ciekawych tekstów. Nie zawsze jednak ona przychodzi.

RAS: Weny to Ci chyba nie brakuje do Mikroświatowej Unii Piłkarskiej (śmiech). Co jest w nowym statucie takiego, że zostanie dokonana "renowacja"?

RJT: Głównie dostosowanie przepisów sterujących organizacją do dzisiejszej dynamiki v-świata i świata. Głównie więc są to regulacje, które mają uelastycznić procesy decyzyjne i zarządcze w organizacji.

RAS: A czy w Sarmacji jest potrzeba dostosowania jej do obecnej dynamiki v-świata?

RJT: Dynamika zmian w Sarmacji jest odpowiednia, chociaż czasem się ich obawiamy. To co wymaga w naszym kraju zmiany, to dokonanie się zwrotu w zakresie podejścia człowieka do człowieka, i do inicjatyw jakie w naszym kraju się pojawiają. Niegdyś było tak, że każdy był na wagę złota, każda inicjatywa miała na starcie wielki kredyt zaufania i przychylności. W minionych latach te
wartości topniały, a dziś są w zaniku. Trzeba to zmienić, i to szybko.

RAS: Jak najszybciej! A jakie inicjatywy w ostatnim czasie najbardziej doceniłeś?

RJT: Każdą jaka się pojawiła. I inicjatywę Hoenhaima, i Hergemona. Obie, mimo pewnych swoich wad, są bardzo ciekawe i coś wnoszą do KS, a coś to zawsze jest 100x lepsze niż nic. Zapomnieliśmy gdzieś kiedyś o tym, i dziś zamiast zaoferować pomoc, czy choćby ciepłe, przychylne słowo, to sięgamy do szuflad i wytykamy według listy: błędy językowe, błędy ortograficzne, interpunkcyjne,
błędy w pochodzeniu (bo to zła prowincja była!), etc. W całym dzisiejszym zacietrzewieniu zapominamy, że żyjemy i pracujemy i bawimy się w jednym wspólnym kraju, w Księstwie Sarmacji.

RAS: Dla dobra Księstwa! Czy myślisz, że w przyszłości ludzie dla siebie będą bardziej stonowani?

RJT: Chciałbym by byli. Liczę, że tak się stanie. Weźmy przykład... ze mnie. Wróciłem rok temu i wpieniłem chyba wszystkich, których wpienić mogłem. Przyczyny były różne, efekt był jeden. W grudniu doszedłem do wniosku, że to nie tak powinno być, że problemem jestem ja. Usiadłem, przeanalizowałem swoje wypowiedzi, swoje postawy i zachowania i powoli powoli powoli zacząłem
swe grzechy prostować. Dziś, wydaje mi się, jest już znacznie lepiej, niż było. Da się, trzeba tylko chcieć. To samo dotyczy naszego, czyli społeczeństwa jako całości, podejścia do innych. Tu nie ma gorszych i lepszych. Szanować powinniśmy każdą jedną osobę, która postanowiła się u nas zatrzymać i pobawić z nami.

RAS: Bo jak mówisz - Sarmacja to ludzie. Kto Ci z nich najbardziej pomógł na początku w powrocie?

RJT: Oj, a wiesz, że trudno mi powiedzieć? Nie umiem sobie przypomnieć, ale też... chyba jakiejś takiej specjalnej pomocy nie potrzebowałem. Otrzymałem wsparcie finansowe i zacząłem działać. Podpytywałem trochę JKW Piotra Mikołaja na priv, trochę inne osoby, jakoś to poszło

RAS: Tak poszło, że zostałeś (śmiech). Dziękuję Ci za ten pozytywnie wyczerpujący wywiad. Chciałbyś pozdrowić może kogoś, a może coś od siebie jeszcze powiedzieć?

RJT: Dziękuję bardzo również. Od siebie dodam na koniec tylko jedno — nie bójmy się tego co robią inni, niezależnie od tego jak absurdalną inicjatywą ich działania nam się wydają, każdy pomysł nas wzbogaca, każdy jest na wagę złota.

RAS: Tak - słuchajmy się tego! Życzę Ci powodzenia w dalszej drodze w Sarmacji.

RJT: Dziękuję.

Dziękuję za dotrwanie do końca tego wywiadu. To był Robert Janusz von Thorn - znany wszystkim Sarmata. Za tydzień będziemy mieli kolejnego gościa, ale już z tego miejsca pragnę Was zaprosić na jutrzejszy Puls News w którym między innymi ogólny flejm w Sarmacji i wyniki referendum!
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Robert Fryderyk, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
8 261,00 lt
Ten artykuł lubią: Irmina de Ruth y Thorn, Laurẽt Gedeon I, Młynek Kawowy, Mateusz von Thorn-Chojnacki, Robert Fryderyk, Yennefer von Witcher, Tomasz Ivo Hugo, Heweliusz Popow-Chojnacki, Baszar Svensson at Atera, David de Hoenhaim, Adam Jerzy Piastowski, Fryderyk von Hohenzollern, Wojciech Hergemon, Vladimir ik Lihtenštán, Gerald Klemens.
Komentarze
Młynek Kawowy
Cytuję:
Jako Marszałkowi Dworu, ale i jako Asesorowi Trybunału Koronnego, nie wypada mi się publicznie w tej sprawie wypowiadać. Możliwe są apelacje, możliwe są zmiany składu orzekającego, nie mogę pozbawiać Marszałka Trybunału możliwości powołania mnie do składu.

Szanuję!
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Dziękuję Młynku!
Odpowiedz Permalink
David de Hoenhaim
Wywiad na bardzo wysokim poziomie dawno tak fajnego wywiadu i mądrych wypowiedzi oddających całkowity realizm nie czytałem!
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Merytorycznie na +
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Ale, RSO nie opierało się tylko na jednej osobie :)
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
No nie, na początku nie. Potem tak. "Miałem nadzieję, że będzie inaczej. Początkowo nawet było. "
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.