Krwawa Yenn - Zakon Sióstr Zemsty
Seria wydawnicza: Krwawa Yenn

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Sarmatki, Sarmaci!

Zapraszam Was do pierwszej części opowiadania "Krwawa Yenn". Jest to pewnego rodzaju "produkt uboczny" Zemsty. Liczę, że Wam się spodoba!

Przedmieścia Dreamopolisu od zawsze były zaniedbane. Smród wydobywał się ze wszystkich stron, a uliczki wyglądały na zapomniane. Najstarsza mikronacja, pomimo pięknej stolicy, nie dbała o te rejony. W tych zakamarkach roiło się od biedaków, złodziei i żebraków. Wśród tych osób była Elwira - kobieta z dawnego sarmackiego rodu Tramsy, który wskutek różnych intryg, został wygnany z Sarmacji. Osiedlili się w Dreamlandzie, jednak w związku z brakiem majątku, musieli zamieszkać w brudnych przedmieściach Dreampolisu. Elwira, była ostatnią potomkinią rodu, ponieważ jej rodzice zmarli tuż po przyjeździe do tego kraju. Ona sama poznała mężczyznę, który obiecywał jej wiele, niestety później odszedł, a ona sama została z małą córeczką, którą nazwała Yennefer - na cześć swoich dziadków. Mała dziewczynka nigdy nie miała prostego życia. Matka próbowała jej jak najwięcej dać w tym ponurym miejscu, ale praca na dwie zmiany nie pozwalała na wiele. Młoda Yennefer zaczęła oddalać się od matki.
W wieku 13 lat Yennefer, na przedmieściach Dreamopolisu została zaczepiona przez młodą dziewczynę. - Ej, młoda - powiedziała do dziewczynki. - Widzę, że jesteś bardzo często w tych rejonach, jesteś bezdomna? - zapytała.

- Nie! - krzyknęła Yennefer. - I zostaw mnie! - pobiegła przed siebie. Dziewczyna pobiegła za nią i złapała ją. - Posłuchaj mnie!

- Ale ja Ciebie nie chcę słuchać. I nie znam Cię! - krzyczała z całych sił Yennefer

- Zaufaj mi - Irmina, bo tak nazywała się młoda dziewczyna, popatrzyła na prawie rozpłakaną dziewczynę. - Też taka byłam - uśmiechnęła się w kierunku Yenn i wzięła ją za rękę. Dziewczynka nie wstawiała żadnych oporów, szła za swoją opiekunką w coraz dalsze rejony. Przy pięknej kamienicy jak na te rejony weszły do piwnicy.

- Nie będę tutaj owijać w bawełnę. Chcesz mieć lepsze życie? - zapytała Irmina.

- Tak - rozchmurzyła się i uśmiechnęła Yenn.

- Słyszałaś może kiedyś o Zakonie Sióstr Zemsty?

- Nie, nie słyszałam

- To posłuchaj mnie teraz uważnie. Zakon ten pełni ważną rolę w mikroświecie. Każda z nas przyjmuje misję, na podstawie których wyjeżdża do danej mikronacji, ale oczywiście przedtem musi przejść kilkanaście różnych testów. Kobiety do niego są wybierane według ścisłych zaleceń. Kiedyś Ci powiem jakie to są zalecenia, ale Ty się dostałaś jak widzisz. Pasuje Ci coś takiego moja droga? - zapytała się dziewczynki. Ona sama nie wiedziała czy do tego się nadaje, ale szczerze nienawidziła matki. Elwira oprócz pracy na dwóch etatach, miała problemy alkoholowe. Bardzo często upijała się do nieprzytomności, wówczas Yennefer była zmuszona jej asystować, myć ją, czy też sprzątać w mieszkaniu. Jak zaczęła o tym wszystkim rozmyślać, to nie mogło być innej odpowiedzi.

- Tak! - uśmiechnęła się do Irminy

- To dobrze, ale wiesz, że już nie będziesz mieszkać ze swoją matką?

- Domyślam się i tego chcę!

- To dobrze kochana. Zaprowadzę Cię do ważnego miejsca - chwyciła za rękę Yennefer i zaprowadziła ją do pokoju w którym był mężczyzna w średnim wieku. Był wycieńczony i leżał we krwi. Dziewczynka była przerażona, ale Irminie to nie przeszkadzało. Zaprowadziła ją jeszcze dalej, do miejsca w którym był nóż, scyzoryk i mała siekiera.

- Yennefer, bo tak masz na imię, tak?

- Skąd wiesz, jak mam na imię?

- Mówiłam Ci, że rekrutujemy Was według zaleceń. Dlaczego miałabym nie znać Twojego imienia? Wróćmy do tego co mam Ci do przekazania, W związku z tym, że wchodzisz do zakonu musisz przejść test. Zapewne widziałaś tego mężczyznę. On był moim celem i misją. Złapałam go w samym centrum Dreamlandu. Myślę, że wiesz co musimy z nim zrobić.

- Zabić go - powiedziała cicho Yennefer

- Właśnie - musimy go zabić, a raczej ja muszę. Twój test będzie polegał na tym, że musisz w tym po prostu uczestniczyć. Musisz wiedzieć, że zakon nie jest święty. My wyczyszczamy mikroświat z osób, które nie są w nim mile widziane.

- Rozumiesz to?

- Rozumiem

- Dlatego podejdź do tego mężczyzny i zwiąż go. - Yennefer podeszła do mężczyzny i związała go. Nie sprawiał żadnych problemów, był skrajnie wyczerpany i brudny. Na początku wzbudził u niej litość, jednak po chwili nie miała żadnych skrupułów i związała tak mocno, na ile mogła sobie pozwolić trzynastolatka. Irmina była zaskoczona taką stanowczością dziewczynki, ale to tylko ułatwiało jej sprawę. Mogła wdrożyć ją do uczestnictwa w zakonie w ekspresowym tempie. Widząc, że mężczyzna jest związany, podeszła do niego z małą siekierą. Pokazała dziewczynce, aby odsunęła się od mężczyzny i zaczęła z całą stanowczości wbijać siekierę w mężczyznę. Z jego ust dobiegały jęki i błagania o pomoc. Były tak ciche, że aż niesłyszalne. Krew po każdym ciosie bryzgała na podłogę. Yennefer również została ochlapana. Czuła gęstą i ciepłą ciecz, która była dla niej dziwnie przyjemna. Irmina dalej uderzała w mężczyznę, a krew tryskała na ścianę. Po czasie było jej coraz mniej, a młoda dziewczyna była cała w niej, podobnie ja dziewczynka. Irmina wskazała jej drogę do łazienki, gdzie obie się wykąpały. Potem poszły do pomieszczenia, które było ciasne.

- I jak Ci się to podobało? Z góry rozumiem Cię, jeśli jesteś przerażona. Ja sama miałam tak na porządku.

- Nie było źle - odpowiedziała. Irmina była tą odpowiedzią zaskoczona. Nie - spodziewała się tego.

- No to dobrze. Możemy jeszcze się zdrzemnąć przed wyjazdem.

- Jakim wyjazdem?

- W Rotrii panoszy sie jeden facet. Musimy go sprzątnąć. Ale o tym Ci powiem jak wstaniemy. - poszła z dziewczynką do pokoju w którym znajdowały się dwa łóżka. Yennefer położyła się i zaczęła rozmyślać. Czy aby na pewno dobrze zrobiła? Co teraz robi jej matka? Czy tęskni za nią? Wielokrotnie słyszała z ust matki, że lepiej jakby jej nie było. Bolało ją to i dlatego podjęła tak szybko decyzję. Nie chciała jej już znać. Zastanawiało ją też dlaczego było jej tak przyjemnie, gdy prysnęła na nią krew. Rozmyślając tak o wszystkim, zasnęła w swym dziecięcym, ale już dorosłym śnie.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Sucio Vips, Ryszard Paczenko, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
6 838,00 lt
Ten artykuł lubią: Sucio Vips, Robert Fryderyk, Andrzej Fryderyk, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Baszar Svensson at Atera, Ryszard Paczenko, Guedes de Lima, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Tomasz Ivo Hugo, Yennefer von Witcher, Roland Heach-Romański, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Robert Fryderyk
"Dreampolis" chyba nie "Dreampolisu"? :)

Super!
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Dziękuję Robercie za informacje :) kolejna część w następnym tygodniu!
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Zemste podaje się na zimno z pieczarkami, do popicia z łzami niewinnych :) GJ!
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Totalna beznadzieja... zostawić czytelnika w takim momencie!
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Momentów będzie znacznie więcej ;)
Odpowiedz Permalink
Gerald Klemens
Świetna historia. Masz głowę do takich historii. Poczerpie id niej inspirację :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.