Gidena, Laurẽt Gedeon I, 07.06.2016 r. o 20:34
Onyksus draconis – strażnik Gideny - remake
Seria wydawnicza: historia Gideny

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Cytuję:
Słowem wstępu.

W nawiązaniu do kolejnego konkursu "Tydzień z Lennem - edycja czerwcowa rozpoczęta!" ogłoszonego przez Jego Książęcą Wysokość Tomasza Ivo Hugo w zmienionym terminie tj. 6-12 czerwca zgodnie z przedstawionymi mi warunkami konkursu przypominam drugi z 5 artykułów związanych z działalnością lenna Gidena.

Dzisiejsza historia lenna Gideny, to pierwszy opis strażnika tych ziem, który zawsze posłuszny był jedynie Panu na Gidenie.

Onyksus draconis – czarny smok z rodziny gadów, którego wielkie łuski mają blask krystalicznego czarnego kwarcu przypominającego kamień szlachetny. Bardzo gruba skóra oraz ciało, które pokryte łuskami tworzy zbroję, której nie da się przebić. Potężne łapy zakończone pazurami potrafią rozszarpać wszystko co znajdzie się w ich pobliżu. W żyłach smoka płynie czarna jak węgiel krew.

Dorosły smok mógł osiągnąć nawet 25 metrów wzrostu oraz wagę do 4 ton, a jego skrzydła do 30 metrów rozpiętości. Smok oprócz ziania ogniem potrafi również wystrzelić strumieniem niezwykle żrącego kwasu z własnego żołądka, a jego oddech wydziela trujący odór. Młode smoki do dziesiątego miesiąca miały barwę zieloną, która zmienia się wraz z ich wzrostem i ilością czarnej krwi.

Masowe polowania na smoki w X wieku związanie z pozyskiwaniem leczniczych mikstur przyczyniły się do ich wyginięcia, a za sprzedawane w aptekach medykamenty płacono czasem nawet i beczka złota.

Jedną z najbardziej pożądanych smoczych mikstur była "sanguis draconis" - smocza krew, którą należało zmieszać z wyciągiem z pnia rośliny Dracaena Draco z wyspy Arped. Smocza krew często stosowana była do zwalczania silnych ataków „realiozy”. Leczenie trwało dni dziesięć, z czego przez pięć dni całe należało smoczą krew oraz chude mięso raz dziennie spożywać, a kolejne pięć dni pić krew z naparem ziół pić tylko z wieczora.

Inna mieszanka "sanguis draconis" z dodatkiem liści palmy Calamus Draco transportowanych z miasta Mendoza leżącego na terytorium Republiki de Palma stosowana była na „spoko loko luz i spontan” tj. wyprowadzenie ze stanu błogiej nietomności trwającej ponad trzy dni. Kuracja trwała dni dziewięć, z czego przez trzy dni całe należało tylko miksturę smoczą spożywać, a kolejne trzy dni pościć i samą wodę popijać, by przez trzy ostatnie dni tylko cienkim rosołkiem się pożywiać.

Ostrzegano, że używanie czystej nie rozcieńczonej smoczej krwi grozi bolesną śmiercią w męczarniach, które nawet tydzień trwać mogą.

W dzisiejszych czasach "smocza krew" to olej ziemny (tzw. ichtiol), który zawiera triasowe łupki bitumiczne, baridajczycy wierzyli, że w mózgu smoka znajduje się "smoczy kamień", który stanowi antidotum przeciw wszelkim truciznom.

Kolejnym smoczym preparatem był magiczny proszek z zębów smoka, który rzekomo działał odmładzająco. Lecz nigdy nie udało się potwierdzić tej teorii.

Właściwości smoczych szczątków oraz wytwarzanych specyfików na przełomie XII i XIII wieku badał gideński medyk Feron dias Bada. Wyniki swoich badań opublikował w Gidenie pod tytułem „Naturae Curiosorum sive Ephemeridum medico-physicarum curiosarum”.
9i77436v.png
rys. Smok z Gideny (góry Solskie).

Ostatni smok widziany w górach Solskich zabity został w XIX wieku przez żołnierzy Książęcych Sił Zbrojnych.
2SktDVmC.png
foto. Żołnierze KSZ przy szczątkach smoka.

Zlecenie zabicia ostatniego smoka spowodowane było jego złym stanem psychicznym spowodowanym brakiem smoczej partnerki. Smok zamiast pomocy w obronie mieszkańców lenna zaczął masowo zabijać bydło oraz palić uprawy i dlatego zapadła decyzja jego zgładzenia.

Czy smoki wrócą na baridajskie ziemie?

W związku z realizowanymi od listopada 2015 roku pracami na terenach lenna oraz przeglądem jaskiń w Górach Solskich, chciałbym przekazać informację o znalezisku smoczych jaj. Miejsce wylęgu zostało zabezpieczone stalową konstrukcją i jest objęte jest tajemnicą.

VYGC923m.png
foto. Smocze jajo.

4DGpjqKE.png

(-) Laurencjusz Ma Hi at Atera.
Pan na Gidenie
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Paweł Szermiński.
Serduszka
6 046,00 lt
Ten artykuł lubią: Irmina de Ruth y Thorn, Sorcha Raven, Julian Fer at Atera, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Ryszard Paczenko, Ivan von Lichtenstein, Cudzoziemiec, Tomasz Ivo Hugo, Adam Jerzy Piastowski, Baszar Svensson at Atera, Herman Kolineusz.
Komentarze
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Smoki zawsze na propsie :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Dobrze by było, jakby takie przyjemne bydlęta wróciły :)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Cytuję:
Smoki zawsze na propsie :)
Smoki są super ;)
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Powrót smoków... a potem idę spokojnie i legalnie, nazbierać jagód w lesie i nadziewam się na smoka, utłuc nie utłukę bo pod ochroną a uciec nie ucieknę... ale zawsze mogę się spytać gdzie zadekował skarb :)
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Dobrze by było, jakby takie przyjemne bydlęta wróciły :)
No i wróciły. Mnie też to bardzo cieszy, ale o tym później ;)
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Powrót smoków... a potem idę spokojnie i legalnie, nazbierać jagód w lesie i nadziewam się na smoka, utłuc nie utłukę bo pod ochroną a uciec nie ucieknę... ale zawsze mogę się spytać gdzie zadekował skarb :)

Zawsze należy zapytać ludność Gideny jak należy zachowywać się w gólach Solskich ;)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
Dobrze by było, jakby takie przyjemne bydlęta wróciły :)
Co my tymi smokami byśmy mogli zrobić :D :X
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Możemy ich wcielić do wojska, nowy stopień wojskowy- treser smoków, jak wiadomo takie to zwierz zieją ogniem, zatem jak by taki oddzial smoków gideńskich ruszył na pierwszy ogień to by była "sodomia i gomoria" :D
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.