Trybuna Diuków, Henryk Leszczyński, 05.06.2016 r. o 16:23
Pięć Sarmacji, czyli jakie piękne samobójstwo

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
tKdeTno1.pngSarmacja nie jest mikronacją. Sarmacja to pięć mikronacji, każda ze swoimi problemami, swoimi mieszkańcami i własnym pomysłem na siebie. Czy stać nas na dalsze rozdzielanie aktywności na pięć różnych organizmów?

Mija miesiąc, odkąd kilku sarmackich patriotów próbuje reaktywować prowincję, którą zwiemy dziś Starosarmacją. Dziś to najaktywniejszy samorząd, który zyskuje instytucjonalną podbudowę i narracyjny sos. Do mikronacyjnego ideału jeszcze daleko, ale satysfakcja już spora.

Prócz satysfakcji jest jednak obawa wynikająca z refleksji. Jako namiestnik powołałem swój rząd, współtworzę narrację, próbuję ściągnąć nowych mieszkańców opracowując kompleksową politykę imigracyjną, wymyślam instytucje, konkursy i pola aktywności. Choć nie jestem księciem ani kanclerzem, kieruję kilkuosobową mikronacją, która nazywa się Starosarmacja.

Hiperaktywna w ostatnich tygodniach Starosarmacja stoi na glinianych nogach. Narracja w powijakach, brak stron internetowych i garstka urzędników to dopiero początek długiej drogi do okrzepłego samorządu. Obok nas leży Sclavinia, jeszcze niedawno potężna swą unikalną narracją, dziś powstająca z kolan dzięki tytanicznej pracy JKW Helwetyka Romańskiego. Dalej Teutonia, ograniczająca się do pohukiwania na sąsiadów i Baridas, rozpamiętujący swój monarchofaszyzm, oba pogrążone w przerywanym półśnie.

Mamy więc cztery organizmy, każdy na innym etapie cyklu rozwojowego, każdy ze swoimi problemami, swoimi kadrami, swoim pomysłem na życie. Łączy nas osoba Księcia, Dziennik Praw, kilka ustaw i miejsce na serwerze. Niewiele. Mamy de facto cztery oddzielne mikronacje.

Spójrzmy jeszcze na centralę. Na tle ogromnego potencjału prowincji i sporej aktywności części z nich doskonale widać jej mizerię. Niemrawo kręci się karuzela kanclerzy, którzy bezwładnie spadają z jej krzesełek. Na scenie politycznej nikt nie gra i brak widowiska, które można oglądać. Rząd zajmuje się samym sobą, wytworzył własną rzeczywistość fiskalnych i biurokratycznych technikaliów, którymi się zajmuje. Gdyby nagle z Sarmacji wyparowali wszyscy prócz członków rządu, ministrowie mogliby to zauważyć dopiero na końcu kadencji. Centrala, a w szczególności rząd, stała się więc kolejną mikronacją.

Skutkiem tego wysiłek kilkudziesięciu osób, czyli potencjał największej polskiej mikronacji, wkładany jest nie w tworzenie tętniącego życiem mechanizmu państwowego, ale w podtrzymywaniu przy życiu, a niekiedy w stanie śmierci klinicznej, pięciu niewielkich, autonomicznych bytów.

Można powiedzieć – cóż w tym złego? Przecież na tym polega idea samorządności! Nowi obywatele nie przybywają jednak do Teutonii, Baridasu, Sclavinii czy Starosarmacji. Przybywają do Księstwa Sarmacji. Do największej polskiej mikronacji, tworu o ogromnej złożoności, wciągającego uniwersum z własnym systemem prawnym, sceną polityczną, mediami i mitycznym systemem gospodarczym. Wszystko to udało się stworzyć dzięki efektowi skali, dzięki wytężonej pracy kilkudziesięciu osób. Dziś tej synergii nie ma, aktywność rozczłonkowana jest w kilku miejscach, a przez to nie napędza aktywności kolejnych. Coraz mniej w Sarmacji ciekawych inicjatyw, dyskusji i pomysłów, które inspirowałyby do kolejnych inicjatyw, dyskusji i pomysłów. Para idzie w kilka gwizdków, przez co nie gwiżdże żaden z nich.

Jeśli nawet problem nie jest jeszcze śmiertelnie poważny, to może się takim okazać za kilka lub kilkanaście miesięcy. Sytuacja nie jest tragiczna tylko dzięki bohaterskim zrywom patriotów w prowincjach oraz cyklicznym zawieruchom w centrali, między którymi i tak następują coraz dłuższe i coraz bardziej dewastujące okresy marazmu. Każdy kolejny renesans wydaje się zresztą przyjmować coraz to bardziej ograniczoną skalę, jest mniej innowacyjny i płodny.

Sarmacja nie istnieje. Istnieje pięć Sarmacji. Czy stać nas na coś takiego? Jeśli będziemy zamykać się w swoich małych ojczyznach, jeśli nie przeniesiemy części aktywności do centrali, szybko może okazać się, że z pięciu Sarmacji nie została żadna.

W tej sytuacji iskrą nadziei są inicjatywy podobne do tej JKW Helwetyka Romańskiego, który zaproponował innym prowincjom dołączenie do sclavińskiego Systemu Ewidencji Gruntów. W sytuacji, w której wiemy już, że sarmacki system gospodarczy nie powstanie, istnienie jego namiastki w jednym tylko samorządzie mogłoby być dewastujące dla spójności Sarmacji. Jednak takich gestów, gestów współpracy i wzajemnego się wspierania, musi być więcej. Być może taką współpracę międzyprowincjonalną trzeba zinstytucjonalizować. A już przede wszystkim zadbać o to, by część aktywności z prowincji miała swój wyraz na poziomie centralnym, który wygląda dziś jak bezludna wyspa.

Bo bez pnia centrali wszystkie cztery gałęzie prowincji zwyczajnie uschną.
Serduszka
15 717,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Vladimir ik Lihtenštán, Gustaw Witkowski, Orjon von Thorn-Surma, Ivan von Lichtenstein, Jan Grimknur, Irmina de Ruth y Thorn, Jeremiasz Winchester, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Siergiusz Asketil, Laurẽt Gedeon I, Sereus von Ahabejż, Guedes de Lima, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, David de Hoenhaim, Sorcha Raven, Helwetyk Romański, Ryszard Paczenko, Adam Jerzy Piastowski, Jack von Horn, Daniel January von Tauer-Krak.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Ale chyba nikt nie wierzy, że Sarmacja będzie wieczna?
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Cytuję:
Jeśli będziemy zamykać się w swoich małych ojczyznach, jeśli nie przeniesiemy części aktywności do centrali, szybko może okazać się, że z pięciu Sarmacji nie została żadna.
Nie jest chyba aż takim problemem sama decentralizacja, jest nim jej stopień. Pełna - zła. I owszem, wszystko, co w powyższym cytacie, to prawda. Nie mamy jednak czego przenosić do centrali. Powątpiewam, czy można mówić, że teraz się zamykamy w hajmatach - teraz NIC nie robimy.
Odpowiedz Permalink
Jan Grimknur
Już niedługo, już niedługo będzie nas sześć Sarmacji. :)
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Już niedługo, już niedługo będzie nas sześć Sarmacji. :)
Ciekawa opcja ;) Skąd ten pomysł?
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Artykuł na medal. Ciekawe spostrzeżenia.
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Stać nas na coś takiego i powinniśmy to kontynuować.

Tylko że poszczególne prowincje powinny się od siebie wyraźnie różnić.

Naprawdę wyraźnie.

Teutonia i Baridas z punktu widzenia osoby niezaangażowanej serwują dokładnie taką samą narrację. Najwyższa pora powrócić do Baridasu republikańsko-latynoskiego (i przeprowadzić akcję promocyjną, ale to już inna rzecz).
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Cytuję:
Najwyższa pora powrócić do Baridasu republikańsko-latynoskiego (i przeprowadzić akcję promocyjną, ale to już inna rzecz).
ja to bym wolał jednak wprowadzić ten familijny korporacjonizm mapa :/
Odpowiedz Permalink
Kristian Arped
A ja bym jednak prosił o niewpierniczanie się osób z Baridasem niezwiązanych w jego wewnętrzne sprawy. Trzymamy się całkiem dobrze :)

SISS to nie jedyny wyznacznik
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Kristian, z całym szacunkiem, nie ma czegoś takiego jak wewnętrzne sprawy Baridasu, a jeśli nawet uznać, że i owszem są, to... wewnętrzne sprawy Sarmacji > wewnętrzne sprawy Baridasu, i wówczas KAŻDY ma prawo się "wpierniczać" i sugerować, mówić, budować, rozwijać, krytykować, szukać innych rozwiązań, inicjować dyskusje, siać ferment, budować inicjatywy, itd. KAŻDY.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Problemem centrali, moim zdaniem, nie jest decentralizacja. Problemem centrali jest to, że w prowincjach nie występuje lub jest mocno ograniczone zjawisko braku możliwości realizacji swojego programu. Mamy ordynację proporcjonalną jeszcze z czasów, gdy istniały partie polityczne, a w zestawie obowiązkowym — referenda zatwierdzające, choćby się kandydowało z jasno określonym programem. Mnie nie dziwi brak chętnych do rządu; sam nie chcę do niego wracać.

A SUSPENS należy zautomatyzować.
Odpowiedz Permalink
Markus Arped
Robert Janusz von Thorn
Kristian, z całym szacunkiem, nie ma czegoś takiego jak wewnętrzne sprawy Baridasu, a jeśli nawet uznać, że i owszem są, to... wewnętrzne sprawy Sarmacji > wewnętrzne sprawy Baridasu, i wówczas KAŻDY ma prawo się "wpierniczać" i sugerować, mówić, budować, rozwijać, krytykować, szukać innych rozwiązań, inicjować dyskusje, siać ferment, budować inicjatywy, itd. KAŻDY.

Istotnie, „zadupie między Dreamlandem a Wandystanem — kraj, który jest używany jak tania Swietłana na wylotówce na Fer” nie ma swoich wewnętrznych spraw. Panu już dziękujemy.

Natomiast kierunki rozwoju Baridasu zależą od Króla i każdego… obywatela baridajskiego. Tańczymy w rytm szlagierowej muzyki, a to, że nie podoba się ona JKW Defloriuszowi Dymanowi Wanderowi, czemu daje wyraz po raz kolejny, powinno nam wisieć i powiewać.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Oj Markus Markus, raz, że na żartach się nie znasz, dwa, że wyrywasz z kontekstu, trzy, że z głupią i prymitywną premedytacją pomijasz opublikowane niżej żartu przeprosiny. Manipulujesz po mistrzowsku, no, ale ja się nie dam :) Także śpij słodko aniołku [*].
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
te wszystkie międzyprowincjonalne ogniosrania to jest jedno wielkie, choć śmierdzące, potwierdzenie tez mojego tekstu. tnijcie dalej, waszmościowe, piękne seppuku.
Odpowiedz Permalink
Markus Arped
Robert Janusz von Thorn
Oj Markus Markus, raz, że na żartach się nie znasz, dwa, że wyrywasz z kontekstu, trzy, że z głupią i prymitywną premedytacją pomijasz opublikowane niżej żartu przeprosiny. Manipulujesz po mistrzowsku, no, ale ja się nie dam :) Także śpij słodko aniołku [*].

Pominąłem przeprosiny? Skądże. Tyle razy już przepraszałeś, że mnie nie obchodzą.

W którym miejscu jest ten żart?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Śpij słodko aniołku [*]
Odpowiedz Permalink
Markus Arped
Nie było mnie trochę. Robercie, czy tak się teraz pisze zamiast „EOT, talk to the hand”?
Odpowiedz Permalink
David de Hoenhaim
Oj chyba nie jest tak źle :D
Odpowiedz Permalink
Jan Grimknur
[kwotłem]Laurencjusz Ma Hi at Atera wrołtnoł:
Ciekawa opcja ;) Skąd ten pomysł?[/kwotłem]

A tak sobie napisałem, chciałem dupnąć kontrowersyjną teorię licząc na przypływ kasy, bo mam mało, a tej by mi się przydało. Niestety nie udało się, będę musiał znowu napisać jakiegoś dłuższego cosia. :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Pisz, pisz, znakomicie Ci to wychodzi :)
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
@LESZCZ Wracasz do GC?
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
ogarnę prowincję, to kto wie, co się w sierpniu będzie działo;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.