Zemsta cz. 8 - Gorąca koronacja
Seria wydawnicza: Zemsta - Spisek II

201M3c02.png

W poprzednich częściach:

Rihanna znika bez śladu. Karolina znalazła nowe osoby do Rady Ministrów. Zostali nimi Krzysztof Czuguł-Chan oraz Henryk K. Leszczyński. Laurencjusz wyczuwa w nich zagrożenie.
Przygotowania do koronacji dochodzą do końca. Zbyszko von Thorn-Broniek jest zdenerwowany stanem przygotowań i tym, że do ochrony zatrudniono m.in. sarmackich kryminalistów. Każe ich zwolnić.
Aleksander Damian Chojnacki wraca do Pałacu Arped-Muzyków w którym znaleziono Mikołaja Torpeda. Jak się okazuje jest nim klon. Wyczuwają, że Teutończycy maczali w tym palce.
W Rotrii trwa tłumienie zamieszek. Tomasz Ivo Hugo zostaje ewakuowany do siedziby Aleksandra IV przez Roberta Janusza von Thorna. Rozmowy przerywa brak prądu i strzały przed pałacem.
W Teutonii Sorcha Raven próbuje ożywić martwych Teutończyków. Okazuje się, że jeden z nich - Mateusz Wilhelm jest klonem, co jest szokiem dla nich wszystkich.

###

Aleksander IV jest zdezorientowany sytuacją, która ma miejsce przed pałacem. Raz po raz słychać strzały i krzyki w oddali. Dowiaduje się, że powstańcy zdetonowali bomby w elektrowni. Nie wie jak to powiedzieć swoim sprzymierzeńcom, ale zdecydował się wrócić do salonu i powiedzieć.

- No niestety świece nam zostały - zaczął mówić Aleksander. - Dowiedziałem się, że powstańcy zdetonowali bomby w elektrowni. Trwa tłumienie zamieszek. Dla bezpieczeństwa musimy się ewakuować.

- Ktoś wie o tym co się tutaj dzieje? Jak możesz nie panować nad sytuacją? - zapytał się Tomasz.

- Nikt nie wie. Nie wpuszczamy od kilku miesięcy żadnych agencji informacyjnych. Rotria to twierdza. Do końca tygodnia zostaną wybici, tak samo jak dwa lata temu. To klony, które ktoś nam znów podsadził.

- No dobra, ale gdzie chcesz nas ewakuować? - zapytał się Robert, jednocześnie przerywając Aleksandrowi, który chciał jeszcze coś dopowiedzieć.

- Właśnie. Miałem dzisiaj wyjechać do Sarmacji. Pojedziemy najpierw do Baridasu, gdzie Aleksander na nas będzie czekać. Tomasz, zostaniesz u nich z Robertem. Stamtąd będziemy kierować akcją.

- Super, mam wrócić do Sarmacji tak? - Tomasz był bardzo zaskoczony jego propozycją.

- Tutaj nie jest bezpiecznie. Jak Ciebie znajdą to albo ubija, albo pozwolą Sarmatom Cię ubić podczas koronacji. My do tego nie dopuścimy. - mówił spokojnie. W tle było słychać szum skrzydeł helikoptera. - Słyszę, że już po nas przylecieli. Jak to dobrze, że masz zwykły habit. Wsiadamy do helikoptera. - powiedział i Tomasz wspólnie z Robertem wyszli z pałacu i wsiedli do helikoptera. Był pozłacany wraz z religijnymi przewodnikami Rotrii. Aleksander IV zakomunikował, że lecą do Baridasu, a konkretnie do Pałacu Muzyków. Robert już zaczął wykonywać telefon do Aleksandra Damiana Chojnackiego. Powiedział mu, że będą w nocy i żeby na nich oczekiwał. Ten był trochę zirytowany, ale zgodził się. Przecież tylko ta opcja pozwoli mu nadal panować w Baridasie. Zresztą miał w tym też inne cele, bardziej honorowe, a konkretnie to rozliczenie zbrodniarzy. Helikopter ruszył i Tomasz Ivo Hugo marzył tylko o tym aby znaleźć się w Sarmacji. Obserwował miasto w którym było wiele wojska, które strzelało do ludzi, a bomby co jakichś czas wybuchały.

###

Irmina siedziała z Sucio i Ivanem na posterunku. Zastanawiała się nad tym czy ma zjawić się na koronacji Zbyszka skoro miała w piwnicach dwóch więźniów, którzy byli ważną częścią ich planu. Jednocześnie obawiała się, że wszystko może wyjść na wierzch i sprawa związana z uwięzieniem Alberta doprowadzi do czegoś większego. Rozmyślając tak wreszcie zaczęła rozmowę, bo cisza była bardziej przerażająca od jej przemyśleń.

- Sucio, Ivanie. Nie wiem, ale chyba wypadałoby przygotować się do koronacji.
Tak, tak dobrze mówisz Irmino - odpowiedział Ivan. - Ale może warto wcześniej coś zrobić z więźniami?

- Coś sugerujesz?

- Alberta trzeba porządnie stłuc. Tak aby nie jęczał i nie wywołał innych osób.
No dobrze, to chodźmy! - krzyknęła i wspólnie z Sucio i Ivanem zeszli do piwnicy. Ujrzeli w niej zakrwawionego Alberta, który nie wyglądał za dobrze. Goście nie sprawiali wrażenia takiego, aby krew zrobiła na nich jakiekolwiek wrażenie. Byli wręcz podnieceni tym sadystycznym widokiem. Irmina powoli zeszła do Alberta i chwyciła go za szyję. Albert znikał w oczach, ale ona powiedziała.

- Nie, nie malutki. Jeszcze musisz trochę pożyć. - rzuciła go na ziemię i z całej siły kopnęła. Sucio i Ivan splunęli na niego. Dziewczyna pobiegła po metalowy pręt i zaczęła bardzo mocno bić Alberta. Ten już nawet nie miał żadnej siły bronić się, a zapewnienia o tym, że ma przeżyć wydawały się jedynie jakimś kiepskim żartem. W trakcie tortur nad napastnikami przesunął się cień znanej postaci. Kobieta nie wierzyła, że to może być on. Vladimir podglądał całą sytuację przez dość spory, wydrążony otwór w ziemi. Po chwili zniknał. Oprawcy pobiegli na górę, a Irmina cała zdyszana zaczęła krzyczeć - Sucio, bierz go! Teutończyk nas podglądał!. - na ten znak Sucio wraz ze strażami zaczął biec za Vladimirem. Ten nie wydawał się nawet wystraszony. Jedynie bardzo szybko biegł do auta, którym już zaczął powoli jechać. Jak się okazało nie był w nim sam. Bystre oko Sucia dostrzegło w nim Ryszarda Paczenkę, który od czasu swojej rezygnacji z kanclerstwa zniknął z życia Sarmacji. Nie zdążył ich dogonić, bo auto momentalnie rozpłynęło się we mglistej nocy. Wrócił do pokoju w którym oczekiwała na niego Irmina i Ivan.

- Paczenko żyje! Był z Vladimirem.

- Jesteś tego pewien - zapytał się Ivan. - Przecież to oznacza, że oni wszystko wiedzą.

- Tak to był on. - odpowiedział

- No nic. Piwo się nawarzyło i trzeba je wypić. Jestem zdruzgotana tą informacją - powiedział Irmina. - Musimy szykować się i wyruszać na koronację. - powiedziała i wspólnie z Ivanem i Suciem wyszli do auta, którym wyruszyli na lądowisko. Obawiali się tego, że Teutończycy przyjdą z odsieczą, ale z drugiej strony czekała na nich wielka impreza, na której powinni się pojawić.

###

Kwazi miał zdezorientowany wyraz twarzy. Nie wierzył w to co usłyszał. Przecież sam jest specjalistą od klonowania. Jak mogli dać się nabrać na tą sztuczkę. Patrzył w oczy Sorchy, które wydawały się być bez żadnego wyrazu. Ona sama nie dawała wiary sobie, ale fakty były faktami. Nie mają Króla i nie wiadomo kto go ma. Raven nie sklonowała go. Nie wie kto by to mógł zrobić. Miała podejrzenia, ale nie wiedziała czy się z nimi podzielić. Kwazi przerwał jej myśli. - No dobrze. Staram się uspokoić. Mamy klona jako króla. Ktoś musi mieć go prawdziwego. Nie wiesz kto mógł go sklonować? - zapytał się Kwazi

- Mam pewne podejrzenia. W Zgromadzeniu mieliśmy mężczyznę, który w tym się specjalizował. Ale nigdy za bardzo z nim nie rozmawiałam.

- Kto to był?

- Jan Grimknur. Młody chłopak, który miał przebiegłe zdolności.

- Wiesz kto mógł z nim współpracować?

- Nie wiem. Chociaż wcale bym się nie zdziwiła gdyby to był jeden z Was.

- Vladimir?

- Tak, on. Nie chciałam Ci nic mówić, bo klientów dane staram się nie wyjawiać, ale Vladimir uwielbia magię. Próbował mnie podnająć właśnie do klonowania, ale spoglądając wewnątrz jego zgniłej duszy, nie zdecydowałam się na ten krok. On jest strasznie zachłanny.

- Wiem, że jest. Już nie raz próbował to udowodnić.

- Właśnie. Skoro próbował to udowodnić, to czy klona mógłby nie obsadzić u Twojego boku, podejrzewając, że ktoś z Was zabije Wilhelma i nie zostanie spełniony jego plan? - Sorcha zapytała się Kwaziego. On zaczął rozmyślać nad taką ewentualnością. Widział w niej pewne prawidłowości.

- Rzeczywiście, masz rację. Ale tymczasem musimy już powoli się zbierać. Koronacja za parę godzin. Powinniśmy zjawić się wcześniej żeby nie wzbudzać podejrzeń. Jak możesz to zajmij się sprawą tego Grimknura.

- Oczywiście, że się zajmę. Ruszajcie, a ja teraz spróbuję ich ożywić.- powiedziała i wskazała na Sławomira, Andrzeja i Beznadzieja. - Myślę, że oni nie są Wam potrzebni do koronacji.

- Zawsze mogę powiedzieć, że są chorzy - zachichotał Krzysztof i chwile później poszedł do Yennefer i Rolanda. Ci już byli wyszykowani na zbliżającą się imprezę z okazji koronacji nowego Księcia. Później pożegnali wspólnie z Kwazim Sorchę, która była już zajęta przygotowaniem rytuału. Zamknęli bramę i zniknęli w limuzynie.

###

Aleksander Damian Chojnacki z ojcem Markiem znaleźli się w szpitalu baridajskim. Przetransportowali do niego Tytusa - męża Rihanny, który był ranny. Od czasu kiedy zemdlał nie odzyskał jeszcze przytomności. Bardziej interesowała ich sprawa Mikołaja Torpeda. Złapali najbliższego lekarza Aleksandra i zaczęli z nim rozmawiać.

- Rafale! - powiedział Aleksander do lekarza. - Mamy problem z tym osobnikiem - wskazał na Mikołaja Torpeda

- Z byłym Wicekrólem? - spytał zaskoczony

- Raczej klonem byłego wicekróla - powiedział Marek. - Ja widziałem klony i on ma te objawy

- Dobrze, przebadam go. - powiedział Rafał i wziął ze sobą Mikołaja. Aleksander siedział w ciszy z ojcem, dopóki nie usłyszeli krzyków dobiegających z pokoju lekarza. Podbiegli pod gabinet i w szybie drzwi widzieli jak Mikołaj rozrywa Rafała na strzępy. Kawałki ciała latały po całym pokoju, a sam Torped żywił się niektórymi organami lekarza. Wicekról Baridasu z ojcem szybko uciekli i schowali się do szafki personelu znajdującej się na korytarzu. Obserwowali przez małe szpary co się dzieje na korytarzu. Pielęgniarki wyskoczyły z pokoi, ale Mikołaj dopadał jedną za drugą i rozrywał każdą na kawałki. Nie był sobą - był potworem. Jego ciało było nienaturalnie muskularne. Nie wyglądał na klona, a jedynie mutacje. W następnej chwili już go nie było. Wyskoczył z okna pomimo, że było to 5 piętro. Aleksander pobiegł do okna i zauważył Torpeda wskakującego do lasu. Nic dalej nie widział. Podszedł do swojego ojca, który telepał się. -

- Już spokojnie. On poszedł sobie.

- Przecież on jest potworem. Widziałeś to? - wskazał na pokój w którym znajdował się Rafał. Był cały we krwi. Szczątki lekarza były dosłownie wszędzie, a korytarz w szpitalu spływał krwią. - Wszędzie krew. On nas wymorduje. Dzwoń po helikopter i spadajmy na tą koronację!

- Dobrze, już dobrze. Dzwonię. - wyciągnął telefon i zadzwonił po helikopter. Potem zadzwonił jeszcze na policję zgłaszając sprawę. Miał jeszcze porozmawiać z Karoliną, ale wstrzymał się. Powiedział Marku o tym, że helikopter zaraz będzie. Oboje ruszyli w pośpiechu na dach szpitala, gdzie czekali na nich. Wsiedli i odlecieli na koronację. Byli w szoku. Widok lasu przez który przemierzał Torped nie pozostawiał złudzeń. Mikołaj morduje wszystko co trafi mu się pod nogi.

###

Koronacja już powoli się zaczynała. Dotarli na nią prawie wszyscy zaproszenia goście, począwszy od władz z Bialenii i Al Rajnu po Patriarchę Rotrii - Aleksandra IV. Zjawiło się też wielu znanych Sarmatów - Karolina von Lichtenstein ze smukłą suknią, Yennefer Heach w bardzo krwistych kolorach, jej mąż w białym garniturze. Brakowało Rihanny, Vladimira czy też Paczenki, ale to nie przeszkadzało Zbyszkowi. Daniel Chojnacki zobowiązał się do sprawnego przeprowadzenia ceremonii. Wspólnie z nowym Księciem omawiali wszystko od tzw. deski do deski. Rozplanował układ sali, dekoracje, a nawet zespoły, które miały wystąpić.
Uroczystość sprawnie przebiegła. Nie było żadnych incydentów, co sprawiało, że nowy Książę - Jan Zbigniew czuł się dobrze. Wiedział, że wszystko powinno być w dobrym stanie i, że może rozpocząć bal! Kobiety miały piękne suknie, a mężczyźni dostojne garnitury. Przed wejściem do sali każdy był dokładnie sprawdzony przez czujniki, które zaprojektował sam Krzysztof Czuguł-Chan. Książę zamierzał przemówić do gości.

- Moi drodzy! - powiedział. - Dziękuję, że przybyliście na moją koronację! Po wielu ciężkich miesiącach Sarmacja wreszcie będzie rosnąć w siłę! Wznieśmy toast za Sarmację! - wzniósł puchar wina w górę. Wszyscy razem z nim wznieśli i wypili wino. Książę wypił wino do dna i po chwili rozpoczął się bal. Książę zaprosił Yennefer do tańca i nic nie zapowiadało końca tej sielanki. Podczas gdy goście już upajali się kolejnymi dzbanami wina, w kącie sali świeczki upadły i podpaliły stół przy którym siedział Laurencjusz. Ich upadek nie był nagły, a zaplanowanym zabiegiem przez Aleksandra IV. Ma Hi at Atera doskonale wiedział co ma zrobić. Do ognia wrzucił materiały, które sprawiły, że sala zaczęła płonąć. Nowy Książę krzyczał do gości, żeby nie panikowali, ale instynkty przetrwania wzięły górę. Goście zaczęli przez siebie się przeciskać nie zważając uwagi, kogo mogli zgnieść. W całym tym zamieszaniu Laurencjusz zdążył podbiec do Jana Zbigniewa, który znajdował się bardzo blisko ognia. Oblał go substancją łatwopalną i popchnął w kierunku płomieni na oczach wielu gości. Książę zaczął płonąć i wrzeszczeć. Goście próbowali złapać Laurencjusza, ale ten zniknął. Chcieli uratować Jana Zbigniewa, ale ten przestał krzyczeć i padł. Był martwy.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Ryszard Paczenko.
Serduszka
3 675,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurencjusz Ma Hi at Atera, Robert Fryderyk, Ryszard Paczenko, Sorcha Raven, Henryk Wespucci, Vladimir ik Lihtenštán, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Nie wiedziałem, że jestem aż takim baridajskim barbarzyńcą. Muszę dokładniej sprawdzać co podają do spożycia na takich imprezach, bo coś mi musiało zaszkodzić ;)
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Laurencjusz! Zabiłeś mego syna! NIE DARUJĘ CI TEGO :D
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
RCA byłem czymś oburzony i teraz muszę znaleźć jakiegoś spowiednika ;)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
O, wróciłem!
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Dzięki sercowaniu moich komentarzy przez JO diuka C-C, mogę dotować swój powrót ;)
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
O matko ale ja potrafię przywalic :) genialny talent. Chce mieć taki jak ty.
Odpowiedz Permalink
Henryk Wespucci
Takie rzeczy tylko w Sarmacji ;)
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Akcja nie zwalnia. Podoba mi się to, dawno tak chętnie nie czytałem całej serii.
Odpowiedz Permalink
Orjon von Thorn-Surma
Cytuję:
Laurencjusz! Zabiłeś mego syna! NIE DARUJĘ CI TEGO :D
Ojciec, to kto to był? :P
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Nie mogę się doczekać następnej części!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.