Zemsta cz. 6 - Krwista sukienka
Seria wydawnicza: Zemsta - Spisek II

201M3c02.png

W poprzednich częściach:

Król Teutonii Mateusz Wilhelm zorganizował akcję odbicia Chojnackich, Asketila oraz Kury. W trakcie jej Albert skręca kostkę i zostaje przejęty przez Irminę i Ivana. W Pałacu Namiestnika Auterry zbierają się Teutończycy. Po spotkaniu Król Teutonii zostaje zamordowany przez Rolanda Heacha.
Książę Tomasz Ivo Hugo przebywa w Rotrii. Ukrywa go patriarcha Aleksander IV i zgodził się na jego warunki odnośnie przejęcia władzy w Sarmacji wspólnie z Robertem von Thornem. Ten spotyka się z Aleksandrem Damianem Chojnackim i Markiem. Po rozmowie w której dochodzą do wspólnych wniosków Marek zostaje w Pałacu Muzyków. Widzi rannego Tytusa,który mdleje, a z kuchni z siekierą wyskakuje Ivo.
Karolina von Lichtenstein zaprasza do współpracy Krzysztofa Czuguł-Chana oraz Henryka Leszczyńskiego. Oferuje im posady w zamian za pomoc w rządzeniu.

###

Ivo biegł z siekierą miotając we wszystkie strony w kierunku Marka. Ten robił uników tyle ile potrafił, ale było coraz ciężej, ponieważ w Ivie narosła wściekłość. Chojnacki próbując robić uniki wbił nóż w ramię ręki, która miotała siekierą. Mężczyzna opadł, a siekiera wbiła się w kanapę w centtrum salonu. Zaczął wyć z bólu, a Marek dodatkowo ogłuszył go. Po chwili w salonie miał ciężko rannego Tytusa oraz ogłuszonego Iva. Niewiele myśląc związał Karakachanova i próbował opatrywać Aureliusza. W trakcie próby uratowania usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Do Pałacu wszedł nie kto inny jak Mikołaj Torped. Były Wicekról Baridasu. Widok jego bardzo zszokował Chojnackiego.

- Co Ty tutaj robisz? Nie powinieneś być na wczasach? - zapytał zszokowany Marek. - I kto Cię wpuścił?

- Odpowiednia łapówka w Baridasie nadal działa - odpowiedział z zachwytem Mikołaj. - Powiedz mi lepiej co robi tutaj Teutończyk z rannym Gellończykiem i Baridajczykiem, pff byłym Baridajczyiem?

- Ja u Aleksandra jestem

- U Aleksandra? A kim on jest przy mnie! - rechotał Mikołaj

- Jakbyś nie wiedział, to jest Wicekrólem.

- Markus tutaj nie miał wpływu na władzę, to tym bardziej on. Opatruj, opatruj Tytusa, a ja sobie na niego poczekam. - odpowiedział Mikołaj. Marek nadal wpatrywał się w Torpeda. Był bardzo zaskoczony jego wizytą. - Nie słyszałeś? Opatruj! Nie potrzebuję trupów tutaj.
Marek opatrywał Tytusa najzwinniej jak potrafił, co chwilę spoglądając na Mikołaja. Ten siedział sobie na kanapie i nie przejmował się wbitą siekierą. Jego wzrok nie był taki sam jak zawsze. Obojętność wręcz biła z oczu. Chojnacki po opatrzeniu Tytusa siadł na fotelu i cały czas patrzył na Mikołaja. Ten nie odwzajemniał spojrzenia, a wpatrywał się w ten sam punkt od momentu kiedy siadł na kanapie. Chwilę później zasnął. Wtedy Marek chwycił za telefon i zadzwonił do Aleksandra Damiana Chojnackiego.

- Synu. W domu mamy problem

- Jaki problem? - zapytał się. Jego głos był ledwo słyszalny

- Mam tutaj rannego Tytusa. Ivo próbował mnie zabić i pojawił się Torped.

- Co? Jak to!

- Właśnie nie wiem co mam robić.

- Związałeś Iva? Dlaczego dzwonisz skoro Torped jest? - zapytał się zaskoczony Wicekról

- Jakby to powiedzieć, on zasnął. A Ivo tak związany i ogłuszony. Przyjeżdżaj tutaj jak najprędzej.

- To go zwiąż. Nie może być Torpedem, bo według moich informacji, on jest w szpitalu z powodu ciężkiego przypadku realiozy.

- Już go wią - Aleksander nie usłyszał do końca co miał powiedzieć Marek. Słyszał jedynie dźwięk upadającego telefonu i krzyki Marka. Po chwili ustały, a w słuchawce usłyszał głos Torpeda.

- Nie, nie zabiłem go. Ale mogę. Przyjedź jak najszybciej - nim Wicekról zdążył odpowiedzieć, sygnał zniknął. Zdecydował się zrezygnować ze spotkania i udał się z powrotem do Pałacu Muzyków.

###

Tomasz tradycyjnie siedział w swojej celi klasztornej w Rotrii. Powoli zaczął przystosowywać się do warunków jakie tutaj były. Z jednej strony bardzo mu się podobało i z miłą chęcią zostałby w takim położeniu, jakim obecnie się znajduje. Z drugiej wiedział, że Aleksander IV na pewno nie odpuści mu. Muszą zdobyć władzę w Sarmacji. Rozmyślania przerwał mu Aleksander IV, który wszedł do celi. Był lekko poddenerwowany.

- Koronują go!

- No przecież wiem - odpowiedział Tomasz lekko zirytowany.

- Ale za 2 tygodnie!

- Jak to za 2? Tak szybko?

- No niestety. To jest za szybki termin, abyśmy tam weszli i przerwali uroczystości. Musi coś się wydarzyć, co spowoduje, że Sarmaci wyjdą na ulice.

- Sugerujesz coś? - zapytał się Tomasz

- Tak. Za chwilę wsiadasz do wozu i jedziemy do studia. Musimy Ciebie odpowiednio ubrać i nagrać Twoją odezwę do narodu.

- Czekaj, ja czegoś nie rozumiem. Mam nagrać odezwę do narodu, który ma we mnie wroga. Gościa, który zabił i uciekł. Słyszysz siebie?

- Nagrasz, ale wcześniej uroczystości zostaną przerwane. Odpowiednio o to zadba Laurencjusz oraz obecny Wicekról Baridasu. Poprą Ciebie znane osobistości, m.in. Teutończycy z którymi konsultowałem.

- Naprawdę czegoś nie rozumiem. Z kim to konsultowałeś?

- Z Vladimirem. Zapewnił mnie, że Teutończycy staną za Tobą. W zamian chcą niezależność, którą oczywiście stłumimy.

- Mamy ich oszukać? Jak mamy rządzić ludźmi, którzy zostaną zrobieni w wała?

- Tym się nie przejmuj. Przygotowuję z najbliższymi współpracownikami takie widowisko, że nikt się nam nie sprzeciwi.

- A jak chcesz przerwać koronację?

- To jest słodka tajemnica pomiędzy mną, a Robertem. A teraz zbieraj się i do wozu.- wyszedł z celi oczekując na Tomasza. Ten szybko ubrał się i poszli do samochodu. Jechali bardzo długo, ale gdy już byli na miejscu Książę zobaczył szyld “TV-R1”. Po wejściu do budynku udali się do studia nagraniowego. Tomasz został przebrany w strój książęcy w którym przybył do Rotrii. Był ładnie wyprany i lśnił niemalże jak nowy. Po chwili dostał tekst i odczytał go jako odezwę do narodu. Kilka razy powtarzali ujęcia, a po nagraniu z powrotem pojechał do klasztoru w którym był już w zwykłych klasztornych szatach.

###

Po kilku godzinach samochód z Irminą, Ivanem i Sucio dotarł do Ciuad de Bravo. Miejscowość była w tragicznym stanie. Większość budynków została zbombardowana i pozostały z nich tylko gruzy. Część trupów nadal leżała na ulicach, pozostali przy życiu mieszkańcy schronili się w budynkach, które przetrwały bombardowania. Samochód podjechał pod budynek w którym tymczasowo funkcjonowały władze wraz z komendą policji. Po zaparkowaniu wywlekli nieprzytomnego Alberta z auta i wnieśli go do budynku. Udali się do prowizorycznych piwnic.

- Mamy Bryenniosa! - krzyknął jeden z funkcjonariuszy.

- Michała? Skąd on się wziął? Przecież nie żyje - zapytała się Irmina

- Znaleźliśmy go w gruzach budynków gdzie mieszkała rodzina Karakachanowa. Ich również schwytaliśmy. Są w jednej z celi.

- Dobrze. Możesz odejść. Albo nie, przynieś szczypce! - rozkazała funkcjonariuszowi z szaleńczym wzrokiem. Ten bardzo szybko je przyniósł i po chwili odszedł. W piwnicy została Irmina, Ivan, Sucio i Albert, który spał w najlepsze.

- Przynieś zimną wodę! - krzyknęła do Ivana. Poszedł po wodę i chwilę później ją przyniósł. - Wylej na niego! - von Lichtenstein posłusznie wykonał polecenie i oblał Alberta. Ten w wielkim szoku obudził się.

- Witamy, witam Alberta w krainie rozkoszy! - zachichotała Irmina. - Znasz to urządzenie? W Teutonii chyba jest bardzo znane! - pokazała mu szczypce. Albert momentalnie się odsunął, ale Sucio go kopnął w plecy i Felimi-Liderski poleciał pod stopy Irminy.

- Kłaniasz mi się do stóp? - zapytała się Irmina. - Powiedz mi co się dzieje w Teutonii. Dochodzą informacje, że klon Władzia to nie jedyny klon.

- Nie mamy żadnych klonów - odpowiedział Albert

- Czy aby na pewno? Ivan, Sucio przytrzymajcie jego nogę. Obojętnie którą.

- Tak! Nie umiemy tworzyć klonów! - krzyczał. Sucio wraz z Ivanem przytrzymali Alberta, który momentalnie zaczął wrzeszczeć. Irmina z całej siły uderzyła go w twarz szczypcami. Zaczął mocno krwawić i widać było wgniecenie na twarzy. Zakleiła mu usta taśmą i przybliżyła się do niego.

- Było sobie 5 paluszków. Raz dwa trzy, dzisiaj nie ma hm prawego. - wyszeptała Albertowi prosto w ucho i chwilę później odcięła mu prawego palca u lewej nogi. Albert zrobił się cały siny i leciały mu łzy. Irmina niczym się nie przejmowała. Wzięła ze sobą pozostałych towarzyszy i wychodziła z piwnicy, żegnając się z więźniem.

- Do zobaczenia kochaniutki. - uśmiechnęła się i wraz z resztą zaczęła szaleńczo się śmiać.

###

Sławomir chciał skorzystać z toalety, więc wyszedł ze swojej sypialni. W podróży po potężnych korytarzach zaciekawiła go czerwona ciecz lejąca się obok salonu. To co zobaczył, wyzwoliło w niego potężny szok. Mateusz Wilhelm leżał cały we krwi i pocięty. Pobiegł do Krzysztofa Kwaziego, któremu najbardziej ufał.

- Krzysztof! Mateusza zabili!- wbiegł do pokoju Kwaziego krzycząc.

- Co?

- Jest trup koło salonu. W domu był morderca. Choć za mną! - powiedział do Kwaziego i oboje ruszyli do salonu. Przy zwłokach był już Beznadziej oraz Adam. Każdy był zszokowany.

- Pójdę po Heachów - powiedział Kwazi i poszedł na górę do ich sypialni. Małżeństwo jeszcze nie spało, ale rozmawiało żywo o czymś. Po wejściu Krzysztofa spojrzeli na niego lekko zdziwieni.

- Król zabity. Chodźcie na dół! - krzyknął. - Musimy zrobić pośpiesznie zebranie - powiedział i z lekkim uśmiechnął puścił oko do Heachów. Oni doskonale wiedzieli o co chodzi, ale ze względów bezpieczeństwa woleli nic nie mówić. Po wejściu do salonu Yennefer i Roland stanęli obok Beznadzieja i Adama, a Kwazi obok Sławomira.

- Moi drodzy! Jestem w szoku! - krzyczał Beznadziej. - Musimy wezwać prefekturę!

- Z prefekturą się wstrzymajmy - powiedział Kwazi. - Zastanówmy się kto to zrobił.

- Widziałem Rolanda jak się z nim kłócił! - powiedział Andrzej. Po tych słowach nastała dziwna cisza. Została przerwana nagłą akcją Kwaziego, Yennefer oraz Rolanda. Wszyscy jak na jeden znak wyciągnęli sztylety i wbili je w sąsiadów. Kwazi w Sławomira, który wpatrywał się w jego oczy bardzo zaskoczony. Roland zasztyletował prosto w serce Andrzeja, ale Yennefer postanowiła sprawić większy ból. Z całą wściekłością dźgała sztyletem w kilkadziesiąt miejsc na ciele Beznadzieja, który wił się z bólu. Dopiero po kilku minutach ulżyła mu w cierpienia i pchnęła sztylet prosto w serce. Salon stał się nagle czerwony. Wszędzie była krew, a służba, która była obecna w domu próbowała uciec z pałacu. Jednak ten był zamknięty.

- Łapmy służbę! - krzyczała Yennefer i biegła w kierunku kucharki, pokojówki i ogrodnika. Dopadła najpierw kucharkę. Poderżnęła jej gardło, a na ściany poleciała krew z zawrotną szybkością. Na ten widok ogrodnik i pokojówka próbowali uciec do kuchni. Jednak nie zdołali. Yennefer przeskakiwała stoliki i fotele. Dogoniła ogrodnika i wbiła sztylet prosto w głowę, następnie szarpnęła za włosy uciekającą pokojówkę i sztylet trafił najpierw w jej nogi, potem w rękę a na końcu w szyję. Krew rozpryskała wszędzie. Na koniec wytarła nóż w swoją sukienkę, która była czerwona od krwi ofiar. Podążyła do barku po szampana i kieliszki., po to aby uczcić rzeź z Rolandem i Kwazim.

Zemsta cz. 1 - Markus zniknął
Zemsta cz. 2 - Rzeź podczas spotkania
Zemsta cz. 3 - Koniec jest bliski
Zemsta cz. 4 - Ucieczka Rihanny
Zemsta cz. 5 - Sprawy się komplikują
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Nikki Sexx.
Serduszka
5 969,00 lt
Ten artykuł lubią: Robert Fryderyk, Baszar Svensson at Atera, Yennefer von Witcher, Ivan von Lichtenstein, Irmina de Ruth y Thorn, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Sorcha Raven, Ryszard Paczenko, Vladimir ik Lihtenštán.
Komentarze
Irmina de Ruth y Thorn
Wow:) ostro. Nie wiedziałam że potrafię być taka groźna:) chce więcej
Odpowiedz Permalink
Sucio Vips
Zaczynam się ciebie bać piękna
Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Ale kopać to ty też nieźle potrafisz :P
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Zawsze uważałem, że pani z dobrego domu powinna umieć porządnie przyłożyć a potem dystyngowanie udawać, że to nie ona :)
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Krwawo! Ale nie podoba mi się, że zadźgali Adama - foch :P

A z Irminy nie wiedziałem, że taka jędza potrafi być!
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Adam

Ja sama nie wiedziałam że taka potrafię być:)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Kobieta samej siebie nigdy nie pozna, a co ma robić biedny mężczyzna...
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Ryszard

No wiesz czasem my też się gubimy
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Jak to szło...
- Jak pan rozumie kobiety!
- Nie, nie, ja ich nie rozumiem, ja tylko wiem co mówią :)
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Ryszard :D

No chyba dokładnie :D ale wiesz my czasem Was też nie rozumiemy.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Oj wiem, wiem!
Rozwodnik.
:)
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Irmina się rozkręca, niedługo Plotkara będzie nadawać z więzienia...
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Z pewnością jest tam o czym plotkować ;)
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Ahahaha :D jeszcze mnie nie skazali więc wiesz Delfino, chociaż w więzieniu też mogą powstawać niezłe plotki.
Odpowiedz Permalink
Sucio Vips
Tak już widzę te nagłówki. Więzień 9789 dziś załapał ostrą jelitówkę,A jeden klawisz wczoraj złamał nogę i rękę ześlizgując się ze schodów ;D
Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
No ba :D tylko takie ploty :D a co innego :D
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.