O Gellonie słów kilka

Niedawno w moje ręce wpadła Gazeta Teutońska, w której znajdował się artykuł o wrogach Narodu, w tym króciutka notka o Gellończyku (łac. Gellonus primitivus). Jako były redaktor i właściciel darzę Gazetę nieodmiennie wielkim sentymentem, jednakże poziom wskazanej notki uważam za mierny, wręcz niewystarczający do tego, aby skutecznie się przed Gellończykiem i falą nacierającego gelloństwa bronić. O nie, nie dajmy się nabrać na to, że Gellończycy wyginęli! Takie plotki podstępnie rozsiewają jedynie sami Gellończycy i emerytowani urzędnicy wyższego szczebla, którzy chcą znaleźć moment słabości i bezlitośnie zaatakować.

Widać, że autor notki Gellończyków widział jedynie wypchanych w muzeum historii naturalnej i ewolucji w Ruhnhoff, ale prawdziwego współczesnego Gellończyka nie zauważyłby, nawet gdyby taki usiadł obok niego na kanapie i się zdefekował. Stąd też nie można pozwolić, aby brak wiedzy w tym zakresie był utrwalany przez media teutońskie.

Nie ulega wątpliwości, że Gellończyk jest wrogiem Narodu, i że każdy Gellończyk knuje przeciwko Teutonii od kiedy tylko nauczy się knuć, czyli od urodzenia, a może nawet i od poczęcia. Poczęcie w kulturze gellońskiej ma charakter przypadkowy, a każda gellońska matka jest niebywale dumna jeżeli jej potomek nie szczeka. Wyjątek od tego stanowią gellońskie elity, które jako posiadające dominujące geny teutońskie są sprytniejsze i krzyżują się ze sobą nawzajem.

Dla czytelnika nieobeznanego w dawnej historii v-świata, wskazać należy, że niegdyś doszło do mariażu dyplomatycznego między jednym z gellońskim wodzów, a cesarską kozą Matyldą. Cesarz Hergolien długo ronił łzy skazując Matyldę na taki los, ale wiedział, że w polityce trzeba być bezwzględnym. Od Matyldy i jej gellońskiego małżonka wywodzą się wszyscy późniejsi włatcy Gelloni.

Wspomnieć należy, że każdy kto widział przeciętnego Gellończyka na żywo odrzuca teorię kreacjonizmu, i nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że niektórzy wywodzą się od małp, inni od neandertalczyka, a są jeszcze do tego tacy, którzy są krzyżówką jednych z drugimi. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze wieki życia na bagnach, skutkujące wykrzywieniem stawów i umysłu.

Wiedzieć też trzeba, jak Gellończyk stara się Narodowi szkodzić. Rozrzucanie stonki ziemniaczanej przez Sarmatów na naszych polach jest niczym w porównaniu do przemyślności gellońskiej. Każdy Gellończyk jak tylko zobaczy, że nikt nie pilnuje jakiegoś urządzenia, to od razu je zepsuje. Wyleje wodę z wazonu, żeby kwiaty uschły, przeleje kaktusa żeby zgnił.

Jak w łapy dostanie taki książkę, to wyrwie ostatnie pięć stron i na drugiej stronie napisze kto zabił (o ile ktoś mu pomoże przeczytać), sam zresztą chętnie też zabije, jak tylko się trafi okazja. Wdać się potrafi w parku w szczekaninę z napotkanym psem, który zresztą jest jednym z dwóch zwierząt których Gellończyk nie zjada. Dziecku zepsuje zabawkę, na flagę Teutonii zawsze krzywo spojrzy. Jak toaleta jest bez monitoringu, to wyrwie kran, myśląc że jak zamontuje u siebie na wsi w ścianie, to też poleci woda.

Wreszcie, każda Gellonka zrobi wszystko, żeby zaciągnąć Teutończyka do łóżka. Taki stosunek istotnie zwiększa szanse na to, że dziecko nie będzie szczekać. Teutończyku, pamiętaj, jeżeli na mocno zakrapianej imprezie łasi się do ciebie jakaś skąpo ubrana dziewczyna, w kusej miniówce, a za to bez majtek – to może być Gellonka! Zwłaszcza, że może dostać wtedy alimenty, a za teutońskie alimenty w Gelloni może wyżyć cała wieś, a nawet małe miasteczko.

Pamiętać trzeba, że Gellończyk występuje wszędzie. Można go spotkać i w monopolowym, i w spółdzielczym, a nawet w Żabce i Stonce. Zawsze wtedy kupuje marny alkohol na zeszycik, kupowałby też w marketach, ale tam nie dają na zeszyt. Jeżeli podejmie się jakieś pracy, to pewne jak w banku, że weźmie sprzęt oraz zaliczkę i tyle go wszyscy widzieli.

Trudno powiedzieć, czemu Gellończyk tak chce nam szkodzić. Możliwe, że stoi za tym zwykła zawiść, a być może działa jeden z drugim z polecenia wiadomych sił. Są tacy, którzy zdają sobie sprawę, że zrzucanie stonki na pola i dawanie cukru dzieciom nie wystarczy do pokonania naszego wielkiego Narodu. Poszukując wrogów z Gelloni zawsze pamiętaj Teutończyku, że ktoś za nimi stoi i my doskonale wiemy kto to jest.


Autor uprzejmie wskazuje, że niniejsza publikacja ma charakter narracyjny, autor nie przekłada poglądów wirtualnych na realne i ma naocznych świadków tego jak kiedyś pił z Gellończykami piwo. Autor nadto liczy, że niniejsza publikacja zmobilizuje mieszkańców Terkoru to jakiegokolwiek działania, bowiem jak wiemy stagnacja jest jeszcze gorsza niż Gelloni.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 813,00 lt
Ten artykuł lubią: Vladimir ik Lihtenštán, Yennefer von Witcher, Krzysztof St. M. Kwazi, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Drugie wydanie "Odwieczni wrogowie Teutonii - kim są, jak się przed nimi ustrzec" zostanie z pewnością uzupełnione o informacje, które dostarczył nam Szanowany Autor tego wykładu.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
dlaczego jako mieszkaniec korony mam się utożsamiać z gellonią i jej bronić? jak tkniecie czarnolas to inna sprawa, ale na to teutoni za krótcy w pantalonach.
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Cytuję:
a za teutońskie alimenty w Gelloni może wyżyć cała wieś, a nawet małe miasteczko
To straszne wiedząc, że reszta w sklepie Baridajczyka stanowi roczny przychód czterech teutońskich rodzin!
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Owszem, chodzą plotki o wielkiej inflacji w Baridasie. Smuci, że za 10 000lt w Teutonii można kupić i jeździć najnowszym Kwaziobilem SVG 2.5L, 230 KM, a w Baridasie owe 10 000 lt ma wartość odpowiadającą zakupowi lizaka marki Sianoliz :(
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Teraz to się zakrztusiłem herbatą, siedem łyżek cukru nie w kij dmuchał o!
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Cytuję:
Owszem, chodzą plotki o wielkiej inflacji w Baridasie. Smuci, że za 10 000lt w Teutonii można kupić i jeździć najnowszym Kwaziobilem SVG 2.5L, 230 KM, a w Baridasie owe 10 000 lt ma wartość odpowiadającą zakupowi lizaka marki Sianoliz :(

Co z tego, skoro w Baridasie możemy kupić sobie Kwaziomobila za dwudniową pensję, a w Teutonii wielodzietne rodziny zbierają na to przez dwa pokolenia?
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Drzewiej bywało tak, że Gellończycy musieli ubiegać się o wizy wjazdowe do Mirii. TO BYŁY CZASY.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Pani nie zrozumiała chyba... :(
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
10000 lt ma większą wartość w Teutonii niż Baridasie przez inflację, tak? Nic trudnego do zrozumienia.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.