Zemsta - Markus zniknął
Seria wydawnicza: Zemsta - Spisek II

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
201M3c02.png

Drogie Sarmatki i Sarmaci!

Dziękuję Wam za otwarcie kontynuacji Spisku. Wiem, że w ubiegłym roku była próba rozpoczęcia drugiej części, lecz nie była zbyt udana, więc powracam ponownie z kontynuacją. Liczę, że fabuła Zemsty bardzo Wam się spodoba. Akcja będzie rozgrywać się na przełomie 2014/2015 r. Proszę pamiętać, że jest to alternatywna rzeczywistość, która istnieje w mojej i też w Waszych głowach. Nie przedłużając - zachęcam do czytania. Dla kogoś kto nie czytał Spisku, jest wersja robocza w PDF.

###
Ignacy po wypowiedzeniu swoich nadzwyczaj wulgarnych słów, czekał na wykonanie wyroku. Publiczność patrzyła z zapartym tchem na scenę,gdzie ukazał się kat, który już przygotował sznur, na którym ma zawisnąć Ignacy. Jest to pierwsza kara śmierci od dłuższego czasu, więc tym bardziej oczekują na nią dziennikarze radiowi i telewizyjni. Prefekt Księstwa Sarmacji - Rihanna Aureliusz-Sedrowska dała znak, aby zaczynać. Na szyi Ignacego niemalże w jednej chwili znalazła się lina. Za chwilę zostanie zsunięty ze stolika, który jest bardzo wysoki - tak aby każdy obecny w sali konferencyjnej mógł widzieć. Publika zaczęła coraz głośniej szeptać oczekując na to, co miało się za chwilę stać. Jednak w tym momencie przed szereg wystąpił Regent - Zbyszko von Thorn-Broniek.

- Proszę natychmiast przestać! Wszyscy wiemy doskonale, że łaska powinna być nieograniczona dla wszystkich Sarmatów! Wyrok pozbawienia życia nie odzwierciedla tej łaski. Proszę zaprowadzić skazańca do lochów, gdzie będzie oczekiwać na sprawę karną, podczas któr. . . - przemówienie Księcia przerwała seria 3-4 wybuchów nieopodal sali konferencyjnej.
Zrobiło się zamieszanie. Zgromadzeni próbowali przecisnąć się do wyjść ewakuacyjnych, a Rada Ministrów wraz z Regentem została ewakuowana i wyprowadzona tylnym wyjściem. Karolina wyglądała na bardzo zaskoczoną, podobnie jak reszta ministrów. Laurencjusz z Yutte udali się do jednej z limuzyn, Rihanna zmierzała w kierunku Prefektury, w której miał miejsce jeden z wybuchów, a Karolina wspólnie ze Zbyszkiem zmierzała do Pałacu Książęcego.

- Możesz mi powiedzieć co to była za sytuacja w Pałacu Książęcym? Jak chcesz zdobyć szacunek u poddanych, skoro przerwałeś wyrok śmierci przestępcy? - zapytała się Karolina, Zbyszka.

- Moja droga. Chciałem Ci przypomnieć, że to my z niego zrobiliśmy winnego.
Ale czy Ty nie rozumiesz tego, że rezygnując z kary śmierci, sprowadzamy na siebie niebezpieczeństwo?

- Sprowadzamy? A kto powiedział, że sprowadzam na siebie niebezpieczeństwo? Ja żadnej decyzji nie podjąłem.- Regent wyjrzał przez okno i zauważył Pałac Książęcy. - Zdaje się, że docieramy do Pałacu. Myślę, że rozmowę zostawimy na inny termin. - w tym momencie limuzyna zatrzymała się, a Regent wysiadł z niej.

- Ale Zbyszko! - krzyczała Karolina. - Jeszcze nie skończyłam rozmowy!!

- Ale ja skończyłem. Do widzenia. - i oddalił się do Pałacu Książęcego.
Karolina siedziała w wielkim szoku. Poprosiła szofera o podwiezienie do apartamentu, ale nadal się zastanawiała, dlaczego zaproponowała Zbyszkowi regenturę, skoro on się staje taki niewygodny. Czy czegoś nie przewidziała?
###

Rihanna przejeżdżając przez centrum Grodziska zauważyła gruzy domów po wieczornych zamachach. Była bardzo zaskoczona skalą zniszczeń, oraz tym, że ktoś postanowił podłożyć bomby w centrum miasta. Jednak bardziej ją martwiła sytuacja w prefekturze, ponieważ jeden z wybuchów, miał właśnie miejsce w niej. Dodatkowo nad ranem, do nieużywanych lochów został przetransportowany Brzetysław wraz z Siergiuszem i Krzysztofem Kurą. Jeśli zostały uszkodzone lochy w tym obszarze, to mogły zejść tam służby, a odkrycie zaginionych mogłoby przysporzyć jej kłopotów. Rozmyślała tak długo, że zanim się obejrzała, a już była przed budynkiem prefektury. Piękny renesansowy budynek, został częściowo uszkodzony, ale nie było ryzyka zawalenia, więc teoretycznie praca w niej nadal mogła trwać.
Rihanna wysiadła z limuzyny, uważając na swoją idealnie skrojoną błękitną sukienką. Wyraz twarzy jej się zmienił diametralnie, widząc wnerwionego prefekta - Beznadzieja Angloviastego.

- Pani Prefekt - stwierdziliśmy brak kilkunastu więźniów - zaczął mówiąc z trzęsącym głosem. - Ale wśród tych więźniów jest Markus Arped.

- Że co?! Jak to zniknął?! - krzyczała, wściekle motając się przed prefekturą.

- Podjęliśmy poszukiwania, ale wciąż nie wiemy jak to się stało. Sądzimy, że osobą odpowiedzialną za bombę w budynku jest sam Helwetyk Romański, ale nie jesteśmy nadal pewni.

- A kamery? Sprawdzicie je? Kto poszukuje Markusa? Przecież jak on nam zniknie, to mamy potężne straty wizerunkowe, a dodatkowo przestępca jest na wolności!

- Właśnie, jeśli chodzi o kamery. Nie wiem jak się stało, ale one nie zarejestrowały całego dzisiejszego dnia.

- Ja pierdolę! Masz dopilnować tego, żeby złapać winnych. Sprawdź też kto ostatnio odwiedzał Markusa. Ja muszę udać się do biura.

- Oczywiście Pani Prefekt.

Rihanna nie udała się do biura. W sekrecie zeszła do nieużywanych lochów prefektury, szukając Brzetysława. Dotarła do najdalszych zakątków, gdzie siedział Brzetysław, a obok leżał Siergiusz i Krzysztof - oboje związani.

- Kogo ja tu widzę! Księżniczka tego świata! Myślałem, że się nie zjawisz. Co to za wybuchy? Myślałem, że ściany się zawalą!

- Brzetysiu, niestety były zamachy, które co ciekawe nie były przez nas planowane. Sytuacja nieco się komplikuje i musimy zacząć coś z nimi robić.

- Sugerujesz, że mam ich zabić. - zaśmiał się Brzetysław

- Nie, musimy jakoś wymazać im pamięć. Kolejne trupy, tylko pokrzyżują nam plany.

- Ale jak? Ogólnie to zabrałaś mi przyjemność!

- Znajdę kogoś kto nam pomoże. Póki co tutaj przebywaj - łazienkę masz, wszystko masz w sumie, więc możesz tutaj być. - uśmiechnęła się. - Pamiętaj, że po to Ci się opłaci.

- Mam nadzieję. - mruknął.

- Ja już uciekam. Będę jutro. - Rihanna zaczęła wychodzić z lochów. Przechadzając obok biura spostrzegła cienie, ale po chwili zniknęły. Nie zainteresowała się nimi, a tylko udała się do limuzyny, bo marzyła tylko o swoim łożu.

###

Książę Tomasz Ivo Hugo siedział w bardzo skromnej celi w rotryjskim klasztorze. Nie wyglądał za dobrze, ponieważ Aleksander IV chciał, aby jego postać nie zwracała uwagi w Rotrii, więc był ubrany w skromny habit, bez żadnych butów, czy też oznak, że jest księciem innego państwa.
Drzwi celi otworzyły się i wszedł przełożony klasztoru.

- Podejdź za mną. Jesteś zaproszony na audiencję u patriarchy Aleksandra IV. Dziwię się, że otrzymałeś te zaproszenie, ale cóż. Pewnie coś znaczysz dla niego.

- Dziękuję. Mam iść za ojcem? - zapytał się książę.

- Tak, i nie marudź. Do Pałacu jest daleko, a pewnie wiesz, że jako zakonnicy nie dysponujemy żadnym środkiem transportu, więc pozostaje nam podróż piesza.

- Dobrze, nie będę marudzić.

Książę szedł za ojcem z zakonu. Był bardzo zmęczony i nie przyzwyczajony do takich warunków. Na dodatek było wyjątkowo gorąco, co powodowało, że powoli opadał sił. Jako zakonnik nie posiadał obuwia, a jego stopy były przez to bardzo brudne. Bardzo cieszył się, jak zobaczył znajomy Pałac. Wcześniej bywał w nim jako Książę, teraz dociera jako zwykły zakonnik. Aleksander IV, wyszedł przed Pałac i chwilę porozmawiał z ojcem przełożonym. Następnie podszedł do Księcia i poprosił go aby poszedł za nim. Tomasz Ivo Hugo szedł za nim, przechodząc przez bogato zdobione korytarze, aż trafili do gabinetu patriarchy.

- Tomaszu, nie sądziłem, że spotkamy się w takich okolicznościach! Wybacz, że jesteś w tych łachmanach, ale rozumiesz - względy bezpieczeństwa. Jesteś podobno zbiegiem - zachichotał.

- Mi nie jest wcale do śmiechu, ale dziękuję Ci za gościnę. Liczę, że to się wkrótce skończy.

- Ale Ty nie wiesz o co Cię oskarżają? - zapytał się Aleksander.

- O czym Ty mówisz?

- Oskarżają Cię o zniknięcie Avrila von Levengothona i Siergiusza Asketila. Nie mów, że nie wiesz.

- No niestety w tej celi nie mam dostępu do prasy. To co ja teraz zrobię?

- Dopóki ja tu jestem, będziesz chroniony. Ale coś za coś. Jeśli sytuacja nie uspokoi się w Sarmacji, mogę zaproponować Ci pewną propozycję. Wprowadzimy tam pokojowo wojska, pod warunkiem, że Ty uznasz naszą religię, jako państwową Sarmacji.

- Istnieje jakieś inne rozwiązanie?

- Istnieje, ależ oczywiście, że istnieje! - zaśmiał się głośno Aleksander!. - Sprawa w Trybunale Koronnym o zabójstwo kilku Sarmatów! - wybuchnął śmiechem.

- Jeśli pomożesz mi odzyskać władzę, to mogę zgodzić się na takie rozwiązanie.

- Genialnie! Musimy już kończyć audiencję. Nikt nie może się dowiedzieć, że jesteś Księciem Sarmacji, a długie spotkanie może zwiastować podejrzenia. - kończąc zaczął odprowadzać Tomasza do drzwi. W korytarzu czekał na niego ojciec przełożony z którym zmierzał do zakonu.

###

Nad Południowy Baridas po zakończonym sukcesie bombardowaniu, zaczęły przybywać pierwsze śmigłowce. Jeden z nich zawierał nowego Wicekróla Baridasu - Aleksandra Damiana Arpeda. Był zaskoczony skalą zniszczeń, ale jego wizyta nie była spowodowana złą sytuacją mieszkańców, czy też zniszczeniami, ale miał jeden cel - znaleźć Chojnackich! Chojnaccy byli najważniejsi, ponieważ to im zlecono porwanie byłego Kanclerza, ale niestety tego nie dokonali, ponieważ wpadli w sidła Ignacego - byłego komendanta policji.
Przelatywał sobie spokojnie nad Ciudad de Bravo, jednak rozkazał jak najszybciej wylądować na lądowisku. Podczas lądowania helikopter miał problem, ale po chwilowych turbulencjach udało mu się bezpiecznie wylądować. Wysiadając spostrzegł kilkanaście zwłok i ludzi bez kończyn.

- Co to była tutaj za rzeź! - krzyknął. Sucio, wyjaśnisz to?

Sucio Vips był nowym obywatelem Królestwa Baridasu, jednak przy Aleksandrze bardzo szybko awansował. Obecnie został mianowany przez niego na Prezydenta Ciudad de Bravo, aby wyprostować wszystko i przypilnować akcję ratowniczą.

- Jak ja mam wyjaśniać, skoro to Książęce Siły Zbrojne dokonały ataku?

- A skąd taka skala zniszczeń? - zapytał się Wicekról.

- Oprócz tradycyjnych bomb, które jak wiemy pierwotnie miały dotyczyć niebezpiecznych miejsc, zaczęto zrzucać samozapalające bomby, a niektórzy niestety strzelali bezpośrednio do ludzi.

- Widzę, że wiesz jaka była umowa. Oni działali niezgodnie z umowa. Rihanna, Karolina, Jack mnie po prostu oszukali. - chwile się zadumał nad oszustwem, którego dopuścili się jego najbliżsi współpracownicy. - Sucio, musimy dojechać do prefektury, aby odszukać Calisto i Rattusa.

I pojechali do zbombardowanej prefektury. Zastali budynek w gruzach i kłębiących się ludzi. Sucio wybiegł do nich dopytać się o co chodzi. Po chwili było wszystko jasne.

- Jakaś kobieta z mężczyzną zabrali dwoje rannych! - krzyczał Sucio. - Mało tego, zabrali kobietę i mężczyznę. Świadkowie mówią o tym, że mówili prawdopodobnie po teutońsku.

- Dopytaj się ich kiedy to było.

Sucio po chwili wrócił z wyraźnym zdenerwowaniem. - Byli jakieś 30 minut temu.

- Zamknij granice Baridasu, rozpoczynamy poszukiwania! - krzycząc, wyciągnął broń z kieszeni i wystrzelił ją w kierunku drzewa, na którym przebywała jakaś postać. Chwilę później spadła z drzewa, ciężko ranna. - I takich szpiegów natychmiast należy wystrzelić! - krzyczał do zgromadzonych. - A go to przewieź do lecznicy. Może coś wydusimy - szepnął do Sucio Vipsa i udał się do samochodu, zmierzając na lotnisko.

Jeśli podobała Ci się pierwsza część Zemsty zachęcam do pozostawienia serca, komentarza, a może nawet dotacji! Będę wdzięczna za każdy wyraz poparcia!
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, Sucio Vips, Tytus Aureliusz-Chojnacki.
Serduszka
12 054,00 lt
Ten artykuł lubią: Yennefer von Witcher, Siergiusz Asketil, Kristian Arped, Albert Felimi-Liderski, Ryszard Paczenko, Daniel January von Tauer-Krak, Markus Arped, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, Tomasz Ivo Hugo, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Sucio Vips, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Susanne Delfina Kierkeller, Ludwik Tomović, Gerald Klemens, Vladimir ik Lihtenštán, Robert Fryderyk, Adam Jerzy Piastowski, Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener.
Komentarze
Ryszard Paczenko
Brawo!
Tak, to był wyraz poparcia :)
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Fajnie się czyta ;) Dodam jeszcze, że mam nadzieję co by się nasz WKW czasem sam nie zgubił :D
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
nie czytałem ale daję serduszko bo aktywność
Odpowiedz Permalink
Sucio Vips
Fajnie opisane. Tylko 1 uwaga z ojej strony chyba trochę mało bohaterów (chyba że tak ma poprostu być) ale ja daje serduszko :D <3
Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
To tylko część :) Bohaterów pojawi się znacznie więcej :D
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie nieprzerwanie rośnie.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
JKW jest bombowy, to prawda :)
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Odkąd zniknęła Calisto i Karolina udała się na emigrację do reala, sztuka pisarska kwitnie w Teutonii.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
No no nie powiem, jest napięcie :) miło jest kiedy wyobraźnia sprawnie funkcjonuje i podpowiada najdziwniejsze rozwiązania... czekam kolejnego odcinka.
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.