Gidena, Susanne Delfina Kierkeller, 21.03.2016 r. o 16:31
Hotel Le Dragon Rose w Gidenie
Seria wydawnicza: instytucje

O2dfM1nH.jpg

Gidena jest miastem pięknym.
Gidena jest miastem starym.
Gidena jest miastem smoków.
Gidena jest miastem z tradycjami.
Gidena jest miastem z dostępem do lotniska i kolei.

Powyższe punkty wskazują jasno: Gidena jest miastem o wielkim potencjale turystycznym.
Niestety.
Gidena była również miastem bez hotelu.

A
le to się zmieniło, wszystko dzięki inwestycjom Prześwietnego Pana Laurencjusza at Atery oraz całego Rodu, który za drobną namową swej siostry postanowił wznieść nowy, luksusowy hotel i jednocześnie upamiętnić jedno z najrzadszych i najbardziej tajemniczych stworzeń w historii: Różowego Smoka. Tym sposobem powstał hotel Le Dragon Rose!

W
zgodzie z duchem snobistycznego hotelarstwa, umiejscowiony jest on z dala (lecz nie za bardzo, żeby nóżki nie bolały...) centrum miasta, w bliskim sąsiedztwie do pięknego Jeziora Gideńskiego. Równie piękne, dziewicze tereny otaczają hotel od północy i wschodu, a przechadzka w Góry Solskie zapewne okaże się niezapomnianym przeżyciem.

H
otel zbudowany został w stylu Liliany, z użyciem najnowocześniejszych i najwytrzymalszych materiałów, sprowadzanych (jachtami) z samej Teutonii. Razem z budulcem sprowadzono architekta, Bertranda von Mauchenhausena, który "uważa bryłę hotelu za dzieło swego miernego życia". Poświęcił wiele dni i nocy, by do perfekcji doprowadzić delikatne krzywizny, profile i gierowania budynku; nad balustradą spędził 44 dni i noce, a dobieranie barw ścian zewnętrznych okazało się nie lada wyzwaniem.

-Płakałem, wybierając, razem z panią Kierkeller, kolor ścian... Nie wiedziałem, że kiedyś dojdę do czegoś... takiego. -mówił potem naszym zaufanym źródłom pan von Munchenhunchen nad lampeczką spirytusu, w zacisznym kącie baru robotniczego.

97E9OD89.png
Tarasy: wybitny przykład stylu neoliliańskiego w wykonaniu architekta Bernarda von Muntenhuntena.
7fHaGGMd.jpg
Fasada od strony ogrodu: warte uwagi
replika oranżerii Liliany oraz freski przedstawiające
Jej ulubione misie we wnęce ściany.

M
ój wielki wysiłek i marskość wątroby architekta bez wątpienia opłaciły się - dzisiaj hotel jest jednym z wyraźniejszych i bardziej zwracających uwagę budynków miasta. Mimo to, nie udało mi się spytać o opinię żadnego z przechodniów, którzy dość szybko przemykali koło owego pałacu - widocznie tabela odlotów samolotów jest niezwykle ścisła.

J
eżeli myślicie Państwo, że wygląd zewnętrzny hotelu zapiera dech w piersiach, to zaopatrzcie się w respiratory i namioty tlenowe, oglądając wnętrza! Zostały bowiem urządzone przy użyciu najdroższych, najbardziej luksusowych i egzotycznych z różowych surowców, jakie udało się zdobyć. (Pan Mimbemhimbem żartobliwie nazwał je ordynarnymi, co za śmieszek z tego pijaczka...!)

9l9UJ4dp.jpg
Oszałamiający hol z kryształowym kandelabrem, na który zadłużyłam hipotekę. Godna podziwu lampa w stylu gnuśnego króla, pokryta różowym złotem, za którą pan von Mendahenda oddał nerkę (wystarczyło na żarówki).

JQ989b2c.jpg
Wspaniała klatka schodowa wzniesiona z jednej z najrzadszych odmian marmurów, Pretty in Pink. Wybitnej klasy posągi, idyllicznie ukazujące Panów Gideny.


R
ównie obezwładniające są pokoje, urządzone (oczywiście z przepychem, bogato i tak dalej) z uwzględnieniem predyspozycji gościa. Wobec tego, mamy pokoje dla:
-księżniczek, zwiewne i dziewczęce:
s94EGmok.jpg
-samotnych, majętnych kobiet, silne i niezależne:
FFoOG0Rl.jpg
-panów, męskie i ascetyczne:
lbFM34a9.jpg
-par, przytulne i nudnawe:
fAE7tj41.jpg
-Książąt Sarmacji, majestatyczne i dostojne:
kTch68w1.jpg

O
czywiście, każdy z pokoi zaopatrzony jest w ultrakomfortową, luksusową i wygodną łazienkę. W cenie pokoju (łazienka, nie pani Frania).
H7siVB58.jpg

A
gdy Wielmożom znudzi się już bywanie w Gidenie, picie wyśmienitego piwa, podglądanie smoczątek czy podziwianie zabytków, zawsze można przyjść na cotygodniowy spektakl teatralny wieszczki narodowej. Oczywiście utrzymany w operetkowej, rozrywkowej i niezobowiązującej formie, by Państwa nie dołować, tak jak ten pokaz Dziadostwa, cz. III, mojego autorstwa, reżyserii i aranżacji:
aUYT2p8G.jpg

Wobec tego zapraszam Państwa, wszem i wobec, do korzystania z nieodpartych uroków Miasta Gideny i nieujarzmionych rozkoszy pobytu w Le Dragon Rose! Niech szampan, wino i dramat zawsze nam towarzyszy!
Przypominam, że obowiązuje rabat -5% dla uczestników Balu Maskowego w Gidenie, którego finisaż zapewne odbędzie się w hotelu.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 105,00 lt
Ten artykuł lubią: Julian Fer at Atera, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Laurẽt Gedeon I, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Patryk Dybala, Henryk Wespucci.
Komentarze
Julian Fer at Atera
Fajniutki, różowiutki, ale zacny, bo i pożądne miejsce na baldachim się znalazło ;)
Odpowiedz Permalink
Otto von Spee-Asketil
Widzę, że w Gidenie nawet ekskluzywne burdele są. :D
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Głodnemu chleb na myśli, a głodny głodnemu wypomni.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
O tam zaraz burdel ;) Najbardziej podoba mi się wanna, ale trochę żałuję, że taka mała :)
Odpowiedz Permalink
Patryk Dybala
Doprawdy zacnie!!
Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Różowy...ta słodycz mnie zabiła.
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Laurencjusz - są większe, w kształcie gwiazdki.
A pan Eradl musi czekać na Le Dragon Noir...
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
w stylu Liliany? świętości to byście uszanowali :/
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Nie moja wina, że Liliana miała styl taki, a nie inny.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Mnie się nie podoba kolor różowy...
Zupełnie nie pasuje do Wyroczni Gideńskiej i klimatu jaki był drzewiej.
Jeśli Gidena ma być różowa, to wątpię bym zamieszkała.
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Nie musi Wielmożna Pani mieszkać w hotelu.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Piękny wystrój, tylko brakuje mi restauracji! Aż mam ochotę na...
Ale głód jest, głód...
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Ja nie wiem czy ty chcesz być tak zabawna czy jesteś mądra inaczej, w każdym razie jednym ruchem olalaś to czym Gidena była drzewiej.
Ja nigdzie nie muszę mieszkać, a nawet mogę wrócić do swoich korzeni sarmackich, mogę całkiem zniknąć i o tym tylko ja będe decydować. Po początkach odbudowy Gideny byłam dumna, mialam plany na dzialania, z chęcią przekazałam część archiwum, cieszyło jak miasto podnosiło się z gruzów, a tu... jakaś "pisanka wielkanocna", no dałaś czadu. Nie interesuje mnie co zrobisz dalej, możesz nawet pomalować trawniki na seledyn, moje archiwum i ewentualne jego przekazanie tu się skończyło.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Ojej, coś mi się wydaje, że zaraz mięso będzie lecieć.
Może podjem. :/
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Bije ten blask po oczach :)
Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Cytuję:
Ja nie wiem czy ty chcesz być tak zabawna czy jesteś mądra inaczej
A ja nie wiem, czy jestem z Wielmożną Panią na "ty"
Cytuję:
w każdym razie jednym ruchem olalaś to czym Gidena była drzewiej.
Niczego nie olałam. To, czym Gidena była "drzewiej" tym była, nikt jej tego nie odbierze, nie znaczy to, że wszystko musi być historyzujące, prawda? Jeden, nieważne jak różowy, hotel nie odbiera dziedzictwa. Nie wszystko musi być mhroczne, magiczne acz intrygujące.
Cytuję:
Ja nigdzie nie muszę mieszkać, a nawet mogę wrócić do swoich korzeni sarmackich, mogę całkiem zniknąć i o tym tylko ja będe decydować.
Nie mogłabym zgodzić się bardziej.
Cytuję:
Po początkach odbudowy Gideny byłam dumna, mialam plany na dzialania, z chęcią przekazałam część archiwum, cieszyło jak miasto podnosiło się z gruzów
Naprawdę cudowne, niezbyt mogę znaleźć efekty owych planów, ale widocznie jest Wielmożna Pani skryta albo ja niewystarczająco dokładnie poszukałam. Ciekawym jest natomiast, że tak niezwykle płomienny zapał został zgaszony jednym hotelem.
Cytuję:
a tu... jakaś "pisanka wielkanocna", no dałaś czadu.
Dziękuję, jednak pisanki wielkanocne rzadko są monochromatyczne.
Cytuję:
Nie interesuje mnie co zrobisz dalej, możesz nawet pomalować trawniki na seledyn, moje archiwum i ewentualne jego przekazanie tu się skończyło.
Jeden artykulik i po miłości do miasta!

I na podsumowanie - Panta rhei, a życie jest ciężkie.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
O! Paniuńcia się zburzyła :D
Tak jak myślałam, dominuje opcja druga :D
Nie było cię w tamtych czasach zatem nie jesteś świadoma ówczesnego klimatu, nie trzymam się kurczowo szponami mroczności i tajemniczość co do Gideny (jak można zauważyć nie ingeruję w obecnych budowniczych), miłością to ja mogę obdarzyć człowieka, do miasta zaś mogę odczuwać v-patriotyzm (no chyba, że ty masz jakieś skrzywienia w tej sferze).
Cytuję:
Ciekawym jest natomiast, że tak niezwykle płomienny zapał został zgaszony jednym hotelem.
Wystarczy w beczce miodu jedna kropla dziegciu, by smak zapaskudzić.
I na podsumowanie- Życie jest piękne, a na koniec sie umiera.
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Cytuję:
O! Paniuńcia się zburzyła :D
Tak jak myślałam, dominuje opcja druga :D
Nie mogę tego skomentować, boję się więzienia.
Cytuję:
Nie było cię w tamtych czasach zatem nie jesteś świadoma ówczesnego klimatu
Dokładnie, dlatego hej mnie to interesuje! Przeminęło z wiatrem, przeszłość, nie ma, koniec, dobranoc.
Cytuję:
miłością to ja mogę obdarzyć człowieka, do miasta zaś mogę odczuwać v-patriotyzm (no chyba, że ty masz jakieś skrzywienia w tej sferze).
Nie wiem, ja tam kocham swoje miasto.
Cytuję:
Wystarczy w beczce miodu jedna kropla dziegciu, by smak zapaskudzić.
I wtedy trzeba obejść się bez miodu, o czym Wielmożna Pani już krzyczała.
Cytuję:
I na podsumowanie- Życie jest piękne, a na koniec sie umiera.
Wielmożna Pani ma rację, jak zawsze.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Mnie również było miło, spokojnej nocy :D
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
I tak właśnie potencjalny klient jest traktowany.
Pytanie o restaurację zawisło w niebycie, bo się kelnerzy* pokłócili!

*) bez urazy, tylko figura stylistyczna
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Gwoli przypomnienia, mój filmik o Gidenie, flim ma swoje lata, ale tak dla tych, którzy chcieliby poznać dawny klimat, a nie mieli okazji
https://www.youtube.com/watch?v=dkeQ93pQsfw&feature=youtu.be
To taka swego rodzaju ciekawostka :)
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Niech Prześwietny Pan Paczenko mnie nie podjudza... Spalą na stosie, jak się jeszcze za restaurację zabiorę.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Można by to połączyć z paleniskiem w kuchni :)
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
Specjalnie dla Prześwietnego.
Qd90miP3.jpg
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Ooooooo... teraz to umieram z rozkoszy. Ciekawe, ile się czeka na kelnera ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.