Drugi rozdział "Instytutu Tajemnej Wiedzy" – Archiwum
Seria wydawnicza: Instytut Tajemnej Wiedzy

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
aOpPK554.png
Z dedykacją dla skarlandzkich Czytelników

Każdy pisarz wie, że największym wyróżnieniem nie są nagrody, ani pieniądze, a duża liczba Czytelników, którzy rzeczywiście oddają się lekturze tekstu, który wychodzi spod jego pióra. Wtedy autor czuje, że to, co pisze, rzeczywiście ma prawdziwych odbiorców. Z przyjemnością dedykuję drugi rozdział "Instytutu Tajemnej Wiedzy" wszystkim Czytelnikom mojej prozy z Imperium Skarlandzkiego.

11kP3Bod.jpg
Instytut

Tajemnej Wiedzy
11kP3Bod.jpg

ROZDZIAŁ I "PURPURAT I HRABIA"

q35Iw53R.jpg

Archiwum

Część I

Orjon Surma wszedł do budynku, w którym mieściło się Archiwum Państwowe w Kaharonei. W głównej czytelni miła, młoda kobieta wskazała mu wolny stolik pod oknem, na którym stał komputer.
- Proszę wybrać z katalogu dział tematyczny, który pana interesuje, a następnie przejść do stosownego roku – instruowała go jeszcze, nim poszła obsłużyć kolejnego odwiedzającego.

Efeta przeszukiwał kolejne strony internetowe i czytał fotokopie aktów urodzenia, chrztów i zgonów w poszukiwaniu nurtujących go informacji. Po pięciu godzinach, które spędził przed ekranem, rozbolały go tylko oczy. Z archiwum wyszedł całkowicie rozczarowany efektami pracy.

Szybkim krokiem skierował się w stronę przystanku tramwajowego. W czasach kryzysu benzyna stała się iście deficytowym towarem, urzędnik nie chciał również korzystać ze służbowego auta. Po co jego przełożeni mieliby wiedzieć, dokąd kazał się zawozić?

Po dwudziestu minutach wysiadł przed Archikatedrą pw. św. Mikołaja i skierował się w stronę kurii. Wielka, gotycka świątynia robił piorunujące wrażenie, nawet teraz, gdy Kościół Rotryjski w Surmenii przeżywał nagły spadek liczby wiernych. Katedrę otaczał zadbany i równo skoszony trawnik. Na północ od świątyni mieściło się seminarium, a po bokach, równoległe do głównej nawy, budynki kurii i kościelnej administracji. Efeta wszedł po schodach do środka. W recepcji przywitała go starsza siostra zakonna, której uśmiech nie schodził w twarzy.
- Szczęść Boże, synu! – powitała go entuzjastycznie.
- Dzień dobry – odpowiedział Surma. – Przychodzę w służbowej sprawie – pokazał zakonnicy odznakę. – Prowadzimy pewną sprawę, chciałbym uzyskać wgląd w kościelne archiwa – powiedział bez ogródek.

Siostra recepcjonistka nie sprawiała efecie trudności. Zaprowadziła go w stosowne miejsce. Za szybko i za łatwo to poszło – przemknęło mu przez myśl.
- Niestety nie mamy fotokopii ani możliwości elektronicznego wyszukiwania danych w naszych zbiorach – odpowiedziała, gdy zapytał, w jaki sposób może znaleźć nurtujące go informacje. – Brat Aleksjos pomoże dostojnemu w poszukiwaniach.

Zza rogu wychynęła postać surowego mnicha w czarnym, benedyktyńskim habicie. Surma miał nadzieję, że nie będzie świadków. Postanowił jednak spróbować.
- Interesują mnie wszelkie akta związane z rodziną Domestosigosów – powiedział.

Twarz brata Aleksjosa nie zdradzała żadnych uczuć. Ciężkim krokiem poczłapał do archiwum, a Surmie kazał czekać w czytelni. Po trzech godzinach wrócił i z tą samą surową miną stwierdził, że żadnych dokumentów, które zawierałby nazwisko Domestosigos nie ma w archiwum.
- Sam chciałbym to sprawdzić – rzekł Surma. – Chyba nie chce pan utrudniać śledztwa?
- Nie, ale zgodnie z prawem musi dostojny posiadać nakaz Geruzji lub zgodę biskupa, by wejść osobiście do tych archiwów. Nie możemy wpuszczać do środka pierwszej, lepszej osoby z zewnątrz. Niektóre dokumenty są bardzo stare, a niewprawiona osoba mogłaby je nieumyślnie zniszczyć – odpowiedział brat Aleksjos bez cienia emocji w głosie.
- W takim razie proszę się mnie spodziewać z odpowiednim nakazem – Surma skierował się do wyjścia.

Na zewnątrz było już ciemno.


Część II

Następnego dnia Orjon Surma wezwał do biura Ananstosigosa. Gdy wszedł, zapytał od razu:
- Znalazłeś coś?
- Nic. Nie ma żadnych informacji w żadnym z trzech archiwów, w których byłem – odpowiedział. Surma się zamyślił.
- Wygląda na to, że Domestosigosowie wzięli się znikąd, jakby nagle pojawili się w Kaharonei, choć utrzymują, że ich rodzina od pokoleń tutaj żyła – stwierdził.
- To prawda… ale… po co dostojny szuka tych informacji? – praktykant zapytał z ciekawością.
- Bo taki jest mój zawód. Idź i zaparz mi kawy – powiedział z zasępioną miną jego przełożony.


Część III

Późną nocą, gdy mrok ogarnął miasto, Surma przyjechał pod budynek Instytutu. Dziwne, że nikt nie postanowił oświetlić tej części miasta, to przecież prawie centrum – myślał, gdy parkował auto.

Wysiadł z samochodu i wspiął się po schodach. Drzwi uchyliły się z cichym zgrzytem starych zawiasów i natychmiast się za nim zamknęły. Wewnątrz również panował mrok.

- Proszę iść przed siebie – powiedział jakiś głos, najprawdopodobniej odźwiernego.

Surma wykonał jego polecenie. Po chwili zobaczył przed sobą mdły blask świecy, który ślizgał się po gołych, szarych ścianach. Na spotkaniu Surmie wyszedł hrabia apo Voo.
- Dowiedział się czegoś dostojny? – zapytał, gdy zbliżył się do niego.
- Nie – efeta przyznał ze smutkiem. – Nie ma żadnych informacji o Domestosigosach, nie figurują w żadnych spisach, nie ma ich w starych dziennikach szkolnych, nie ma żadnych materialnych dowodów na to, że kiedykolwiek jakikolwiek Domestosigos mieszkał w Kaharonei – hrabia się nieznacznie uśmiechnął, gdy to usłyszał.
- Czy teraz dostojny mi wierzy? – zapytał. – Domestosigosowie wielokrotnie podkreślali, że ich rodzina pochodzi z Kaharonei. Słowa zawsze łato przechodzą przez gardło – dodał.
- Chyba ma dostojny rację – przyznał Surma. – Ale nie byłem we wszystkich archiwach na terenie Kaharonei. Gdzieś musi być jakiś ślad – hrabia ponownie się uśmiechnął.
- Nie ma żadnych śladów, żadnych informacji, żadnych dokumentów. Instytut już dawno temu poczynił stosowane poszukiwania. Dostojny nie znajdzie niczego ani w stolicy, ani w Menii, ani w żadnym innym archiwum na terenie Surmenii. Domestosigosowie nie są tymi, za których się podają.

Surma czuł delikatne ciepło, które biło od płomienia świecy trzymanej przez hrabiego w lichtarzyku. Apo Voo zapytał:
- Czy teraz przyłączy się dostojny do nas? – Surma zastanawiał się nad odpowiedzią już trzy długie dni, jednak teraz, gdy miał ją podać, nie wiedział, co powiedzieć.
- Tak – rzekł w końcu.

O9xMJ0S7.jpg
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Robert Fryderyk, Andrzej Fryderyk.
Serduszka
8 845,00 lt
Ten artykuł lubią: Yennefer von Witcher, Irmina de Ruth y Thorn, Robert Fryderyk, Orjon von Thorn-Surma, Krzysztof St. M. Kwazi, Heweliusz Popow-Chojnacki, Daniel January von Tauer-Krak, Adam Aleksander Dostojewski von Vincis, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Susanne Delfina Kierkeller, Andrzej Fryderyk, Alfred, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Adam Jerzy Piastowski, Markus Arped.
Komentarze
Orjon von Thorn-Surma
Jestem pełen podziwu dla autora, świetna seria! :)
Odpowiedz Permalink
Heweliusz Popow-Chojnacki
Jak zawsze — super!
Odpowiedz Permalink
Susanne Delfina Kierkeller
A co Domestosigosowie sądzą na ten temat...?
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Vladzio pisz więcej :*
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Dobre a nawet zacne :) ale jak dla mnie krótkie, tak czy siak GJ!
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Kolejna cześć, nie powiem że mimo tematyki mnie nie wciąga :)
Miło poczytać co tam Vladek wymyślił.
Permalink
Ryszard Paczenko
potem się okaże, że wszyscy co posiedli wiedzę tajemną, muszą zniknąć
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.