Pierwszy rozdział "Instytutu Tajemnej Wiedzy" – Purpurat i hrabia
Seria wydawnicza: Instytut Tajemnej Wiedzy

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
aOpPK554.png
Przedmowa

Zainspirowany słowami pewnego rotryjskiego kardynała oraz surmeńskimi teoriami spiskowymi postanowiłem zacząć pisać to opowiadanie. Piszę je również trochę dla sprawdzenia swoich umiejętności – czy potrafiłbym jeszcze zainteresować kogoś moim piórem? Piszę też dla libertów. Zaznaczam, szczególnie dla pewnego surmeńskiego jegomościa, który ma problem w odróżnieniu prywatnego stanowiska od oficjalnego stanowiska władz, że to opowiadanie jest tylko i wyłączenie fikcją literacką, a jego zamiarem nie jest wywołanie kolejnego flejmu. Jeśli się spodoba, być może napiszę kolejną część, jeśli nie – trudno.

11kP3Bod.jpg
Instytut

Tajemnej Wiedzy
11kP3Bod.jpg
q35Iw53R.jpg

Purpurat i hrabia

Część I

Kardynał Albert van Oranje-Nassau siedział w swojej komnacie pogrążonej w mroku. Tylko jedna woskowa świeca rzucała wątły blask na blat biurka, na którym leżały jakieś papiery i wydruki. Kardynał Albert mógł zapalić elektryczną żarówkę, jednak zawsze najlepiej snuł wielkie plany, wpatrując się w płomień staroświeckiej świecy.

Niderlandczyk pogładził dłonią delikatną fakturę czerwonej sutanny, wspominał swoją ojczyznę, która legła w gruzach przez reformy zmurszałej demokracji. Czas zbawić innych, którzy cierpią pod jarzmem władzy ludowej – pomyślał i wykonał telefon.


Część II

Orjon Surma był wykończony. Jak każdego dnia telefony w biurze się urywały, sekretarki łamały obcasy, biegając między piętrami. Kolejna afera, która dotknęła najwyższych szczebli władzy surmeńskiej, wstrząsnęła krajem. Ludzie wychodzili na ulice, by protestować. W Kiprii i Kukrii doszło do gwałtownych rozruchów. Surma czasami myślał, że jest jednym człowiekiem, który zachował jeszcze zdrowy rozsądek.
- Panie Efeto! – do biura wbiegł młody Atanstosiogos. – W Kiprii rewolucja! – krzyczał.
- Jaka rewolucja? – zapytał Surma niecierpliwie.
- Na wiecu robotniczym ktoś zastrzelił Ecaterinę Iebaleanescu. Kipriowie oskarżają agentów surmeńskich i prawicowe bojówki Domestosigosów – mówił podekscytowany praktykant. – Orjon Domestosigos chce wysłać wojsko do autonomosów.
- Czy go całkowicie powalił?! – Surma wstał zza biurka tak gwałtowanie, że krzesło, na którym siedział, poleciało z trzaskiem łamanego oparcia na podłogę.


Część III

Masywna świątynia tonęła w półmroku. Przez wielkie, gotyckie okna wpadło do środka niewiele światła słonecznego. Na zewnątrz niebo było zasnute ciemnymi chmurami. Zbierało się na deszcz. Na głównym ołtarzu płonęły świecie, wypełniając powietrze słodkim zapachem wosku. Gdzieś w ciemnym kącie gmachu toczono rozmowę, szepcząc.
- Synu, Bóg nam wybaczy – mówił uspokajająco głos w konfesjonale. – Nasze magnum opus wymaga ofiar. Krew uświęca nasze starania, niczym krew Chrystusa, który uświęcił nas swoją ofiarą.
- Masz rację, ojcze. Wątpliwości są cechą ludzi słabych. – Odpowiedział mu rozmówca.
- Tak, mój synu. Miłość nas wyzwoli. Miłość do najwyższych idei.


Część IV

W pewnym miejscu w pewnym surmeńskim mieście stoi wielki budynek. Nie ma na nim żadnej tabliczki, nikt z niego nie wychodzi, ani nikt do niego nie wchodzi, a przynajmniej rzadko się to zdarza. Jego okna są cały czas zasłonięte grubymi kotarami lub żaluzjami. Miejscowi omijają tajemniczą budowlę. Ponoć każdy, kto chciał spenetrować jej tajemnice, ginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

Było już po północy, gdy przed gmach zajechała czarna limuzyna. Wysiadło z niej dwóch byczków o szerokich barach, z czarnymi słuchawkami w uszach i w ciemnych okularach na oczach, w równie ciemnych garniturach, pod którymi rysowały się twarde jak skała mięśnie. Z pojazdu wywlekli jakiegoś człowiek z ciemnym workiem na głowie. Szybko podprowadzili go pod drzwi gmachu, które się uchyliły i natychmiast zatrzasnęły, gdy tajemniczy osobnicy zanurkowali do środka.

Orjon Surma starał się wykorzystać zmysł węchu i słuchu. Na ramionach czuł mocny uścisk dłoni porywaczy. Przez całą podróż nic nie mówili, nie odpowiadali na jego pytania, tylko go trzymali za ramiona. Będę miał siniaki – pomyślał.

Surma wyczuł, że weszli do jakiegoś pomieszczenia, mocna woń stęchlizny przebijała się nawet przez worek na głowie.

Porywacze usadzili go na krześle, poluzowali uścisk, zdjęli kajdanki i worek. Oczom porwanego ukazał się niewielki pokoik. Okna były zasłonięte grubymi tkaninami, z sufitu wyrastała naga żarówka, przed nim za nagim stołem siedział człowiek ubrany w wytworny garnitur.
- Hrabia apo Voo? – zapytał zaskoczony Surma. – Co się tutaj dzieje?
- Witam – odpowiedział hrabia odsłaniając perliście białe zęby w przyjacielskim uśmiechu. – Proszę mi wybaczyć to porwanie, jednak nie miałem innej możliwości, żeby się z dostojnym skontaktować – rzekł hrabia.
- Gdzie ja jestem? – zapytał Surma rozglądając się po pokoju.
- W tajnym miejscu, instytucie, który działa, choć nikt już dawno nie opłaca jego pracowników.
- Jakim instytucie?
- Dawno temu, jeszcze za czasów monarchii, pewien król postanowił uruchomić instytut, który strzegł największych tajemnic państwowych, dziś opiekują się nim wygnani i zdeklasowani arystokraci – odpowiedział cierpliwie hrabia.
- Tajemnice? Jak ta, że Adama Dura był gejem? Pisała o tym jakaś teutońska gazeta – Surma się uśmiechnął.
- Tutaj nie ma się z czego śmiać – odparł poważnie apo Voo. – Bohater prawicy wiódł naprawdę bogate, drugie życie ze swoim partnerem - z twarzy Surmy zniknął uśmiech.
- Jak to? – zapytał.
- Dostojny, dzieje Adama Dury nie są przedmiotem tego spotkania. Instytut stwierdził, że można panu zaufać i przyjąć do naszych struktur.
- A jeśli odmówię?
- Cóż, wtedy zostanie pan zlikwidowany – hrabia się ponownie uśmiechnął, ale widząc przerażenie na twarzy efety, dodał – oczywiście nie dosłownie. Pewną neurotoksyną wymażemy panu pamięć. Nie będzie pan wiedział, co robił przez około tydzień.
- Co... co mam zrobić? – zapytał niepewnie Surma.
- Jak zapewne dostojny widzi, Surmenia chyli się ku upadkowi, a my wiemy, kto za tym stoi i jak można go wyeliminować z gry. Pomoże nam dostojny – hrabia bardziej stwierdził fakt, niż zapytał.

Surma patrzył na arystokratę z dziwnym wyrazem twarzy.
- Jeśli nasza misja się uda, nie przejdziemy do historii jako wybawiciele Surmenii. Instytut zawsze działał po cichu, zza kulis. Jesteśmy niczym cień, który służy ojczyźnie. Od dostojnego zależy, po której stronie stanie. Czy po stronie światła, czy wybierze cień. Żeby było śmieszniej, światło sprowadziło na nas zamęt. Proszę dokonać wyboru, dostojny – w głowie Surmy wirowały myśli. Spojrzał na spokojną twarz hrabiego, kamienne profile porywaczy, stare ściany pokoju.
- Komu służycie? Domestosigosom?
- Służymy ojczyźnie, dostojny efeto. Nie mamy innego pana – odpowiedział apo Voo ze śmiertelnie poważną miną.

O9xMJ0S7.jpg
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Robert Fryderyk, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Kristian Arped.
Serduszka
10 599,00 lt
Ten artykuł lubią: Susanne Delfina Kierkeller, Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Daniło de la Vega, Robert Fryderyk, Adam Jerzy Piastowski, Krzysztof St. M. Kwazi, Yennefer von Witcher, Roland Heach-Romański, Albert Felimi-Liderski, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Kristian Arped, Andrzej Fryderyk, Alfred, Adam Aleksander Dostojewski von Vincis, Daniel January von Tauer-Krak, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Marek von Thorn-Chojnacki.
Komentarze
Susanne Delfina Kierkeller
Bardzo przyjemnie się to czyta (nawet jeśli nie do końca orientuję się we wszystkich postaciach). Czekam na ciąg dalszy.
PS Strasznie dziadowe krzesło.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Bardzo proszę o więcej!

I tylko jedna uwaga: "staroświecki płomień świecy" -> czy to poprawna konstrukcja, czy nie lepiej by brzmiało "płonień staroświeckiej świecy"? Bo w sumie jak płomień może być staroświecki?
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Racja! Poprawiłem według sugestii.
Odpowiedz Permalink
Yennefer von Witcher
Susane na podstawie tego opowiadania moglabys wystawic sztuke!
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
Całkiem całkiem... :|
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.