Herold, Ivan von Lichtenstein, 06.02.2016 r. o 22:59
"El Ivano" w Ciuad de Bravo cz. 2
Seria wydawnicza: "El Ivano" w Ciuad de Bravo

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
header.png

Dzieło jest wyłącznie fikcją literacką, nie ma związku z politycznymi i społecznymi poglądami autora.

cuba-1093x335.jpg

G
dy tylko El Ivano otworzył drzwi, usłyszał huk wystrzału. Rozejrzał się zaskoczony i natychmiast wyjął spod marynarki pistolet, dając znak ruchem głowy El Boyevikowi. Znajdowali się w małym pomieszczeniu, z dwoma drzwiami. Jedne z nich były otwarte - nimi weszli. El Boyevik, łysy ochroniarz Ivana, który ufał mu bardziej niż posłom Sejmu Księstwa Sarmacji, wyjął zza paska pozłacany Desert Eagle i szybkim ruchem przeładował. Ivan stanął naprzeciwko El Boyevika, i otworzył drzwi, tak by łysy ochroniarz mógł szybko wejść. Rozległ się kolejny wystrzał, Ivan wyskoczył zza drzwi wpadając do pomieszczenia, celując w... Dwóch zdziwionych mieszkańców Republiki Południowego Baridasu. Jeden z nich trzymał w dłoni otwartą butelkę szampana, druga także otwarta znajdowała się na stole. Ivan schował broń i skinął głową El Boyevikowi, by zrobił to samo.
- Miłe powitanie - powiedział jeden z mężczyzn przy stole.

E
l Boyevik złapał za ustawione pod oknem krzesło i przysunął do stolika. El Ivano podziękował skinięciem głowy i usiadł spokojnie.
- Więc to wy jesteście tymi pandillero z Południa, którzy mają wspierać nasze interesy? - przeszedł od razu do tematu.
Mężczyźni nie byli ubrani tak elegancko jak El Ivano i El Boyevik. Mieli zwykłe, miejskie ubrania popularne na Południu. Jeden z nich nieśmiało skinął głową.
- Zwerbował nas El General.
- El General? - Ivan zamyślił się głęboko, po czym uniósł brwi.
El Boyevik nachylił się do swojego szefa i szepnął mu coś na ucho.
- Ach, on! Już rozumiem. Wpadnie dzisiaj?
- Obiecał wpaść niedługo. Tymczasem mamy ci służyć jak możemy. Znamy to miasto doskonale.
- Przydacie się, ale przecież El General miał załatwić trzech pandillero, a nie dwóch...
W tym momencie otworzyły się drzwi toalety i do pokoju wszedł trzeci mężczyzna.
- Miło poznać.
El Ivano pokręcił głową.
- Siadaj obok nich i nic nie mów.

I
van nalał sobie szklankę szampana i wypił jednym łykiem, po czym otarł usta rękawem.
- Wstańcie i przedstawcie się.
Trzech rodowitych Południowców wstało i ustawiło się w kolejce do Ivana, siedzącego na krześle. El Ivano wystawił prawą dłoń. Na palcu serdecznym znajdował się złoty sygnet z wygrawerowanym napisem: "KGB". Pierwszy mężczyzna podszedł nieco kaczkowatym ruchem do swojego nowego szefa, uklęknął i ucałował sygnet. Ivan zaczął się zastanawiać ile może ważyć ta gruba persona.
- El Gordo.
- Przydomek adekwatny do twojej tuszy - uśmiechnął się Ivan i poklepał go po plecach.
El Gordo podszedł do El Boyevika i razem uścisnęli się.
- El Honesto - przedstawił się następny.
- Lubię szczerych i uczciwych ludzi, o ile służą mi.
Honesto podszedł do Boyevika i uściskali się.
- El Puro.
- Fajnie że się myjesz. Będę mógł trzymać cię w pobliżu, nie zatykając nosa.

G
dy każdy już każdego znał, El Boyevik wyjął z komody maszynkę do robienia tatuaży i uruchomił ją, po czym wysterylizował igłę spirytusem. El Ivano wskazał ruchem dłoni stół, po czym zrzucił jego zawartość na podłogę. Boyevik położył maszynkę na stole i podstawił krzesło.
- Gruby, chodź pierwszy.
El Gordo zdjął koszulę i podał Honesto, po czym usiadł na krześle. Boyevik przytknął igłę do jego prawej piersi. El Ivano uważnie przyglądał się grubasowi, po czym uśmiechnął się i poklepał po policzku najbliższego z pandilleros.
- Was wszystkich to czeka.
Po jakimś czasie Boyevik skończył, a grubas przejrzał się w lustrze na ścianie. Na prawej piersi miał wytatuowaną różę, wokół której znajdował się gotycki napis: "KGB, IVAN". Gdy El Gordo spojrzał zdumiony na Ivana, ten skinął głową Boyevikowi.
- Następny. A ty, Gordo, chodź ze mną.
Szef grupy udał się do kuchni, gdzie oparł się o zmywarkę i założył ręce.
- Wiesz co oznacza ten tatuaż?
- KGB. Królewska Gwardia Baridasu. Właśnie tam służył El General, który mnie zwerbował...
- Tak, to prawda. Jednakże, ta organizacja została zlikwidowana. Pozbawiono Królestwo Baridasu oczu i uszu, oraz jakiejkolwiek obrony przed cudzym wywiadem czy nawet wojskiem. Liczysz na pomoc Książęcych Sił Zbrojnych? Jesteś mądry, więc wątpie. Otrzymałem zadanie zorganizowania w Baridasie formacji, na miarę KGB, albo i nawet lepszej. Uniemożliwimy tutaj pracę cudzoziemskiego wywiadu, a nawet będziemy prowadzić własne misje za granicą. Nie będzie patrolowania ulic ani reprezentacyjnego noszenia sztandarów. Działamy cicho i za kurtyną. Przysięgnij że będziesz służył Królestwu.
- Przysięgam.
- Powiem ci coś jeszcze, mój drogi. Słyszałem że wy, wszyscy Południowcy jesteście bardzo uczciwi. Zapamiętaj coś bardzo dokładnie.
- Słucham.
- By bronić interesów państwa, trzeba czasem sięgać po metody sprzeczne z prawem i powszechnym myśleniem ludzi. Musisz to zrozumieć.
- Rozumiem.

u1d3u898T0F0A1B3t1S436c927s8F9G6.jpg

W
restauracji cała piątka usiadła przy stoliku oddalonym od reszty. El Gordo złożył zamówienie na pięć szklanek wody. Gdy wrócił do stolika z zamówieniem, Ivan przeciągnął się.
- W tej knajpie zawsze tak głośno?
Akurat leciała popularna rewolucyjna muzyka i kilku wstawionych Południowców ze stolika naprzeciw zaczęło śpiewać. W pewnej chwili któryś z nich krzyknął:
- Precz z Baridajskim okupantem!
- Precz! - zawtórował mu drugi.
Ivan zacisnął palce na szklance, lecz Boyevik położył mu rękę na przedramieniu.
- Nie warto.
Mężczyzna rozluźnił palce, lecz wtedy usłyszał:
- Precz z baridajską prowincja która nami rządzi!
Niewiele myśląc, Ivan złapał szklankę, wstał i podszedł do stolika, po czym rozbił ją o głowę mężczyzny obrażającego Baridas.

P
o dziesięciu minutach bójka była skończona. Na podłodze leżało kilku Południowców którzy obrażali Baridajczyków, jednak Ivanowi i jego pandilleros pomógł barman i kilku innych gości, niestety, po bójce barman był zmuszony wyprosić ich wszystkich na polecenie szefa. Na zewnątrz, Ivan wsadził sobie do ust liść tytoniu i przyjrzał młodemu mężczyźnie, który pomagał im walczyć.
- Jak cię zwą?
- Jestem Albertino.
- Masz jakieś zajęcie?
- Pisuję wiersze do magazynu "Non pierdollo!", ale słabo tam płacą.
- Zostaw swój numer telefonu, El Poetico. Może będziesz miał kiedyś okazję zarobić więcej.
Albertino podyktował mu swój numer, który Ivan zapisał w kontaktach. Porozmawiali jeszcze chwilę, a następnie El Ivano z pandilleros udali się do apartamentu.
- Ma trzy pokoje. Dwóch śpi na podłodze. I nawet wiem którzy - spojrzał na grubasa.
- Czemu ja?
- Bo zamiast walczyć i mi pomagać, wyjadałeś żarcie tym debilom ze stolika obok!
El Gordo westchnął.
- A kto drugi?
- El Puro.
- A ja dlaczego? - oburzył się "Czysty".
- Ubrudź się chociaż raz.

footer.png
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Laurẽt Gedeon I, Cudzoziemiec, Tytus Aureliusz-Chojnacki.
Serduszka
7 327,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurẽt Gedeon I, Fryderyk von Hohenzollern, Vladimir ik Lihtenštán, Ivo Karakachanow, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Kristian Arped, Julian Fer at Atera, Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener, Maxymilian Velmilla-Popow, Cudzoziemiec, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Juliette Alatriste.
Komentarze
Laurẽt Gedeon I
KGB :) El Ivano comprender ;)
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Dobre! Ale nie zapominaj o La Militia el Regulo! :)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Sygnet KGB gdzieś już widziałem ;)
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Artykuł otrzymał Południowobaridajski Certyfikat Koszerności Ideologicznej im. El Presidente Grigorija a jego autor 200 punktów Estima.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.