Głos Sclavinii, Maxymilian Velmilla-Popow, 04.02.2016 r. o 12:18
Sarlequin - Varia w świecie finansjery - cz. III

h7Iu5cC2.jpg

Wcześniej zapoznaj się z "Varia w świecie finansjery - cz. I"
Wcześniej zapoznaj się z "Varia w świecie finansjery - cz. II"

B
lask popołudniowego słońca delikatnie rzucał cień na rozchodzący się tłum studentów. Jednym z nich była Varia, z uśmiechem idąca przez park. Dzisiejszy dzień był dla Varii szczególnie ważny i nic nie mogło zepsuć jej humoru, nawet fakt, że resztę dnia spędzi parząc chmielne wywary. Tego dnia wiedziała, że jest wyjątkowa i dumnie trzymany dyplom ukończenia studiów z wyróżnieniem tylko to potwierdzał. W szczególności, że ukończyła kierunek bankowości na najlepszym uniwersytecie w Księstwie Sarmacji – „Najwyższym Uniwersytecie Zjednoczonych Samorządów”. Teraz już tylko marzyła o zatrudnieniu w banku.
W kawiarni nikogo nie poruszyło, że Varia skończyła studia z wyróżnieniem. Nikogo nawet to nie obchodziło, a nawet jeżeli obchodziło to tylko z zazdrości. Nie dziwne też było, że nikt Varii nie pogratulował.
- dlaczego się Pani spóźniła? – tylko jedna osoba mogła zadać to pytanie, Greg Lubton.
- przepraszam Panie kierowniku, ale dzisiaj miałam zakończenie studiów i trochę się to przeciągnęło.
- Pani Vario. Nie obchodzi mnie powód Pani spóźnienia. W ciągu minuty znajdę następnego chętnego na Pani miejsce. To jest kawiarnia „Wielkiego Banku Baridasu”! – zaczął krzyczeć kierownik – po raz ostatni zwracam Pani uwagę! Następnym razem gdy się Pani spóźni, to proszę po prostu już nie przychodzić.
- tak jest Panie Lubton – odpowiedziała Varia i wzięła się za obsługę klientów przy kasie. Myślami jednak była daleko od pracy baristki. W jej głowie chodziły na przemian tylko trzy myśli: Carl – praca – Sclaviński Konsularny Bank Kredytowy. Varia pragnęła dostać pracę w banku i zająć się w końcu tym, co najbardziej lubiła. Wcześniej chciała koniecznie pracować w „Wielkim Banku Baridasu”, teraz jednak równie mocno chciała posady w drugim banku, szczególnie ze względu na Carla. Varia nawet go nie znała, ale za bardzo jej to nie obchodziło. Wiedziała, że to jest właśnie ten mężczyzna, którego pragnie i nie wyobrażała sobie życia bez niego. Już od pierwszego spotkania myślała o wspólnym życiu, zbudowaniu domu i założeniu rodziny. Wiedziała też, że to raczej tylko marzenia. On – wiceprezes jednego z największych banków Księstwa Sarmacji, ona – dopiero co upieczona studentka pracująca w kawiarni.
- miód chmielny z syropem klonowym – Varia na dźwięk tego głosu momentalnie podskoczyła. Jednak obiecała sobie tego dnia, że zachowa opanowanie.
- życzy Pan sobie dodatkową szczyptę chmielu? – zapytała z pełnym profesjonalizmem i wdziękiem. Tak przynajmniej się jej wydawało i o ile w ogóle można było zadać takie pytanie z wdziękiem.
- tak poproszę. Poleci mi Pani coś jeszcze? – tego się Varia nie spodziewała! Pytanie padło jak cios łamiący jej opanowanie. Przez chwilę nie wiedziała co odpowiedzieć, ale zdała sobie sprawę, że łamie się przy głupiej obsłudze klienta. Nie mogła zrozumieć dlaczego tak działa na nią ten facet.
- eee… to z..znaczy… co by Pan sobie jeszcze ż..ż..życzył? Może jakąś kanapkę? Teutońskie rogaliki?
- a może Panią.
BUM! Varia poczuła że serce jej staje. Kompletnie nie wiedziała co odpowiedzieć, ani nawet co o tym myśleć. Po chwili poczuła jak Carl wsuwa w jej ręce kopertę z logiem „Sclavińskiego Konsularnego Banku Kredytowego”.
- w takim razie tylko wywar. Chciałbym by Pani podjęła decyzję w ciągu trzech dni – Carl z uśmiechem odebrał miód i wyszedł z kawiarni. Varia dalej stała w tym samym miejscu co pięć minut temu. Otrząsnęła się, spojrzała jeszcze raz na Carla przechodzącego właśnie na drugą stronę ulicy i poszła na zaplecze. Zajęło jej dziesięć minut na zrozumienie wszystkiego co się wydarzyło i tego, co trzymała w dłoni. Powoli rozdarła kopertę i wyciągnęła krótki list.


uXq6x070.png


- Co Pani robi tu na zapleczu? Nie powinna Pani przypadkiem obsługiwać klientów przy kasie? – zapytał Greg.
- Panie kierowniku. Chciałabym złożyć wypowiedzenie.
- Ach tak?! Proszę bardzo! Ciekaw jestem gdzie Pani znajdzie drugą taką pracę?!
- Nie znajdę.
- Ależ ja doskonale o tym wiem. Proszę zabrać swoje rzeczy.
Kiedy Greg Lubton odszedł Varia pomyślała: „Znalazłam wymarzoną”.

cdn.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Karolina Aleksandra, Heweliusz Popow-Chojnacki.
Serduszka
2 371,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Karolina Aleksandra, Heweliusz Popow-Chojnacki, Laurẽt Gedeon I.
Komentarze
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.