5 pytań do Vladimir Ivanovitsš ik Lihtenštán - wydanie extra
Seria wydawnicza: 5 pytań do

img_948_10.jpg

W dzisiejszym wydaniu 5 pytań do mam zaszczyt gościć Vladimira Ivanovitsša ik Lihtenštána. Podkreślę, że jest to wydanie extra, a więc będziemy mieli więcej pytań niż 5.

Rihanna A-S: Vladimirze - ostatnio w Sarmacji bardzo dużo się dzieje. Jak oceniasz działania Kanclerza i jego gabinetu?

Vladimir Ivanovitsš ik Lihtenštán: Pan Kanclerz to niewątpliwie aktywny Sarmata i wartościowy członek naszej społeczności. Nie można powiedzieć, że Kanclerz nie robi nic. Ma pomysły, ma wizję Sarmacji, ma ochotę i czas. Byłby najlepszym kanclerzem sarmackim, gdyby nie jego charakter i niespotykany talent do zrażania do siebie ludzi. Co tyczy się gabinetu — nie licząc dwóch sekretarzy, Pan Kanclerz okupuje 50% ministerialnych stołków. Czy to źle? Nie wiem, pewnie trudno jest mu znaleźć chętne osoby do zabawy w politykę. Jak oceniam działania? Hmmm... w szkolnej skali dałbym 3+. Pan Kanclerz wiele mówił o zwiększeniu aktywności poprzez np. konkursy i inne inicjatywy ze sfery kultury. Oczywiście odnosiłem się do takich pomysł sceptycznie i chyba miałem rację. Konkursy zorganizowane z okazji 5000 dni zostały, pisząc kolokwialnie, olane. Turniej szachowy — chyba jakoś się tam toczy, ale wielkiego zainteresowania nie ma. Konkurs "Sarmacja nasz dom" też nie grzeszył przytłaczającą liczbą uczestników. Niestety aktywności nie da się kupić libertami. Uważam, że współcześnie trzeba szukać czegoś nowego. Konkursy pisarskie i graficzne stały się zwyczajnie nudne. Może Rada Ministrów rozważy te słowa.

RA: Twierdzisz, że trzeba szukać czegoś nowego, a o co konkretnie Ci chodzi, jaki masz pomysł na ożywienie Sarmatów?

VI: Nie mam. Wszystko, co robię, robię pod wpływem impulsu. W wirtualu rzadko cokolwiek planuję. Jeśli w mojej inicjatywie nie bierze nikt udziału lub niewiele osób, to trudno, ale na Rządzie spoczywa wzrok tysiąca i jednego hejterów, którzy są gotowi wykorzystać każde potknięcie.

RA: A ile Rząd do tej pory zaliczył potknięć?

VI: Dla mnie cała ta kadencja to jedno wielkie potknięcie, choć bardziej moje niż Rządu. Dziś szczerze żałuję, że w głosowaniu nad wnioskiem o powołanie kanclerza oddałem głos na Pana of Skaro. Uwierzyłem w jego słodkie słówka, uznałem, że to jedyny dobry kandydat — bardzo się pomyliłem!

RA: Czasem uświadamiamy sobie o błędach po czasie. Czy w związku z tą, że tak bym powiedziała, napiętą sytuację polityczną, planujesz coś w niedalekiej przyszłości, co ma związek z polityką centralną czy też samorządową?

VI: Nie. Już cztery razy ja i sarmaccy obywatele przekonaliśmy się, że nie nadaję się do centrali. Pisanie prawa i zabawy w sofizm podczas debat w ogóle nie sprawiają mi przyjemności. Co tyczy się polityki samorządowej, również nie planuję niczego specjalnego. Te dziedziny życia pozostawiam wybitnym sofistom i znawcom zawiłych meandrów języka prawniczego.

RA: Pozostawiasz politykę innym, ale w kulturze oczywiście pozostaniesz, tak? Powiedz, co Cię fascynuje w sarmackiej kulturze?

VI: W kulturze również nie planuję aktywnie działać. Uważam, że Kristian Arped postawił bardzo wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o dramat i lirykę. W prozie trudno będzie przebić Karolinę von Lichtenstein i Calisto Norvegicus-Chojnacką. Ostatnimi decyzjami PKOJ oraz nadaniami książęcymi jestem nadal szczerze rozczarowany. Niepomiernie fascynują mnie dwie rzeczy w sarmackiej kulturze — tendencja do nagradzania bylejakości i ignorancja odbiorców, bo nie oszukujmy się, tylko niewielkiej liczbie czytelników chce się czytać dłuższe teksty, a serca dają z sympatii. Tak jak większość dziedzin życia w Sarmacji również kultura jest wielkim konkursem popularności.

RA: Nie odpowiadały Ci nadania, jak już wspomniałeś. Jaka jest recepta na zaspokojenie Sarmatów Twoim zdaniem?

VI: Nie wiem. Raczej nie powinniśmy postrzegać indywidualnych jednostek jako całości. Każdy realizuje się na swoim polu lub na swoich polach, choć jakość tej realizacji może być kiepska. Jeśli pytanie dotyczy systemu nadań, to uważam, że zaczął przypominać marne RPG. Książę zarzucał mi niedawno, że nie uczestniczyłem w jego konsultacjach. Cóż, napisałem, że według mnie zaproponowany przez Księcia system doprowadzi do automatyzmu i tak się stało. Mamy jasno określone, ile ktoś dostaje za coś, system nie premiuje jakości lecz ilość. Robienie konsultacji na dużą skalę również uważam za coś zbędnego. Książę powinien sam przemyśleć i skonsultować swoje pomysły z wąskim gronem, żeby uniknąć kiczu (jak np. nazwy odznaczeń — Order Salamandry, serio?). Co tyczy się innych form zaspokojenia, polecam samozaspokojenie. Dla ciekawych mogę polecić kilka stronek przez Pocztę Konną.

RA: Pewnie stanie kolejka (śmiech). Z tego co tutaj widzimy, to zaćwirkowałeś w ostatnim miesiącu ponad 100 razy! Co uważasz o tej formie komunikacji i o obniżce ceny przez obecny Rząd?

VI: Ćwirek jest fajny! To idealne miejsce do spełnienia swoich spamerskich fantazji! Wiem, że może Panie Redaktor powiedzieć, że taka marna jakość wypowiedzi nie powinna być liczona w statystykach aktywności. Osobiście uważam licznik aktywności za zły pomysł premiujący (znowu) ilość nie jakość. Najchętniej bym go usunął, bo to licznik jest problemem, a nie ćwirek. Co tyczy się jego ceny, mógłby być droższy, ale jak to już gdzieś napisałem, jeśli Rząd chce się dobrowolnie pozbawiać źródła dochodu, to jego sprawa.

RA: Każdy rodzaj aktywności jest dobry, to prawda. Jeśli już mowa o pozbawianiu źródła dochodu, co sądzisz o nowelizacji w finansach i próby jej ominięcia?

VI: Nic nie sądzę. Byłbym równie nieszczęśliwy bez libertów, jak jestem nieszczęśliwy z libertami. Finanse mnie w ogóle nie interesują.

RA: Skoro nie finanse, to może samorząd terytorialny. W styczniu wpłynęły Twoje dwa projekty do Senatu Królestwa Teutonii. Czy Twoim zdaniem przeciwnicy złożyli słuszne obawy?

VI: Co tyczy się mojego projektu dotyczącego systemowej likwidacji miast teutońskich w DSG, uważam, że moi oponenci nie mieli racji. Nadal nie widzę najmniejszego sensu w utrzymywaniu Auterry, Złotego Grodu i Ruhnhoffu. Mój punkt widzenia oddał najlepiej Lord Koadiutor Albert hrabia Felimi-Liderski: "[...] zmiana, czy pozostanie przy obecnym modelu ma w zasadzie jedną, kluczową różnicę: przejrzystość. Nikt nie mieszka w tych miastach, narracja tam nie istnieje. Oczywiście, mogą sobie stać, ale... po co? Równie dobrze można zapytać: a po co je w ogóle usuwać? Przeszkadzają one w czymś? No... faktycznie, niezbyt. [...] To tylko puste miejscowości, które same odstraszają nowych, jeśli kierujemy się już nawet tym argumentem — nowi zazwyczaj mkną tam, gdzie jest dużo. W Ruhnhoff, Auterrze i Złotym Grodzie jest pewnie czegoś dużo, może dużo pustki. Ale na pewno nie mieszkańców." Projekt wycofałem, bo opór przed jego wprowadzeniem był duży. Najwyraźniej tylko dla mnie i Lord Koadiutora miasta trupów są kłopotem, jeśli większość nie uważa ich za problem, to niech stoją...

Co tyczy się drugiego projektu — o zwrocie kosztów procesu sądowego, to oponenci w osobach Księcia i Pana Kanclerza przekonali mnie do usunięcia zapisu dot. refundacji kosztów kary grzywny. Był to rzeczywiście głupi i nieprzemyślany pomysł.

RA: Rozumiem, a teraz już na sam koniec, czego życzysz Sarmatom w tym roku?

VI: Niczego. Życzenia nigdy się nie spełniają.

RA: W takim razie dziękuję Ci bardzo za wywiad. Ja Ci życzę jedynie wytrwałości.

VI: Również dziękuję za rozmowę.

Ja tymczasem zapraszam Was na kolejne wydania 5 pytań do, jak i również na Puls News, którego premiera odbędzie się późnym wieczorem w niedzielę!
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Vladimir ik Lihtenštán.
Serduszka
5 058,00 lt
Ten artykuł lubią: Vladimir ik Lihtenštán, Daniel January von Tauer-Krak, Maxymilian Velmilla-Popow, Krzysztof St. M. Kwazi, Henryk Leszczyński, Adam Jerzy Piastowski, Ivan von Lichtenstein, Kristian Arped, Markus Arped.
Komentarze
Robert Fryderyk
Cytuję:
Pan Kanclerz okupuje 50% ministerialnych stołków.

Pan Kaclerz nie okupuje. Pan kanclerz pełni. Nie 50%, a 2 z 5 (MDN, MSWIA, MI, MSZ, MFIG - dwa ostatnie jedna osoba), to 2 z 5 ministerstw i 1 z 4 osób o statusie ministra. No ale przecież :D

Ogólnie dla nieczytających podaję też skrót wywiadu:
RA: Wszystko źle. Jak to naprawić?
VI: Wszystko źle. Nie wiem. Ale źle.
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Polecam zapisać się na kurs czytania ze zrozumieniem.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Jako stołek rządowy policzyłem również fotel kanclerski. :3
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Zatem liczmy razem:
1) kanclerz
2) podkanclerzy
3) podkanclerzy
4) mfig
5) mdn
6) mswia
7) mi
8) msz

3 z 8. To nawet mniej niz 2 z 5.
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Co znaczy "okupuje"?...Różne były rządy, z różnej liczby ministerstw się składały. To akurat nie jest najistotniejsze. Istotne jest ich działanie i odpowiednia koordynacja. Jak ktoś chce to robić nawet z 2 Ministrami, a robi to sprawnie, to nie ma w tym żadnego problemu.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Okupuje oznacza, że RSO dokonało zaboru funkcji i zajmuje je niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Jesteśmy zaborcami. I złodziejami - bo kradniemy posłów.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Pan Kanclerz się przyznał, państwo to słyszą, to niesłychane!
jG24dMV3.jpg
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
A dam serducho z sympatii ;)Jak to ktoś, gdzieś, tam kiedyś napisał "Łączę się w bulu i nadzieji".

Dobry wybór Rihanno, tym razem na zadanie 5 pytań.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Popow-Chojnacki
Okupacja?! To ja się pytam, gdzie jest Hetman. A no tak zgubił porucznika w RSO.

kiedy-nie-sluchales-i-ktos-cie-o-cos-pyta-2-12461254.gif
(Dla osób bez poczucia humoru, post wyżej nie ma na celu nikogo obrazić.)
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Żart niezbyt śmieszny.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.