Herold, Daniel January von Tauer-Krak, 26.01.2016 r. o 13:54
Rzeźnik z Almery 1/4
Seria wydawnicza: Rzeźnik z Almery

Cracoffia grudzień 1879 roku.

Piszące te słowa Drogi Czytelniku jestem właśnie na tropie pewnego złoczyńcy Rzeźnika z Almery. Jest to seryjny przestępca odpowiedzialny za kilka ataków na ternie Cracoffii i okolicy. Zabił między innymi Iversenów, Ragnarsonów, Hardlsów i uprowadził córkę jakiegoś północnego władcy. Zawsze na miejscu zbrodni zostawiał swój znak rozpoznawczy mały niewielki znaczek pocztowy z Almerą.

Jego pierwsza zbrodnia miała miejsce na farmie rodziny Iversenów. Eryk, Emila i ich syn Karol zostali zabici we własnych łózkach. Początkowo nic nie wskazywało na to, że to morderstwo bardziej prawdopodobne było samobójstwo. Każda z ofiar miała liczne ciecia na ciele, jak również ślady po przypalaniu. W pokoju ich syna znaleziono również fiolkę po truciźnie. Policja Królewska nie miała wątpliwości, że jest to grupowe samobójstwo. Tylko jaki mieli motyw, żeby popełnić samobójstwo? Ta myśl nie dawała mi spokoju z tego, co się orientowałem nie mieli żadnych problemów. Przeciwnie posiadali świetnie prosperujące gospodarstwo i właśnie je powiększali. Podążając tym tropem spotkałem się z ich sąsiadem, który sprzedał im ziemie.

Fare! - Zakrzyknąłem na widok gospodarza.
Fare, czym mogę służyć? - spytał gospodarz.


Pierwsze, na co zwróciłem uwagę w jego wizerunku to blizny na twarzy, brak lewego oka i siwe włosy. Miał niezwykle jasną cerę i lekko skrzywiony nos w lewą stronę. Ubrany był w kapelusz z czasów kolonialnych, prawdopodobnie pamiątka rodzina, bo widniały na nim ledwo widoczne inicjały K.A.Z. oprócz tego miał na sobie stary żołnierski mundur z kilkoma medalami. Dwa z tych medali rozeznałem jeden to Order Anioła Almerskiego, drugi to order przyznawany weteranom bitwy tygodniowej. Mój rozmówca był więc prawdopodobnie byłym wojskowym. Spokoju jednak nie dawały mi inicjały K.A.Z.

- Otóż na farmie Iversenów doszło do tragedii. - Zauważyłem chwilowy uśmiech na jego twarzy. - chciałbym spytać, czy wie Pan coś na ten temat, Panie...?
- Colonbers, moja rodzina pochodziła z Dreamlandu. Wracając do pańskiego pytania, właśnie dziś mieli mi przekazać pieniądze za moją ziemię. Komplikuje to nieco moją sytuację, ale bowiem miałem się stąd wyprowadzić i wrócić do ojczyzny. Niemniej raczej to Pana nie interesuje. Hmm... wczoraj w nocy widziałem podczas swojego spaceru młodego chłopaka w okolicy ich domu. Nie jestem pewien, ale chyba był to ten nowy uczeń naszego Rzeźnika.
Mam nadzieje, że pomogłem. Jakby miał Pan jakieś pytanie Panie Sanchez to proszę pytać.
- Skąd Pan wie, jak się nazywam?
- Znałem Pańskiego Ojca.
- Ach no tak, kto by go nie znał, do widzenia.
- Do widzenia.


Po rozmowie z Panem Colonbers wróciłem na farmę Iversenów i jeszcze raz tym razie bardziej szczegółowo przejrzałem ich dom. Zacząłem od pokoju Eryka i Emilii ich ciała właśnie zabrała policja, jak i narzędzia zbrodni. W ich sypialni wisiał stary obraz, obok łózka stała szafka ze stara lampką. Stosunkowo ubogi wystrój wnętrza, ale czego można się spodziewać na farmie. Zacząłem od obrazu zdjąłem go ze ściany spodziewając się sejfu, którego niestety tam nie było. Po obrazie przebadałem szafkę, lecz też nic ciekawego nie znalazłem. Gdy zrezygnowany usiadłem na ich łóżku, zobaczyłem znaczek pocztowy przybity do sufitu.
Od razu wydało mi się to dziwne, znaczek przybity do sufitu? Dlaczego ktoś miałby go tam przybijać? Uznałem, że więcej poszlak już tutaj nie znajdę, więc poszedłem przeszukać pokój ich syna Karola. W pokoju Karola znajdowała się szafa, szafka nocna, stolik z książkami i łózko.
Karol miał szesnaście lat i miał właśnie zacząć studia administracyjne. Tak samo, jak w pokoju jego rodziców zauważyłem znaczek przybity do sufitu. Najpierw jednak przebadałem wszystkie całe pomieszczenie i znalazłem w jednym z jego ubrań list, który wskazywałby na samobójstwo. Porównałem znaleziony list z jedna z notatek w książkach Karola. Tak jak się domyślałem charakter pisma Karola był inny, więc teoria policji o samobójstwie była już wątpliwa.

Po oględzinach miejsca zbrodni wróciłem do domu i zacząłem szukać informacji o K.A.Z. okazało się po przewertowaniu kilku książek, że to skrót od Królewskiej Armii Zwiadowców działającej kiedyś na terenie Dreamlandu. Po skontaktowaniu się, z moim ojcem mieszkającym kilka ulic dalej i poinformowaniu go o mojej rozmowie z Colonbersem postanowiłem spotkać się z uczniem rzeźnika. Natomiast mój ojciec wybrał się do Colonbersa, aby zakupić farmę. Miał wielkie ambicje, a ja chciałem być prostym detektywem. Wracając jednak do sprawy, przed wizyta w sklepie poszukałem informacji na temat znaczka, który okazał się niestety bardzo popularny.

Będąc pod sklepem usłyszałem kłótnie miejscowego rzeźnika z jego uczniem. Mistrz rzeźnik oskarżał swojego ucznia o kradzież kilku noży. Po chwili, gdy krzyki ustały wszedłem do sklepu. Za lada stał mistrz i jego uczeń. Początkowo swoją uwagę skupiłem na mistrzu, który był zadbanym i bardzo niskim facetem z długą brodą. Słynął w mieście z bardzo nerwowego zachowania. Natomiast uczeń miał bardzo krótkie włosy i błękitne oczy. Dla kontrastu był bardzo wysoki i bardzo dobrze zbudowany. W chwili, gdy podszedłem do lady, aby porozmawiać z Mistrzem zakładu. Jego uczeń szybko zniknął na zapleczu.

- Fare! Młody Sanchez! Co cię sprowadza? - Dosłownie wykrzyczał mi to w twarz.
- Niedawno doszło do tragedii na farmie Iversenów. - Odpowiedziałem.
- Niemożliwe, to byli moi najlepsi dostawcy mięsa, zwłaszcza wołowiny.
- Podobno na miejscu zbrodni widziano twojego ucznia.
- Czy ty mi cos insynuujesz? Sądzisz, że mój uczeń lub ja mieliśmy coś z tym wspólnego?!
- Nie jednak chciałbym się dowiedzieć: Co on wtedy tam robił?
- Wysłałem go z zapłatą za mięso.
- W środku nocy?
- Nie moja winna, że dopiero wtedy sobie przypomniał, żegnam, mam wiele spraw na głowie.
- Do widzenia.


Wizyta u rzeźnika nie rzuciła na sprawę żadnego światła. Postanowiłem udać się na komisariat w celu porozmawiania z funkcjonariuszami i uzyskania dostępu do ciała. W drodze na komisariat miałem wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Przed komisariatem spotkałem Komisarza Dirsona, który prowadził sprawę Iversenów. Zdążył mnie jednak tylko o tym poinformować, gdyż w ścianę komisariatu obok nas wbił się nóż rzeźnicki. Jakieś 50 metrów od nas stała zakapturzona postać, która po rzucie drugim już rzucie uciekała w kierunku stajni miejskiej. Obaj z komisarzem rzuciliśmy się w pogoń, lecz ostatecznie zgubiliśmy napastnika w labiryncie uliczek. W międzyczasie dowiedziałem się, iż na nie znaleziono pieniędzy, mimo wyraźnego wpisu w księdze rachunkowej znajdującej się obecnie na komisariacie. Wśród podejrzanych komisarza znajdował się rzeźnik, jego uczeń, sąsiad Iversenów i jeden z pracowników na farmie. Postanowiliśmy odpocząć od sprawy na kilka dni i przy okazji zostało mi zaproponowane miejsce w Policji Królewskiej.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Cudzoziemiec, Juliette Alatriste.
Serduszka
4 667,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Laurẽt Gedeon I, Irmina de Ruth y Thorn, Juliette Alatriste, Fryderyk von Hohenzollern, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Dobry kryminał nie jest zły :) Nóż rzeźnicki? czyli że rzeźnik... nie to by było za proste... tak czy siak jest git.
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
Lub może być to zmyłka
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
No no jestem zaskoczona :) przyjemnie sie czytało.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
zmyłka mająca na celu rzucić podejrzenia na kogoś innego... też proste, ale logiczne.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
co.
Odpowiedz Permalink
Juliette Alatriste
Mam już swojego podejrzanego. Ciekawe, czy uda mi się trafić! :P
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Krzykliwy tytuł, nie wątpliwie przyciągający uwagę. Jest to ciekawy i wciągając tekst, dający sporo do myślenia...i chyba to jest jedna z większych zalet.
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.