Sarmacja jutra
Seria wydawnicza: Wybory Grudzień 2015

LqBl4tA8.png

Księstwo Sarmacji, jedna z najstarszych mikronacji. Państwo po wielu przejściach. Dom wielu narodów i kultur. Społeczeństwo mające za swą dewizę ”Wolność wszystko zwycięża”. Monarchia Konstytucyjna posiadająca pewną stabilność wewnętrzną oraz różnorodną scenę polityczną. Imperium którego siłą jest aktywność, a tej Wy jesteście motorem... Dzień w Rzeczpospolitej Sarmacji to wyzwanie na miarę wspięcia się na Górę Kukułów - najwyższy szczyt Wirtuazji. Swoista próba sił w zdrowej rywalizacji na wielu polach rozwoju osobistego i państwowego. Codzienność w Sarmacji nie jest festiwalem szarości. Jest kolorowa niczym tęcza, zbudowana z barw społeczności budujących wspólne Księstwo. Normalność jest rozumiana jako stała zmiana - każdy dzień jest inny, dzieje się coś nowego, takiego niestandardowego wręcz nieprzewidywalnego. Jedno jest tylko stałe - bezpieczeństwo i akceptacja.

Budząc się rano parzę kawę. Raz pochodzi z plantacji koło Ciuad de Bravo, a niekiedy ze Sclavinii. Czasem, dla odmiany, wypijam mocną herbatę parzoną z listków zbieranych na zachodnich wzgórzach niedalego Srebrnego Rogu. Z gorącym kubkiem zasiadam do porannej prasy - codziennie czeka na mnie gruby plik arcyciekawej literatury. Zaczynam od doniesień GAP - uśmiecham się - Dwór Książęcy podał informację z ostatniej chwili o narodzinach kolejnego Książęcego potomka. Sięgam po Herolda. Na drugiej stronie widzę prześmieszną satyrę na stosunki społeczne w Baridasie. Następnie szeleszczę Głose Sclavinni, w którym czytam o kolejnej zwyżce aktywności w tym prężnie rozwijającym się samorządzie. Jeszcze kilka minut, rzut okiem na inne tytuły - poczytam w drodze do pracy. Ubieram się, i wychodzę. Po drodze do pracy mijam uśmiechnięte i przepiękne Sarmatki, i oglądających się za nimi Sarmatów. Powszechną praktyką jest witanie się nawet z tymi, których nie znam - zawsze odpowiadają mi z uśmiechem na twarzy - bez ironii czy pogardy. Idąc na Almerski dworzec, napotykam różnych ludzi, rdzennych mieszkańców i przyjezdnych, młodych i starych, którzy ta jak ja spieszą się do swoich codziennych zajęć. Entuzjazm jest widoczny na każdym kroku.

Kilka minut czekania na czystym peronie i już wsiadam do nowoczesnego pojazdu kolei transarmackiej. Kolej dużych prędkości była jednym z tych wielkich projektów społecznych i inżynieryjnych, który znacznie skrócił nie tylko odległości między sarmackimi miastami, ale i społeczne dystanse. Siedzę wygodnie w I klasie zmierzającego do Książęcego Miasta Grodzisk pociągu. W czasie podróży lubię patrzeć przez okno. Lubię obserwować jak zmieniają się pola i lasy na mijanych pofalowanych wzgórzach, małe domki rozsiane tu i ówdzie. Szczególnie rzuca się w oczy postęp jaki zagościł we wszystkich regionach Sarmacji. Mimo faktu iż tradycja, konwenanse społeczne, i dobry obyczaj jest mocno zakorzeniony w sarmackiej kulturze i widoczny na tych ziemiach, udało się dokonać prawdziwych cudów. Dobrze tu widać, że postęp technologiczny może iść w parze z tradycją i wzajemnie się uzupełniać. Ach te krajobrazy, piękno przyrody wciąż jest tu żywe. Spojrzałem w lewo na współpasażera zaintrygowany co tym co robi. Myślę, że to zapewne jakiś artysta, kreśli szkice fauny i flory, które następnie się ukażą w jakiejś poczytniejszej sarmackiej gazecie. Znów wyzwanie przed rzeszą grafików, malarzy, szkicowników.

Pociąg nieubłaganie dojeżdżał do miejsca docelowego, ja tymczasem dalej rozważałem nad tymi pozytywnymi drobnostkami, które dostrzegłem. Na kolanach leży mi literatura piękna z Wandystanu. Kiedyś pismo zakazane, dziś będące na fali. Książęce Miasto Grodzisk, metropolia, centrum życia politycznego i społecznego Księstwa Sarmacji. Istny tygiel narodowościowy, konglomerat społeczny, zlepek różnych indywidualności i osobowości. Samym sprawdzianem jest przybycie do tego miasta. Pewnym krokiem zmierzałem do siedziby firmy, gdzie czekał mnie kolejny dzień na analizowaniu najróżniejszych kalkulacji, na zagłębieniu się w analizy społeczne oraz gorące dyskusje nad propozycjami rozwoju Sarmacji. Lubiłem to. Daje mi to poczucie bycia potrzebnym oraz satysfakcję z robienia rzeczy pożytecznych. Kurcze, dziś zapomniałem, że w południe mamy zebranie...

Po 4 godzinnym zebraniu udałem się tradycyjnie do Kawiarni pod Złotym Kukułem, gdzie jak zwykle czekała na mnie reporterka Zielonoborskiej Plotkary. Ta niezwykła kobieta zawsze spragniona plotek i newsów, wiercąca dziurę w duszy człowieka swoimi pytaniami, dziwnie ciepło działała na moje serce. Dzięki niej, jej dociekliwości i chęci przekazywania informacji Sarmacja jest bogatsza. A ja lubię jej towarzystwo. Piękne kobiety zawsze były bliskie moim myślom.

Powoli zmierzchało. O tej porze roku słońce nad Sarmacją zachodzi już koło 17. Mnie czekał jeszcze jeden przystanek Cesarskie Miasto Srebrny Róg. Udałem się na lotnisko i rządową awionetką udałem się do Teutonii. Na szczęście dojazd z lotniska w Srebrnym Rogu do siedziba Rady Ministrów jest łatwy i spokojny. Poszło szybko. Chłodna i zachowawcza prowincja Rzeczpospolitej Sarmackiej, której wyjątkowy mroczny klimat niejednego przeciągnął, pełna jest niezwykłych dziwów i niekiedy sprzeczności. Zdystansowani ludzie i prawdziwe perły archiktektury, piękne góry i niedostępne lasy, słońce i zaśnieżone ścieżki... Można się w Teutonii zakochać. Jest niczym lustrzane odbicie pewnego stylu i orginalności, gdzie czasy wielkich lordów wciąż są żywe.

Wchodząc do sali plenarnej, w której obradowała Rada Ministrów, przywitałem się z koleżankami i kolegami. Dziś mieliśmy rozmawiać o planie finansowym na kolejny rok budżetowy. Towarzyszyło mi uczucie spokoju oraz lekkiej dumy. Wiedziałem na co się pisałem i co leży w gestii mych obowiązków, starałem się je wypełniać. Nie byłoby to jednak możliwe bez wsparcia i zaangażowania niezliczonych zastępów Sarmatów, którzy poparli mnie w ostatnich wyborach...

Tak moi drodzy, Sarmacja jutra to Księstwo o wielu możliwościach, gdzie każdy dzień jest inny od następnego. Rzeczpospolita to kraj w którym gości pluralizm i polityczny pragmatyzm, w dobrym znaczeniu tego słowa. Księstwo Sarmacji to zbiór różnych osobowości ze swoimi wadami i zaletami. Ludźmi starającymi się wykorzystywać swoje cechy do budowy spójnej i integralnej wspólnoty. Sarmacja to ludzie budujący kulturę i stosunki społeczne, gdzie spory polityczne są rozwiązywane za pomocą merytorycznej dyskusji. Topora i miecze rozumiane jako oszczerstwa i manipulacje są głęboko pochowane i od dawna nie używane. Owszem, zdarza się ostrzejsza dyskusja, zawsze jednak odbywa się w granicach społecznie akceptowanych reguł gry. Księstwo to aktywność rozumiana jako nasza obecność w strukturach państwa. Sarmacja to nasze własne odbicie w lustrze.

Drogie Sarmatki, drodzy Sarmaci, ta publikacja nie wyróżnia się niczym specjalnym, nie ma w niej zawartych jakichś wzniosłych frazesów czy też opisu wyolbrzymionego dobrobytu. Pisząc powyższe słowa chciałem zawrzeć w nich emocje, które czuję kiedy myślę o tym jak Sarmacja może wyglądać. Jak wygląda moje wymarzone miejsce na świecie. Choćby tym wirtualnym. Czasem otacza nas szarość, ale ubieram ją w barwy, to niby nic wielkiego lecz mym zdaniem ważnego z punktu widzenia osobistego komfortu oraz stanu ducha.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Cudzoziemiec.
Serduszka
4 273,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Misza "JK" Korab-Kaku, Alexander White, Siergiusz Asketil, Kristian Arped, Vladimir ik Lihtenštán, Konrad Jakub Arped-Friedman, Irmina de Ruth y Thorn.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Po pierwsze: Czemu Sarmacja jutra wygląda jak Manufaktura w Łodzi?

Po drugie: Dementuję, Teutonia ma zbyt zimny klimat, żeby herbata mogła być w niej uprawiana. Boję się, że pił Hrabia tanie podróbki z Baridasu - firmy "Srebrny Róg".

Żarciki żarcikami, artykuł przyjemnie się czytało i ma Hrabia, według mnie, bardzo lekki styl. Dajem sercem!
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
J.O Diuku, to widok za mojego okna w biurze w Almerze i nie jakaś tam manufaktura lecz widok na historyczny pałac prezydentów. J.O Diuku a co z nowoczesnymi termo szklarniami? Cóż w redakcją tekstu zajął się RCA, dzięki czemu nie ma błędów interpunkcyjnych itd.. Dziękuje!
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Cytuję:
artykuł przyjemnie się czytało i ma Hrabia, według mnie, bardzo lekki styl.

:D Wspaniałe!
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Prześwietny Hrabio,

Zielnyborska Plotkara a nie Zielonoborskiej Plotkary.

Tekst genialny i dziekuje :)
Odpowiedz Permalink
Lambert von Güden
Niezbyt fajna praca. Nie chciałbym mieć 1500 km do miejsca pracy - z Almery do Grodziska.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Ten moment, gdy nie wiesz, czy musisz powiadomić Księżną o kolejnym potomku w przyszłości, czy szykować do detronizacji ;-)
Odpowiedz Permalink
Wincenty Wałachowski
Cytuję:
Budząc się rano parzę kawę. Raz pochodzi z plantacji koło Ciuad de Bravo, a niekiedy ze Sclavinii.

Kawa ze Sclavinii? Oj, ale to raczej byłyby suszone bobki jednorożców...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.