Obserwator Sarmacki, Cudzoziemiec, 16.12.2015 r. o 12:46
Rola i uprawnienia opozycji w ustroju Księstwa Sarmacji
Seria wydawnicza: Felietony Obserwatora

Wprowadzenie

Kończąca się właśnie 48. kadencja Sejmu obfitowała w, padające tu i ówdzie, głosy, że opozycja sejmowa zachowuje się niewłaściwie, że psuje państwo, że działa przeciwko rządowi, że poluje na ministrów i ustawia pułapki na członków RM. Między wierszami niektórzy odczytywali również twierdzenia, że dobra opozycja to taka, która jest raczej spolegliwa i uznająca rolę wiktorów wyborczego maratonu i jej ich prawo do dowolnych niemalże działań. Kwintesencją takiego postrzegania opozycji i roli opozycji stają się słowa, które w minioną niedzielę padły w czasie przedwyborczej debaty zorganizowanej przez Głos Sclavinii - źródło:
Cytuję:
Odnosząc się do pytania (pyt. dotyczyło wyników sondażu, w którym ok. 50% ankietowanych powiedziało, że chciałoby pełnić funkcję Kanclerza - przyp. autor), powód takiego smutnego stanu rzeczy jest prosty – ludzie się boją. Boją się krytyki, często nieuzasadnionych ataków, bulterierowej i nastawionej na zniszczenie wroga opozycji, wiecznych pretensji spływających z każdej strony. Idealnie widać to było podczas mijającej kadencji i rządów Gauleitera Kakulskiego, która upływała pod znakiem ciągłej obrony swojej osoby przez Kanclerza, ciągłych zapytań i interpelacji dotyczących każdego szczegółu (w końcu chwilowy brak czasu, właśnie z tego powodu, spowodował odwołanie tego aktywnego i pomysłowego Kanclerza). Również pomysły reform gospodarczych były atakowane bez wytchnienia, pokazywano obliczenia, ale jednocześnie nie składano żadnych kontrpropozycji. Trudno się dziwić że mieszkańcy Księstwa nie chcą dźwigać ciężaru bycia wrogiem publicznym niektórych środowisk tylko przez sprawowany przez siebie urząd. [...] Czuję się również oburzona sugestiami, jakoby PS sprzeciwiała się opozycji jako takiej. Celem opozycji powinno być jednak dobro państwa, a nie rzucanie kłód pod nogi rządowi. To właśnie pewna partia obecnie rządząca w realnej Polsce miała podobne poczucie misji opozycyjnej, jakie przedstawia RSO — aby atakowąc, aby widzieć jedynie wady przeciwnika tylko dlatego, że przeciwnik nie popiera ich lidera. Jest to trochę niepokojące, jeśli tak na to spojrzymy.
- Maria von Primisz, Porozumienie Sarmackie.

W tym miejscu warto poczynić konstatację, że nie byłoby kontrowersyjne ani dziwne, gdyby krytyce podlegała forma i język używane przez opozycję (trzeba uczciwie przyznać, że nie zawsze było to najwyższych lotów). Natomiast należy z całą mocą podkreślić, że niebezpieczną jest sytuacja tak mocnego ataku wymierzonego w prawa i rolę opozycji w ustroju Rzeczpospolitej Sarmackiej.

Uprawnienia opozycji
Księstwo Sarmacji jest monarchią parlamentarną. Łączy zatem zarówno elementy monarchii, jak i elementy demokracji. Ta druga, realizowana przez funkcjonujący Sejm, polega m.in na tym, że istnieje władza i istnieje wobec tej władzy opozycja. Tak jak władza jest raz lepsza, raz gorsza, bardziej lub mniej sprawna, aktywniejsza bądź mniej aktywna, tak i opozycja raz jest mniejsza, raz większa i tak dalej. Nie sposób więc nie zauważyć faktu, że w mijającej kadencji sarmackiego Sejmu opozycja była na pozycji z góry skazanej na porażkę - tylko jeden poseł, w opozycji do sześcioosobowej większości sejmowej.
C4Nsa8gQ.gif
Rządzący mogli robić co tylko chcą, przegłosować co im się podoba, podejmować decyzje bez oglądania się na głos z ostatniej sejmowej ławy. Mieli tylko drobny problem - owa jednoosobowa opozycja miała czelność sięgnąć po przysługujące jej, w ramach panującego ustroju, uprawnienia i niczym bezwzględny komar kąsać nimi sejmową i rządową większość. Jakie jednak te uprawnienia są? Nie są one ani wielkie, ani przesadne nawet, w moim odczuciu są dość wąskie. Opozycja nie jest reprezentowana w prezydium Sejmu (tak jest w PL), nie ma też narzędzi, które umożliwiłyby znany z USA filibustering, czy inne praktyki technicznej obstrukcji parlamentarnej (opcja obstrukcji parlamentarnej w sarmackim ustroju i tradycji parlamentarnej jest mocno ograniczona i kontrolowana). Co więc wolno opozycji? Prawa opozycji wypływają wprost z regulacji sarmackiej konstytucji i ustawy - regulaminu sejmu i są tożsame z prawami każdego jednego posła zasiadającego w Sejmie, oczywiście poza funkcjami władczymi z zakresu uprawnień Marszałka czy wicemarszałka Sejmu. Zatem poseł ma prawo zadawać, wiążące Radę Ministrów obowiązkiem udzielenia odpowiedzi, zapytania poselskie i interpelacje oraz składać wnioski o udzielenie wotum nieufności.
Cytuję:
Art. 32. [Wotum nieufności]
  1. Sejm może wyrazić Kanclerzowi wotum nieufności, składając wniosek o powołanie nowego Kanclerza.
  2. Sejm może wyrazić ministrowi wotum nieufności. Książę odwołuje ministra, któremu Sejm wyraził wotum nieufności.
  3. Książę odwołuje członka Rady Ministrów, który nie udzielił w terminie siedmiu dni odpowiedzi na zapytanie lub interpelację posła albo zapytanie prowincji, jeżeli niedopełnienie obowiązku nie miało miejsca z powodu siły wyższej.
- Konstytucja Księstwa Sarmacji z dnia 24.01.2011 r. z późn. zmianami.
Cytuję:
Art. 8. [Tryb składania i odpowiedzi na zapytania i interpelacje]

Posłowie kierują zapytania i interpelacje, a przedstawiciele prowincji — zapytania — do członków Rady Ministrów w miejscu określonym przez Marszałka. Odpowiedzi są udzielane w tym samym miejscu. Przepisy art. 7 stosuje się odpowiednio
- Ustawa Sejmu nr 107 — Regulamin Sejmu z dnia 10.07.2010 r. z późn. zmianami.

Oba cytowane przepisy wzajemnie się uzupełniają i łącznie stanowią podstawę prawną praktycznie jedynego prawa opozycji w zakresie kontroli Rady Ministrów. Dodatkowo, trochę na siłę można wskazać, że pośrednio (bo nie leży to w kompetencjach posła, a każdego obywatela), może Poseł z racji pełnionej funkcji mocniej zaangażować się, lub wręcz zainicjować, realizację wniosku o referendum obywatelskie w sprawie skrócenia kadencji Sejmu.

Niedawno dyskusję na temat słynnego, wyżej cytowanego, artykułu 32 rozpoczął asesor Trybunału Koronnego Jaśnie Wielmożny Markiz Młynek Kawowy - zadał pytania:
Cytuję:
Co na jego temat uważają biorące udział w wyborach stronnictwa? Zmienić, znieść, zostawić bez zmian? Jak go interpretować? Czy kanclerz ma prawo wnosić do kanclerza o ponowne powołanie członka RM, który został na podstawie art. 32 odwołany? Czy opozycja powinna korzystać z artykułu 32, żeby zastawiać pułapki na rząd - jak ujął to diuk Kwazi? Po co nam właściwie tak drastyczny środek kontroli parlamentarnej, skoro kanclerz z rządem mają w naszym ustroju pozycję i tak nieprzesadnie silną?
- źródło: Forum Centralne.

Dyskusja nie okazała się burzliwą. Mimo jasno skierowanego zapytania nikt ze strony dotąd krzyczących o złej opozycji się nie wypowiedział. Wielka szkoda! O ile wydaje się, że zaczynamy rozumieć, że uprawnienia posiadane przez posłów, i pośrednio opozycję, są prawami potrzebnymi, to nie wszyscy wydają się być do tego faktu przekonani.

Rola opozycji

Jaśnie Oświecona Diuczessa Karolina von Lichtenstein, w wyżej wspomnianej dyskusji, powiedziała:
Cytuję:
Wyszło, jak pisałam wielokrotnie, wprawdzie dziwnie z tymi interpelacjami — bo zasadniczo miały one spełniać swoją funkcję w ten sposób, że osoba nieaktywna lub celowo odmawiająca odpowiedzi na jakieś pytanie miała być odwoływana, a wyszło, nu, jak wyszło.
xw94zd34.jpg
Chcę tu mocno podkreślić - wyszło dobrze! Wyszło bardzo dobrze! Nie można, choćby w łagodny sposób, sugerować, że korzystanie z uprawnień przysługujących na mocy wspomnianych przepisów, jest dobre gdy robi się to w celu pozbycia się osoby nieaktywnej, a nie jest dobre kiedy w wyniku zadanego pytania upada rząd czy minister. Oczywiście nie posądzam Jaśnie Oświeconej, że świadomie uczyniła taką sugestię. Jednak jej wypowiedź, czy słowa diuka Kwaziego o zastawianiu pułapek, wypowiedź Poważanej Pani von Primisz, i inne, ze strony Rady
Ministrów, które mówiły o polowaniu na ministrów - są sytuacjami bardzo niepokojącymi, i na swój sposób niebezpiecznymi. Z takim myśleniem należy, z całą stanowczością, walczyć. Takie myślenie należy czym prędzej prostować. Nie wolno dopuścić by nasiona tych uwag, sugestii i prezentowanych przekonań, padały na grunt społecznej debaty.

Przywoływane prawo opozycji jest prawem uniwersalnym. Ono nie jest właściwe tylko i wyłącznie jednej partii, jednej osobie. Dziś stosowane przez Ruch Sarmackie Odrodzenie, jutro może i będzie, stosowane przez inną organizację, która znajdzie się w opozycji. Wobec kogokolwiek.

Rola opozycji w sarmackim ustroju jest ograniczona jedynie do kontroli Rady Ministrów. Nie ma opozycja, jak wspomniałem wyżej, żadnych uprawnień w Sejmie. Przepisy art. 32 Konstytucji i art. 8 Regulaminu Sejmu mają stanowić realizację innej Konstytucyjnej reguły - kontroli Rady Ministrów. Mówi o tym art. 21 Konstytucji:
Cytuję:
Art. 21. [Kompetencje Sejmu]

Do kompetencji Sejmu należą ustawodawstwo oraz kontrola nad Radą Ministrów.

Oczywistym jest, że w praktyce sarmackiego ustroju kontroli nad Radą Ministrów nie sprawuje większość sejmowa, która Radę Ministrów niejednokrotnie tworzy także w wymiarze osobowym (te same osoby w Sejmie i Rządzie). Zatem należy wprost stwierdzić, że obowiązek i ciężar realizacji kompetencji Sejmu określonych w drugiej części (po "oraz") art. 21 Konstytucji spoczywa tylko na opozycji właśnie. Wyobraźcie sobie zatem co by było, gdyby zlikwidować przepisy art. 35 KKS i art. 8 URS - kompletny brak kontroli Sejmu nad Rządem, pełna dowolność w sposobie działania, podejmowanych decyzjach, inicjowanych zmianach, brak odpowiedzialności przed społeczeństwem... i tak dalej. Rząd mógłby dosłownie i w przenośni zrobić wszystko.

I właśnie w zapobieganiu tej ponurej wizji realizuje się rola opozycji w sarmackim ustroju. I szerzej - w każdym ustroju demokratycznym. Opozycja pełni też inną ważną cechę - ta działająca aktywnie, sprawnie, bez kompleksów, zapobiega społecznym protestom - pozwala rozwiązywać problemy w drodze dyskusji i debaty, zamiast palonych opon i ulicznych rozrób.

Od siebie

Kiedy pełniłem funkcję posła i bez pardonu korzystałem z w/w możliwości, diuk Torped dwukrotnie (o ile nie więcej) powiedział mi, że uruchomiłem mechanizm, który się prędzej czy później zemści (w domyśle na mnie), że moja przyszła ewentualna opozycja parlamentarna też będzie pytać, interpelować, kontrolować. Chyba miałem się przestraszyć. A ja się ucieszyłem! Ucieszyłem się bo to dobra zapowiedź, dobra zmiana, odpowiedzialna postawa. To znaczy, że uruchomiłem mechanizm, który był dotąd raczej pomijany, lub wykorzystywany bardzo słabo, że poprzednie opozycje bywały (szczególnie ostatnio) raczej słabsze. Nagle się jednak okazało, że jeden poseł może rzucić rękawice 6-krotnie większej grupie władzy. To jest rola opozycji.

* autorem publikacji jest Lord Dalek Caan von Thorn-Skaro, Przewodniczący Ruchu Sarmackie Odrodzenie, poseł na Sejm 48. kadencji od 21.09.2015 do 17.11.2015 r.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Fryderyk von Hohenzollern, Karolina Aleksandra.
Serduszka
3 371,00 lt
Ten artykuł lubią: Fryderyk von Hohenzollern, Misza "JK" Korab-Kaku, Siergiusz Asketil, Karolina Aleksandra, Tomasz Lerent-Popow.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Artykuł byłby fajny i cenny, gdyby autor, kandydat RSO na kanclerza, nie publikował go w okresie kampani wyborczej, a przecież pismo miało być bezstronne i nie reprezentować żadnego poglądu politycznego.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
I nie reprezentuje. Pokazane są cytaty bez skrótów. Nie ma najmniejszego śladu "manipulowania" faktami. Jest opinia na temat ustrojowy. W temacie który nie jest politycznym.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Obserwator jakoś ruszyć musiał. Przyznam, że miałem nie lada problem z doborem niepolitycznego tematu - trafiło, dzięki Młynkowi, na temat opozycji i jej upoważnień i roli. Ja rozumiem, że dla pewnej grupy ludzi w KS każde moje zdanie, każde moje słowo będzie z automatu "skażone"... ale nic na to nie poradzę. Starałem się, i wierzę, że mi się udało, maksymalnie obiektywnie przedstawić podłoże problemu i przedstawić do niego swój punkt widzenia - to jest gazeta opinii, idei i punktów widzenia jednak.

Zapraszam Vladimir do polemiki! gorąco!
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
A może znajdzie się w "Obserwatorze" miejsce na filozoficzno-społeczne dyrdymały?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Oczywiście, że może się znaleźć - jeśli masz Vladimirze jakiś interesujący tekst to zaprszam do:
a) złożenia aplikacji do Obserwatora
b) podesłania mi tekstu do zobaczenia - jesli bedzie Ok dam zielone swiatlo i
c) opublikujesz ;)

Poproszę o wyrozumialosc i zrozumienie czemu na poczatku zalezy mi na poznaniu tematu i jakosci pracy - serio zalezy mi na tym by Obserwator dazyl do mega wysokiego poziomu!
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Ech… Temat ciekawy, ale trochę dziwnie rozmawiać o nim podczas kampanii wyborczej — bo człowiek zostanie zaraz oskarżony o agitowanie na rzecz którejś opcji politycznej ;) Postaram się odpowiedzieć możliwie ogólnie.

Z opozycją problem jest taki, że granica między konstruktywną (lub mniej) opozycją, która napędza do pracy i zachęca do pełnienia urzędu w lepszy sposób a zniechęcającą krytyką (na przykład typu „Odolanie, znowu się czepia dla czepiania” albo „krytykuje, a nie proponuje nic lepszego”) jest bardzo płynna. Bardzo.

I co gorsze, u każdego ta granica przebiega inaczej. Są osoby bardziej odporne na krytykę, są osoby mniej odporne.

Prawda, można powiedzieć, że w sumie co to nas obchodzi — jeśli ktoś podejmuje się misji uformowania Rządu, powinien być gotowy na wszelkie docinki, przycinki i zacinki. Niestety, w sytuacji gdy mamy zwyczajnie mało osób chętnych do pełnienia różnych stanowisk, sens bycia opozycją staje pod znakiem zapytania. Nie powinniśmy jednak popadać w sytuację skrajną, że wszyscy tylko chwalą Radę Ministrów i boją się zadać pytanie o coś, zwrócić na coś uwagę, etc… — to też byłoby średnio zdrowe.

Natomiast przyznam, że gdy byłam Kanclerzem albo Podkanclerzym, znacznie częściej irytował mnie brak reakcji ludzi na działania Rządu aniżeli krytyka. Summa summarum, opozycja jest potrzebna — ale pewne wyczucie nie zaszkodzi. Wszakże, jak rzekł swojego czasu diuk Zombiakov w Sejmie, „rządowi nie należy słodzić chyba, że się w nim jest”.

No i biorąc pod uwagę, ile razy narzekaliśmy, że nie ma prawdziwej opozycji… No to się jej doczekaliśmy ;)

Odnośnie do tego, co powiedziała szlachetna dama von Vincis podczas debaty, na ten temat rozpisywałam się już tutaj, więc nie będę się powtarzała.
Cytuję:
Nie można, choćby w łagodny sposób, sugerować, że korzystanie z uprawnień przysługujących na mocy wspomnianych przepisów, jest dobre gdy robi się to w celu pozbycia się osoby nieaktywnej, a nie jest dobre kiedy w wyniku zadanego pytania upada rząd czy minister.

Nie do końca o to mi chodziło ;) Chodziło mi o sytuację, w której odwołano AKTYWNEGO ministra, bo nie dopatrzył się wątku w Sejmie z interpelacją. Ten sam minister zapewne odpowiedziałby na pytanie, nie chował się, nie ukrywał informacji przed opinią publiczną — zabrakło mu po prostu szczęścia i pamięci.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.