Wyznania markiza
Seria wydawnicza: Sztuka Apollina

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Wyznania markiza,

albo słońce nad Abvienolheim


Z
obacz, jak pięknie słońce wschodzi na horyzoncie. Usiądźmy razem na mojej werandzie i delektujmy się pięknem blasku życiodajnych promieni. Słońce delikatnie padnie na Twoją twarz, parujący kubek kawy wypełni chłodną, jesienną przestrzeń między nami kłębami kojącego ciepła, a mój papieros będzie dymił leniwie niczym trociczka na ołtarzu jakiegoś egzotycznego bóstwa.

Urodziłem się w Grodzisku za panowania Piotra Mikołaja. Pewnie Cię to zaskoczy, bo większość ludzi jest przekonana, że od zawsze żyłem w Teutonii. Tak jednak nie jest. Urodziłem się w najuboższej dzielnicy, pośród wandejskich imigrantów. Moja rodzina pochodziła ze starej, slaviańskiej szlachty, która w wyniku historycznych zawirowań utraciła tytuły i ziemie. Przodkowie przeprowadzili się do stolicy Sarmacji, by tam pędzić biedę.

Iwanowiczowie od niepamiętnych czasów byli panami Abvienolheim. Slaviańska nazwa tej posiadłości już dawno temu przepadła w mrokach historii, a moje nazwisko pochodzi od legendarnego założyciela rodu - Ivana Gryfojeźdźcy, który otrzymał od boga lasów - Aspargaja, magicznego gryfa, na grzebiecie którego uwolnił księżniczkę z rąk enderaskiego możnowładcy i wywołał tym samym wojnę między Slavianami, a Ednerasjanami. To tyle, jeśli chodzi o legendy. Moja rodzina zawsze miała kroczącego lub wspiętego gryfa na tarczy, a kiedy swoją pracą otrzymałem szlachectwo, umieściłem go na teutońskiej szachownicy.

Po śmierci moich szacownych rodzicieli wróciłem do Teutonii, wówczas jeszcze Marchii. Swoją pracą piąłem się po drabinach tytułów, urzędów i godności. W międzyczasie musiałem uciekać z Teutonii i tułać się po mmikroświecie. Gdy ponownie wróciłem, zwrócił na mnie uwagę ówczesnych król teutońskich Michael von Lichtenstein i mnie adoptował. Tym samym stałem się członkiem jednego z najwyśmienitszych sarmackich rodów i odzyskałem stare rodzinne lenno.

Nie wiem, skąd pochodzi nazwisko mojego przybranego ojca. Wiem, że moja rodzina spokrewniona jest z Rodem Wężów, który wydał Piotra Mikołaja, tego, który lata wcześniej, przed adopcją, skazał mnie na banicje. Być może rodzina von Lichtensteinów jest tak stara, że i ich ziemie, nad którymi panowali, przestały istnieć pod swoją pierwotną nazwą?

Później szczęśliwie pojąłem małżonka, zgodnie z rytuałami Wielkich Binarów. Jego bialeńskie nazwisko brzmiało Iversen, ale naród bialeński, jako naród barbarzyński, nie może mieć chwalebnej historii swoich atentatów! Natomiast po adopcji stał się Arpedem. Przez to małżeństwo zjednoczyliśmy dwie największe i najwspanialsze rodziny.

Oj, widzę, że Twoja kawa całkowicie wystygła! Może masz ochotę na herbatę? Zaraz nastawię czajnik.


Potwierdzenie przelewu
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Kristian Arped, Gotfryd Slavik de Ruth.
Serduszka
7 304,00 lt
Ten artykuł lubią: Yennefer von Witcher, Roland Heach-Romański, Zoara Schlesinger-Asketil, Irmina de Ruth y Thorn, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Kristian Arped, Tomasz Mancini, Gotfryd Slavik de Ruth, Krzysztof St. M. Kwazi, Karolina Aleksandra.
Komentarze
Daniel Chojnacki
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale zostałeś nie skazany na banicję, tylko wydalony z powodu nawoływania do secesji Marchii Teutońskiej?
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Być może i wydalony, kto dzisiaj o tym jeszcze pamięta...
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
Ja :D
Odpowiedz Permalink
Kristian Arped
http://prawo.sarmacja.org/akt,2906.html
:D
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
:(
Odpowiedz Permalink
Teodozjusz Azoramath-Arped
No nie, wychowałeś wśród wandusiów, to wyjaśnia dlaczego cie nie lubiłem. :D

Jeszcze trochę, i będziesz diukiem!
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Ja zawsze powtarzam, że dwa rodzaje diuków:
a) prawdziwi diukowie,
b) diukowie_bo_akurat_uzbierali_wymaganą_ilość_wsi.

Ja będę tym drugim diukiem, jak Książę da...
Odpowiedz Permalink
Michał Pséftis
Czyli mamy tylko jednego prawdziwego diuka (nie liczę diuczess) - diuka hasselandzkiego, który na dodatek nie przeprosił?
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Diuk musi przeprosić :D
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Czyżby jakaś zapowiedź biografii się szykowała? :)
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
Długo mi zajęło, żeby się do Ciebie przekonać po tym, jak ponownie zostałeś wpuszczony do Sarmacji.

...

Ale się przekonałem.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Nieee, nadal jestem tylko teutońskim gówniarzem. :(
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Jak zwykle przesadzasz z skromnością.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Wcale nie taki "teutońskim gówniarzem", bo z tego co ja wiem to nie jeden samorząd może nam zazdrościć takiego gówniarza... :P
A tak poza tym to fajna historia...
Permalink
Daniel Chojnacki
ok, to sie odprzekonuje ;p
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.