Gazeta Wyborcza, Michaś Elżbieta II, 12.09.2015 r. o 00:17
Spotkanie po lampkach, odcinek I

Robert Janusz Czekański, hrabia Siedmiu Dolin, car Walhalnej Własti, Kraju Prinarewskiego i Góry v-Elbrus, Najwyższy Wspinacz i Benefaktor Gier Planszowych, spoczywał w niewygodnej pozycji na barowym stołku, sącząc czterdziestoprocentowego drinka przygotowanego na gnomiej benzynie rakietowej, z dodatkiem cytrynki i wiśni w cukrze.

Drink podany był w lampce.

Hrabia Czekański znajdował ten fakt niestosownym. Jego zdaniem drinki należy podawać w saganach, wazach, generalnie czymś pojemnym i niewygodnym w konsumpcji. Nie jest bowiem, dumał hrabia, wyzwaniem, pić z naczynia lekkiego i wygodnie układającego się w dłoni. Prawdziwy koneser i twórca solidnych partii emeryckich nie tylko smakuje alkohol, ale też czyniąc to korzysta z okazji do wzmocnienia sił i trenowania kondycji fizycznej.

Po przeciwnej stronie baru, zupełnie nie zwracając uwagi na hrabiego, siedział posępny mężczyzna z długą brodą, której lewy kraniec nurzał się w stojącym na blacie talerzu z flakami, a prawy - w lampce młodego wina, które nie było co prawda wyciskane na udach baridajskich zbieraczek, ale na czymś równie atrakcyjnym, bo było smaczne, a jak coś jest smaczne, to i proces produkcji musi mieć w sobie coś smakowitego. Mężczyzna był przegrany, widać to było na pierwszy rzut oka, złote góry zostały w jego życiu wyeksploatowane, śladów surowca już nie było, pozostały tylko miraże, próżne nadzieje, Politbiuro i śmierć z przepracowania.

Mężczyzną tym był kapitan Scholik.

Obaj bohaterowie spotykali się po latach. Właściwie to nigdy się nie spotkali, ale jeśli ktoś spotyka się po raz pierwszy, w gruncie rzeczy spotyka się po latach; świat istnieje bowiem od pierdyliarda lat, reinkarnacja jest jakąś tam możliwością, dlatego z szacunku dla potencjalnych faktów nie warto powiedzieć że "nigdy się nie spotkali".

- Widzę Pana, kapitanie - odezwał się hrabia Czekański. - Po prostu Pana ignoruję, bo nie mam w tej chwili siły rozmawiać, nie wspomniawszy nawet o rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. A Pan chciałby pewnie, żebyśmy rozwiązali wspólnie jakąś zagadkę.

(Tu hrabia Czekański zastanowił się, czy aby nie przypisuje współbohaterowi planów i zamiarów autora. Wypił już jednak sporo, a tego rodzaju rozważania zajmowały zbyt wiele energii, dlatego szybko porzucił te myśli).

- Może sie Pan nie obawiać, hrabio - mruknął Scholik, niezdarnie siorbiąc zupę. - Nie mam najmniejszego zamiaru rozwiązywać żadnych zagadek kryminalnych. Odkąd Scholandia, moja ukochana ojczyzna, zapadła się do wirtualnej czarnej dziury pod naciskiem Terrorystów Nieaktywnej Antymaterii, wspartych przez te zdradzieckie gnomy, straciłem motywację do aktywnego życia. Teraz zapuszczam brodę, oczywiście nie taką hipsterską, a taką truskulową - proszę zwrócić uwagę, że jest nieczesana i tkwi w miej masa paprochów! - ubieram się niechlujnie, pijam w sarmackich barach, wydając resztki emerytury mundurowej, generalnie dbam o kliszowy wizerunek przegranego, starego gliny.

Hrabia Czekański, znany z przewrotności, natychmiast poczuł, jak jego kończyny dolne i górne wypełniają sie energią. Nie dotarła ona jeszcze tylko do głowy, dlatego wykonał na siedzisku nieco dziwaczny ruch; ręce i nogi wierzgnęły mu na chwilę, gdy głowa pozostała nieruchomo na barze, spijając z lampki nektar gnomich Bogów.

- To nic nie da, hrabio. - powiedział Scholik. - Widzę, jak wierzga Pan znacząco. Nie dam się namówić na żadną brawurową przygodę, która przejdzie do historii. Proszę pamiętać, że mam brodę. To jest ostateczny i nieodwołalny symbol mojego obecnego życia.

Drzwi zapomnianego przez stołeczną młodzież grodziskiego baru otworzyły się z hukiem. Stanął w nich wielcehrabia Staniszczak. Na widok powisającego z baru hrabiego Czekańskiego rozpromieniał i natychmiast jął witać starego kamrata.

- Prześwietny barmanie, wódeczkę na myszach, proszę! Albo, niech od razu będą dwie! - zawołał.

Wielcehrabia Staniszczak był z zawodu golibrodą.

CIĄG, DALSZY!
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Cudzoziemiec.
Serduszka
3 258,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Daniel Chojnacki, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Simon Peter Liberi, Karolina Aleksandra, Zoara Schlesinger-Asketil.
Komentarze
Cudzoziemiec
I o to chodzi!
Odpowiedz Permalink
Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski
Szanuje.
Permalink
Simon Peter Liberi
Wander's back, baby!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.