Drzazga w oku: słowo o słodkości

1GTG6wki.png
Autorka niniejszego artykułu cierpi na calistozę norvegicuzyjną i jak dotąd jest pierwszą i jedyną osobą u której zdiagnozowano tę przypadłość. W związku z powyższym przestrzega się leni, nieuków i umysłowych impotentów aby dla własnego dobra zaprzestali lektury już w tym miejscu, albowiem może okazać się ona drzazgą w ich oku lub kością w gardle, podobnie jak pisząca te słowa jest drzazgą i kością dla niektórych Sarmatów i niemal wszystkich Sarmatek. Masochistów, którzy zdecydują się na przeczytanie niniejszego felietonu zapraszam do mrocznego świata mojej duszy.


Gdy była sarmackim oseskiem, cały ten świat wydawał mi się wielkim tortem, a każdy sukces przybliżał mnie do rozkoszy jaką bez wątpienia jest wisienka na torcie. Po drodze spotykałam inne dzieci, biegnące w tym samym kierunku i pochłonięte tym samym pragnieniem. Poza tortem nie widzieliśmy niczego... bo czy w ogóle było coś poza tortem? Trudno było nam w tym szaleństwie zrozumieć ludzi obejmujących wzrokiem szerszy horyzont. Ludzi, dla których gonitwa za słodkością nie miała większego znaczenia. Którzy zniszczyli nam słodycz goryczą prawdy.

Wiele lat minęło od tamtych beztroskich chwil. Dziś sama doświadczam tego świata, choć stał się on ledwie dostrzegalny. Ludzie polukrowali całe Księstwo. Warstwa cukru jest gruba i tak słodka, że ciężko w ogóle przypomnieć sobie jakiekolwiek inne smaki. Od czasu do czasu niektórzy z nas przebijają tę pokrywę w poszukiwaniu prawdziwego smaku, niestety odnajdują tylko maskowaną ohydę.

O tak, ohydy u nas nie brakuje. Czai się jak zaraza tuż pod powierzchnią słodyczy i czasami wystarczy pojawić się gdzieś incognito by jej doświadczyć na własnej skórze. Nie wszyscy jednak będą zmuszeni jej zaznać. Tym, których los oszczędzi pozostaje dalsze wydalanie tęczy ustami. Reszta będzie musiała zmierzyć się z rzeczywistością, w której odnalezienie prawdziwego smaku nie jest wcale takie proste.

Ja, dopiero po latach dostrzegłam jak mdła jest słodycz i jak puste jest życie bez innych smaków, ile czasu zajmie to Wam, nie wiem lecz gdy tego dokonacie zrozumiecie, że wisienka nie wabi, ani nie nęci, a tych wichrzycieli, którzy mają czelność rozrywać lukier chciałoby się spotykać na każdym kroku. Słowa ich, a teraz również i moje bywają cierpkie i gorzkie, ale pod nimi nie ma tej ohydy, którą inni maskują lukrem. Jestem więc dziś słodka jak piwo bez soku, a tę "słodycz" potrafią docenić tylko nieliczni.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 786,00 lt
Ten artykuł lubią: Zoara Schlesinger-Asketil, Roland Heach-Romański, Daniel January von Tauer-Krak, Yennefer von Witcher, Vladimir ik Lihtenštán, Ignacy Urban de Ruth, Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Fortynbras Axel Neekerinainen, Krzysztof St. M. Kwazi.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Intrygujesz mnie Cali. Chciałbym poznać bliżej Twój punkt widzenia. Co powiedziałabyś na mały wywiad, wolną rozmowę?
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Nie do końca się zgadzam. Ale forma <3
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.