Requiescat in pace, Rotria!
Seria wydawnicza: Freie Gespräche

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Freie Gespräche

"Gazeta Teutońska" przedstawia wywiad z Tomaszem Mancinim, dawnym kardynałem Kościoła Rotryjskiego, byłym administratorem Stolicy Apostolskiej, patriarchą (jako Innocenty IV) i wysokim dostojnikiem Państwa Kościelnego.

ziZhHMi5.png
II Państwo Kościelne, już byłe państwo leżące na Kontynencie Orientyki, istniało od 15 marca 2008 roku do 16 czerwca 2015 roku. Rotria została przekształcona na mocy traktatu w Wielkie Księstwo w ramach Imperium Skarlandzkiego (z wyłączeniem Księstwa Urbino, którego władcą jest brat obecnego króla Surmenii). Mój rozmówca był osiemnastym patriarchą Rotrii od 24 marca 2014 roku do 5 czerwca 2014 roku. W historii Rotrii złotymi zgłoskami zapisał się na kartach kronik przede wszystkim kardynał Lorenzo de Medici, mąż stanu i wielokrotnie wybierany na urząd głowy państwa przez konklawe. Państwo powstało, by naśladować kulturę renesansowego Kościoła Katolickiego, jednak dziś Rotria kojarzy się przede wszystkim ze spiskami i walką o władzę. Requiescat in pace!

Gazeta Teutońska: Jesteś teraz mieszkańcem Księstwa Sarmacji. Wcześniej byłeś kardynałem, patriarchą, wysokim dostojnikiem państwa rotryjskiego. Zamierzasz ubiegać się o sarmackie obywatelstwo? Jak wyobrażasz sobie swoją dalszą przyszłość w mikronacjach?

Tomasz Mancini: Nie jestem teraz w stanie odpowiedzieć na 100%. Tutaj w Sarmacji zostałem bardzo ciepło przyjęty. Nawiązałem nowe przyjaźnie, dostałem propozycję pracy. Czuję się tu świetnie i kusi mnie by tu zostać do końca swoich v - dni. Są jednak jeszcze pewne sprawy, które wstrzymują mnie przed podjęciem takiej decyzji.

GT: Czy te sprawy są związane ze Skarlandem?

TM: Wciąż jestem Księciem Parmy i ciążą na mnie obowiązki związane z tymże regionem.

GT: Dlaczego wybrałeś Sarmację po upadku Rotrii?

TM: Zawsze byłem oczarowany profesjonalizmem Sarmacji. W chwilach ciężkich dla mnie - a wierz mi, było ich w czasie mojej kariery wiele - myślałem o Sarmacji jako miejscu mojej "mikronacyjnej emerytury". Poza tym jest to duża mikronacja, a nigdy w takiej nie byłem. Chciałem zobaczyć jak to wszystko działa i mimo pewnych mankamentów nie mogę dalej wyjść z podziwu ;)

GT: Pewne mankamenty? Możesz rozwinąć?

TM: Trudno mi było ogarnąć Sarmację na początku. Pewne rzeczy były dla mnie zbyt złożone, bądź niezrozumiałe. Myślę, że gdyby nie to, że od 6 lat jestem mikronautą, to bym się szybko zniechęcił. Na szczęście w miare szybko się "ogarnąłem".

GT: Porozmawiajmy o Twojej karierze. Jak wspominasz Rotrię?

TM: Jako najwspanialszą i najgorszą rzecz, jaka mnie w moim v - życiu spotkała. Wiesz, o co mi chodzi? To trochę jest tak, jakbyś miał przepiękną żonę i wszyscy zazdrościliby Ci, że ją masz. Oczywiście kochałbyś ją z całego serca i skoczył za nią w ogień. Jednak są takie momenty, że najchętniej zadźgałbyś ją na śmierć kuchennym nożem. Tak było w Rotrii. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, których szczerze lubiłem, a nawet kochałem. Jednak czasem miałem ochotę rzucić to wszystko w cholerę. W ostatnich miesiącach to właśnie przeważało. Pewnie dlatego znalazłem się tutaj, w Sarmacji.

GT: Rotria dla wielu jest synonimem nepotyzmu, korupcji i spisków. Czy było tak naprawdę?

TM: Niestety, tak. Dochodziło to do poziomów absurdalnych. Pewnego razu, gdy jeszcze byłem biskupem Rotrii (jest to akurat najmniej lubiany przeze mnie epizod w Rotrii) przyszło do mnie dwóch dygnitarzy z żądaniem, iż mam im nadać tytuły szlacheckie. Kiedy się okazało, że nie zrobię tego, nagle stali się jednymi z najbardziej zagorzałych moich przeciwników. Zachowania w stylu "ja zrobię x, a Ty mi dasz mitrę w zamian" było na porządku dziennym. Nie sposób nie wspomnieć spisków pałacowych. Ich było od groma - każdy się z kimś układał, podkopywał kogoś. Nieraz doprowadzało to do abdykacji patriarszych bądź v - śmierci, czy po prostu chaosu w Państwie.

GT: Czy abdykowałeś między innymi z powodu spisków, gdy piastowałeś urząd patriarchy (jako Innocenty IV)?

TM: Na to złożyło się to, o czym mówisz, ale też i moja duża nieaktywność. Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć. Po moim pontyfikacie żaden patriarcha nie skończył swojej kadencji w terminie.

GT: Był okres, kiedy chciałeś ratować i reformować Kościół i Rotrię. Dlaczego to dzieło się nie powiodło?

TM: Bo zaufałem człowiekowi, który mnie wystawił. Był nim Albert Orański. Pomagał mi przy moich tezach. Ba! Nawet napisał statut nowego Kościoła, który miał być oparty na tezach. Jednak kiedy chyba wyczuł, że mu się to nie opłaca, to nagle przestał się odzywać. Ktoś też wsypał Patriarsze ten projekt, przez co wiedział on o każdym moim ruchu, więc miałem ograniczone pole działania. Nie wiem, czy szpiclem był sam Albert, czy ktoś inny. Dzisiaj mogę powiedzieć, że rozważyłbym powrót do Rotrii, gdyby była ona choć w części oparta na moim programie reformatorskim. Choć teraz sam zastanawiam się, czy taki twór jak Rotria jest w ogóle mikroświatowi potrzebny.

GT: A mimo to, gdy Albert Orański został wybrany na patriarchę, służyłeś mu, a może chciałeś go obalić?

TM: Służyłem, bo był Patriarchą. Nie miałem innego wyboru. Taka była decyzja konklawe - słuszna, czy nie - ale należało się jej podporządkować.

GT: Osobiście wywnioskowałem, obserwując Rotrię, że chaos zawładnął Stolicą Apostolską po v-śmierci Lorenzo de Medici. Może Rotria potrzebowała silnego przywódcy, by wyzdrowieć, a nie pogrzebu?

TM: Zdecydowanie. Gdyby był w Rotrii ktoś taki jak Lorenzo de Medici, to pewnie dzisiaj byśmy nie rozmawiali, a ja nie przeniósłbym się do Sarmacji. Albert Orański próbował bezskutecznie pozować na takiego lidera. Jak się skończyło, wiemy obaj. ;)

GT: Czy Kościół Rotryjski będzie nadal działał?

TM: Na razie nie. Co prawda słyszałem pogłoski, że pewna grupa wywodząca się z niższego duchowieństwa chce reaktywować Rotrię, jednak nie sądzę by się to im udało.

GT: Zastanawiałem się zawsze, co przyciągało ludzi do Rotrii. Dlaczego Ty wybrałeś ją na swoją mikronację?

TM: Bo w życiu realnym mocno angażuję się w sprawy Kościoła. Zawsze fascynowała mnie liturgia. Myślę, że to ten eklezjalny charakter Rotrii mnie skusił. Dużo osób też wybierało Rotrię, bo to była możliwość przeżycia przygody w starym dobrym Kościele z inkwizycją, łacińskimi rytuałami i potężną hierarchią - a więc było to coś, czego w realnym Kościele zazwyczaj już nie ma.

GT: Chciałbym też zapytać o Twoją rolę podczas okupacji Rotrii przez wojska Imperium Skarlandu. Raczej popierałeś JNiAM Karola II?

TM: Której? Bo były dwie. ;)

GT: Obu.

TM: Jeśli chodzi o pierwszą, to w zasadzie moja rola ograniczała się do uczestnictwa w Radzie Regencyjnej. Popierałem interwencję zbrojną, bo była chyba wtedy jedyną możliwością na swoisty reset w polityce rotryjskiej. Projekt Rady Regencyjnej jednak się nie udał, więc Karol II zwrócił władzę Aleksandrowi IV. W tym Karol II miał moje poparcie. Co do ostatniej sytuacji, to wejście wojsk skarlandzkich było dla mnie zaskoczeniem. Zostało zajęte moje księstwo. W rozmowie ze mną Karol II wyjaśnił swoje motywy i zapytał mnie, czy nie zechciałbym pełnić w jego imieniu władzę w Rotrii. Odpowiedziałem pozytywnie. Już wtedy wiedziałem, że agresja Skarlandu to gwóźdź do trumny Rotrii. Nie było już czego ratować. Późniejsze ogłoszenie upadku Rotrii i podpisanie traktatu aneksyjnego było w zasadzie formalnym potwierdzeniem stanu faktycznego.

GT: Rotria podczas drugiej okupacji została przekształcona w świeckie Wielkiego Księstwo. Albert Orański (patriarcha Aleksander IV) abdykował. Zrobił to rzeczywiście dobrowolnie?

TM: Zrobił to zgodnie z prawem kanonicznym - świadomie i dobrowolnie. Posiadamy na to dowody. My (tj. ja i Karol II) nie chcieliśmy, żeby patriarcha abdykował, jednak on zadecydował inaczej.

GT: Na koniec chciałbym zapytać o innych obywateli Rotrii. Co z nimi będzie dalej? Nie widać ich na forum Skarlandu. czy również wybrali tułaczkę po mikroświecie?

TM: Oficjalnie stali się obywatelami Imperium Skarlandu, jednak jak widać dosyć duża część Rotryjczyków się rozproszyła albo w ogóle opuściła mikroświat. Trudno powiedzieć. Pewnie niektórzy wrócą, gdy PKR zostanie reaktywowane. Oczywiście, o ile zostanie reaktywowane.

GT: Dziękuję za rozmowę.

TM: To ja dziękuję.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Gotfryd Slavik de Ruth.
Serduszka
8 066,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Gotfryd Slavik de Ruth, Karolina Aleksandra, Sereus von Ahabejż, Tomasz Mancini, Daniel January von Tauer-Krak, Młynek Kawowy, Zoara Schlesinger-Asketil, Krzysztof St. M. Kwazi, Maria von Primisz, Roland Heach-Romański, Adam Jerzy Piastowski, Marek von Thorn-Chojnacki, Ławica Żubrów, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki.
Komentarze
Gotfryd Slavik de Ruth
Ciągle jestem pod wrażeniem, tego jak wiele ciekawych rzeczy dzieje się w innych pastwach. Zawsze jednak uważałem że Rotria to oaza spokoju, a tu widzę normalne państwo; ze swoimi problemami dnia codziennego :)
Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Już byłe państwo. ;)
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Nóż kuchenny, mhm.
Odpowiedz Permalink
Carlos Lorenzo de Medici y Zep
Jego Królewska Wysokość Adrjanos apo Zep nie jest moim bratem lecz wujem, a bratem mojego Ojca - króla Marcosa Viktorjosigosa. Prosiłbym o poprawkę :P
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Ależ ja napisałem, że władcą Urbino jest brat obecnego króla Surmenii...
Odpowiedz Permalink
Carlos Lorenzo de Medici y Zep
EDIT: źle przeczytałem, jest dobrze - przepraszam :c
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Zawsze miałem problem jak mi ktoś próbował mówić, że jest synem wujka od strony matki tego co na weselu ciotki Halinki siedział obok wujka Zbyszka :P

Więc takimi pomyłkami nigdy się nie przejmowałem ;)
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Fajny wywiad,ciekawe rzeczy można się dowiedzieć.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Hans van der Ice
Bardzo żal mi Rotrii i to nie tylko że byłem tam duchownym :(
Odpowiedz Permalink
Tomasz Mancini
A Cz.P van der Ice przypadkiem nie bierze czynnego udziału w nieudolnej reaktywacji Rotrii? Takie ploty słyszałem na mieście.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.