Herold, Daniel January von Tauer-Krak, 01.06.2015 r. o 22:32
Legenda z miasta Cracoffia
Seria wydawnicza: Sátorus

Cracoffia
Jest wieczór, w katakumbach... raczej podziemiach i kanałach miasta Cracoffia, znajduje się grupka ludzi, wpatrująca się w niewielką studzienkę. W owej grupce ludzi, znajdowało się kilka ważnych person z Królestwa Baridasu. W owej grupie ludzi znajdowali się nastepujące postacie: Czcigodny Baron Siergiusz Asketil, Poważny Kawaler Daniel Krak de Shall Vie, Jego Królewska Wysokość Markus Arped i Jego Królewska Wysokość Mikołaj Torped.


Znaleźliście coś? - Zapytał Daniel Krak.
Nic, Poważany Panie - Odpowiedział głos ze środka studzienki.
To bez sensu, nic nie znajdziesz - Mówi Baron Siergiusz.
Właściwie to czego szukasz? - Pyta się JKW Markus.
Książki, zbioru legend.- Odpowiada Daniel Krak.
Mamy coś - rozległ się głos ze studzienki.
Zbiór?
Tak, ale tylko jego jedna cześć

W tej chwili wynurzył się ubrany w ciemnie szaty człowiek z kilkoma kartkami.
Krak, nie czekając na zbędne słowa, wziął kartki i zaczął czytać.

P
rzed wiekami, w tym miejscu istniało miasto zwane Crac i drugie miasto zwane Offia, owe miasta były strasznie ze sobą skłócone. Mimo niewielkiej odległości, z murów jednego miasta było widać mury drugiego miasta.
Pomiędzy miastami była mała dolinka, w której mieszkał potwór zwany kozowężem.
Kozowąż, jest niezwykle sprytny i chytry, gdyż mógł zmieniać swoja postać. Raz był kozą, raz wężem lub też dzikim olbrzymem, który bez problemu sięgał do najwyższych wież obu miast.

Znowu kozy? One mnie prześladują - Żali się JKW Markus.

M
iasta, miały również inne problemy w jednym był to Monarcha, w drugim Wódź. Obaj się nie znosili i przy byle przyczynie, zaczynali walczyć. Podczas ostatniej wojny Wódź i Monarcha, pozabijali sobie synów. Jeden legł pod Offia, drugi pod murami Crac. W obu personach burzyła się krew, aczkolwiek ich doradcy odradzali im prowadzenie wszelkich waśni. Tym bardziej że jedno z pięciu plemion w krainie Baridasu, zaczynało zdobywać przewagę nad innymi. Obaj byli niestety zbyt gwałtowni i kłótliwi, więc kolejna wojna wisiała na włosku. Wtedy pojawił się problem kozowęża i Werktygrysa.
Werktygrys przybył z nieznanej krainy na obcym okręcie, ale był niezwykle wytrzymały i silny. Żywił się zaś krowami i innego rodzaju zwierzętami hodowlanymi, zaś wspomniany Kozowąż jadał kobiety.

To dlatego nie ma kobiet w Królestwie Baridasu. - Krzyknął JKW Torped.

G
dy obaj władcy wykryli, że nieopodal ich siedziby pieczarę mają dwa groźne stwory. Wysłali do siebie poselstwo z prośba o nieagresję, owi ludzie nie połączyli swoich sił, więc gdy zapadł zmrok obie drużyny wojów wyruszyły, ku potworom. Gdy dotarli na miejsce, nie spotkali nikogo, oprócz swych starych wrogów. Do boju, krzyknęli dowódcy i oba odziały starły się w walce. Walka trwała do świtu, przetrwali nieliczni w tym ja Hrabia Hugon de Couled, Baron Ivonsz et Parel i osoba spisująca, tę historię.
Gdy zostaliśmy na placu boju sami, uznaliśmy iż walka nie ma sensu.
Niedługo potem przy bramie miasta spotkaliśmy owe Monsters. Oba były przesiąknięte złem, to było widać w ich oczach. Wyciągnęliśmy miecze i ruszyliśmy na nich Baron Ivonsz et Parel, przypłacił atak życiem, lecz my zraniliśmy oba stwory. Gdy Baron padł zmienił się w kamień, lecz my byliśmy już w mieście Offia, które było całkowicie splądrowane. Garstka nielicznych ocalałych oddała władzę Hrabiemu Hugonowi de Couled. W Crac nie było lepiej, też ludzie ucierpieli, jednak ku mojemu zdziwieniu na wodza obrali sobie Hrabie Hugona de Couled, pod warunkiem unii z Miastem Offią. Hrabia się zgodził i ustanowił Wolne Miasto Cracoffia, imię swe zmienił na Hugo de Couled.

P
ierwszą jego decyzją było wygonienie owych potworów, więc zgromadził z ocalałych drużynę i ruszyliśmy na kryjówkę potworów. Gdy tam dotarliśmy zobaczyliśmy cała rzesze małych monstrów, nim dowódca mrugną okiem, ruszyliśmy na nie i to okazało się potem naszym błędem. Na początku wszystko szło po naszej myśli, wycinaliśmy je w pień, ale one nie ginęły. Nie było widać żadnych śladów krwi, te małe potworki po prostu nie miały krwi, tak uznałem. Gdy byliśmy już w połowie groty. Zabite osobniki, wstawały. Oczom nie wierzyłem i nikt z obecnych. Rozległy się krzyki, że żelazo się ich nie ima. Są nieśmiertelne, lecz w chwili gdy taki krzyk usłyszałem. Huknęło i błysnęło. W samym środku groty pojawił się wielki olbrzym. Małe wężokozy zmieniły swoją postać, przybierając postać kozy lub węża. Dlatego te paskudy, tak nazwałem.
Wnet w pieczarze pojawił się werktygrys i rzekł tubalnym głosem - Precz, idźcie precz- te słowa zrozumiałem tylko ja, ponieważ nie byłem stąd. Pochodziłem z innej krainy. Oba monstra ruszyły w naszą stronę, nasi ludzie zaczęli ginąć. Jeden po drugim. Drugi po trzecim, rzeź. Hrabia Hugo wyjął ze zbroi krzyżyk. Na widok krzyżyka i jakichś dziwnych słów, bestie zamarły. Później Hrabia wyjaśnił mi, że ów krzyż jest darem od pewnego kapłana. Kapłana imieniem Barnaba. Krzyżyk ów zamurował w murach nowego miasta Cracoffia. Według mieszkańców, krzyżyk Barnaby ich ochroni przed katastrofami.

Podpisano Damian Ask… dalej się zatarło, nie mam pojęcia kto to spisał, lecz jest to na pewno bardzo stare. Jest jeszcze dopisek, że Legendy Baridajskie zostały podarte i rozrzucone w różnych miejscach. Następna jest w - Dopowiada Krak.
Gdzie ?
Jest opis, na południe stąd znajdziesz miasto, nad wybrzeżem. Tam szukaj wskazówek.
Słaby opis
Trudno, ten Damian Ask coś tam, z jakieś dziwnej krainy się nie postarał, będę kontynuował poszukiwania. Teraz wróćmy do naszych codziennych spraw.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Zoara Schlesinger-Asketil.
Serduszka
4 773,00 lt
Ten artykuł lubią: Zoara Schlesinger-Asketil, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Ivan von Lichtenstein, Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Markus Arped, Adunaphel Kovall, Laurẽt Gedeon I, Aga Jacobsen, Roland Heach-Romański.
Komentarze
Zoara Schlesinger-Asketil
Chyba zaczynam kochać kozy. :D xD
I świetnie napisałeś. :)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Chyba kozy już się przejadły, choć artykuł fajny.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Dajcie kozę do herbu, bo Markóz kozy lubi :D
Odpowiedz Permalink
Martes von Padors
świetny artykuł
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Legendy bardzo fajne, liczę na więcej.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Ciekawa propozycja, daje do myślenia. Gratuluje pomysłu
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.