Herold, Ivan von Lichtenstein, 01.06.2015 r. o 21:00
Slipyjów - napad Tatarów Qirimskich.
Seria wydawnicza: Et Slipyjów

Slipyjów w zagrożeniu!


C
órka slipyjowskiego bednarza wracała właśnie do swojego słomianego domu, niosąc na plecach nową beczkę, zrobioną przez ojca. Po kilku minutach dotarła na miejsce. Jej ojciec siedział na ławce i ociosywał siekierką drewno, by przypominało swym kształtem koło.
- Ojcze, ataman koszowy przynosi zamówienie na następne beczki, natomiast ataman Serdiuk zwraca beczkę po winie.
- Zwraca? Dlaczego?
- Uznał że została wadliwie wykonana. Obręcze był połamane i podobno cudem wino nie wypłynęło całkiem z tej beczki.
- Kolejny raz muszę mu płacić odszkodowanie... Następnym razem, jak sprzedam beczkę temu sklepikarzowi Sarawowi, zastrzegę sobie "embargo" na tego Serdiuka.
- Embargo?
- Tak mówią na to ci z zachodu.
- A co to znaczy?
- Zakaz sprzedawaniu komuś swoich towarów.
- Przydałoby się to nam.
Rozmowę córki z ojcem przerwały dziwne okrzyki, dobiegające z zewnątrz. Ojciec wybiegł z chaty, tuż za nią córka.
- Tam się coś pali! - wskazał ojciec.
Córka spojrzała we wskazanym kierunku. Płonący port, cztery galery, mnóstwo łodzi, około czterdzieści małych statków z trójkątnymi żaglami - oto co zobaczyła. Na każdym statku znajdowała się ta sama flaga - niebieska flaga, z żółtą literą, zapisaną w nieznanym alfabecie.
997642,531887,9.jpg

O
jciec zachował jednak zimną krew. Złapał córkę za rękę i zaprowadził do domu, po czym zaryglował drzwi.
- Co to się dzieje - westchnął, po czym położył się na ławie - idź do piwnicy i sięgnij za słoiki z dżemem.
Dziewczyna udała się w kierunku schodów prowadzących w dół, a tymczasem jej ojciec wachlował się drewnianą miską. Gdy w końcu wróciła w rękach trzymała dwie rusznice.
- Matka byłaby dumna - mruknął ojciec, odebrał broń i naładował ją.
- Jestem gotowa - odparła córka.
- Dobrze że nauczyłem cię obchodzić się z bronią, chociaż ta Gwardia konfiskuje ją...
Wypowiedź bednarza przerwały kopnięcia w drzwi.
- Halla aryqa! - brzmiał donośny głos z wejścia.
- Halla, Halla! - odpowiedziały mu inne głosy.
Jednocześnie ojciec usłyszał trzask tłuczonego szkła i ostrze siekiery które nagle pojawiło się tuż przed jego głową. Szkło ze zbitej szyby wbijało mu się w ciało i czuł coraz większy ból. Uniósł rusznicę, wycelował w dziurę... I strzelił.
- Halla, yall! - wrzeszczeli towarzysze bandyty któremu kula całkiem zniszczyła okolice nosa i utknęła gdzieś w mózgu.
- Halla, yall! - odpowiedzieli bandyci zgromadzeni za drzwiami, którym udało się w końcu je wyważyć.
Córka dzielnie zastrzeliła dwóch pierwszych który weszli do chaty z rusznicy, jednakże pewien wąsaty mężczyzna w skórzanym stroju złapał ją za włosy i wyprowadził z chaty. Bednarz złapał za maczetę trzymaną w kuchni - Kozacy Slipyjowscy kroją nią mięso - oraz bohatersko bronił się przed atakiem z dwóch stron. W końcu jednak poległ z włócznią która wbiła mu się w szyję.

captives2.jpg

N
a głównym placu Slipyjowa miała miejsce ogromna rzeź - nikt nie spodziewał się ataku od strony morza. Jatagany Qirimskie ucinały głowę każdemu Kozakowi jakiego spotkały. W tym samym czasie, pod palisadą, od strony zewnętrznej odjeżdżał konny powóz. Jechał nim Sanjar-Bey, jedyny pozostały przy życiu syn Jasypan-Chana, który został obalony. Cały napad na wioskę miał miejsce wyłącznie w celu grabieży oraz morderstwa Sanjar-Beya, który wymykał się bandytom. W pewnym momencie Tatarzy ujrzeli jednak powóz udający się do Almery. Zabrali najlepsze konie ze slipyjowskich stajni i z łatwością go dogonili. Po zamordowaniu woźnicy, jeden z nich przejął wodze koni ciągnących powóz i skierował go do lasu. Tam kazał wysiąść wszystkim pasażerom. Okazało się ze Sanjar-Bey miał czterech synów którzy jechali razem z nim. Groziło to mocno pozycji tyrana - Tuyrjin Chana, który wywołał bunt na terenach rzek Garadna i Eryn. Wszyscy pasażerowie powozu po opuszczeniu go zostali uduszeni za pomocą grubych sznurów, a ich ciała pozostały porzucone w lesie. Wszyscy znalezieni Kozacy zostali albo zamordowani albo wzięci do niewoli. Garnizon "Slipyjów", który znajdował się na ćwiczeniach przybył dopiero po tym gdy Tatarzy Qirimscy załadowali zdobyte łupy i jeńców na galery i inne statki, oraz odpłynęli. Popularna jest również plotka, mówiąca o tym jakoby Ivan von Lichtenstein gdy dowiedział się o napadzie, w przypływie agresji uderzył swoim symbolem władzy nad garnizonem - piernaczem - w pierś posłańca, aż ten zaczął pluć krwią. Nie wiadomo jednak na ile to prawda. Według nieoficjalnych informacji, planowany jest kontratak.
- Ataman Koszowy nie odpuści takiej hańby - wyjaśnił nam Ataman Serdiuk.
- W ciągu tygodnia przeklęci z Qirimu mogą się spodziewać zapłaty - powiedział nam Setnik Stowejko.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tytus Aureliusz-Chojnacki, Julian Fer at Atera.
Serduszka
7 779,00 lt
Ten artykuł lubią: Karolina Aleksandra, Zoara Schlesinger-Asketil, Aga Jacobsen, Krzysztof St. M. Kwazi, Siergiusz Asketil, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Laurẽt Gedeon I, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Daniel January von Tauer-Krak, Irmina de Ruth y Thorn, Markus Arped, Julian Fer at Atera, Vladimir von Hochenhaüser, Marek von Thorn-Chojnacki.
Komentarze
Aga Jacobsen
Proszę Ivanie :D Jeszcze komentarz zostawię ;)
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
No w końcu. Brakowało mi tych historii :D
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Bardzo klimatyczne :) Podoba mi się :)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Fajny klimat. Nowe nazwisko też fajne, ale poprzednie bardziej chyba kojarzyło się ze wschodem :)
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Fajnie, fajnie, ciekawy jestem dalszej części.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Faktycznie krwawy przebieg miał ten atak, zakładam że odpowiedz będzie równie krwawa :)
Permalink
Laurẽt Gedeon I
Jestem pewien, że Atakami się postara:)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.