Tron i ołtarz (II)
Seria wydawnicza: Sztuka Apollina

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Tron i ołtarz

władza, pieniądze i intrygi,
czyli powieść rotryjska


q35Iw53R.jpg

A
dreas Ferminaglli, podobnie, jak wielu innych mieszkańców Apostolskiego Miasta, przywitał skarlandzkich żołnierzy z radością na ustach. Pątnik w podartych szatach żebraka nie zwracał większej uwagi tłumów. Wszak do Świętego Miasta przybywało wielu, którzy chcieli przeprosić Boga za swoje grzechy. Z miską jałmużniczą u szyi, rozczochranymi włosami i odciskami na dłoniach wmieszał się w tłum.
* * * * * *

C
arlos Lorenzo de Medici y Zep wszedł do komnaty Aleksandra IV i zastał w niej widok, który go w pierwszej chwili zdziwił. Ojciec święty szamotał się w uścisku dwóch młodych gwardzistów. Biskup della Popoly trzymał dłoń na opuchniętym policzku. Regent w otoczeniu swoich wojowników wypiął pierś obleczoną w paradną zbroję i zaczerpnął potężny haust powietrza.
- Co się tutaj dzieje? - zapytał tubalnym głosem.
- Wasza wysokość - gonfalonier skłonił się przed wysokim mężczyzną. - Gwardia jest twoja.
- Puśćcie jego świątobliwość! - rozkazał regent.

Gwardziści spojrzeli po sobie, potem na swojego dowódcę.
- Ogłuchliście?! Puśćcie patriarchę! - Carlos ponowił rozkaz.

Gdy Aleksander został w końcu oswobodzony z niewoli, wyprostował się i wygładził białą sutannę.
- Co ma znaczyć ten najazd? Czy nie uważasz, synu, że jest to gwałt zadany matce naszej Kościołowi? - zapytał.

Carlos się uśmiechnął.
- Kościołem jest wspólnota wiernych, a większość kardynałów i biskupów z otoczenia waszej świątobliwości prosiła mnie o tę interwencję. Uważają, że to wybór waszej świętobliwości był gwałtem na matce naszej Kościele - odpowiedział spokojnie.
- Nadal pozostaje legalnie wybranym następcą świętego Pawła na Złotym Tronie - głos patriarchy zadrżał.
- Oczywiście, ale to wszystko zostanie jeszcze zbadane. Do tego czasu wasza świątobliwość pozostaje moim więźniem - stwierdził regent. - Obstawić wszystkie wyjścia z tej komnaty! - zwrócił się do swoich żołnierzy. - Waszej Ekscelencji - powiedział do biskupa della Popoly'ego. - Dziękuję za otworzenia bram pałacu. Proszę również zwołać natychmiastowo wszystkich kardynałów i biskupów do Bazyliki Laterańskiej.
* * * * * *

N
ad Apostolskim Miastem dzień chylił się ku końcowi. Słońce powoli chowało się za horyzontem, zatapiając budynki biednej dzielnicy w czerwieni i złocie. Burdele i oficyny, w których kryli się nocami żebracy, tętniły swoim ponurym życiem. Zabłąkani podróżnicy, pątnicy i wieśniacy odwiedzali nędzne przybytki rozkoszy lub karczmy. Adres Ferminaglli, jak każdego tygodnia, również zabłądził w ciemne zaułki stolicy. Skierował swoje kroki do niskiego domku wciśniętego pomiędzy sierociniec, a miejską latrynę. Zapukał. Drzwi otworzył mu mężczyzna ubrany w czarny strój trędowatego.
- Czekaliśmy na ciebie - przywitał go.
- Przepraszam za spóźnienie.

Mężczyzna w stroju trędowatego poprowadził Andreasa do niewielkiego gabinetu, w którym za biurkiem siedział wysokości jegomość w stroju Sarmaty.
- Sam pan minister - powiedział Andreas z zaskoczeniem.
- Pomyślałem, że odwiedzę tę tajną placówkę. Ostatnimi czasy wzrok Grodziska kieruje się coraz częściej w stronę Orientyki - rzekł Remigiusz Lwowski.
- I słusznie. Rotria po śmierci Leona powoli upada i traci pozycję w mikroświecie. Surmenia zgodziła się na przemarsz wojsk skarlandzkich, a dziś Carlos stał się faktycznym władcą Państwa Kościelnego, choć nie jest patriarchą. W państwie, w którym panuje anarchia, nie przestrzega się żadnych praw.
- Macie rację, Andreasie... czy może powinienem się do was zwracać inaczej?

Na twarzy żebraka pojawił się uśmiech.
- Nawet Siergiusz nie znał mojej prawdziwej tożsamości.
- Dobrze, dobrze... co nam radzicie? Jak Grodzisk powinien zachować się w stosunku do Rotrii? - zapytał Remigiusz.
- Nie robiłbym nic. Obserwowałbym, zbierał informacje. To nie jest jeszcze nasza sprawa.
* * * * * *

P
rzez ogromne witraże Bazyliki na Lateranie wpadały snopy różnobarwnego światła. Na miejscu, na którym zazwyczaj zasiadał patriarcha, dziś siedział regent Sarlandu. Wokół niego zgromadzili się najważniejsi purpuraci i biskupi, a widownią tego spektaklu byli mieszkańcy miasta, patrycjusze i pomniejsi duchowni.

- Dobrzy mieszkańcy Rotrii! - zaczął Carlos. - Czas panowania Aleksandra IV dobiegł końca. Jego świątobliwość przebywa obecnie w areszcie w Pałacu Kwirynalskim, a władzę przejmuje rada regencyjna.

W Bazylice zapanowała głucha cisza. Biskupi i purpuraci siedzący wokół regenta Skarlandu wygładzili sutanny i poprawili krzyże na piersiach.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Gotfryd Slavik de Ruth, Helwetyk Romański.
Serduszka
7 535,00 lt
Ten artykuł lubią: Ivan von Lichtenstein, Krzysztof St. M. Kwazi, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Marek von Thorn-Chojnacki, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Adam Jerzy Piastowski, Karolina Aleksandra, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Fryderyk von Hohenzollern, Carlos Lorenzo de Medici y Zep.
Komentarze
Marek von Thorn-Chojnacki
Brawo, kolejna wspaniała cześć.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Akcja niczym w Rodzinie Borgiów :)
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
gratuluje kolejnej części
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Dokładnie to samo chciałem napisać, chyba mamy naszego sarmackiego Mario Puza:)
Odpowiedz Permalink
Carlos Lorenzo de Medici y Zep
comment_Cw8nlhHKeD8HP00boubpIjgNt3ya720m.gif
Odpowiedz Permalink
Persywald Moncki
Super, genialne opowiadanie :)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
I na taki obrót sprawy czekałem,szpiedzy,wojsko,intrygi to jest to co się najlepiej czyta :)
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.