Bullace Inc., Albert Felimi-Liderski, 11.03.2015 r. o 22:29
Naczelny spiskowiec Gellonii? – wywiad z Rattusem Norvegicus-Chojnackim
Seria wydawnicza: Wywiady

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
XZ2HqmWo.png

Laurencjusz, Gellonia i Starosarmacja, Centrala i wreszcie mikronacje w pojęciu globalnym – o tym porozmawiam dzisiaj z Rattusem Norvegicus-Chojnackim.

Stone Cold: Witaj Rattusie. Jak tam zdrówko?
Rattus: Witam :) A dziękuję, nie narzekam, powietrze w Nadziei dobrze na mnie działa.

Stone Cold: Ostatnio kilka osób zaczęło prowadzić z Tobą internetową wojnę. Jesteś naczelnym spiskowcem Gellonii?
Rattus: Czy wojnę? Raczej ostrzejszą wymianę zdań i nie kilka, a w szczególności jedna, niestety. Choć zazwyczaj staram się odcinać od wszelkich flejmów, tak nie lubię siedzieć cicho i przechodzić obojętnie obok spraw, które albo są mi bliskie, albo w pewnym sensie dotykają spraw, w których uczestniczę. Siłą rzeczy jeśli widzę także jakieś niewłaściwe zachowania, to także staram się w pewien sposób interweniować. Wbrew pozorom jestem osobą łagodną i skorą do współpracy, nie każdy jednak współpracować chce. Myślę, że kilka osób mogłoby potwierdzić te słowa :)

Stone Cold: Gardzisz Laurencjuszem?
Rattus: Mocne pytanie, choć odpowiedź banalna. Gardzę wąską grupą ludzi, bo jest taka, nie ukrywam. Mordercy, gwałciciele, itp. Laurencjusz do tej grupy nie należy w żadnym wypadku. Nie zgadzamy się w wielu kwestiach, owszem, jednak w kategoriach pogardy nigdy nie pomyślałem. Wolałbym, aby nasze kontakty były poprawne, zdecydowanie.

Stone Cold: Jesteś w stanie mu wybaczyć? Obserwując Was z boku, można było odnieść wrażenie, że wychodzisz z siebie.
Rattus: Myślę, że to nie o wybaczenie chodzi. Raczej o podanie ręki i próbę porozumienia się. Głównym zarzutem, jaki mógłbym tutaj podać, to to, że Laurencjusz nie do końca rozumie to, że będąc pracownikiem prowincji, ma się nad sobą zwierzchnika. Problemy były w przypadku GiSlettera, problemy były też i teraz w przypadku ćwiczeń, a już nie wspomnę o sławnym już cytacie "nie trzeba było brać udziału". Nie od razu atakujemy go z pozycji władzy, tylko próbujemy wyjaśniać i doradzać, co jednak nie przynosi rezultatów i na ogół słyszymy zarzuty, że co by nie było, to Władza ma zawsze rację a szary pracownik się nie liczy. To nie jest prawda. Mieliśmy i mamy wielu pracowników i takich problemów nie było.

Stone Cold: Po tym wszystkim, mógłbyś ponownie z nim współpracować i "podać rękę"? Przejść po prostu do porządku dziennego, jakby nic się nie wydarzyło? Ciężko mi to sobie wyobrazić.
Rattus: Podać rękę - tak. Laurencjusz nie zrobił mi osobiście nic takiego, za co miałbym się obrażać. Pospolite fochy nie są w moim stylu. Współpraca... myślę, że na ponowne zaufanie trzeba by było trochę zapracować. Największym problemem jest tutaj to, że mimo wszystko Laurencjusz widzi winę tylko po stronie prowincji, być może nawet tylko mojej. Inna sprawa, że już raz przeszliśmy nad taką sprawą do porządku dziennego. Stracił tylko posadę Redaktora, reszta pozostała bez zmian. Laurencjusz jest wybuchowy, jednak kilka razy pokazał, że potrafi współpracować.

Stone Cold: Nowy projekt w Radzie GiSu ma na celu walkę z takimi przypadkami jak ten Laurencjusza? Będziecie straszyć paragrafami?
Rattus: Nie. W swojej karierze Marszałka Rady, a tą funkcję sprawuję ponad rok, tylko dwa razy zdarzyło mi się upomnieć debatujących. Kilka miesięcy temu bodajże JKW Helwetyka Romańskiego i teraz Laurencjusza oraz Juliana Fera. Raz usunąłem osobę z debaty, wiadomo kogo. Ten projekt ma nas po prostu zabezpieczyć, bowiem na chwilę obecną oprócz wydalenia z konkretnej debaty nie mamy żadnych narzędzi, które mogłyby w jakikolwiek sposób zniechęcić do wszczynania flejmów.

Stone Cold: Dobrze, kończąc już ten wątek, muszę zapytać, jak myślisz, co spowodowało zmianę zachowania Laurencjusza w ostatnim czasie? Młodzieńcza rebelia, chęć pokazania się, czy może jeszcze coś innego?
Rattus: Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, choć mam nadzieję, że nie będziemy więcej świadkami tego typu wydarzeń.

Stone Cold: To teraz może coś na ocieplenie atmosfery. Co tam słychać w GiSie? Szykujecie coś wielkiego?
Rattus: Zawsze szykujemy coś wielkiego :) Wiszą nam dwa większe projekty, jak ZOO i system meldunkowy i na tym będziemy się koncentrować w zdecydowanej większości. Mniejsze projekty również wchodzą w grę, jednak priorytet już został ustalony. Moje stałe punkty jak snooker i Sarmata Roku będą oczywiście kontynuowane.

Stone Cold: Nie chciałbyś czasem rzucić to wszystko i przenieść się do, dajmy na to, Sclavinii? Ostateczna Krucjata, dziwne skróty i w ogóle...
Rattus: Nie. W GiSie jestem od początku, jeszcze w zasadzie STS, tak, tu też są skróty przecież ;) Nie mam zamiaru się nigdzie przenosić i nic mnie nie skusi ani nikt nie przekona. Jestem na tyle złączony z tą prowincją, tyle wysiłku już włożyłem, że nie potrafiłbym tak tego teraz rzucić.

Stone Cold: Nie boisz się, że pewnego dnia obudzisz się, a w GiSie pozostaniesz tylko ty i Calisto? Rychła perspektywa, czy nieuzasadnione docinki?
Rattus: Fakt, przydałyby się dwie lub trzy osoby, które będą się angażowały na podobnym poziomie jak my, jednak w historii GiSu były już różne przypadki i z każdego wychodziliśmy obronną ręką. Nie ukrywam też, że czasami czujemy się osamotnieni w walce o to, żeby nasza prowincja działała jak najlepiej. Kiedy Calisto była Premierem i kończyła z tym, to nikt do czasu interwencji Księcia nie chciał kandydować i pokazać, że poprowadzi GiS lepiej od nas. Od czasu do czasu spotykamy się z krytyką, bo nie zgadzamy się na to, by wynosić kogoś na ołtarze tylko za to, że raczy być naszym mieszkańcem. Mimo to myślę jednak, że osoby czujące związek z GiSem wiedzą, że nie działamy na szkodę, a wręcz przeciwnie, czego wyrazy też niejednokrotnie do nas docierają.

Stone Cold: Startujesz do Sejmu?
Rattus: Nie.

Stone Cold: Dlaczego?
Rattus: Muszę się skupić na tym, co jest ważniejsze dla mnie teraz, czyli na GiSie. Jeszcze sporo pracy przede mną, a to pochłonie mnie do reszty.

Stone Cold: Mikronacje upadają, prawda?
Rattus: Nie wydaje mi się. Jest ciężko pozyskać nowych mieszkańców, bo ludzie nie wiedzą, co można tutaj robić. Brakuje rozgłosu, o czym już niejednokrotnie pisałem. Ludziom wydaje się, że to takie "nołlajfienie". Siedzisz przy kompueterze i nie robisz nic innego. A mamy przecież rodziny, pracę, hobby. Jednak jeśli już ktoś do nas zajrzy i uda się go przekonać, że te mikronacje to nie takie złe są, to jest spora szansa na nowego wartościowego obywatela. Dlatego też uważam, że nie jest jeszcze źle.

Stone Cold: A będzie źle? Uważasz, że trzeba coś zmienić? Pójść w promocję?
Rattus: Tego nie jestem w stanie przewidzieć, ale tak, promocja powinna być ważna i powinno się poświęcić na to trochę czasu.

Stone Cold: Bardzo dziękuję za rozmowę. Powodzenia w nadchodzących projektach.
Rattus: Dziękuję.

Dg23EzHE.png
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Karolina Aleksandra, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Rattus Norvegicus-Chojnacki.
Serduszka
6 810,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurẽt Gedeon I, Fryderyk von Hohenzollern, Karolina Aleksandra, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Zbyszko Gustolúpulo, Siergiusz Asketil, Gerlfrad von Stercza, Aga Jacobsen, Vladimir ik Lihtenštán, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Komentarze
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Bo ten wywiad to też SpIseG ]:->
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Lepiej mieć garstkę obywateli, którzy pracują dla dobra prowincji niż całą masę słupów. A z Laurencjuszem i tak obchodzimy się w GiSie łagodniej niż np. w Sclavini z Hansm ale tam się z tego ogólnosarmackiej afry nie robi ;)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
To się nazywa być konkretnie przepytanym :) Fajny wywiad, miło się czytało :P i chyba to jest najważniejsze. Aby trafić w gusta czytelników...
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.