Herold, Ivan von Lichtenstein, 01.03.2015 r. o 18:42
Sarmacja na skraju upadku - Carstwo Sarmackie? #2
Seria wydawnicza: Sátorus

Opowiadanie to jest fikcją literacką. Tak naprawdę książę nie abdykował. Przypominam – prawo sarmackie jest tylko inspiracją do prawa obowiązującego w świecie fantastycznym który opisuję.



N
astępnego dnia Zbyszko wziął urlop. Obowiązki Prezydenta GiS przejęła Calisto Norvegicus-Chojnacka, a Towarzystwem Przyjaciół Feru przewodził Wojciech Wiśnicki. Ten niepozorny z wyglądu mężczyzna, jest jednym z najmężniejszych marynarzy w Sarmacji. Pełni obowiązki dowódcy Książęcej Marynarki Wojennej, oraz kandydował na kanclerza – jednak przegrał z Krzysztofem Kurą. Była godzina 9:18. Do budynku partii weszła wybrana na Księżną Karolina von Lichtenstein. Przysięgę złożyła o godzinie 23:50.
- Gdzie jest Zbyszko? - zapytała Wojciecha, siedzącego za biurkiem.
- Nie wiem, pewnie w domu siedzi.
- Gdzie mieszka?
- Gdzieś w Grodzisku.
Karolina złapała Wojciecha za gardło. Ten chciał wykonać manewr, którego uczyli go na Akademii Wojskowej, lecz gdy zobaczył trzech umundurowanych funkcjonariuszy Ministerstwa Racji Stanu, którzy posiadali broń zrezygnował.
- Mieszka na przedmieściach. Wielki dom, tuż przed lasem.
- Dziękuję – Karolina puściła jego gardło i kopnęła go – nawet nie umie się bronić. Mężczyzna, phi.
Najpierw wyszli funkcjonariusze. Wojciech wpadł od razu na bestialski plan. Podbiegł do biurka i wyciągnął z niego sztylet. Karolina odwróciła się. Zobaczyła Wiśnickiego ze sztyletem w ręce. Otworzyła usta, by krzyknąć, lecz Wojciech był szybszy. W ostatniej chwili Karolina czmychnęła ku wyjściu. Sztylet trafił w portret Tomasza Ivo Hugona.
- Jeszcze ją dorwę – wydyszał Wojciech.
Spojrzał na biurko. Telefon wykonany ze szczerego złota kusił go. Wybrał numer 666 123 666 i podniósł słuchawkę.
- Halo?
- Dzień dobry, z tej strony Walery Śniady. W czym mogę pomóc.
- Chciałbym…
Wojciech rzucił słuchawką. Złoto się wyszczerbiło. Głos z telefonu mówił:
- Halo? Jest pan tam?
Dowódca KMW wyłączył telefon.
- Nie zdradzę kraju.

zloty_telefon.jpg
Telefon Wojciecha Wiśnickiego


G
odzina 12:01. Karolina von Lichtenstein właśnie skończyła objaśniać coś przez telefon. Po zakończeniu rozmowy zadowolona udała się pobliskiej budki telefonicznej. Pytacie pewnie – po co, przecież ma telefon komórkowy? To nie była zwykła budka. Karolina uważnie spojrzała na szyby – lustro weneckie, nikt nie widział co robi wewnątrz. Jej Książęca Mość klęknęła przed telefonem, po czym wyjęła z torebki śrubokręt. Odkręciła cztery śrubki, mocujące blachę w ścianie budki. Wewnątrz znajdowała się koperta. Karolina zaśmiała się szczerze
- Głupia… Płaci mi jeszcze.
Wzięła kopertę, po czym otworzyła ją. Wyjęła z niej… Zaledwie 100 libertów. I kartkę z uśmiechniętą buźką i dopiskiem: „Nie obchodzi mnie Twój wybór. Masz zrobić tak jak się umówiliśmy wcześniej – inaczej zginiesz”.
- Gdzie moje miliony… Gdzie… - zawyła Karolina.
„Musimy wycofać uznanie państwowości Republiki Bialeńskiej. Carstwa Brodryjskiego nie musimy, bo nie mieliśmy. Przesadziła zdecydowanie” – myślała Karolina.
- Głupia! Niemądra! Oszukała mnie!
W końcu Karolina opanowała się. Kopertę zostawiła w środku, lecz wtedy zauważyła że jest tam jeszcze jedna karteczka. Przeczytała: „Zostaw odpowiedź i kopertę tutaj”.
- Jeszcze czego – mruknęła Jej Książęca Mość.
Karolina długo się zastanawiała, w końcu wymyśliła coś idealnego.




Z
byszek spał na swoim łóżku. Dawno nie mógł tak dobrze odpoczywać. Czuł uczucie ciepła, chociaż jego żona spała w pokoju obok. Uczucie ciepła nasilało się… Na początku było dobre, przyjemne, a teraz stało się natrętne. Obudził się gwałtownie. Jego nogi i kołdrę pokrywał ogień.
- ŻONA! – zawył Zbyszko.
Do pokoju wbiegła żona Zbyszka, przerażona ogniem.
- Dawaj wody!
Wybranka Prezydenta GiS wyciągnęła z szafy kanister i rzuciła go Zbyszkowi. Zbyszko bez zastanowienia odkręcił nakrętkę i wylał zawartość na ogień, który nagle wzniósł się aż do sufitu.
- Wodę, nie benzynę!
Żona wyjęła z szafy kolejny kanister, który wrzuciła do ognia i uciekła. Zbyszko przerażony spojrzał na rozprzestrzeniający się ogień, który zaczął palić go coraz mocniej.
- KAROLINAAA! PRZEEEEPRASZAM! – krzyczał mężczyzna, a ogień palił coraz mocniej.
Przypomniał sobie że jego żona była brunetką, a nie blondynką. „Podstawili figurantkę” – pomyślał Zbyszko i tym bardziej wył. Zobaczył okno. Rozpędził się i taranował je uderzeniem swego barku. Okno rozprysło się na maleńkie kawałki szkła, które boleśnie raniły Zbyszka, który siła impetu wypadł z okna na zewnątrz. Spadając wył z powodu kawałków szkła wbitych w ciało i z powodu palącego go ognia. W pewnym momencie wszystko przestało go boleć… Uderzył głową o beton. Pękły dwa kręgi w kręgosłupie. W końcu, bez bólu mógł po prostu odejść.


C
zarno ubrana postać, z czarnym kapeluszem i czarnymi okularami weszła do budki. Był to wysoki mężczyzna. W ręce trzymał śrubokręt. Wykręcił cztery śrubki i odepchnął blachę. W środku znajdowała się grupa koperta. Mężczyzna uśmiechnął się i złapał za nią. Nagle wszystko się zmieniło. Wybuch był niewielki, ale rozsadził całą budkę. Najbardziej ucierpiał mężczyzna. Krwawił ze wszystkich stron.
- Cholerna… Księżna. Wszystko wymyśliła dokładnie – tak brzmiały jego ostatnie słowa.
Zmarł ściskając się za palec, na którym znajdował się sygnet z herbem Carstwa Brodryjskiego. Gdy na miejsce przyjechała Książęca Straż Ogniowa, nie było co zbierać. Z budki i ciała pozostał popiół. Zachował się tylko sygnet, którego nikt nie ruszył.


K
arolina postawiła lornetkę na parapecie. Była zadowolona. Na razie wszystko idzie z płatka. Usłyszała pukanie
- Proszę.
Drzwi otworzyły się i do gabinetu wszedł Krzysztof Kura.
- Pani, załatwiłem to wszystko.
- To za co ci zapłaciłam? – zapytała Karolina.
- Tak, tak. Z najdrobniejszymi szczegółami.
- Nikt nas nie będzie podejrzewać?
- Nie.
- W takim razie, twoja nagroda czeka w szafie.
Krzysztof Kura podszedł do szafy, po czym otworzył jej drzwi. Stojący w środku mężczyzna złapał go za gardło.
- Krzysiu, Krzysiu. Jeśli przysięgniesz że nikomu nic nie powiesz i nie będziesz żądał zapłaty – to cię puszczę.
- Przys… Prz… Przysięgam – wydyszał Kura.
- Puść go.
Mężczyzna puścił gardło Krzysztofa, popchnął go do tyłu, po czym wszedł do szafy i zamknął drzwi od wewnątrz. Karolina przeszła się po gabinecie.
- Zwołałeś wszystkich posłów? – zapytała Karolina.
- Tak pani – odparł Kura.
- Dobrze. Podoba mi się rola Księżnej, ale trzeba ją urozmaicić. Idziemy do Sejmu.
- Tak jest.

N
a mównicy przemawiała Karolina von Lichtenstein. Wszyscy bili brawa gdy zaczynała:
- Drodzy Sarmaci, drogie Sarmatki! Przedkładam wam projekt ustawy zmieniającej nazwę Księstwo Sarmacji na Carstwo Sarmacji, oraz Księcia i Księżną Sarmacji na Cara i Carycę Sarmacji.
Szmery, niezadowolenie, pytania. Taka była reakcja posłów.
- Nie bójcie się, jutro będziecie bardziej chcieli Carstwa. Bank Międzymikronacyjny wypłaci dodatki do pensji…
Zarządzono głosowanie. Wszyscy byli za. Korupcja jednak wygrała w tej części. Jednak… Co to? Gdy podano do publicznej informacji nową ustawę, za pomocą stenogramu, na ulicy pojawiły się tłumy Sarmatów, z transparentami i bronią. Wykrzykiwali hasła. Po kilku minutach przyjechało kilkanaście ciężarówek wojskowych, z żołnierzami z całym ekwipunkiem. Co ciekawe, żołnierze nie pacyfikowali manifestu, ale sami do niego dołączyli. Caryca Sarmacji zagryzła wargę.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Laurẽt Gedeon I, Wincenty Wałachowski, Adunaphel Kovall.
Serduszka
6 886,00 lt
Ten artykuł lubią: Fryderyk von Hohenzollern, Herman Kolineusz, Markus Arped, Orjon von Thorn-Surma, Laurẽt Gedeon I, Julian Fer at Atera, Kamil Warior von Vincis-Kazakov, Michel von Vincis-d’Agnou, Adunaphel Kovall.
Komentarze
Herman Kolineusz
A kim jest mężczyzna, na którego sygnecie znajduje się herb Carstwa Brodryjskiego?
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Informacja niejawna. :)
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
No ładnie. Widzę, że wena dopisuje :D
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Wy mówicie wena, ja bym powiedział, że durchfall...
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Fajny telefon :)
Odpowiedz Permalink
Krystian Matelowski
Fajne opowiadanie :)
Permalink
Alfred
Trochę niekompetentne te rządy zła.
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Piszę niezbyt realistycznie, by nikt nie skojarzył sobie obecnych z tymi z artykułu. :)
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Przeczytałam. Uwagi te same :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.