Holding MaHi hito, Laurẽt Gedeon I, 14.01.2015 r. o 20:45
Plagiat po sarmacku.

I6YJ6705.png

Wypowiedzi, które przeczytałem w różnych miejscach sarmackiej rzeczywistości skłoniły mnie do napisania tego artykułu. W chwili pisania tego artykułu cały czas mam dylemat związany z właściwą klasyfikacją tego co niektórzy Sarmaci uważają za plagiat.

W swym artykule posłużę się kilkoma przykładami, by zobrazować treść jaką Wam Sarmatą chcę przekazać pod rozwagę. Mam nadzieję, że będziecie mieli drodzy rodacy tyle odwagi, żeby się na ten temat publicznie wypowiedzieć choć z góry wiem, że nie wszystkich stać by publikować oficjalnie swoje poglądy, bo…………się narażą systemowi itd.

Wracając jednak do tematu artykułu czyli subiektywnego określenia co jest plagiatem, a co nie jest chciałbym przedstawić na ten temat swoją opinię. Nie ukrywam, że w kilku przypadkach do chwili obecnej w stu procentach danego przypadku sam nie mogę sklasyfikować.

Przykład nr 1
logo Hetmana Jacka von Horn
inspiracja Hetmana
g38WOyP2.png
40490Psm.png

Niektórzy Sarmaci twierdzą, że to plagiat. Osobiście myślę, że nie ma w tym nic złego, że ktoś w miarę szybko chce dostosować istniejącą grafikę na sarmackie potrzeby.

Nie wydaje mi się żeby każdy Sarmata musiał wszystko od podstaw – dlaczego ?

Do stworzenia grafiki na „sarmackim poziomie” tzn. takim, żeby nie znalazło się przynajmniej z pięciu krytyków wypominających każdy piksel potrzeba naprawdę bardzo dużo cennego czasu.

Wydaje mi się, że Szanowna Diuczessa Calisto mogła by wiele powiedzieć na ten temat, gdyż mozolnie tworzone przez nią grafiki wyglądają przepięknie. Niestety nad każdą z nich trzeba spędzić z miesiąc czasu
( czasem może nawet i więcej ).

Z tego powodu oraz może ze względu na to, że marnie mi idzie tworzenie własnych grafik jestem ZA wszelkiego rodzaju przeróbkami grafik o ile jest to możliwe.

Przykład nr 2

Działanie na zasadzie kopiuj treść z Internetu i wklej w artykuł w sarmackim czasopiśmie.

Nie będę tu przytaczał konkretnego przykładu mimo, iż nie jest to zbyt wielki problem, ale nie w tym rzecz. Owszem uważam, że takie postępowanie jest naganne, ale żeby z tego powodu robić krucjatę, to już lekka przesada. Zmiana prawa, karanie i inne napiętnowanie oprócz zdjęcia z publikacji danego artykułu to według mnie też jest pewne nadużycie.

Uważam, że osoba która przekopiowała tekst drugi raz tego nie zrobi. Gdybym jednak się mylił i sytuacja typu kopiuj-wklej powtarzała by się u tej samej osoby, to dopiero wtedy potrzebna była by jakaś bardziej zdecydowana reakcja. Sarmacja nie jest państwem represyjnym ( staram się cały czas w to wierzyć mimo takich sytuacji, które co raz częściej temu przeczą, a ograniczanie Sarmatów w różny, w tym finansowy sposób jest dla mnie kolejnym ograniczaniem sarmackich wolności w stylu „płacz i płać albo nie skorzystasz”).

Przykład nr 3

Wstawianie zdjęć np. do artykułów. Sarmaci bardzo często wykorzystują realne zdjęcia i nikt nie mówi, że źle robią. Czy to jest plagiat według mnie TAK. Uważam jednak, że bez realnych zdjęć ciężko było by przedstawić niektóre działania np. okręt, samolot itp.

Osobiście uważam, ( i staram się stosować o ile czas pozwoli ) że dobrym działaniem jest dodanie do zdjęć elementów związanych z działaniem Sarmatów czyli dostosowaniem ich do naszej rzeczywistości.
oryginał
przeróbka
AQLN561J.png
28zr02x9.png

Co o tym sądzą Sarmaci ? Kogo stać na własną opinię w tej sprawie! Niedługo się o tym przekonam, no chyba, że prefektura zdejmie ten artykuł do „czarnej d…” dziury oczywiście.
Jeśli komuś nasunęło się inne porównanie to jest w błędzie.

PS : artykuł nie był z nikim konsultowany, uzgadniany, ocenzurowany itp. i mam nadzieję, że tak zostanie
do czasu zamknięcia tej gazety przez władze
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Julian Fer at Atera.
Serduszka
5 018,00 lt
Ten artykuł lubią: Kamil Warior von Vincis-Kazakov, Karolina Aleksandra, Ivan von Lichtenstein, Jan via Teutończyk, Julian Fer at Atera.
Komentarze
Leszek de Ruth
W przykładzie drugim nie ma przykładu. Co do trzeciego - ja takiego "plagiatu" bym nie krytykował, ja bym go pochwalał (oczywiście o ile jest on dokonywany w granicach rozsądku).
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
W przykładzie drugim nie ma przykładu.
Widzę, że komuś coś tutaj umknęło, a ja nie będę wyciągał autora kopiowanego tekstu przed szereg, bo nie taka była intencja tego artykułu.

PS : Proszę trochę się wysilić i poszukać. Kto chce ten sobie znajdzie :)
Odpowiedz Permalink
Jack von Horn
Jako wyciągnięty do tablicy pozwolę sobie się wypowiedzieć.
Na temat sprawy ze mną związanej mogę tylko powiedzieć, że dokonałem zmian które zmieniły tą grafikę.
Drugi przykład to jest właściwa kopipasta ponieważ autor nie wnosi nic poza wciśnięciem ctrl+c a potem ctrl+v. No chyba, żeby mu policzyć wyszukanie odpowiedniego tekstu.
Trzeci przykład to przeróbka, która jest konieczna aby nie zabrnąć w świat realny. Poza tym jest to forma pozytywnego komizmu, który powinien przyświecać idei mikroświata.
Rzekłem.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Jako wyciągnięty do tablicy pozwolę sobie się wypowiedzieć.
Na temat sprawy ze mną związanej mogę tylko powiedzieć, że dokonałem zmian które zmieniły tą grafikę.
Drugi przykład to jest właściwa kopipasta ponieważ autor nie wnosi nic poza wciśnięciem ctrl+c a potem ctrl+v. No chyba, żeby mu policzyć wyszukanie odpowiedniego tekstu.
Trzeci przykład to przeróbka, która jest konieczna aby nie zabrnąć w świat realny. Poza tym jest to forma pozytywnego komizmu, który powinien przyświecać idei mikroświata.
Rzekłem.

Mądrego to zawsze dobrze posłuchać. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Wysiliłem się dostatecznie. Skoro wyciągnąłeś przykład Hetmana von Horna, to czemu nie masz odwagi nazwać tej drugiej osoby?
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Żeby nie było - ja wiem o kim mowa, widziałem plagiatowany artykuł i inne tego samego autora. Chodzi o sprawiedliwość wewnątrz tego artykuł€.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Ja tam nie zauwazylem aby KS bylo represyjne
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Żeby nie było - ja wiem o kim mowa, widziałem plagiatowany artykuł i inne tego samego autora. Chodzi o sprawiedliwość wewnątrz tego artykuł€.

Skoro wszyscy wiedzą to po co ten komentarz ?

Nie mam pojęcia o jaką sprawiedliwość chodzi. Ja nie piszę jak niektórzy co potrafią człowiekowi wyciągnąć najmniejszy błąd, a nie pomyślą że to jest jego pierwszy artykuł. Po co wyciągają takie drobiazgi ? No pewno,że dla zasady, bo w Sarmacji musi być kryształowo przejrzyście i "na równaj wprawo".

Naprawdę myślenie nie boli :)
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Co do przykładu numer trzy, to nie jest nic nowego, nawet w innego rodzaju internetach. W mikronacjach jest to spoko, no bo nie szkodzi nikomu, a ubarwia artykuł (vide np. artykuły hr. Kiełbasy-Krakowskiego), a nie każdy ma czas na bawienie się z grafiką.
Przykład numer jeden... Hm, no widać tutaj inspirację tym logiem z reala, ale to nie jest złe w tym kontekście, moim zdaniem. Baridas cokolwiek alergicznie na to zareagował, a przecież w mikroświecie zdarzają się duuużo gorsze przeróbki, gdzie ktoś np. nie zamazuje nawet flagi US w podobnym przypadku. Jesteśmy działalnością niszową i for fun, a nie komercyjną, więc wątpliwe, żeby ktoś nas za to pozwał.

I jeszcze odnośnie tego "PS"... Rozumiem pewne negatywne uczucia wzbudzone reakcją MSZ na tekst p. Wariora, ale należy zdać sobie sprawę z tego, że ta reakcja byłaby taka sama, gdyby podobny tekst opublikował JKW Helwetyk Romański, albo Rattus hr. Norvegicus-Chojnacki. Po prostu MSZ ma pewną konwencję i chciałby, aby była ona realizowana tak. Złośliwości więc są tu, hm, nieprzydatne, serio.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
I jeszcze odnośnie tego "PS"... Rozumiem pewne negatywne uczucia wzbudzone reakcją MSZ na tekst p. Wariora, ale należy zdać sobie sprawę z tego, że ta reakcja byłaby taka sama, gdyby podobny tekst opublikował JKW Helwetyk Romański, albo Rattus hr. Norvegicus-Chojnacki. Po prostu MSZ ma pewną konwencję i chciałby, aby była ona realizowana tak. Złośliwości więc są tu, hm, nieprzydatne, serio.

O tym nie pomyślałem. Nawet nie zdążyłem przeczytać. Prefektura jest bardzo czujna, za co już dziękowałem Sławetnemu Prefektowi :)
Odpowiedz Permalink
Igor Żdanow
Chodzi o to, że skoro już "W swym artykule posłużę się kilkoma przykładami", to albo każdy z opisów poparty przykładem z sarmackiego życia, albo żaden.

Odnośnie Twoich przemyśleń w tekście - dlaczego uważasz, że wszystko w KS ograniczają? Czy propozycja wprowadzenia opłat ogranicza w jakiś sposób wolność? Nie wydaje mi się.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Jasne, że można to podciągnąć pod taką formułkę "nie płacisz - nie korzystasz". Ograniczenie polega na tym, że żeby skorzystać musisz zapłacić. Dla mnie jest to ograniczenie :)
Odpowiedz Permalink
Ludwik Tomović
Wam Sarmatą- tak z francuskiego :P

Wiem, grammar nazi ze mnie :(
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Wam Sarmatą- tak z francuskiego :P

Grammar ważna rzecz. Szkoda, że w temacie brak komentarza w sprawie plagiatu :(
Odpowiedz Permalink
Alfred
Za plagiat należy się kara dlatego, że jeżeli ktoś go nie rozpozna i zasercuje, to koszty poniesie Rada Ministrów. Ot co :)
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Za plagiat należy się kara dlatego, że jeżeli ktoś go nie rozpozna i zasercuje, to koszty poniesie Rada Ministrów. Ot co :)

Szkoda, że tak ogólnie napisane! Mam rozumieć, że wszyscy jesteśmy do ukarania - za zdjęcia też ?
Odpowiedz Permalink
Siergiusz Asketil
Za spację przed znakiem zapytania również. Nie popadajmy w paranoję.. Plagiat to plagiat. Dobrze wiemy co ostatnio w Sarmacji plagiatem było.
Odpowiedz Permalink
Alfred
Mam na myśli plagiat taki, jak w przykładzie drugim, tj. gdy praca "autora" ogranicza się do Ctrl-C, Ctrl-V i kliknięcia "Opublikuj". Nie widzę problemu w używaniu zdjęć z internetu do ilustracji *własnych* tekstów, ponieważ ciężko byłoby sfotografować świat wirtualny. Często co prawda sposób przerobienia symboli na sarmackie na tych zdjęciach woła o pomstę do nieba, ale to już inna kwestia...
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Za spację przed znakiem zapytania również. Nie popadajmy w paranoję.. Plagiat to plagiat. Dobrze wiemy co ostatnio w Sarmacji plagiatem było.

Nie do końca. Skoro o plagiat posądzono Hetmana, który przerobił tylko logo, to sprawa nie wydaje się tak oczywista jak Ctrl-C, Ctrl-V i kliknięcia "Opublikuj".
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
No cóż. Mikroświat stoi na smutnych kopipastach, plagiatach i innych tego typu zjawiskach. Jako iż ja mam dość negatywny stosunek do podpisywania się pod dziełem wykonanym nie w pełni własnymi siłami jako ja, a tym bardziej przerabiać pracy innych – mam do tego stosunkowo negatywny stosunek. Akceptuję, ale nie popieram. W sumie narracja budowana przez zżynanie z prac innych swojego czasu dóść zniechęciła mnie do próby uczestnictwa w Mikronacjach – twierdziłem że to nie moja bajka.

Dlatego właśnie tak bardzo doceniam prace Calisto. One są naprawdę profesjonalne, a robione całkowicie autorsko. Bardzo doceniam pracę, jaką diuczessa wkłada w swoje dzieła graficzne i cieszę się, że cieszą się one szerszym uznaniem. I niezmiernie się cieszę, jak mimo wszystko ktoś próbuje zrobić coś własnego swoimi siłami. Bo Diuczessa von Lichtenstein pisze własne opowiadania, znakomita seria Versus Calisto też była oparta na własnych pomysłach. Muzyka Gauleitera w większości też jest oryginalna. I tak dalej – jak najbardziej popieram tworzenie własnych dzieł.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Naprawdę miło się czyta jak ktoś pisze na temat. Dzięki za wypowiedź:)
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Mikroświat stoi, przede wszystkim, na kulturze remiksu. Są takie przypadki, gdy granica między plagiatem a remiksem jest bardzo, ale to bardzo płynna — ale, na diuków, nie popadajmy w przesadę. Oczekiwanie, że ktoś w ramach hobby poświęci dziesiątki godzin na, na przykład, projekt logo (jeżeli mamy tutaj Januszów od logo za 50 zł — tu są drzwi) — jest oczekiwaniem zdecydowanie na wyrost i dziwię się zdziwieniu, że ten czy inny projekt jest przeróbką; to przecież „widać”. Na tym przykładzie tym bardziej lśni, ma się rozumieć, przykład diuczessy Calisto, gdzie prawdopodobnie jakakolwiek laudacja byłaby zbyt skromna, ale też i trzymajmy się realiów. Czas, czas, czas.

Mnie o wiele (i to jest takie solidne „wiele”) bardziej odpowiada dobrze zrobiony remiks niż dziadowska twórczość własna.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Mnie o wiele (i to jest takie solidne „wiele”) bardziej odpowiada dobrze zrobiony remiks niż dziadowska twórczość własna.

Na takie słowa liczyłem w podsumowaniu dyskusji nad plagiatem.

Czasochłonne wyjątki wielogodzinnej pracy niektórych osób ( nie będę po już wymieniał kogo bo to tutaj jest widoczne dla wszystkich )tylko potwierdzają tą regułę.

Szanowni Państwo nie negujcie przerobionych grafik :D.
Kopia tekstu to już co innego.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Cytuję:
Jasne, że można to podciągnąć pod taką formułkę "nie płacisz - nie korzystasz". Ograniczenie polega na tym, że żeby skorzystać musisz zapłacić. Dla mnie jest to ograniczenie :)
W nieistniejącym realu, też musisz płacić, żeby ŻYĆ i nikomu nawet do głowy nie przyszło, że to w jakikolwiek sposób ogranicza wolność. Tak było zawsze, chcesz żyć musisz pracować, zarabiać, zdobywać żywność etc. Ale żebyś się nie przyczepiał, że nawiązuję do nieistniejącego reala powiem jeszcze tak: wykonujesz fikcyjną pracę (chodzi mi o sprzedaż pracy systemowej), dostajesz za nią fikcyjną kasę, którą możesz wydać na fikcyjne zupki lub znaczki lub przeznaczyć dla kogoś. I tak jak nie zmęczysz się fikcyjną pracą ani nie najesz fikcyjną zupką, tak nie zbiedniejesz od wydawania fikcyjnych pieniędzy :D Wyluzuj. Ograniczeniem mogłoby być wprowadzenie opłat SMS za pewne funkcje... a i to niekoniecznie, bo utrzymanie domeny/serwera kosztuje realną kasę, którą ktoś musi wyłożyć, byśmy się wszyscy mogli tu bawić :P
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
A teraz odniesienie do meritum.

W przypadku 3 - nie zawsze musi to być plagiat. Możemy korzystać np. z tzw. banków zdjęćudostępniających zdjęcia i grafiki za darmo - i to często nawet do projektów komercyjnych. Wówczas robimy wszystko zgodnie z prawem i nie ma o czym mówić. Oczywiście nieporozumieniem byłoby pisać, że pobrane z takiego banku zdjęcie wykonał np. autor tego artykułu czy inna osoba, ale jest to dobry (i nie zakrawający na plagiat) sposób na znalezienie ilustracji do swojego artykułu.

W przypadku 2 - nie ma o czym pisać. Kopipastom mówimy zdecydowane nie. Nie można kraść cudzej twórczości w tak bezczelny sposób i jeszcze robić z Sarmatów idiotów udając autora. Mieliśmy w przeszłości kilka przejawów takiego "cwaniactwa", a najbardziej znany i skandaliczny był przypadek niejakiej Anny Hansen, która nie tylko regularnie kradła cudzą twórczość, ale wręcz przywłaszczyła sobie cudzą tożsamość. Takie zachowanie powinno być surowo karane.

W przypadku 1 - ten zostawiłam na koniec bo jest najtrudniejszy. Tutaj granica jest bardzo cienka. Mimo wszystko nie czuję się zgorszona tym projektem. To było dostosowanie istniejącej grafiki do naszych potrzeb. Taka przeróbka też wymagała nakładu pracy i umiejętności i chociaż w mojej opinii, można było zmienić więcej elementów by stworzyć inny efekt, to jednak nie podciągnęłabym tego pod plagiat. Tutaj zgadzam się z JKW Helwetykiem.

A odnośnie mojej twórczości: gorąco dziękuję za słowa uznania. Niemniej, jeśli chcemy być hiperpoprawni, to również i mnie zdarzają się prace na granicy - wystarczy spojrzeć na hybrydy zwierząt. Zdjęcia, które zostały wykorzystane to stworzenia naszych Sarmackich zwierząt pochodzą z Internetu. Nie wykorzystywałam zdjęć opatrzonych znakiem wodnym, ale nawet te, które go nie mają są przecież czyjąś własnością, nie?
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
W przypadku 3 często wykorzystywałem zdjęcia do opisu Slipyjowa. Zazwyczaj były to kadry z "Ogniem i mieczem", "Taras Bulba", ale też i zdjęcia z rekonstrukcji historycznych. Do innych, m.in. mafijnych opowieści wykorzystywałem kadry z filmu "Ojciec chrzestny" a z jeszcze innych "Stara Baśń". Nie uważam tego za straszne przestępstwo.
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Przede wszystkim trzeba na to spojrzeć z jednej podstawowe strony: nie każdy bawiący się w mikronacje ma zdolności graficzne, potrafi obsługiwać programy, ma zmysł artystyczny. Druga sprawa, jeśli sam artykuł był przygotowany przez daną osobę faktycznie, tylko zdjęcia wzięta z Internetu, to tym bardziej nie widzę w tym nic złego. Chyba że mamy do czynienia z osobą pokroju Anny Hansen, ale to już zupełnie inna bajka.
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
No to już się wszyscy chyba nagadali :). Dla mnie plagiat to przede wszystkim skopiowanie tekstu.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Jak to śpiewała nieistniejąca Budka Suflera:
Cytuję:
Wszystko się już dawno gdzieś wydarzyło,
Nowe wciąż wraca raz po raz.
Nie łudź się, że gdzieś tam czegoś nie było,
Wszystko już prawie widział świat.
Nie ma co popadać w przesadę. Byleby nie robić kopipast tekstowych i graficznych. Jak grafika jest dobra, to może być dobrą bazą, jak w opisywanym przypadku, a zdjęć czasem siłą rzeczy nie da się zrobić samemu (w sumie też jak w opisywanym nastęnym przypadku ;) ).
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytat zaiste wyśmienity :D
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.