5 pytań do Księcia Tomasza Ivona Hugona
Seria wydawnicza: 5 pytań do

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
0JTcBXQ3.jpg

Sarmaci, Sarmatki!

Witam w kolejnym wydaniu 5 pytań do. Tym razem będziecie mieli okazję przeczytać prawdopodobnie pierwszy wywiad z naszym Księciem. Zapraszam serdecznie do przeczytania i oczywiście skomentowania. W kolejnym wywiadzie prawdopodobnie zobaczymy Karolinę von Lichtenstein, która wygrywa w głosowanie jeśli oczywiście będzie zgoda od diuczessy.

Rihanna Aureliusz-Sedrowska [RA]: Witam serdecznie Waszą Książęca Mość w naszym skromnym studiu. Jest mi niezmiernie miło, że Książę zgodził się na udział w tym wywiadzie.Wielu Sarmatów pewnie się zastanawia, ale Wasza Książęca Mość jest w Księstwie Sarmacji zaledwie 5 lat, ale co się w tym czasie wg Księcia zmieniło. Co skłoniło do zostania, co zaskakiwało. No i oczywiście skąd pomysł aby startować w Wolnej Elekcji.

Książę Tomasz Ivo Hugo [TIH]: Witam serdecznie Panią Redaktor i Czytelników Pulsu Sarmatów. Chyba wielu Sarmatom jednak należy się wyjaśnienie, że zamieszkałem w Księstwie już dużo wcześniej. Jestem jednym z tych, których do mikronacji zachęcił artykuł Avistaka. Na szczęście skusiłem się na Sarmację (śmiech). Nawet otrzymałem z rąk WKW Helwetyka Romańskiego, tytuł kawalera. Założyłem Instytut Badań Paranormalnych i kilka tekstów w jego ramach napisałem. Chyba najwięcej wsparcia i pomocy otrzymałem wówczas od Tomasza „Avatara” Chojnackiego. Niestety nie do końca potrafiłem się odnaleźć na listach dyskusyjnych, które wówczas były podstawą komunikacji z innymi mieszkańcami. Raz próbowałem wrócić, ale nie udało się. Choć nie zapomniałem całkiem o Sarmacji, nawet miałem w pewien sposób z Księstwem do czynienia – grałem z kilkoma Sarmatami w jednym sojuszu w ogame (śmiech); m.in. właśnie z Avatarem. Nawet jeden Sarmata – Smugg, mnie co jakiś czas namawiał. Gdy wracałem, jego już jakiś czas nie było w Księstwie i to ja namawiałem go na powrót. Kiedy pięć lat temu wracałem, w sumie sam nie wiem czego oczekiwałem. Ale pierwszym pozytywnym zaskoczeniem było odejście od list dyskusyjnych (wtedy jeszcze nie całkiem) na rzecz forum i to, wydaje mi się, pomogło w moim pozostaniu. Oczywiście to był czynnik, który przesądził w moim „odnalezieniu się” w Księstwie. O pozostaniu zaważyły cztery osoby. Pierwszą z nich był Silent Man, który powierzył mi najpierw stanowisko w Grodzisku, a potem w rządzie GiS (Ministra Spraw Obywatelskich). Następnie Calisto Cami-Chojnacka (tak wówczas się nazywała Calisto Norvegicus-Chojnacka), która przyjęła mnie serdecznie w Nadziei, a potem powierzyła opiekę nad Torfowiskiem Koronnym. Wciąż do tam się udaję, gdy potrzebuję trochę odpoczynku i przede wszystkim ciszy od sarmackiego zgiełku. Kolejną osobą był Łukasz Jakubowski (czyli Rattus Norvegicus-Chojnacki), który jako Kanclerz powierzył mi obowiązki Ministra Spraw Obywatelskich w Radzie Ministrów. A ostatnią chronologicznie osobą, która sprawiła, że pozostałem… był diuk Khand, czyli WKW Piotr II Grzegorz. Poprzez pewnego rodzaju nieporozumienie, doprowadziłem do kryzysu na linii rząd – regent (diuk Troy) i padło nawet stwierdzenie, że ze mną w składzie, regent nie będzie współpracował z tym rządem (śmiech). No i wówczas WKW jakby przewidział, że straciłem kompletnie ochotę na Sarmację, odezwał się do mnie, ot tak, na gadu-gadu, porozmawialiśmy i tak się zaczęła nasza długoletnia znajomość (a może nawet mógłbym zaryzykować – mikronacyjna przyjaźń).
Zaskoczyło mnie przede wszystkim to, że Sarmacja przesiadła się na forum. Wreszcie (śmiech). Choć przychodziłem z nastawieniem, że mimo wszystko przekonam się do list dyskusyjnych. Zaskoczyło mnie też to, że relacje między Sarmatami nie są już takie sztywne. Co prawda nie przeszkadzało mi to poprzednio, no ale przeżyłem swego rodzaju szok, gdy napisał do mnie pierwszy Książę i ot tak sobie porozmawialiśmy (śmiech).
Co do Wolnej Elekcji… już przy abdykacji JKW Piotra II Grzegorza zwrócono się do mnie grupa osób, widzących mnie na tronie. Z pewnością mi to trochę schlebiało, ale nie sądzę, żebym wówczas się porwał na koronę. Gdy JKW Mikołaj Jan abdykował, trzy osoby niezależnie: JKW Daniel Łukasz, diuk Arped-Muzyk i diuczessa von Lichtenstein, spytały czy nie chciałbym kandydować. No jeśli takie osoby, znaczące i liczące się w Księstwie, o to się mnie pytają, to przynajmniej powinienem się nad tym poważnie zastanowić. Zdawałem sobie sprawę od początku z czym będzie, może się to wszystko wiązać i wiedziałem, że będzie to wymagało ode mnie poświęcenia m.in. czasu. Były okresy w mojej sarmackiej aktywności, gdy poświęcałem Księstwu sporo czasu, jednak robiłem to wtedy, kiedy chciałem. A teraz będzie to zależało od tego, kiedy Księstwo i Sarmaci będą chcieli.
Wówczas, mimo iż nie upłynęło wiele czasu, po przemyśleniu sprawy, stwierdziłem, że jestem gotowy. Może nie tyle do panowania, co do podjęcia próby sprawowania władzy książęcej, bo do panowania, to chyba nikt nie jest gotów, przed objęciem Tronu; pytanie czy teraz jestem gotowy (śmiech). Owszem, potem przyszły różne postulaty kilku grup, które podchwyciła większość Sarmatek i sarmatów, ale po pierwsze – z niektórymi się zgadzałem, a po drugie – nastały takie czasy dla sarmackiej monarchii, że nie z innymi trzeba było się po prostu pogodzić. Z perspektywy czasu myślę, że jednak dobrze zrobiłem, a i czasu prywatnego tak wiele nie muszę poświęcać… dzięki zmianom przedwolnoelekcyjnym (śmiech).

RA: Co Książę sądzi o tzw. sytuacjach "flejmowych". Dlaczego są, a może nie są potrzebne w życiu społecznym Sarmatów. Czy widzi Wasza Książęca Mość jakieś propozycje zaostrzenia kar za tego typu sytuacje. Jeśli tak to jakie? Czy jest recepta na brak flejmów?

TIH: Najważniejsze w tych wszystkich sytuacjach „flejmowych” jest to, żebyśmy szanowali siebie nawzajem, jako ludzi. Można diametralnie nie zgadzać się z czyimiś poglądami na dany temat, czy nawet w większości spraw być rozbieżnymi w zapatrywaniach, ale to nie może wpływać na nasz stosunek do innej osoby. Owszem dla każdego z nas, flejm może zaczynać się gdzie indziej – to, co dla jednych jest zażartą dyskusją, dla innych może już nosić znamiona, czy wręcz być flejmem. Najważniejsze, żeby pozostać przy argumentach ad rem i jak ognia unikać tych ad personam. W wielu sprawach możemy współpracować. Ale jeśli w tej jednej jedynej, w której się różnimy, pokłócimy się tak, że zaczniemy się nienawidzić, to te wszystkie wspólne znikną nam z horyzontu i będziemy patrzeć na siebie nie przez pryzmat tego, co moglibyśmy razem z robić, tylko tego, jak to się „wczoraj” zwymyślaliśmy.
Oczywiście pozostaje jeszcze tzw. flejm, czyli pseudokłótnie starych Sarmatów. Jakkolwiek są one czasem niesmaczne, to jednak obie strony dyskusji wiedzą o co chodzi. Niestety osoby postronne już nie i albo bezsensownie się angażuję w ten flejm, nie znając jego podłoża, obrażając innych, albo zrażają się do osób go prowadzących, czy wręcz w ogóle Sarmacji. Tak więc z tym też trzeba uważać i jakoś wtajemniczać, uprzedzać tych nowych, że istnieje coś takiego jak „sarmacki flejm” i osoby w nim uczestniczące wiedzą na co się godzą, a potem wszystko wraca do normy i mogą nawet iść ze sobą na piwo (śmiech).
Nie, nie ma recepty na flejmy, musielibyśmy stworzyć coś na kształt „Raportu mniejszości” i przewidywać przestępstwa z wyprzedzeniem; a kto zna książkę lub film, ten wie, że i to prowadzi do nadużyć. Albo musielibyśmy być słodko-pierdzący i nudni do porzygania, chwytać bułkę przez bibułkę. Każdemu mogą puścić czasem nerwy. Pozostaje nam być cierpliwymi i odpornymi na zaczepki innych, zwalczać ich naszą kulturą i humorem, co na szczęście czasem ma miejsce. Ale też proszę o zrozumienie dla organów ścigania, które te flejmy zwalczają – patrzmy na to poprzez pryzmat konsekwencji, które ze sobą niosą lub mogą przynieść te flejmy, a nie przez pryzmat naszej znajomości (zażyłości) z flejmującym.

RA: Wielokrotnie mówi się o imperialistycznej polityce Sarmacji, oczywiście w innych mikronacjach. Czy Książę ugiął by się pod takimi postulatami wystosowanymi przykładowo przez grupę Sarmatów i dlaczego? Czy Sarmacji jest potrzebna taka polityka?

TIH: Po pierwsze nie zgadzam się z określeniem „imperialistyczna polityka” w stosunku do naszej polityki zagranicznej. Niektórzy zagraniczni mikronauci popadli w swego rodzaju histerię, inni z rozmysłem podjęli retorykę, w której wszyscy mają obawy, a wręcz pewność (udowodnioną ich urojeniami), że Księstwo zacznie wysuwać swoje roszczenia wobec innych mikronacji. Sprawa Awary Południowej nie jest rozpoczęciem marszu ku aneksji i dobrze o tym wiedzą osoby, które są w tej drugiej grupie. Odzyskanie tej części wyspy było zawsze gdzieś „w tyłach głów” Baridajczyków i większości ministrów spraw zagranicznych Księstwa. Przyszedł wreszcie czas i nadarzyła się okazja ku temu, żeby wyspę odzyskać. Co ciekawe, niektórzy nasi oponenci potrafią użyć tych samych argumentów do podważenia, czy wręcz potępienia naszych działań, po czym (lub parę zdań wcześniej), podobnymi argumentami usprawiedliwiają wcześniejsze działania Scholandii wobec Awary; np. to, że Bardias chylił się ku upadkowi, było wystarczającym argumentem i Scholandia nie zrobiła nic złego, ale Sarmacja jest Wielkim Złym Pollinu, ponieważ podjęła działania, gdy to samo dzieje się w Scholandii…
Nie wiem czy bym się ugiął pod postulatami grupy Sarmatów. Z prostej przyczyny – nie wiem czego miały by te postulaty dotyczyć. Sarmacja nie będzie anektować innych mikronacji z pozycji siły, nie będziemy wysyłać Książęcych Sił Zbrojnych poza granice naszych terytoriów tylko po to, żeby komuś odebrać JEGO ziemie; Awara Południowa nie była terenem Scholandii, tylko Królestwa Baridasu. Ale jeśli ich (tej grupy Sarmatów) postulaty będą miały podobne źródło i poparte zostaną podobnymi argumentami, jak to miało miejsce w przypadku Awary Południowej, to myślę, że warto by się nad nimi zastanowić. Tylko odpowiem Pani Redaktor pytaniem (może powinienem je zaraz na początku zadać) – tylko jakich terytoriów te postulaty miałyby dotyczyć? Ja w tej chwili nie widzę ich, może Pani Redaktor mnie oświeci.
Tak jak powiedziałem wcześniej – nie ma czegoś takiego, jak imperialistyczna polityka Księstwa Sarmacji. Więc na ostatnie z tej grupy pytań można tylko odpowiedzieć – nie jest nam potrzebna i jej nie prowadzimy.

RA: Cóż - mamy tak wielu Sarmatów, że postulat mógłby dotyczyć różnych terytoriów (śmiech). Sarmacją kulturą stoi jak to czasem mówią. Czy w ostatnim czasie były jakieś wyjątkowe publikacje w Sarmacji? Jeśli tak to jakie? Co jest wyjątkowego w naszej kulturze i czego w niej brakuje.

TIH: Większość sarmackich publikacji jest wyjątkowa i bardzo lubię czytać twórczość Sarmatek i Sarmatów. Bardzo lubię Spisek autorstwa Pani Redaktor czy Versus w wykonaniu diuczessy Norvegicus-Chojnackiej. Niezwykłym wydarzeniem kulturalnym było z pewnością otwarcie Teutońskiej Filharmonii Królewskiej, mam nadzieję na wiele uczt muzycznych. No ale to są długofalowe przedsięwzięcia, dłuższy czas opracowywane i dopracowywane. Podoba mi się też, gdy nowi Sarmaci chcą się podzielić z nami swoją twórczością, a gdy dotyczy ona Księstwa, to już wspaniale. Ciężko powiedzieć czy czegoś brakuje naszej kulturze – ona cała, sama w sobie jest wyjątkowa. Wyjątkowe jest to, że w zasadzie nie ma niezagospodarowanej niszy, może czasem w niektórych gałęziach pojawia się posucha, ale nie brakuje u nas pisarzy, poetów, muzyków, śpiewaków. I to jest piękne.

RA: Tradycją ostatnich wydań stało się wymienienie osób, które pomogły i wspierają gości moich wywiadów. Kto Waszej Książęcej Mości pomagał w odnajdywaniu się na sarmackiej ziemi? W jaki sposób, a kto Księcia obecnie inspiruje czy też pomaga?

TIH: Wychodzi na to, że na pierwsze pytanie powiedziałem na samym początku – o pozostaniu zaważyły cztery osoby, które najbardziej mnie wspierały: Simon Peter Liberi, Calisto Cami-Chojnacka (Calisto Norvegicus-Chojnacka), Łukasz Jakubowski (czyli Rattus Norvegicus-Chojnacki) oraz diuk Khand, czyli WKW Piotr II Grzegorz. Simon Peter Liberi przez długi czas mnie wspierał, odkąd zasiadłem na Tronie, jednak realioza nie pozwoliła mu na to. Diuczessa Norvegicus-Chojnacka do dziś mnie wspiera, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy samorządowe. A oboje (małżeństwo Norvegicus-Chojnackich) z pewnością mnie inspirują tym, że potrafią po pierwsze organizować i realizować tak dużo spraw i z takim powodzeniem, a po drugie – że mimo, iż ta Sarmacja dała im nie raz w kość, zawsze potrafią się podnieść i dalej „robić swoje”.
Co do osób pomagających, to na szczęście mam wokół siebie wiele wspaniałych osób, choć wolałbym, żeby było ich więcej. Bezsprzecznie największe wsparcie mam u mojej Marszłakinii Dworu – diuczessy von Lichtenstein, która mi doradza w przeróżnych sprawach, przypomina mi o wielu terminach, a także dba o to, żebym orientował się nawet w sprawach, o których nie wiem (śmiech). Wiele wsparcia miałem także w diuku Torped-Muzyku, jednak przez sprawę wandejską i jego realiozę, nasze drogi trochę się rozeszły. Cały czas jest „przy mnie” WKW Daniel Łukasz, który… namówił mnie na kandydowanie na Tron. I pozostaje przy mnie po dzień dzisiejszy, doradzając w wielu sprawach. Jest też diuk Kwazi, z którym czasem prowadzę zacięte dyskusje na aktualne w Sarmacji tematy – może rzadko się zgadzamy ostatnio, ale cenię jego odmienne poglądy na szereg spraw i wydaje mi się, że mają one wpływ na mnie. Na wsparcie mogę też liczyć w przypadku diuków von Levongothona i Czuguł-Chan; w przypadku obu zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy techniczno-informatyczne, a ten drugi ostatnimi czasy także sądowe. No i oczywiście niezastąpiony w sprawach wojskowych Hetman von Horn, któremu w pełni ufam jeśli chodzi o Książęce Siły Zbrojne.
Równocześnie wspiera mnie i z pewnością inspiruje także WKW Helwetyk Romańskim – z tym, że ogarnia wszystkie sprawy, ma wręcz ojcowski stosunek do Księstwa i można z nim porozmawiać, podyskutować niemal o wszystkim, co dotyczy Sarmacji. A że nie raz się sprzeczamy i nie zgadzamy, to chyba pomaga, przynajmniej mi i moim poglądom.

RA: Serdecznie dziękuję za udzielenie wywiadu. Jestem pewna, że zaspokoi to ciekawość wielu Sarmatom.
Serduszka
13 359,00 lt
Ten artykuł lubią: Jack von Horn, Karolina Aleksandra, Helwetyk Romański, Siergiusz Asketil, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Krzysztof Kura, Tomasz Ivo Hugo, Młynek Kawowy, Daniel Chojnacki, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Markus Arped, Krzysztof Czuguł-Chan, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Igor Żdanow, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Adam Jerzy Piastowski, Vladimir ik Lihtenštán.
Komentarze
Ignacy Urban de Ruth
Jeszcze nie czytałem. Serii nie lubię. ALE MILIJON SERC ZA POPRAWNĄ ODMIANĘ. W końcu cosi, gdziesi, kajsi, ktosi… <3
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Fajny wywiad. Warto przeczytać. Polecam :D
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Miałam na studiach kolegę Iva i bynajmniej nie odmieniało się tego: Ivon. Możesz drogi ICF wyjaśnić dlaczego uważasz tę odmianę za poprawną?

Co da samego wywiadu: kolejny kawał dobrej roboty. Masz Rihi dar do wyciągania z ludzi ciekawostek o których mało kto wiedział.

Cieszę się również, że WKM wspomniał o mnie. Czuję się zaszczycona i dziękuję :)
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Ileż to rzeczy człowiek się może dowiedzieć o drugiej osobie myśląc jednocześnie, że raczej nic aż tak bardzo nie będzie w stanie zaskoczyć :) No i wzmianka o mnie od samego Księcia jako o jednych z, poniekąd, ważniejszych osób? Miód dla kubków smakowych. Dziękuję!
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Hmm... mam teraz ciut więcej czasu na dokładniejsze zapoznanie się z tekstem. Widzę, że nie tylko ja mam takie odczucie, że teraz w Sarmacji jest po prostu inaczej. Nie mam aż takiego poglądu, jak niektórzy, chciałoby się rzec, starzy wyjadacze, ale nawet w okresie 5 lat da się zauważyć ogromne zmiany. Niegdyś prywatna wiadomość WKW Helwetyka czy ówczesnego Hetmana czy nawet Regenta Troya, to było coś! A kiedy już jako kanclerz właśnie z Troyem współpracowałem dość blisko (i tak, pamiętam tą małą aferkę, o której WKM wspomina), to dopiero jakoś wtedy poczułem, że pewną granicę przekroczyłem. Teraz jest po prostu luźniej, zdecydowanie luźniej. Czy lepiej? Cóż... bardziej skłaniałbym się ku odpowiedzi, że nieznacznie gorzej. Mimo wszystko mamy pewną drabinkę tytułów i kiedyś było to bardziej zauważalne, to było po prostu ciekawe i fajne same w sobie. Teraz ta granica trochę się rozmyła. Oczywiście nie twierdzę, że teraz jest nie wiadomo jak źle, bo nie, jest po prostu inaczej.

Kiedyś zdecydowanie ciężej było się wbić w społeczeństwo, nie tak jak teraz. Choć to akurat w pewnym stopniu jest zaletą. Może dlatego z tamtych czasów zostało u mnie to, że piszę do każdego nowego mieszkańca oferując pomoc, bo wiem, jak kiedyś było się nowym. To już nie te czasy chciałoby się rzec. Niestety, a może i stety, te czasy już nie wrócą. Mam wrażenie, że przegapiło się pewien moment, kiedy więcej trzeba było postawić na promocje zewnętrzną, wtedy, kiedy mikronacje traciły na popularności.

Swoją drogą dziwnie się czuję pisząc, że to już 5 lat i skoro człowiek stwierdza, że na przestrzeni lat widzi tą ogromną różnice, to chyba jednak znak tego, że się tutaj zasiedziałem. Na stałe i nieodwołalnie. Tak jak WKM pisze, Sarmacja wiele razy dawała mi w kość, to jednak teraz już ciężko byłoby się całkowicie odciąć, żeby nawet na stronę nie zaglądać... Co to byłby za poranek, gdybym nie wziął telefonu i nie sprawdził, co nowego w świecie? :D Pamiętam te czasy, kiedy z wtedy Tomaszem rozmawiało się na całkiem przyziemne tematy tyczące się Nadziei i Torfowiska i człowiek cieszył się, że w końcu jakąś wartościową duszę do Nadziei sprowadził, bo od ostatniej osoby minęło już sporo czasu. Tym bardziej, że zdecydowana większość, choć dobrze rokowała, była tylko na chwilę. Panna Gomez czy Panna Kazuma. Choć zaskoczeniem dla mnie jest, że WKM kiedyś już w mikronacjach działał! To jest właśnie to zaskoczenie, o którym pisałem wyżej... Później moja przerwa od Sarmacji, zawirowania na tronie i w końcu wieść o tym, że to właśnie niejaki Leśniczy Torfowiska Koronnego zasiadł na Tronie. Sporo się przez te 5 lat wydarzyło, ale jakkolwiek nie mogę uznać tego czasu za stracony :)
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Interesujący wywiad, zresztą jak wszystkie pozostałe, ten także trzyma poziom!

Lubię, gdy ktoś (w tym wypadku JKM) obszernie odpowiada na pytania nie skupiając się tylko na formalnej odpowiedzi, dodając więcej barwnych i wartościowych wątków, które mogą zaskoczyć, jak wspomniał pan Rattus.
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Bardzo ciekawy artykuł :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.