Żołnierz Sarmacki, Martes von Padors, 08.01.2015 r. o 21:14
Latanie po Ziemi

Serce pracuje na granicy wytrzymałości- ostrzega lekarz.- Brak reakcji na bodźce...
Pilot zamknięty w obracającej się metalowej kapsule nie słyszy tego głosu. Nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Czuje się przecież dobrze. Jednak jego twarz- widoczna na ekranie monitora ustawionego w sterówce wirówki przeciążeniowej przeczy temu.


mqdefault.jpg


Wygląda bowiem tak, jakby właśnie przygotowywano go do poważnej operacji; na czole kawałek plastra, z nosa wystaje jakaś rurka, do ucha przyklejony cienki przewód...

- Wyhamować wirówkę- decyduje lekarz, kierując się informacjami pokazanymi przez komputer. Świadczą one jednoznacznie, że badanie trzeba przerwać. Pilot znajduje się na granicy utraty przytomności. Stojący obok asystenci w białych fartuchach zapisują wyniki na ogromnych arkuszach. Co jakiś czas w uchylonych drzwiach sterówki pojawiają się głowy innych pilotów. Z napięciem obserwują siedzącego w kabinie kolegę. Zaraz zajmą jego miejsce i wirówka znowu wystartuje.

Badania w kapsule przeciążeniowej, w tzw. wirówce, pozwalają poznać wytrzymałość układu krążenia człowieka na działanie różnej wielkości przyspieszeń. Określono je w jednostkach "g". Łatwo obliczyć siłę działającego przeciążenia, mnożąc wartość g przez masę ciała. Dolną granicę przyspieszenia, jaką powinien pokonać pilot bez zaburzeń wzroku, określono na 5,7g. Specjaliści uważają, że lot w samolocie bojowym z dowolną stałą prędkością nie wywiera żadnego wpływu na organizm pilota. Nie odczuwa on nawet jego ruchu, jeżeli - oczywiście - nie działa na niego napór powietrza. Odczuwalny jest natomiast moment nagłej zmiany prędkości lub kierunku lotu, który trwa zazwyczaj kilkanaście sekund - wtedy pojawia się tzw. przeciążenie. Doprowadza ono do zmian w organizmie; braku orientacji w przestrzeni, a w końcu do utraty świadomości.

Wynosi ok. 2 minut. Przypomina to jazdę na karuzeli, tyko z kilkanaście razy większym przeciążeniem. Narasta ono równomiernie. Doświadczenie uczy bowiem, że już po 30 sekundach organizm przystosowuje się do spotkania z jego większymi wartościami.

Na takie szkolenie kierowani są wszyscy przyszli piloci samolotów naddźwiękowych. Gdy będą już szybować w przestworzach w wirówce zasiadać będą co dwa lata. Komputer rejestrujący zachowania organizmu, jest nieubłaganym selekcjonerem. Kto testu nie zaliczy, ma jeszcze szansę na " egzaminie poprawkowym ". Oblanie go wiąże się z koniecznością zmiany zawodu.

Urządzenie wirujące to 9- metrowe stalowe ramię w kształcie skrzydła. Na jego końcu znajduje się kulista kabina. Nie ma w niej okien ani jakichkolwiek otworów - warunki więc jak w samolocie. We wnętrzu mieści się tyko aparatura badawcza i fotel dla pilota. Do jego ciała- na klatce piersiowej i twarzy - przyklejono przewody czujnikowe. Są one podłączone do aparatury pomiarowej. Zamykają się hermetyczne drzwi. Pilota otacza ciemność. Jest w kabinie zupełnie sam. Jeszcze przez chwilę wspomina przestrogę lekarza - podczas ćwiczeń nie wstrzymywać oddechu. To tylko pozornie zwiększa możliwości organizmu. Podobno ludzie niewielkiego wzrostu lepiej znoszą przeciążenie - wolniej następuje spadek ciśnienia krwi w górnych częściach ciała.


wir_1.jpg


Tymczasem on ma 197cm. Nie nastraja to więc optymistycznie. Teraz uważnie obserwuje umieszczony na wysokości oczu tzw. punkt centralny - czerwoną lampkę.Po obu jej stronach znajdują się 64 małe lampki o barwie białej, zielonej i czerwonej. Sterowane przez komputer pólomierza zapalają się w różnych odstępach czasu. Pilot podczas "lotu" wirówką musi wykazać się dużym refleksem. Zauważyć świetlny impuls i jak najszybciej zareagować - nacisnąć przycisk znajdujący się na drążku sterowniczym w prawej ręce. W tym samym czasie lewa ręka spoczywa na manipulatorze bezpieczeństwa, uruchamianym samoczynnie po zwolnieniu nacisku. Stanowi to sygnał dla prowadzącego test, że z pilotem dzieje się coś niedobrego.

Rusza wirówka... Komputery precyzyjnie rejestrują zachowanie organizmu. Przeciążenie narasta. Żołądek podjeżdża pod gardło. Częstotliwość skurczów serca 96, 115, 125... Oddychanie prawidłowe. Twarz przybiera starczy i zniekształcony wygląd, opada dolna warga, zapadają się policzki...
Przyspieszenie 4,5 g. Reakcja na bodźce świetlne nadal dobra. Częstotliwość skurczów serca 172. Również w normie są reakcje wzrokowo - słuchowe. Jednak nie da się uniknąć przesuwania narządów wewnętrznych, szczególnie serca, żołądka, jelit i wątroby. Krew przemieszcza się do stóp. Czuje się też mrowienie w udach. Przyspieszenie 5,9 g. Puls krwi w żyłach staje się tak duży, jakby chciał je rozerwać. Rośnie ciężar ciała. Ruchy rąk są ograniczone, a utrzymanie głowy w pozycji pionowej - coraz trudniejsze. Przyspieszenie 6,8g, 7,1g. Brak przepływy krwi na poziom głowy... Hamowanie


b56bef43757dadca9698dd3a424c7ead,10,1.jpg


Pilot wysiadł z metalowej kuli. Ma 25 lat. Nie sprawia wrażenia zmęczonego. - Podczas "lotu" myślałem tylko o gaszeniu lampek - mówi bez entuzjazmu.- Kiedy zapalały się naciskałem przycisk...I tak w kółko. Pełna koncentracja. Straciłem poczucie czasu. W pewnej chwili zaczęło zawężać się moje pole widzenia, jakby ściemniało się jednocześnie z obu stron. Zaliczenie testu to warunek, że tam "w górze" mój organizm nie zawiedzie. To być albo nie być pilotem naddźwiękowca.

W wirówce przeciążeniowej można też symulować zjawisko push-pull, które występuje podczas lotu samolotem odrzutowym F-16 czy F-18. Polega ono na tym, że po wykonaniu korkociągu, beczki czy pętli Imellmana na pilota oddziałują przeciążenia ujemne i dodatnie - wprost wyrywające go z fotela, a następnie wciskające z ogromną siłą. Wielu pilotów nie wytrzymuje tego i traci świadomość, co jest często przyczyną tragicznych wypadków.

Wirówkę można też obrócić, pilot siedzi wówczas - tak jak się zdarzyć może podczas realnego lotu samolotem - do góry nogami. Potem kabina powraca do normalnego położenia i rozpoczyna się cykl rutynowych badań przeciążeniowych.

Rejestr zmian

Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
394,00 lt
Ten artykuł lubią: Yutte Pónkrokk.
Komentarze
Alfred
http://www.promocja.wat.edu.pl/Glos_Akademicki/Glos_PDF/2009/ga157.pdf - strona 16.

Nie uważa Pan, że splagiatowanie nawet tytułu to trochę przesada? ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.