Piraci z Tropicany: Sola otoczona

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Tymczasem Paulus bardzo się martwił. Wiedział, że Sarmaci coś knują. Gdyby było inaczej, nie wymusiliby na nim zniszczenia piratów. Obawiał się, że spróbują anektować Tropicanę. Światełkiem w tunelu było jednak to, że żołnierze Republiki oswoją się z wojną podczas pacyfikacji piractwa.

Podszedł do dużego okna, z którego miał widok na panoramę Soli. Przez kilkadziesiąt lat zbitek kilku gospodarstw, zamieszkanych przez przerażonych dziką wyspą chłopów, przemienił się w stolicę kraju. Nie osiągnęła ona w prawdzie jeszcze swej świetności, ale Buddus powoli do tego zmierzał. Na jego biurku leżały już plany rozbudowy pałacu. Do Republiki mieli przybyć najlepsi architekci i budowniczowie z całego Mikroświata, aby stworzyć największy cud tej epoki. Jednak już teraz miasto świetnie się prezentowało. Szlachta, która musiała tu często przyjeżdżać w interesach, wybudowała tu wiele pałacyków, jako swoje rezydencje. Bogaci kupcy wznosili ciągle nowe, coraz wspanialsze kamienice.

Wtedy minister ujrzał czarne snopy dymu i płomienie, wznoszące się w niektórych częściach miasta. Widocznie piraci przebywający w stolicy stawiali twardy opór.
- Będzie trzeba kogoś zatrudnić żeby to posprzątał – mruknął pod nosem.

Nagle dopadł go atak kaszlu. Tak, jego zdrowie ciągle się pogarszało. Medyk twierdził, że powodem jest klimat wyspy. Buddus jednak uważał, że winna jest zbliżająca się w błyskawicznym wprost tempie starość. Gdzież się podziały te lata kiedy walczył jako najemnik w Sarmacji? Nie mógł już siedzieć do świtu nad sprawami państwowymi, bez konsekwencji bólu głowy i uciążliwego uczucia zmęczenia. Niestety, musiał uczestniczyć w częstych ucztach i zabawach, jakie wyprawiał dla El Presidente.

***

Kaszląc Amber podniósł się z podłogi. Dym, który dotąd wypełniał pokój, zaczął się ulatniać. Wszystkie meble były przewrócone, a ściany obdarto z obrazów. Lupus prychnął ze złością. Aż dziw, że plądrujący żołdacy go nie dobili.

Rozciągnięty na ziemi Liberi także zakaszlał. A więc te fujary nie trafiły ani jednego z nas – pomyślał szuler. Jednak coś takiego było możliwe. W tamtych czasach przysłowie „Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi” było jak najbardziej prawdziwe. Choćby ktoś nie wiadomo jak dobrze celował, muszkiety miały taki rozrzut, że kula mogła polecieć zupełnie gdzie indziej. Chyba, że cel znajdował się bardzo blisko, lub była nim duża grupa ludzi.

Amber wyjrzał ostrożnie na ulicę. Zapadł już zmrok, co oznaczało, że leżeli nieprzytomni na tyle długo, by obława minęła. Odwrócił się do Liberiego.

- Idziemy – powiedział. – Wezmę cię na plecy. Musimy się jak najszybciej przedostać do Złotej Zatoki. Tam na pewno będzie stał jakiś piracki okręt.

Wyszli z domu i zaczęli ostrożnie przemykać wśród ciemności. Siąpił lekki deszcz. Nie napotykali nikogo, więc obu mężczyznom powoli poprawiał się nastrój. Powodem do radości było to, że żyją, i że żołdacy nie odkryli tajnej skrytki z pieniędzmi Ambera.

W końcu dotarli na obrzeża miasta. Sola nie była obwarowana, gdyż flota wojenna stanowiła wystarczającą ochronę. Niestety szuler i pirat z przerażeniem ujrzeli, że całe miasto otaczają setki ognisk. Armia na polecenie Buddusa zablokowała stolicę.

Poprzednie części:
1. http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/6860/19
2. http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/6867/10
3. http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/6888/7
4. http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/6912/8
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 420,00 lt
Ten artykuł lubią: Wojciech Wiśnicki, Akrypa Rabotowicz von Primisz, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Mikołaj Torped, Karolina Aleksandra, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Adam Jerzy Piastowski, Paulus Buddus, Julian Fer at Atera, Zbyszko Gustolúpulo.
Komentarze
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Ach, ciężki jest los pirata w takich czasach :(
Odpowiedz Permalink
Paulus Buddus
uswiadomilem sobie ze jestem satry :( ale fajnie sie czyta :)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Przepraszam za postarzenie, ale to na otrzeby narracji :)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Ciężki los ale ciekawy :) Czekam na następną część.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.