Spisek cz. 8 [Niebezpieczny Prezerwatyw]
Seria wydawnicza: Spisek

Sarmaci, Sarmatki!

Przed Wami 8 część Spisku! W 10 części czeka Was już finał tego sezonu. Zapewne nie możecie się już doczekać. Tradycyjnie na samym końcu artykułu znajduje się link do poprzednich części. Zapraszam do czytania i komentowania!


Krzyki dobiegające z gabinetu Prefekta Generalnego były znakiem, że Prezerwatyw próbował go zabić. Nie miał broni, ale dzięki jego potężnemu ściski, dłonie prefekta zostały zmiażdżone. Prezerwatyw wyskoczył przez okno, a za nim wybiegli prawie wszyscy strażnicy. Więźniowie zaczęli wszczynać bunt i po chwili ruch w więzieniu był nie do opanowania. Wielu więźniów uciekło w trakcie ujmowania Prezerwatywa, a Grodzisk tej nocy był bardzo niespokojny. Mieszkańcy miasta pozamykali swoje mieszkania w popłochu oraz zabili deskami okna. Władza przekazała im najgorsze informacje dotyczące uciekinierów. Opowiadano, że z więzienia uciekła Krwawa Paralaksa, która uczestniczyła wielkich mordach na terenie Ciuad de Bravo, a także o jej wspólnikach.

Paralaksa uciekała ulicami Grodziska w kierunku jego przedmieść, ale już wiedziała, że za nią są wszczęte poszukiwania. Zastanawiała się dlaczego Prezerwatyw zdecydował się na taki krok, jednak po chwili musiała przerwać swoje rozmyślania. Przed jej praktycznie nosem zatrzymało się auto z dwiema kobietami w środku.

- Wyjdź, zobacz co to za ździra w środku nocy, wałęsa się po Grodzisku – powiedziała Rihanna do Karoliny. Karolina wysiadła z auta i po chwili krzyknęła do niej. – To jest Paralaksa. Chyba uciekła z więzienia.

Rihanna wysiadła z auta i zmierzyła Paralaksę z góry na dół. – Co on z Tobą zrobił. Ta Prefektura jest bezwzględna, ale jeszcze chwila i skończą się ich rządy. Wsiadasz do auta? – zwróciła się do Paralaksy.

- Owszem, wsiądę. Ale jestem poszukiwana. – odparła Paralaksa

- Doskonale wiem, że jesteś poszukiwana. Dziesiątki patroli, ale nas nie zatrzymają. Zmierzamy na pilna konferencję prasową do siedziby Pulsu Sarmatów. Sądzę, że po dzisiejszym będziesz uniewinniona.

- Tak, a to dlaczego?

- Bo po dzisiejszym cała władza w Baridasie padnie. A my, razem z Karoliną wreszcie odegramy się na tych, którzy nas próbowali zniszczyć. – powiedziała i zaśmiała się Rihanna. – Karolinko jedziemy do siedziby redakcji.

Mknęły po ulicach Grodziska do redakcji Pulsu Sarmatów. Jednak wejście do niej było ściśle strzeżone przez służby prefektury.

- Co jest? –zapytała się Rihanna. – Paralakso, ukryj się.
Po chwili do auta zbliżyli się funkcjonariusze Prefektury. Karolina otworzyła szybę w aucie.

- Gmach redakcji jest przeszukiwany po donosie o tym, że znajduje się w nim bomba. – powiedział funkcjonariusz

- Bomba? – zaciekawiła się Rihanna. – Tak nagle bomba, przed moją pilną konferencją?

- Niestety, ale tak jest. Proszę się oddalić, najlepiej do domu.

- Panie, ja mieszkam w Auterze. Proszę dać mi znać, jak ta cała szopka się skończy! – krzyknęła Rihanna i po chwili oddaliła się z Karoliną do pobliskiego parkingu. – To co robimy?

- Jak to co? Do Pałacu Paczenki oddalimy się.

- Przecież on z nami nie współpracuje kochana.

- Ależ owszem – współpracuje.

- Genialnie. To możemy się tam udać. – chwile później kobiety były kilka ulic dalej przed Pałacem Paczenki. Ryszard wyszedł przed Pałac i powitał je. Następnie znalazły się w środku i zaczęły rozmawiać o nieudanej konferencji.
###

Z Pałacu Arpedów dobiegały krzyki Markusa i Aleksandra. Po powrocie do rezydencji nie mogli dogadać się w kwestii porwania Michała. Dziadek nie mógł dopuścić do swojej myśli, że przez jego ustępstwom były Kanclerz zniknął, a Ivan zmarł. Gdyby nie jego ustępstwa na rzecz Paczenki i przekazaniu transportu Aleksandrowi, Michał by znajdował się bezpiecznie w szpitalu. A teraz nie wie co począć. Po kłótni, która chwilowo uspokoiła się, postanowili włączyć telewizor w którym była transmisja wydarzeń w Grodzisku.

- Widziałeś, Prezerwatyw zaatakował Helwetyka podczas przesłuchania – zagadnął Markus

- No właśnie teraz widzę. Ciekawe co nim kierowało, że dopuścił się do takiego zachowania? – zastanawiał się Aleksander

- Cóż, pewnie ktoś mu zapłacił zza granicy. Ale widziałeś jak Paralaksę wrobili. Normalnie, takie to zabawne – zaśmiał się

- Owszem bardzo zabawne. Bardzo zabawnie jest wrobić niewinną kobietę, która nic nie zrobiła.

- Jaki Ty się nagle zrobiłeś honorowy! Nie tego Cię uczyłem!

- Wiadomo! Uczyłeś mnie jak wrabiać niewinne osoby w morderstwa, których nawet nie było!

- Zamknij się! Jeszcze raz takie głupstwa powiesz to nie ręczę! – groził Markus, Aleksandrowi

- Głupstwa?! W jakim świecie Ty żyjesz! Wychodzę i wracam do domu! - krzyknął i wyszedł z Pałacu.

Podążał w kierunku swojego auta. Zanim wsiadł do niego spojrzał w kierunku Pałacu. Widział dziadka w oknie, spoglądającego na niego wrogo. Miał już dosyć pomiatania przez Wicekróla Baridasu. Wiedział, że może się przydać w tym momencie komuś, kto na niego bardzo liczy. A wiadomo, że przewrotu w Baridasie dawno nie było. Odpalił silnik i ruszył w kierunku portu. Tam miał na niego czekać statek w kierunku Srebrnego Rogu.
###

Centrum miasta w którym znajdowali się Rattus i Calisto nie było zbyt kolorowe, jakim mogłoby być. Wszędzie brud, ubóstwo i policja. Jednak ludzie wyglądali tak przyszłościowo, że z biedą to nie miało wiele wspólnego. Calisto spoglądała czujnym okiem na przechodniów, a Rattus szedł za Rogerem. Po chwili weszli do cukierni, która wyglądała bardzo ekskluzywnie jak na warunki tej prowincji. Roger zaprowadził ich do pokoju, który wyglądał na gabinet dyrektora wielkiego zakładu.

- Więc tutaj będziecie mogli rozpocząć tymczasową pracę. – zachichotał Roger

- Tutaj? Czy widziałeś kiedyś mnie, jak coś piekłem? – zaśmiał się Rattus

- Nie i nie zamierzam zobaczyć. Tymczasowo chciałbym abyście objęli stery nad cukiernią. Co prawda, sam zarządzam nią z daleka, ale taka praca pomogłaby Wam uniknąć przykrego spotkania z policjantami.

- O ile tylko z policjantami, mieliby do czynienia – zaśmiał się głos zza drzwi. Do gabinetu wkroczył Ignacy Ferski de Ruth. Szef tutejszej policji. Wytargał przed sobą Władysława. – Władziu nie stawiał oporu. Wyjawił bardzo szybko informacje o nowych przybyszach w tym skromnym miasteczku. Do auta z nimi! – krzyknął do policjantów. – Porozmawiamy zupełnie inaczej na komendzie. A jak Markus dowie się kogo złapałem, to się ucieszy!

Do samochodu wśród smutnych spojrzeń przechodniów, zmierzali Calisto i Rattus. Byli zszokowani tym co się stało. Nie mogli uwierzyć w to co się dzieje. Nie teraz, nie w takim momencie.
Samochód z Rattusem i Calisto odjeżdżał – tuż za nimi oddalał się Ignac. Roger patrzył wrogo w kierunku Władzia. – Czego to zrobiłeś? – zapytał

- Ty lepiej jedź po Michała. Roland mi doradził, aby ich wsypać. Wtedy będziemy mieli więcej czasu.

- Jaki Roland, jak to więcej czasu?

- Heach, Roland Heach. Ignacy węszył i planował wejście do Twojego domu. Musimy jechać i przetransportować Michała na obrzeża miasta. Tam czekają ludzie od Rolanda. Ty z rodziną też masz uciec. Idą złe czasy dla Ciuad de Bravo.

- A co z Tobą?

- Ja zostanę. Będę w Twoim domu pomieszkiwał, do czasu aż Ignacy go przeszuka, bo coś mi się zdaje, że przesłuchanie Chojnackich będzie długie.

- Mi też. Dobra zostań tutaj. Trzymaj się. – Roger pobiegł do auta i pojechał do swojej posiadłości. Wspólnie z żoną zapakowali Michała do auta i pomknęli w kierunku obrzeży miasta.

Zapraszam do przeczytania poprzednich części:

Spisek cz. 7
Spisek cz. 6
Spisek cz. 5
Spisek cz. 4
Spisek cz. 3
Spisek cz. 2
Spisek cz. 1

cVFsv832.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 354,00 lt
Ten artykuł lubią: Krzysztof Kura, Marek von Thorn-Chojnacki, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Tomasz Ivo Hugo, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Vladimir ik Lihtenštán.
Komentarze
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
To się w pewnym momencie już pogubiłem; co kto, z kim, i dlaczego ?
Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Witaj. Sądzę, że wszystko wyjaśni się w najbliższych dwóch odcinkach. Spisek jest niezwykle poplątany, ale da się zrozumieć :D
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.