Historia Białej Gwardii Słońca #1

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
5rTw3M84.png

Biała Gwardia Słońca, zwana też Zakonem Rycerzy Sarmackich, powstała w XI w. Powodem była rosnąca popularność historii o Okrągłym Stole, a także czarnoksięskie praktyki Borysa Bękarta, który wówczas założył Zakon Czarnego Słońca.

Założycielami Gwardii (zwanej początkowo Zakonem Białego Słońca), był Ethemer i jego dwunastu towarzyszy. Nieśli oni początkowo pomoc medyczną dla uciskanej przez bezwzględnych Czarnych Książąt prostej ludności. Dzięki temu ilość członków Zakonu stale rosła, tak że jego założycieli zaczęto nazywać komturami. Czując, że już odpowiednio wzrósł w siłę, Ethemer podczas swego pobytu w Krezie wygłosił płomienne przemówienie, w którym potępił działania księcia Borysa i nazwał go bękartem diabła. Poskutkowało to oczywiście przybyciem wojsk książęcych do Krezu. Dosyć niespodziewanie rycerzy zakonnych wsparli w walce mieszczanie, dzięki którym udało się odeprzeć napastników. Ethemer nie chciał jednak dalej ryzykować życia Krezowian, więc zdecydował się na zakonny Exodus.
Wszyscy rycerze zakonni wyruszyli w okolice dzisiejszego Grodziska, wtedy jeszcze dzikie i niezamieszkane. Zbudowali tam swoją ukrytą siedzibę, która istnieje do dzisiaj, lecz jej położenie znają tylko najbardziej wtajemniczeni z członków Zakonu.
***
Kilka lat później, wskutek nieudanego rytuału, zginął Borys Bękart, a Zakon Czarnego Słońca został rozbity. Zakonnicy na krótki czas wrócili do łask i wzięli udział w procesie akolitów czarnoksiężnika. Ethemer jednak nie łudził się zbytnio, bowiem spodziewał się, że następny książę znów zacznie tępić rycerzy zakonnych. Aby nie musieć znowu uciekać w dzicz, Zakon zaczął rozbudowywać swoje struktury w Księstwie. Dzięki tej przezorności, kiedy przewidywania Wielkiego Mistrza się sprawdziły, mógł spokojnie przejść do podziemia.
Z tego okresu, zwanego "Ukryciem", pochodzi niemal cały Ryt Zakonu. Wszystkie rytuały czyniono w tajemnicy, aby nie zostać straconym na rynku Trzyczaszkowa. Pojawił sie też wtedy spór o wartości Zakonu. Ethmer, który przyjął chrzest, chciał aby rycerze zakonni kierowali się religią. Sprzeciwiało się temu wielu komturów, z synem Wielkiego Mistrza, Adalthelem na czele. Na szczęście, kiedy rozłam był już pewny, Ethemer nagle zmarł.
***
Następnym Wielkim Mistrzem Komturowie jednogłośnie obrali Adalthela. Zaczął on swe rządy bardzo energicznie, wprowadzając wiele reform. Zakazał mówienia o religii w budynkach zakonnych, aby skończyć ze sporami. Skupił prawie całą władzę w swoim ręku, pozostawiając Radzie Komturów jedynie rolę doradców i elektorów.
Akceptowano jego despotyzm, ponieważ wszyscy wiedzieli, że Zakon, pozostając w stanie wojny z Księciem, potrzebuje silnego przywódcy. Dzięki temu rycerze odnosili coraz większe sukcesy. W ich szeregi wstępowali nieprzerwanie młodzieńcy z najświetniejszych domów. Rekruci, zwani półbraćmi, kontynuowali tradycję z początków Zakonu udzielając pomocy medycznej potrzebującym. Zaś za sprawą rycerzy zakonnych patrole Trzyczaszkowa, wysyłane na północ znikały w tajemniczych okolicznościach.

Rejestr zmian

  • Siergiusz Asketil, dn. 13.11.2014 o 17:00:29: Edycja: Poprawiono obrazek, z uwagi na hotlinkowanie
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 811,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Yutte Pónkrokk, Jack von Horn, Kamil Warior von Vincis-Kazakov, Tomasz Ivo Hugo, Paulus Buddus, Ignacy Urban de Ruth, Zbyszko Gustolúpulo, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Avril von Levengothon, Laurẽt Gedeon I, Wojciech Wiśnicki.
Komentarze
Jack von Horn
Nie ma obrazka? Czy taki ma być?
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Jest obrazek, a przynajmniej mi się wyświetla.
Odpowiedz Permalink
Jack von Horn
Szczęściarz ja mam tylko "no hotlinking"
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Dziękuję Siergiuszowi za poprawienie.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Tajemniczy zakon,brzmi ciekawie. Zobaczymy co dalej ?
Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Cytuję:
Na szczęście, (...), Ethemer nagle zmarł.
No tak, bo śmierć założyciela to takie radosne wydarzenie ;)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Lepsza śmierć założyciela niż rozłam w zakonie podczas kryzysowej sytuacji.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.