Versus: Zapleciemy węzeł

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Pomimo, że Teutonia i Sclavinia współpracowały już od dość dawna drogi Karoliny i Rihanny do tej pory się nie splatały. Pierwsze tak ważne spotkanie było dla obu wyjątkowe. Przez połowę wieczoru badały się wzajemnie zachowując powściągliwość w wyrażaniu opinii i sądów. W tych niebezpiecznych czasach nie można było ufać nikomu i obie doskonale o tym wiedziały. Nie mogły jednak zachowywać się tak do samego końca. Każda miała swoje oczekiwania w odniesieniu do tej drugiej. Każda miała interes w uzyskaniu porozumienia.

- Ostatnio na salonach dominują imprezy tematyczne - zaczęła Rihanna ze zwykłą sobie radością - szkoda, że wszyscy goście muszą się na nie ubierać na czarno.
- Tak - westchnęła ponuro nieco zdziwiona rozbawieniem towarzyszki Karolina - odeszło od nas wiele wspaniałych osób.
- Czyżby - kobieta bawiła się wiedzą, którą posiadała i nieświadomością swojej rozmówczyni. Karolina straciła na chwilę pewność siebie i z uwagą przyglądała się pogrążonej w milczeniu Rihi. Po chwili bez słowa podsunęła pani kanclerz teczkę wypchaną zdjęciami.

- Kiedy powstały?
- Najnowsze zdaje się wczoraj.
- To nie możliwe. Książę na pewno by mnie wtajemniczył.
- Na pewno?

W głowie Karoliny zapanował chaos. Zaczęła się zastanawiać, dlaczego niby książę miałby ją wtajemniczyć w tak ważny plan. Była Marszałkinią Dworu i Kanclerzem, drugą osobą w Księstwie, a jednak pominęli ją zarówno tworząc, jak i wprowadzając w życie ten plan. Musiała znaleźć sposób by dowiedzieć się dlaczego tak się stało. Rozważania tak ją pochłonęły, że niemal zapomniała dlaczego właściwie spotkała się z Rihanną. W milczeniu przyglądała się jak koleżanka zakłada płaszcz i kieruję się do wyjścia. Na szczęście w porę zdołała się opanować.

- Rihi - krzyknęła za odchodzącą. Hrabina Aureliusz-Sedrowska odwróciła się wdzięcznie darząc Karolinę najpiękniejszym z arsenału swoich uśmiechów. Kanclerz nie bacząc na etykietę podbiegła do niej i szepnęła jej coś do ucha. Rihanna uśmiechnęła się jeszcze szerzej i odeszła przepełnioną satysfakcją.

***

Jego Książęca Mość wyszedł na mównicę. Sala sejmu pękała w szwach. Wszyscy chcieli usłyszeć, co monarcha ma do przekazania, szczególnie, że nie często zabierał on głos w publicznych debatach. Część zebranych domyślała się tematu przemówienia, bawili oni na sali audiencyjnej na prywatnych konsultacjach. Książę z uwagą wysłuchiwał ich opinii na temat szykowanych zmian. Przemówienie w rzeczywistości nawiązywało do konsultowanego projektu.
- Eksperyment, który wszyscy znamy pod nazwą Sejmu Walnego powoli dobiega końca - stwierdził książę jak zwykle odkrywając prawdy znane wszystkim dokoła - Musimy pomyśleć co dalej. Przygotowałem propozycję ustawy, która tę kwestię rozwiąże.

Przemówienie księcia było długie i zawiłe. Część słuchaczy, mniej zainteresowanych tematem usnęła w połowie i co jakiś czas, z oddali dobiegał do mównicy odgłos chrapania. Monarcha jednak w ogóle się tym nie przejmował. Doskonale zdawał sobie sprawę, że propozycja przemian ustrojowych zainteresuje jedynie garstkę najzagorzalszych miłośników polityki i właśnie do nich skierował swoje wystąpienie. Gdy skończył śpiących wybudził grad oklasków.
- No dobrze - gdy brawa ucichły z odległego końca sali dobieg do mównicy dobrze znany głos - Ale nie potrzeba nam aż tak zawiłego systemu. Musimy wszystko uprościć, zamiast komplikować to ponad miarę. Już to Waszej Książęcej Mości mówiłem, ale książę nie słucha.
- Mylisz się diuku Czuguł-Chan. Pytałem po to, by poznać wasze zdanie. Nie jestem jednak ani dzieckiem, ani psem, by bezmyślnie wykonywać polecenia. Za rady dziękuję i wierz mi bądź nie, rozważyłem je.
- Po prostu myślałem, że WKM liczy się z moim zdaniem, ale widzę, że spłynęło po Waszej Miłości jak woda po kaczę. Proszę zrobić mi na przyszłość tę przyjemność i nie zmuszać mnie do strzępienia języka po próżnicy - diuk nie czekał na odpowiedź monarchy, wstał i opuścił salę.

Noc była chłodna i pochmurna. Diuk Czuguł-Chan zapiął więc płaszcz pod samą szyją i pomaszerował pewnym krokiem w sobie tylko znanym kierunku. Przypadkowy obserwator mógłby uznać, że arystokrata błądzi bez celu po stolicy, on jednak zmierzał w kierunku dobrze sobie znanego domu rozpusty.
- Próbować ogarnąć burdel z burdelu, to chyba znak naszych czasów - refleksja jaka go naszła jeszcze pogorszyła i tak paskudny nastrój diuka. W sieni, do której wszedł było jednak ciepło, przytulnie, a serwowany tam grzany miód szybko rozgrzał zamarznięte serce.

- Wyglądasz jak siedem nieszczęść - mężczyzna, który dosiadł się do stolika diuka wyglądał na obcokrajowca. Odziany był w czerń, a jego akcent zdradzał, że pochodzi z południa.
- Olał nas.
- Prędzej czy później ptaszyna musiała wyfrunąć z klatki.
- Spodziewałem się, że będziemy mogli nim kierować nieco dłużej. Co teraz robimy?
- Jak to co? Realizujemy plan "wolna elekcja".

***

Zastał ją pochyloną nad komputerem. Przeglądała archiwalne nagrania w poszukiwaniu potwierdzenia swojej teorii. Pozostali członkowie tej tajnej grupy dawno już spali ona jednak nie miała ochoty na sen. Perspektywa rozwiązania zagadki, z którą nie mogła sobie poradzić od tak dawna napędzała ją niczym narkotyk.

Nie przeszkadzał jej. Przez dłuższą chwilę przyglądał się tylko w milczeniu. Zastanawiał się, czy tak bardzo zmieniła się od czasu, gdy widział ją w pełnym blasku na balu w Pałacu Książęcym, czy po prostu wcześniej nie był w stanie dostrzec jej pod kreacją spod noża najlepszych krawców Księstwa i specjalistów od PR. Po chwili zastanowienia doszedł do wniosku, że woli ją taką - dziką, nieobleczoną w dworską etykietę. Odwrócił się nie przerywając ciszy i skierował w stronę drzwi.

- Chciałeś coś? - zapytała odsłaniając monitor, na którym wyświetlał się obraz z kamery skierowanej na wnętrze pokoju. Zmieszał się jak dziecko przyłapane na podkradaniu cukierków.
- Nie powiedziałaś mu - stwierdził próbując odsunąć uwagę od siebie.
- Nie.
- Dlaczego?
- To nie jest najlepszy moment na takie wyznania.
- Nie najlepszy moment? Doskonale wiedział co się wydarzyło. Wystarczyło nie zaprzeczać. Ale ty musisz brnąć w te kłamstwa. Chciałbym wiedzieć, co właściwie Ci to dało?
- Sprzymierzeńca, który spełni moją prośbę, zamiast zapijaczonego, rozwścieczonego byłego męża.
- Cel uświęca środki? - zapytał z takim zniesmaczeniem, że niemal poczuła się dotknięta.
- Przyganiał kocioł garnkowi - syknęła i ruszyła w stronę drzwi.
- A ty dokąd? - złapał ją w pasie i mocno przyciągnął w swoją stronę. Opierała się przez chwilę, ale wiedział, że pragnie tego co on.
- Przestań! Wiesz, że ściany mają uszy - nie słuchał jej więcej. Nie obchodziło go komu teraz doniosą towarzysze niedoli.



Sezon pierwszy (Części 1-20 - PDF)

Sezon 2:
Część 1: ... i w proch się obrócisz
Część 2: Faza II
Część 3: Rattus
Część 4: Zmiana graczy
Część 5: Z pętlą na szyi
Część 6: Krowa w moherowym barecie
Część 7: Szlak okruszków
Część 8: Pod powierzchnią
Część 9: Co tajne, a co tajne nie jest
Część 10: Nowa, stara siła
Część 11: Dla żywych nie ma nadziei
Część 12: Na końcu języka
Część 13: Echa
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 882,00 lt
Ten artykuł lubią: Zbyszko Gustolúpulo, Tomasz Ivo Hugo, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Gotfryd Slavik de Ruth, Krzysztof St. M. Kwazi, Henryk Leszczyński, Laurẽt Gedeon I, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Siergiusz Asketil, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Yutte Pónkrokk, Karolina Aleksandra.
Komentarze
Zbyszko Gustolúpulo
Pierwszy!
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Dzisiaj lub jutro opóźniony spisek :D
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Faktycznie zaskakujące a te detale są po prostu niezawodne :)
Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Jakby ktoś zapomniał, to przypominam:
Cytuję:
Ponieważ sarmacka scena polityczna jest nudna jak flaki z olejem i kompletnie pozbawiona w ostatnich czasach zamętu, spisków, korupcji i innych równie interesujących dla obserwatorów ubarwień postanowiłam wykorzystać maszynę pisarską leżącą od dawien dawna w kącie mojego gabinetu i nieco zagęścić atmosferę. Powieść, którą dla Was szykuję, a która pojawiać będzie się raz w tygodniu, przynajmniej do zakończenia kadencji sejmu, będzie mieszaniną faktów i fikcji. I to do Was należało będzie oddzielanie jednego od drugiego. Będzie to intryga dwojga ludzi, których dzieli niemal wszystko, ale łączy wspólny cel. Jaki? Do czego doprowadzi połączenie zimnego polityka z gorącą karierowiczką?

Jedno już wiadomo, gorąca karierowiczka wylądowała w grobie, ale pretendentek do głównej roli nie brakuje, a każda tka swoją sieć intryg :) Sumując, jeśli czyjaś postać nie do końca przypomina jego samego, to raczej nie ma się co martwić :P Strach pomyśleć, co by się działo w tym kraju, gdybyśmy byli tacy, jacy jesteśmy w Versusie :D
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Chciałbym wystąpić w Versusie :)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Ja też!
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Ok, ok :) Zadbam o to :)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Ja też bym chciał wystąpić :)
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
O, ja.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Ok skoro można tak po prostu poprosić, to ja nie poproszę. Ja chcę zasłużyć na miejsce w kartach powiadania :)
Permalink
Krzysztof St. M. Kwazi
Czy w następnym tekście też będzie promocja rozpusty?
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Zobaczysz w środę :P
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.