Ferment, Ignacy Urban de Ruth, 09.11.2014 r. o 16:41
[Z. I.] Miejsce, w którym poznałem marazm.
Seria wydawnicza: Zeszyty Ignoranckie

170p286j.png

Witajcie, to już trzecie "Zeszyty". Całą serię możecie śledzić tutaj. Wysokie loty to nie są, ale mam nadzieję, że jako-tako się Wam spodoba.


7boge401.jpg
http://www.tomtravelextreme.com/


Miejsce, w którym poznałem marazm.

Niedaleko wioski, w której mieszkaliśmy, stała wysoka na kilkadziesiąt metrów skała. Została się tu pewnie po jakimś lodowcu. Ludzie mówili, że to jakiś wielki syn bogów ustawił ją tu, a cały świat bał się ją tknąć. Mówiliśmy na nią Duża Skała, po prostu. Może dlatego, że była jedyna dużą spośród skał jaką znaliśmy. Pamiętam, że długo jej się bałem. Gdy maiłem 13 lat z wielką nabożnością wszedłem z dziadkiem na sam jej czubek. To było jak dotknąć sacrum. Nigdy więcej już tam nie poszedłem. Wiem tez, że więcej tam nie pójdę – nie chcę, nie mogę.
U stóp Dużej Skały, od kiedy pamiętam, rósł gęsty, mroczny las. Sosnowy. Szła nim ciemna, polna droga. Jeździłem nią 10 lat. Najpierw bywałem tam z tatą.
Za pierwszym razem, zimną jesienią, podjechaliśmy samochodem w miejsce tuż pod urwiskiem Dużej Skały. Przy drodze był tam mały, piknikowy parking. Wysiadłem i zacząłem oglądać drzewa, dotykać. Sosna ma bardzo ciekawą fakturę kory. Tata wpatrujący się w drzewa schował usta w wełnianym szaliku, a ten przemówił jego głosem::
‘Mówią, że kiedyś była tu tylko jedna sosna’.
Spytałem: ‘Czy była duża?’
‘O, z pewnością. Mówią, że duża i piękna. Tak piękna, ze nie można o niej myśleć – brak takiego piękna przyprawia brzuch o bóle’.
‘Jak to możliwe, że uchowała się tutaj sama? Skoro była tu wcześniej od innych, ktoś musiał ją posadzić.’
‘Mówią, ze wiatr’
‘Wiatr?’
‘Ponoć szum leśny zadurzył się kiedyś w przepięknej dziewczynie kochającej drzewa. Codziennie wchodziła na Dużą Skałę by podziwiać odległe bory. Szum wiatru z zazdrości, nie mogąc ująć jej swym śpiewem, zepchnął ją w dół. Tam, gdzie upadła, wyrosła sosna’.
Tata zmarzł, wsiadł więc z powrotem do samochodu i odpalił silnik. Ja patrzyłem nadal w górę, na skałę, na której stała przepiękna młoda kobieta. Patrzyła w dal.
Bywałem tam bardzo często, zawsze widziałem piękną, bladobiałą kobietę. Gdy rodzice zginęli w wypadku, przyjeżdżał ze mną dziadek. Zawsze zostawał w samochodzie. W tamtym czasie na skale białoblada forma przyjmowała postać mojej mamy. Ona nie patrzyła w dal. Zawsze spuszczała wzrok na mnie, stojącego pod skałą.
Następna była Flora de Ferve, z która zawsze chciałem się ożenić, gdy już będę bogaty. Zaczęła pojawiać się w miejsce mojej mamy od pewnego sierpniowego dnia, w który wpadła pod zbierający żniwo kombajn. Ona nie patrzyła nigdzie. Zamykała oczy w strachu przed tym, co ją zaraz spotka. Była piękniejsza i smutniejsza, niż dwie poprzednie.
Potem zmarł dziadek i pod Dużą Skałę po raz pierwszy przyjechałem całkiem sam. Nic więcej już nigdy tam nie zobaczyłem. Już nawet nie przyjeżdżam tam zbyt często. Nawet tamtędy nie przejeżdżam – pusta skała pokazuje mi, że straciłem wiarę.
Czasem tylko, gdy ktoś zapyta mnie ‘czym jest Marazm’, przywożę go tam i pokazuję skałę. Jeśli coś widzi, zazdroszczę mu po kryjomu. Jeśli nie: ‘Marazm to Ty i ja, i Duża Skała’ mówię mu. ‘I tak już zostanie’.


vd4wk33H.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 940,00 lt
Ten artykuł lubią: Calisto Norvegicus-Chojnacka, Markus Arped, Laurẽt Gedeon I, Siergiusz Asketil, Tomasz Ivo Hugo, Henryk Leszczyński, Krzysztof St. M. Kwazi, Karolina Aleksandra, Tomasz Liberi, Wojciech Wiśnicki.
Komentarze
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Och, ach, ech... poruszające.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Moim zdaniem trochę jednak kiczowate, no ale wolę wrzucić tutaj, niż do szuflady :P
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Można przeczytać choć mogłoby mieć więcej akcji
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Więcej akcji by wszystko zabiło... I klimat, i stylizację :/
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Proponuje mniejsze fotki bo zdjęcie większe o całego opowiadania.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Oj, chyba jednak nie :D
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Opowiadanie interesujące, ale mnie akurat urzekło zdjęcie :)
Permalink
Ivan von Lichtenstein
ale to na faktach prawdziwych oparte czy jak bo nie rozumiem?
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Nie. Fabuła jest trochu z mitologii greckiej, troche ze łba. tylko, ze tutaj całkiem nie o nia szło. To taka wprawka napisana dla stylu. te zdanai są specjalnei uposledzone, to miało budować karakter (btw dobre wydawnictwo ;p). No wyszlo slabo, co poradzic. trening pany.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.