GiSołaki 5/2014 - króliczek morvański

81691Vi4.png
Zgodnie z zapowiedzią z zeszłego tygodnia wyruszamy w dalszą podróż po Gellonii i Starosarmacji. Kolejnego zwierzątka nie trzeba szukać daleko - wystarczy wrócić do Nadziei. W tym odcinku GiSołaków poznamy króliczka morvańskiego. Sposób w jaki to stworzenie przystosowało się do życia w Górach Czarnych zapiera dech w piersiach.

Bez zbędnego przedłużania zapraszam więc do lektury i życzę wielu przyjemnych wrażeń.


Króliczek morvański - morvańczyk

Kolejny bohater naszego cyklu jest jednym z największych króliczków na wyspie. W kłębie osiąga wielkość nawet 50 centymetrów, a jego gęste, długie futro sprawia, że wydaje się jeszcze większy. Warunki, jakie panują na wrzosowiskach stworzyły zwierzę odporne na ekstremalne warunki i gotowe do walki o przetrwanie.

G2yD7DB7.jpg
Króliczek morvański sfotografowany na trawniku redaktorki

Wrzosowiska to obszary niezbyt zróżnicowane przyrodniczo. Pośród dominującej roślinności rzadko można znaleźć coś poza mchem i grzybami. Króliczki morvańskie, pomimo iż w dzisiejszych czasach często odwiedzają ogródki mieszkańców Nadziei czy porzucone pola w pozostałej części Krainy Sarmackich Jezior, musiały przystosować się do tego stanu rzeczy. Największy problem stanowił niedobór białka. Pozyskanie go z roślin dostępnych na tym terenie było niemalże niemożliwe. Morvańczyki nauczyły się zatem pozyskiwać biało z mięsa innych stworzeń.

Tak, tak - króliczek morvański jest stworzeniem, któremu nie straszny jest mord i gorąca krew. Widać to już na pierwszy rzut oka. Czaszka zmodyfikowała się przez lata, zęby zwykłego roślinożercy zamieniły się niebezpieczne narzędzie niosące śmierć każdemu mniejszemu od morvańczyka zwierzęciu. Pomimo sporej prędkości jaką osiągają w biegu osobniki tego gatunku, podczas polowania stawiają raczej na spryt niż na gonitwę. Króliczki polują z zasadzki. Najczęściej kopią sobie norę - czatownię - w pobliżu krzaków, które maskują ją dodatkowo. W tak przygotowanej kryjówce czekają na nadejście ofiary, a gdy jakieś nieostrożne zwierze zbliży się do nich za bardzo, atakują zabijając ją uściskiem potężnych szczęk.

W menu króliczków, poza wrzosami, grzybami i machami dominują gryzonie oraz niewielkie ptaki. Zapewne zamiłowanie do krwi nieco Was zaniepokoiło, ale nie lękajcie się! Króliczki nie są niebezpieczne dla człowieka.

Zwyczaje godowe

W kwestiach rozmnażania morvańczyki są chyba najmniej króliczkowatymi przedstawicielami gatunku znanymi nauce. W ciągu roku samica tylko raz zdolna jest do rozrodu. Ma to miejsce na koniec kwietnia. Nic dziwnego, że w tym czasie wrzosowiska zapełniają się rdzawymi króliczkami, które mają tylko jeden cel - przekazać swoje geny.

Ponieważ samce są znacznie lepszymi zabójcami przeważnie to właśnie one w większości dożywają wieku dorosłego. Ich przewaga jest tak duża, że zmuszone są konkurować ze sobą o względy samiczek. Widowisko jest doprawdy zaskakującego. Konkurenci stają na przeciwko siebie i zaczynają na siebie ryczeć. Odgłos jest wysoki, nosowy i niesie się przez wrzosowiska przywodząc na myśl zawodzenie duchów. Pomimo miłości do mięsa zawody nie kończą się jednak bijatyką. Wygrywa ten, którego śpiew bardziej spodoba się pani króliczkowej.

Gody trwają około tygodnia. Po ich zakończenie każdy króliczek odchodzi w swoją stronę. Młode rodzą się po upływie 21 dni. Przez pierwsze miesiące życia pozostają pod opieką matki, która uczy je jak polować i unikać zagrożeń. Prawdziwym sprawdzianem dla maluchów jest zima - pierwsza pora roku, którą będą musiały spędzić bez opieki.

Migracje

Króliczki morvańskie nie migrują. Cały rok spędzają na stokach Gór Czarnych. Wśród wrzosowkich i załomów skalnych kopią nory, polują i rozmnażają się. Warunki, w który przyszło im żyć sprawiły, że te puchate stworzenia stały się twarde i niemalże niezniszczalne.
Podobnie jak rodowici Morvańczycy, króliczki z Krainy Sarmackich Jezior są w stanie przeżyć bez względu na temperaturę powietrza czy niedobór pokarmu. Istnieje teoria, że jeśli wytępią wszystkie gryzonie i ptaki, przystosują się do łapania ryb w Jeziorze Błękitnym - co ciekawe, pierwsze przejawy poszukiwania pokarmu w jeziorze możemy obserwować już dziś. Być może w niedalekiej przyszłości będziemy świadkami narodzin nowego gatunku króliczków?

Na chwilę obecną króliczki wodne to tylko pobożne życzenie przyrodników, nie ma absolutnie żadnych dowodów, że istnieje gatunek, który byłby w stanie łapać ryby i żywić się nimi.

Po prawej: Zasięg występowania króliczków morvańskich
6aPX7tJY.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 477,00 lt
Ten artykuł lubią: Rattus Norvegicus-Chojnacki, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Zbyszko Gustolúpulo, Tomasz Ivo Hugo, Adunaphel Kovall, Siergiusz Asketil, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Julian Fer at Atera.
Komentarze
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Już widzę takie lwy - miniaturki kicające na łączce wśród małych kwiatków :D Jaki słodki króliczek, chcę go pogłaskać [mija 30 sekund] Aaaaaa!!!! Gdzie mój palec?!?!?!
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Mniam, mniam, mniam.
Odpowiedz Permalink
Adunaphel Kovall
To wygląda zabawnie :) Calisto zastanawiam się czy czasem w diecie nie stosujesz "grzybków" że Ci takie zwierzątka wychodzą :)
Odpowiedz Permalink
Adunaphel Kovall
Swoją drogą ciekawe jak z tego króliczka będzie smakował pasztecik :P Tylko lepiej w przepisie pomińmy "grzybki Calisto" :3
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Czy to moja wina, że Sarmację zamieszkują takie stworki?
Odpowiedz Permalink
Zbyszko Gustolúpulo
Co ty masz z tymi króliczkami? :D
Odpowiedz Permalink
Zbyszko Gustolúpulo
A Remigiusz zaraz przyjdzie na pasztet! :D
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
No przecież pisałam, że 5 części będzie o króliczkach, żeby pokazać różne ich przystosowania do środowiska oraz strategie przetrwania :D Jeszcze mi 3 zostały do opisania :D
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Żeby ten pasztet ręki nie u...gryzł :P
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Świetny króliczek :D
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Króliczek zdecydowanie najlepszy, kiedyś widziałem jak hasał po polu.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Koło Nadziei jest ich całkiem sporo. Raz podobno nawet zjadły sąsiadowi małego kota!
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
przyszłe rękawiczki jakiejś niewiasty :D
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Raczej mufka :D bo w takich puchatych rękawiczkach to nie da się funkcjonować :D
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Mufka-kajdanki - z pysków dwóch króliczków ;)
Odpowiedz Permalink
Mateusz Korecki
Urocze zwierzaczki :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.