Piraci z Tropicany: Gdzie jest Czerwony Sarmata?

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Rodran nie wiedział, że ktoś oprócz niego przeżył ostatni rejs jego okrętu. Drugi oficer, mimo że stracił nogę i oślepł na jedno oko, zdołał wyrwać się żołdakom Trzyczaszkowa oraz dotrzeć na belce z zatopionego statku do Sol. Tam odszukał dobrego przyjaciela swego kapitana Był nim Amber Lupin, największy szuler jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi, jak o nim mówiono. Wygrać z nim w karty było równie możliwe, jak spadnięcie śniegu na Tropicanie.

- Witaj Liberi - powiedział karciarz otwierając drzwi swojego domu. - Kto ci to zrobił?! - zapytał nagle, zszokowany widokiem pirata o kulach, z poszarpanym kikutem zamiast nogi.

- Te sukinsyny z Trzyczaszkowa - mruknął tamten. - Wyrżnęli całą załogę. Oprócz mnie tylko kapitan przeżył, ale nie wiem co się z nim stało. Myślałem, że znajdę go u ciebie.

- Nie, nie widziałem Czerwonego Sarmaty odkąd ostatni raz wypłynął na pokładzie "Postrachu Baridasu".

- Niech to szlag! - zaklął pirat. - Będę musiał go poszukać gdzie indziej. Nim jednak odejdę, proszę cię, abyś przez wzgląd na Rodrana załatwił mi drewnianą nogę. Niestety z kulami niewiele zdziałam.

- Oczywiście, dostaniesz najpiękniejszą nogę jaką kiedykolwiek widziała Tropicana! Jednak do tego czasu zatrzymaj się u mnie. Nie bój się o swego kapitana. Znajdę ludzi, którzy zdołają go odnaleźć choćby na dnie oceanu.

Weszli do domu. Był on urządzony dosyć bogato i schludnie. Usiedli przy pięknym, dębowym stołem, sprowadzonym (lub raczej skradzionym) z Gellonii. Kiedy się już napili po kuflu rumu, Amber zaczął rozmowę:

- Czy wiesz, że ten nowy El Presidente zaczął coś knuć z Buddusem? Chodzą słuchy, że chcą rozpocząć wojnę z piractwem. Byłoby to doprawdy piękne podziękowanie za to, co przez te wieki zrobiliśmy dla tej przeklętej Republiki. Gdyby nie poświęcenie Siwobrodego, Kapitana Ojca, pałac w Sol byłby nędzną budą z drewna, a nie arcydziełem z marmuru.

Zaczął się śmiać.

- Przecież im się to nie uda! Tropicana bez piratów jest mniej realna od wygrania ze mną w karty! Absurd, kompletny absurd! Nie wiem jak w ogóle taki mądry człowiek jak Buddus mógł o tym pomyśleć.

Przerwało mu pukanie do drzwi...
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
7 679,00 lt
Ten artykuł lubią: Paulus Buddus, Michel von Vincis-d’Agnou, Vladimir ik Lihtenštán, Tomasz Liberi, Laurẽt Gedeon I, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Ivan von Lichtenstein, Simon Peter Liberi, Krzysztof Czuguł-Chan, Adam Jerzy Piastowski, Zbyszko Gustolúpulo, Tomasz Ivo Hugo, Julian Fer at Atera.
Komentarze
Paulus Buddus
haha :) jestem bohaterem :) co dalej?? czekam z niecierpliwością :)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Tu jest link do poprzedniej części http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/6860/19. Zapomniałem wstawić w artykule.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Ciekawe. Kiedy następna część?? :)
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Oby nie za często, bo nie nadążę czytać, a warto i szkoda byłoby być w plecy jakiś odcinek lub dowiedzieć się później niż inni, co się wydarzyło :D
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
No cóż, czekać tylko aż ja się pokażę.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Następny odcinek będzie około weekendu, może później. I proszę się nie martwić Ivanie, przemytnik napewno się pojawi :)
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Czerwony Sarmata
Do szpiku zepsuty
Czarne miał serce
i też czarne buty.
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Krzysiek udaje
Defloriusza Wandera
Rymy wymyśla
Ale to sknera
Odpowiedz Permalink
Adunaphel Kovall
Nic tylko czekać na następne i na swój debiut w roli pirata :)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Ciekawe opowiadanie :)
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.