Spisek cz.6 [Siatka Paralaksy]
Seria wydawnicza: Spisek

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Markus i Aleksander zbliżali się do komisariatu policji, która zajmowała się ogólnie pojętym porządkiem w ukrywanej przez Baridas, Republiki Południowej Baridasu. Markus czuł w sobie coraz większą złość na niepowodzenie misji powierzonej Ivanowi. Od początku podchodził sceptycznie do obarczania takim obowiązkiem młodego chłopaka, jednak Paczenko nalegał. Rozmyślanie jego było bardzo głębokie, ale nie spodziewał się Paczenki w komisariacie, którego zobaczył gdy tylko wszedł do pomieszczenia.
- Tylko i wyłącznie można Was zarąbać! – krzyczał Paczenko do mężczyzn. – Jak mogliście pozwolić na porwanie Michała.
- Nie obwiniaj nas. Sam jesteś winny. Przecież zleciłeś Ivanowi przetransportowanie go do szpitala. Nie nasza wina co się stało! – krzyczał Markus.
- Na Waszym terenie wydarzyło się, więc to Wasza wina. A Ty lepiej przypilnuj teren i odnajdź Michała, bo inaczej skończysz jak niektórzy – odgrażaj się Ryszard
- Ty mi tutaj nie groź, ale zrobię wszystko by go odnaleźć – powiedział Markus
- Ale pamiętaj, jak go nie odnajdziesz, możesz pożegnać się z karierą – Paczenko wyszedł z komisariatu do swojego samochodu. Po chwili odjechał. Aleksander i Markus byli zszokowani wizytą Paczenki.
- To teraz co robimy? – zapytał się Aleksander
- No jak co. Jedziemy do Pałacu zastanawiać się co dalej. Do szpitala nie ma co jechać, bo wiemy kto jest trupem. Pytanie natomiast jest takie kto go poinformował. Zastanowimy się w gabinecie. – Markus odpowiadając zaczął szykować się do wyjazdu. Oboje znów wyruszyli do Pałacu zastanawiając się nad wyjściem z tej sytuacji.

###

Calisto wraz z Rattusem jechali przez Republikę Południowego Baridasu. Za oknami widzieli obraz nędzy i rozpaczy. Poza stolicę mieszkańcy tegoż regionu żyli w totalnej nędzy, ponieważ po ukryciu prowincji życie zmieniło się diametralnie na gorsze. Małżeństwo zmierzało do jednej ze wsi w której mieli tymczasowo przebywać. Wjeżdżając do niej widzieli stado głodujących dzieci oraz ich rodziców, którzy wyglądali jak nędzarze. Po chwili jazdy zobaczyli trochę bogatszy dom, który wyglądałby normalnie, jednak w tym regionie wygląda nadzwyczaj ekskluzywnie. Przed domem oczekiwał na nich daleki krewny Iva von Karakachanowa.
- Podjedźcie do tyłu – krzyknął do nich mężczyzna, a Rattus i Calisto posłuchali się wjeżdżając na szczelnie ogrodzone podwórko.
- Pomożesz nam przenieść go do domu? – zapytał się Rattus
- Oczywiście, że pomogę – mężczyzna podszedł do niego i wspólnie z nim wniósł Michała do piwnicy. Zamknął ją i wrócił powitać Calisto w kuchni. – Jest mi bardzo miło Was gościć w moich skromnych progach. Mam nadzieję, że po rewolucji dostanę jakichś większy awans za taką pomoc? – zapytał się Calisto.
- Och, ależ oczywiście. Dla wiernych przyjaciół zawsze coś się znajdzie – zaśmiała się Calisto układając w głowie zupełnie inny plan
- To dobrze. Moja żona pokaże Wam na górze pokój. My za chwilę musimy pojechać do miasta po żywność, a Wy spokojnie zacznijcie się gościć u nas. – powiedział krewny Iva i po chwili jego małżonka zaprowadziła Rattusa i Calisto do góry. Następnie zeszła i wspólnie z małżonkiem wyjechała z posesji.
- Rattus, Ty wiesz, że będziemy musieli się ich pozbyć po wszystkim? Przecież oni chcą jakieś stanowiska, a jak wiadomo nawet my nie mamy zapewnień! – krzyczała Calisto
- Jak to nie mamy? Rihanna wszystko z nami już uzgadniała. Podobno nawet nie chce wychodzić naprzód, bo jej to nie odpowiada. – mówił spokojnie Rattus
- Słuchasz siebie? Nie znasz jej? Kto się podnieca wszystkimi fleszami? Przecież głównie ona! Zobaczysz, jeszcze nam wszystko zabierze! – krzyczała coraz bardziej rozpaczliwie
- Podpisaliśmy z nią porozumienie tak? Obiecała nam, że po wszystkim będziemy wysoko, więc chyba . . . – Rattus mówił, ale po chwili zamilknął zobaczywszy minę Calisto. – Co się dzieje na zewnątrz?
- Tam jest klon Ivana. On zbliża się do drzwi!
- Jaki klon. Gadasz głupoty. – Rattus wyjrzał przez okno – Ja pierdolę, to jego klon. – klon Ivana zbliżał się do posesji w której znajdowało się małżeństwo i zaczął pukać. Norvegicusowie zestresowani ukryli się w szafie. Po chwili pukanie ustało, a drzwi do domu otworzyły się.

###

Paralaksa Tradycja Buddus rozpaczała nad swoim losem w więzieniu. Przesiadując w nim coraz bardziej nienawidziła Represji na czele z Helwetykiem. Cela w której znajdowała się była ciemna, żadne promienie słoneczne do niej nie docierały. Na dodatek kierownictwo więzienia robiło wszystko aby uprzykrzyć jej życie i nie włączyła ani razu światła. Chwilę później otworzyły się drzwi celi i został rzucony mężczyzna w środek. Drzwi zamknęły się, a Paralaksa rozpoznała mężczyznę. Był nim Prezerwatyw – facet dość dużej wagi.
- Skąd się tutaj znalazłeś?! – krzyczała Paralaksa
- Nie pierdol, nie wiesz? Roland budował siatkę szpiegowską za Twoim pozwoleniem, ale wyłapały mnie kurwy jedne! Przecież mnie prawie nie widać! – krzyczał
- No nie widać, rzeczywiście nie widać – pokiwała z ironią. Zanim zdążyła coś dopowiedzieć drzwi do celi znów się otworzyły, strażnik podszedł i wziął za włosy Paralaksę do pomieszczenia gdzie oczekiwali na nią. Paczenko i Romański wyglądali na niezwykle wściekłych.
- Rzuć tą sukę tutaj. Skończy jak za zdradę państwa! – grzmiał Helwetyk, a Ryszard podchodził z podgrzaną do czerwoności podkową. – Jak nie powiesz gdzie przebywa Roland, rozgrzejemy Cię tak, że wreszcie wszystko powiesz.
- Ale ja nie wiem nic – odpowiedziała Paralaksa
- Ale za to ja doskonale wiem! – zaśmiał się Paczenko. – Skoro nic nie wiesz, to się zabawimy – rozgrzana podkowa została położona na stopie Paralaksy. Krzyk rozległ się po całej prefekturze. – To jak coś powiesz?

###

Rihanna w swoim skromnym aucie mknęła do Margonomu. Zadzwoniła wcześniej do Brzetysława po to aby też się tam udał. Miała do obgadania parę spraw z Karoliną, która jako znana postać sarmackich mediów miała wpływ na praktycznie całą prasę. Dzień był strasznie szary, ale humor Lady Koadiutor nie opuszczał. Zbliżała się do opuszczonego więzienia z którego dobiegały dziwne odgłosy. Wbiegła do więzienia i usłyszała dodatkowo szamotaninę w dawnych biurach. Szybko poszła do nich i ujrzała tam nagiego Avrila, który próbował wypchnąć przez okno półnagą Karolinę.
- Ty debilu – podbiegła i wyciągnęła nóż. – Od początku mi się nie podobałeś. Ty i Twoje parcie na władze – dźgnęła Avrila, a ten puścił Karolinę i upadł na podłogę. Rihanna podeszła do niego i dalej go dźgała. Po chwili Karolina odepchnęła ją od ciała. Avril leżał cały zmasakrowany, a krew była wszędzie. W tym momencie Brzetysław wszedł do pomieszczenia.
- Karolina, jak kusząco wyglądasz – powiedział zalotnie. – O ja pierdolę. Kto go tak zmasakrował! – krzyknął, zobaczywszy ciało Avrila.
- Nie Twoja sprawa. – powiedziała Lady. – Możesz się jego ciała pozbyć? – zapytała się Brzetysława.
- Oczywiście, na coś takiego czekałem.
- To teraz musisz to zrobić. Wezwałam Ciebie po to abyś wyciągnął informacje od Siergiusza. My mamy kilka spraw do załatwienia.
- Spraw? – zapytała się Karolina
- Tak. Trzeba zorganizować wspólnie konferencję prasową, dotyczącą Republiki Południowego Baridasu.
- Przecież ten region nie istnieje.
- Istnieje i mamy w nim wiele ciekawych spraw do załatwienia. Później Ci opowiem. Brzetysław ukryj ciało póki co, my wysprzątamy biuro – powiedziała Rihanna i wspólnie z Karoliną zaczęły czyścić pokój z krwi. Brzetysław poszedł ukryć ciało, a dziewczyny kontynuowały sprzątanie.

Poprzednie części:
Spisek cz.5
Spisek cz.4
Spisek cz.3
Spisek cz.2
Spisek cz.1
cVFsv832.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 910,00 lt
Ten artykuł lubią: Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Michel von Vincis-d’Agnou, Marek von Thorn-Chojnacki, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Ivan von Lichtenstein, Torkan Ingawaar, Krzysztof Kura, Adunaphel Kovall, Vladimir ik Lihtenštán, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Markus Arped, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Komentarze
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Świetne, Matko może książkę wydaj :)
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
To klon?! Klon! To klon!!! :D
Odpowiedz Permalink
Michel von Vincis-d’Agnou
To był Armin.
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Wspaniały artykuł, rewelacyjne kratki. Polecam.
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Spamista xD
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Droga Przyjaciółko Rihanno!

Wypraszam sobie, uwagi Przyjaciółki psują harmonię.
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Cudowne,
Odpowiedz Permalink
Ivusia Buddusówna
biedna stopa Paralaksy, ała ;d
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Zaiste interesująca praca :)
Permalink
Avril von Levengothon
Przynajmniej umarłem w ramionach nagiej karoliny <3
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.