Spisek cz.5
Seria wydawnicza: Spisek

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Sarmaci, Sarmatki!

Aby przypomnieć sobie o czym był spisek, zapraszam do przeczytania poprzedniej części. I zapraszam Was do przeczytania tej, która pewnie jest jeszcze bardziej gorętsza.

Pomieszczenia biurowe dawnego więzienia nie były zbyt ciepłym miejscem. Wszędzie był wyczuwalny strach. Pomimo tego zimna Karolina postanowiła nieco upiększyć jedno z pomieszczeń, specjalnie dla kilku lampek wina z Avrilem. Świętowali swój sukces, który według nich powoli dochodził do skutku.
- Och Karolino, nasz plan pewnie niedługo dojdzie do skutku. Zostaniesz Księżną, a ja Twym mężem – zaśmiał się Avril do Karoliny, wznosząc kielich wina w górę. – Napijmy się za nas i nasze plany – krzyknął.
- Kochany wierzę, że tak się stanie, a nasza przyszłość będzie świetlana, ale wiesz co teraz będzie dla mnie najlepszym prezentem? – zachichotała zalotnie, popijając wino. Jej wyjątkowo ponętne usta dotknęły kieliszka, a Avril świdrował ją swym spojrzeniem, mówiąc: - Doskonale wiem. Przyprowadzić Siergiusza tutaj, czy zejdziemy na dół?
– Schodzimy – krzyknęła, wybiegając w swojej krwisto czerwonej sukni. Po chwili oboje byli już w celi byłego prefekta, budząc go.
- Wstawaj! Pora na zabawę! – krzyczała, śmiejąc się coraz podlej Karolina. – Avril, przywiąż go do krat. Zabawimy się całą noc! – Avril szybko wykonał polecenie. Chwilę później podeszła do Siergiusza wraz z gruszką – specjalnym korkociągiem służącym do wwiercania urządzenia w przeróżne otwory ciała.
– Jak doskonale wiemy, masz przeróżne informacje dotyczące działalności tych ciulów represjonistycznych. Wiemy również, że nic nam nie powiesz i w związku z tym troszkę Cię podręczymy. Chyba, że zaczniesz mówić. Powiesz nam coś? – spytała się z nadzwyczaj słodkim głosem.
– Pieprz się – odpowiedział stanowczo Siergiusz. – Nigdy Ci nic nie powiem.
- Cóż, sam tego chciałeś! – w tym momencie Karolina zaczęła wkręcać gruszkę w ucho Siergiusza. Krzyk jego był potężny, obejmował cały budynek. Krew po chwili zaczęła rozpryskiwać się, zabarwiając już krwistą suknię von Lichtenstein. Ona nie przestawała i po chwili wkręcała urządzenie w drugie ucho. Siergiusz z bólu zemdlał, a krew wypełniła jego całe ciało. Avril podszedł do ciała sprawdzić czy on jeszcze żyje.
– Żyje, czuję tętno – powiedział.
– Podnieś go na ten tapczan. Niech nie taranuje nam wyjścia. Tak podniecona jeszcze nie byłam,. Udaję się na górę i oczekuję Ciebie – zachichotała myśląc, że zachęciła mężczyznę, jednak Avril nie był aż tak pewny pójścia. Był przerażony.

###

Rattus zszedł do wraku samochodu, który wspólnie zepchnęli podczas pościgu z Calisto. Śledzili od czasów zamachu ruchy Markusa, ponieważ podejrzewali, że prawdopodobnie będzie przechowywać kanclerza, jeśli tylko przeżyje. Do Ciuad de Bravo dostali się dzięki specjalnym przepustkom, które udało im się zdobyć przez obcy wywiad.
- Kochana, kierowca zginął, ale pasażer żyje! – krzyczał do Calisto.
– No to wyciągnij tego śmiecia, bo zaraz musimy stąd uciekać. Pomimo, że las to przecież jakieś auto może jechać. – powiedziała. Jej mąż szybko zaczął wyciągać półżywego Michała. Po chwili leżał on w aucie małżeństwa, a Rattus wyciągnął butlę z benzyną.
– Calisto odjedź troszkę dalej – powiedział i zszedł do rowu polewając całe auto benzyną. Następnie wspiął się i rzucił odpalone zapałki w kierunku rowu. Auto zaczęło płonąć, a Rattus pobiegł w kierunku Calisto. Później było słychać już tylko wielki huk. Calisto w tym momencie zaczęła odjeżdżać, a Rattus przytrzymywał przy życiu Michała. Jechali dość daleko, przez całą Republikę Południowego Baridasu. Nie mogli jeszcze wyjechać, więc zatrzymali się w jednej ze wsi, gdzie mieli swoich przyjaciół.

###

W Pałacu Arpedów trwała nerwowa atmosfera. Pomimo zapewnień w kierunku Paczenki, transport z Michałem zaginął. Papiery latały wszędzie, ponieważ Markus w swej furii rzucał wszystkim we wszystkie kierunki. Aleksander stał tylko obok przyglądając się sytuacji.
– Mówiłem, abyś nie ufał Ivanowi – krzyczał Aleksander. – Przecież to było pewne, że misja się nie uda, a teraz mamy tylko zhańbioną dumę i wstyd.
- Nie rozumiesz, że musieliśmy dać ten transport Ivanowi. Jakby to wyglądało? Paczenko mu ufał to i my musieliśmy mu zaufać. Teraz to już nie wiem co mam robić! – krzyczał i rzucił dzbankiem przez okno. – Jestem wkurzony jak nigdy! – w tym momencie odezwał się telefon Markusa.
– Słucham. Jak to? Jest tylko wrak auta! Jedno ciało? W dodatku zwęglone, to jak mamy się dowiedzieć kto przeżył! Ale ja chcę dzisiaj wyniki, rozumiesz – dzisiaj! Zaraz będę i Was kurwa ustawę do pionu! – rzucił telefonem.
– Aleksander jedziemy. Najpierw na posterunek obejrzeć wrak auta, a potem ustawię sekcje zwłok do pionu! – wciąż krzyczał.
- Jak zwłok? To oni nie żyją?!
- Jedna osoba nie żyje, drugich zwłok nie znaleziono. Sugeruje się, że był zamach. Ale mniej gadania, więcej działania. Wychodzimy do auta. – mówiąc to, Markus już wychodził z pokoju. Aleksander podążył za nim i po chwili znajdowali się w samochodzie, zmierzając w kierunku posterunku policji.

###

Vladimir został z Rihanną sam w pokoju. Siedzieli chwilowo w ciszy, jednak po chwili Lady Koadiutor wybuchła:
- Jestem bardzo zadowolona, że ich zatrzymano, ale na Wandę, jak my ich wyciągniemy od tych brudnych murzynów. Ja w przeciwieństwie do nich wyglądam jak diament! Musimy zaplanować przejście do Republiki, po to aby wydostać Calisto i Rattusa. No i dlaczego nie zabili na miejscu Michała. Mieliśmy skłócić Arpeda i Paczenkę!
- Doskonale wiesz, że zostawili go dla nas. Przyjemność zabicia zostawili Tobie i ewentualnie Kwaziemu jak się zgodzi – odpowiedział spokojnie Vladimir.
- Ja potrzebuję tylko tego zasranego łba. Kiedy podrzucę łeb Michała komuś z Represji, wówczas wybuchnie skandal, a my na tym skorzystamy i natychmiast przejmiemy władzę!
- Kochana, dobrze wiem, że masz idealny plan, ale nie lepiej się wstrzymać? Oni sami sobie zgotują kocioł, a Michał nie będzie musiał tracić życia. – mówił delikatnie
- Ivan zdechł to i ta świnia umrze, ale powróćmy do Republiki. Jak tam możemy się dostać, zastanawiałeś się? Sam mi podsunąłeś pomysł współpracy z Calisto i wysłania ich do tych murzynów. Teraz musimy ich wyciągnąć!
- A jakby podburzyć opinię publiczną tym, że Markus ukrywa region przed światem z powodu licznych bogactw? Wtedy zaczną drążyć, wybuchnie spór, a oni w szybkim tempie opuszczą Południowy Baridas
- No dobra przypuśćmy, że tak zrobimy. Ale do tej chwili będzie trzeba ich przetrzymać. Na to tez masz pomysł?
- Przecież doskonale wiesz, że rodzina Iva wciąż tam mieszka. Oni u nich się zatrzymają do chwili, aż my ich wyciągniemy, albo wybuchnie ta afera!
- No, no. Wszystkie moje wątpliwości rozwiałeś. Idę dziennikarzom dać wskazówki – zaśmiała się Rihanna. – A Ty Vladimirze, jakbyś mógł porozmawiaj z Kwazim o naszej współpracy.
- Dobrze, porozmawiam. Żegnaj – Vladimir wyszedł z pokoju Rihanny, kierując się do wyjścia.
Lady Koudiator została sama w swym pokoju, skrobiąc wiadomości do swoich dziennikarzy. Jeśli pójdzie wszystko z planem, za parę dni wybuchnie afera z Markusem w roli głównej.
cVFsv832.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
8 147,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Michel von Vincis-d’Agnou, Avril von Levengothon, Vladimir ik Lihtenštán, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Krzysztof Kura, Fryderyk von Hohenzollern, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Marek von Thorn-Chojnacki, Torkan Ingawaar, Adunaphel Kovall, Paulus Buddus, Markus Arped.
Komentarze
Albert Felimi-Liderski
Wspaniały artykuł! Rewelacyjna fabuła, ogółem wszystko super. Polecam!
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Bully, tak z czystej ciekawości, czy to jakaś ironiczna prowokacja z tym polecaniem wszystkiego? Oczywiście dzieło wspaniałe, proponuję dodać do teutońskiego kanonu lektur :*
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Drogi Przyjacielu Vladimirze, ironiczne prowokacje, tak samo jak i ciekawość Drogiego Przyjaciela zaburzają harmonię.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Ta odpowiedź mówi mi wszystko :)
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Cieszę się Drogi Przyjacielu Vladimirze, cieszę się. Harmonia również.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
My kobiety Sarmacji, jesteśmy tak gorącym towarem, że piszą o nas powieści! Ha! :D
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
A jak! No w sumie, jeszcze tak wyjdzie, że za wszystkim my stoimy! :D
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
No bo wiadomo, że nie książęta, królowie czy lordowie, lecz własnie kobitki rządzą światem ;)
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Ja bym chciał był bardziej pierwszoplanową postacią. Może to ja będę za wszystkim stał i w tajemniczy sposób pociągał za sznurki?
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
A nie wystarczy Panu pociąganie nosem? :D
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Pfff... to każdy może, a ja chcę WŁADZY!
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
"Władza (...) obiecuje tak wiele, w słowa prawdę owija, gdy uklękniesz dłoń poda lecz umie też zabijać" Lepiej się do niej nie zbliżać ;)
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Kura
Piękne opowiadanie :)
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Świetny artukuł matko. Wiem że będzie dalsza część :)
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Wspaniałe, jak zawsze.
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Świetny artykuł matko.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.