Herold, Ivan von Lichtenstein, 27.09.2014 r. o 21:51
Slipyjów - nadzwyczajne zgromadzenie Kozaków
Seria wydawnicza: Et Slipyjów

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
N6TDs20Y.png

O
koło 13:00 Ivan Dymitr kończył pisanie listów. Było ich łącznie 30. Gdy skończył, odłożył gęsie pióro i wyjrzał przez dziurę. Kozacy nie lubili używać szyb i w miejscu okien mieli kwadratowe dziury. Siedziba Ivana po spaleniu Dworu znajdowała się w Wieży Atamana Koszowego. Była to jedna z trzech drewnianych wież które były częścią murów chroniących centrum Slipyjowa (murów wewnętrznych). Gdy Ivan wyglądał przez dziurę, Kozacy jak zwykle ćwiczyli gimnastykę na Placu Koszowego. Ivan zamyślił się uważnie, po czym przyłożył dwa palce do ust i gwizdnął. Kozacy przerwali gimnastykę i spojrzeli w górę.
- Hej, niech trzydziestu z was, co mają szybkie konie przyjdzie tutaj do wieży.
Jak się domyślać można, przyszło znacznie więcej niż trzydziestu, dlatego wielu Ivan musiał odprawić. Gdy ustawili się w kolejce, Ivan zasiadł za biurkiem i wręczał każdemu list, mówiąc mu też dokąd ma go dostarczyć.


poslaniec.jpg
Jeden z Kozaków, którego zadaniem było przedrzeć się na tereny Loardii, by przekazać wiadomość jednemu z Teutończyków.



O
koło 18:30 na Placu Koszowego zebrała się cała Sicz Slipyjowska - 5 tysięcy Kozaków - i trzydziestu zaproszonych gości. Gdy Ivan Dymitr to ujrzał, wyszedł z Wieży Atamana Koszowego by ich powitać.
- Cieszę się niezmiernie, że przybyliście tak tłumnie na to nadzwyczajne zebranie. Przejdźmy na Plac Rady.
Plac Rady to obszerny plac, znajdujący się przed Wieżą Starszyzny. Na Placu Rady gromadzili się wszyscy Kozacy - czyli wszyscy członkowie Rady Kozackiej. Tam też wybierano członków Starszyzny Kozackiej, która obradowała w Wieży Starszyzny i na bieżąco informowała Radę Kozacką przez balkon o podejmowanych decyzjach. Właśnie, gdy wszyscy Kozacy zebrali się na Placu, Ivan wdrapał się na wieżę i wszedł na balkon.
- Witam was po raz drugi. Serdecznie chciałbym ogłosić że dzisiaj odbędzie się Rada Królestwa Baridasu. Jestem waszym przedstawicielem - przedstawicielem Slipyjowa - na tej radzie. Za pół godziny wyjeżdżam powozem konnym na to zebranie. Powrócę co koń wyskoczy i wam wszystko opowiem. Tymczasem cieszcie się i radujcie - dzięki mojemu wnioskowi, właściciele gospód dają piwo za darmo!

%D0%9A%D0%B0%D0%B7%D0%B0%D0%BA%D0%B8.jpg
Przybywający z całego Mikroświata goście o Kozackim pochodzeniu. Przybywali wspólnie z rodzinami.
975760,517595,9.jpg
Zgromadzeni na Placu Rady, pod Wieżą Starszyzny



G
dy około 21:50 Ivan Dymitr przybył na Plac Rady, był cały blady i zmęczony. Z pyska jego konia sączyła się piania, świadcząca o jego zmęczeniu. Ivan zostawił konia w stajni, nadal ściskając w ręku nahaj (narzędzie do batowania ludzi, pośpieszania konia). Przeszedł w milczeniu przez Plac i stanął pod Wieżą. Nie wdrapał się na nią jednak.
- Kto się zgłasza na Starszyznę? - wykrzyknął głośno Ivan.
W jego głosie słychać było wściekłość. Echo odbiło się o drugi koniec Slipyjowa.
Niepewnie podniosło się 50 rąk. Rozpoczęto głosowanie, które jako iż było chaotyczne, trwało jakiś czas. W końcu uznano iż 47 ze zgłoszonych przejdzie do Starszyzny. Było wśród nich 30 zaproszonych kości z Kozackimi korzeniami. Ivan wykrzyknął, już nieco spokojniej:
- Zapraszam Starszyznę na obrady małej rady do Wieży.
Wdrapali się na szczyt wieży, gdzie było dość ciepło. Było też dużo miejsca, więc pomieścili się, formując okrąg.
- Pierwsza sprawa - mruknął Ivan Dymitr - to dwa listy, od dwóch osób, których nazwisk nie podam. Proszą one dwóch Kozaków, żeby oni nas wydali - wyciągnął zza pazuchy listy i rzucił je na środek sali.
- Teuterczuk i Taraszan - mruknął Laurencjusz MaHi, członek Starszyzny.
Ivan skinął smutno głową i spojrzał na otyłych kozaków siedzących obok siebie. Mieli wystraszone miny.
- Bracia, przecież ja z wami na wioski szedłem. Rabowałem z wami, chlałem z wami. Czemu wy teraz, na moja duszę następujecie?
- Teuterczuk dobry Kozak!
- Taraszan brat nasz! - podniosły się głosy ze Starszyzny.
- Tak, Taraszan nasz brat. Ale kiedy mnie zdradza brat, mnie dużo ciężko na sercu - powiedział Ivan.
- Teuterczuk zdrajca i Taraszan zdrajca. Na śmierć - zawyrokował milczący dotąd przybysz z Teutonii. Wszyscy spojrzeli na niego.
- Nie przedstawiliśmy się sobie nawzajem - powiedział Ivan - ktoż ty?
- Krzysztof Kura - podniósł dumnie głowę i Ivan go rozpoznał.
- Co ty tu robisz?
- Mam kozackie korzenie. Przybyłem tutaj za mojego ojca.
Ivan skinął głową.
- Miło cię powitać wśród nas.
Tymczasem dwóch członków małej rady złapało zdrajców za karki i wywlekło ich na balkon. Rada Kozacka w dole wydała okrzyk radości i nagle ni z tąd, ni z owąd pojawiły się w ich rękach widły, włócznie. Nastawili je w kierunku nieba. Z balkonu zrzucono dwóch zdrajców, którzy nabili się na włócznie. Zabrano ich trupy i wrzucono do morza.


f95a52c99e5da89d2fd6fd06a3d60848.jpg
Zebrani Kozacy



G
dy znów, tym razem 45 członków Starszyzny zebrało się w tej samej Wieży, tłum zdążył się uspokoić. Ivan nadal był smutny.
- Bracia Atamani. Przynoszę smutne wieści.
- Jakie wieści przynosisz, Atamanie Koszowy? - zapytał Krzysztof Kura.
- Smutne - mruknął Ivan - na Radzie Królewskiej był ze mną Laurencjusz - wskazał osobę siedzącą po swej prawicy.
Laurencjusz skinął głową.
- Krótko mówiąc, odrzucili ustawę o Siczy - powiedział Laurencjusz.
- Jak to? - wszyscy Kozacy wstali z krzeseł gwałtownie - odrzucili?
- Tak. Odrzucili. Większością głosów - powiedział MaHi.
- "Za" byliśmy tylko ja i Laurencjusz.
- To hańba. Jawnie sobie kpią z nas. Myślą że jesteśmy poddanymi chłopami, nie mającymi żadnych praw! - krzyczał jeden z członków Rady.
- Tak, to skandal - mruknął Krzysztof Kura - skandal...
- Najgorsze jest to, iż zamiast zgłosić co im się nie podoba, poczekali do głosowania i zagłosowali na "nie" - wykrzyczał Ivan.
- To rzeczywiście, obraza honoru Kozackiego!
- Hańba!
- Dość. Mają silną armię i się im nie przeciwstawimy. Musimy to wytrzymać. Niestety, ale musimy. Jednakże, będziemy się tutaj spotykać, niezależnie od tego co oni sobie powiedzą. Czy się zgodzą, czy nie. Rada Kozacka to tradycja niezmienna i żadne ustawy jej nie ograniczą.
- Tak jest! - wszyscy członkowie Starszyzny podnieśli szable w górę.
- Złóżmy przysięgi.
- Ja, wybrany przez Radę Kozacką, reprezentant ludu Slipyjowskiego, przysięgam tobie Atamanie Koszowy, że dopóki nie zginiemy, będziemy myśleć na pierwszym miejscu o dobrze Slipyjowa.

2012-01-15_18-11-56-957796_1000x.jpg
Obrady Starszyzny Kozackiej


I
van długo się zastanawiał, w końcu podjął decyzję.
- Proponuję nie posłuchać Rady, nadal prowadzić zebrania Rady Kozackiej i Starszyzny, oraz żyć według tej ustawy, i prezentując herb Slipyjowa, tak jak dotąd. Jednakże, musimy się pilnować by nas stąd nie eksterminowali. Kto jest za tym rozwązaniem?
Wszyscy podnieśli ręce do góry. Ivan spojrzał na Krzysztofa Kurę.
- Nie boisz się tutaj przebywać?
- Jestem Teutończykiem, lecz tam obecnie dzieją się... Różne rzeczy polityczne. Obawiam się, że jeśli nadal będą one miały miejsce, będę zmuszony powrócić do korzeni Slipyjowskich.
- Powitamy cię z otwartymi ramionami jako Teutończyka i jako Kozaka.
Ivan wstał i podszedł do Krzysztofa. Uścisnęli się po przyjacielsku i znowu zasiedli przy stołach.
- To najlepszy moment na ogłoszenie Radzie Kozackiej wyników dzisiejszego zebrania. Dalsza część będzie jutro - powiedział MaHi.
Członkowie Starszyzny zgodzili się. Dopili wódkę ze stołów i wyszli na balkon. Nie było jednak wystarczająco dużo miejsca, więc wyszła tylko połowa.
- Hej, ludu! - Laurencjusz MaHi wystrzelił w powietrze dwa razy z samopałów.
Lud uciszył się - wcześniej toczyły się ważne dyskusje w tym zgromadzeniu.
- Ogłaszamy to co zostało na Radzie Kozackiej ustalone - wykrzyknął Ivan - mimo iż Rada Królewska nie przyjęła ustawy o Slipyjowie - pomruk niezadowolenia ze strony Rady Kozackiej - będziemy nadal kontynuować życie tej wioski oraz Rady Kozackiej i Starszyzny. Będziemy nadal nosić herb Slipyjowa!
Tłum zadowolony ostatnimi słowami, był jednak smutny decyzją Rady Królewskiej. Ivan zszedł z wieży, za nim cała Rada.
- A teraz, nie smućcie się tylko pijcie co dusza zapragnie! Utopmy smutki w wybitnym trunku Kozaka Wasyla!

riepin2.jpg

Niektórzy przedstawiciele Rady Kozackiej napisali propozycję listu do Rady Królewskiej, lecz gdy Ivan go przeczytał, powiedział iż nie wyślą go ze względu na wulgaryzmy i zagrożenie spalenia wioski przez wściekłych Baridajczyków
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 141,00 lt
Ten artykuł lubią: Krzysztof Kura, Ignacy Urban de Ruth, Laurẽt Gedeon I, Michel von Vincis-d’Agnou, Markus Arped, Adam Jerzy Piastowski, Adunaphel Kovall, Jack von Horn, Karolina Aleksandra, Marek von Thorn-Chojnacki, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Fryderyk von Hohenzollern, Vladimir ik Lihtenštán.
Komentarze
Karolina Aleksandra
"Niektórzy przedstawiciele Rady Kozackiej napisali propozycję listu do Rady Królewskiej, lecz gdy Ivan go przeczytał, powiedział iż nie wyślą go ze względu na wulgaryzmy"

<3 <3 <3
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Fajnie sie to czyta.
Odpowiedz Permalink
Adunaphel Kovall
Dobry i wyczerpujący artykuł, jest co poczytać, widzę że zaczyna się "Kozacko" robić w naszej mikronacji :)
Odpowiedz Permalink
Wincenty Wałachowski
Fajny artykuł :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.