Głos Sclavinii, Karolina Aleksandra, 22.09.2014 r. o 23:13
Miesiąc Mirii: W głąb Mirii

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
y79jy6q3.png

W poprzednim odcinku...

Zachód słońca zastał ich brodzących w miryjskiej puszczy.
– Poczujmy się jak Miryjczycy sprzed lat – rzekła Karolina, pokonując kolejne, wyjątkowo głębokie, bagno. – Zajmowali się tylko łucznictwem i obrabianiem drewna. A my dzisiaj? To naprawdę jedna z niewielu okazji, aby dotknąć prawdziwej natury… – ciągnęła rozmarzona Karolina.
– Tak, tak – przerwał jej Martin. – Tutaj czuć naturę. Aż za bardzo, jak na mój gust. – rzekł, odgarniając konar jakiegoś niebywale rozrośniętego drzewa.

– Jesteśmy blisko Zatoki Północnej – poinformowała Calisto. – Ale najprawdopodobniej nie dojdziemy do niej przed nocą.
Rattus spojrzał niepewnie na niebo, na którym powoli za horyzontem znikało słońce.
– Gdzie znajdziemy schronienie? – spytał. Nie przyznałby tego na głos, ale jego bagaż mocno uwierał go w plecy, a i noszenie go prawie cały dzień nie było zbyt przyjemne.
– Tam, gdzie znaleźli je dawno temu Miryjczycy, a potem i Morvańczycy – odparła tajemniczo diuczessa. – W lesie. W lesie starszym aniżeli rodzaj ludzki na tych terenach.
– To brzmi romantycznie – odrzekł sclaviński konsul. – Na drzewie czy pod?

Calisto, przystanąwszy, odwróciła się do swoich współtowarzyszy podróży. Ogarnąwszy ich spojrzeniem, lekko westchnęła. Diuczessa von Lichtenstein wyglądała, jakby chciała odpocząć, Rattus ciężko oddychał, opierając ręce o ugięte kolana, zaś Martin stał niepewnie ze swoim plecakiem. A akurat znaleźli się na małej polance.
– Tutaj – rzekła po namyśle. – Rozbijemy się tutaj. – powiedziała jeszcze mocniej, wodząc spojrzeniem po twarzach trojga ludzi.

Godzinę zajęło im rozbicie dwóch namiotów. Gdy już uporali się z tym zadaniem i mogli spokojnie rozłożyć koce na ziemi, zaczęli sprawdzać zapasy jedzenia. Wkrótce i w ruch poszły sarmackie konserwy. A jeszcze później powoli zaczęli układać się do snu. Tylko jeden Martin siedział wciąż na miryjskiej ziemi, chłonąc widoki wokół niego. Mimo całego sceptycyzmu, zaczynał pojmować sens i istotę tej wyprawy.

Polanę otaczał las. Las wysokich drzew z rozłożystymi konarami i niewątpliwie niemłodymi pniami. W powietrzu czuć było zapach, nie tylko nadchodzącej niedługo zimy, ale też i roślin starszych niż ktokolwiek żyjący, krzaków, które – gdyby mogły mówić – na pewno opowiadałyby o Morvan Maire i Leonie, o żyjących na terenie Mirii plemionach...

Schlesinger wiedział, że niedługo wstanie poranek i ekipa znowu ruszy w drogę. Wiedział, że nie ujdą długo, zanim znajdą jakieś siedlisko ludzkie. I wiedział, że wtedy magia tej nocy istnieć będzie tylko w jego wspomnieniach. Dlatego tak bardzo nie chciał iść spać.

Nagle w dali lasu mignęło jakieś światło.
– Światło? – mruknął pod nosem, po czym popatrzył w stronę skąd, jak mu się wydawało, dobiegło dziwne źródło jasności. Zamrugał oczami parę razy, jednak wokół niego wciąż panowała nieprzenikniona ciemność, w której pogrążony był świat natury.
– Wydawało mi się – orzekł. – Czas iść spać.

Słowo konsularne zobowiązuje, więc jak rzekł, tak zrobił. Wszedł pod namiot i ułożył się do snu. Jednak nie minęło długo, zanim coś go obudziło. Trzaski i szarpanina przerwały mu słodki sen. Gdy doszły do tego krzyki Rattusa i Calisto, przez które obudziła się też i Karolina, obaj Sclavińczycy zerwali się z nóg i wyczołgali się z namiotu. Scena rozgrywająca się na polance była co najmniej dziwna…
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 498,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Krzysztof Kura, Jakubbu Ashikaga, Daniel Cukrowy, Adunaphel Kovall, Mateusz Karolkiewicz, Yutte Pónkrokk, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Mateusz von Lichtenstein-Iontz, Ławica Żubrów, Gotfryd Slavik de Ruth.
Komentarze
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Ten ostatni akapit jest dość wymowny... :P
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Wymowny i ciekawy ;)
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Ciekawej, ja dalej na znaczek czekam.
Odpowiedz Permalink
Adunaphel Kovall
Jestem ciekaw co też na tej polance się wyczynia :)
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Miria poczuła coś w głębi. Spojrzała na dół. Nie spodobało się jej to, co zobaczyła.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Sprytne można przeczytać cały tekst a i tak najważniejsze zdanie z końca zostaje w pamięci i pozostawiam niedosyt :)
Permalink
Wincenty Wałachowski
Właśnie, ten ostatni akapit...
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
PRZYWÓDCA OSTATECZNEJ KRUCJATY SCLAVINII aprobuje powyższy tekst w ramach ogólnosclavińskiego projektu pn. "Tantiemy dla autora, aktywność dla komentującego" (zadanie A, obszar III, działanie 9.1 programu "Aktywizacja społecznonarodowa członków Izby Obywatelskiej").

Projekt jest współfinansowany z Funduszu Reprezentacyjnego Wysokiego Emila Eldoratu.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.